poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Pantofelki (archiwum z lutego)


Mijam sklepy z butami. Już z wystawy, piękne buciki uśmiechają się do mnie zachęcająco. W każdym sklepie przygarnęłabym przynajmniej jedną parę. Z jednego wziełabym te cudne różowe kalosze, z drugiego czarne czółenka na obcasie. Z naprzeciwka te ugrowe baletki... Znacie ten scenariusz? Jestem przekonana, że przynajmniej kilka razy w roku pojawia się w życiu każdej kobiety.

Jednak nie kupuję nic. Biegnę do domu zrobić porządki w butach. Robię rekonesans, rozkladam wszystkie pary obok siebie. Przeglądam z nutka tęsknoty wiosenne buciki, które już niedługo odżyją na moich stopach. A te, których już nigdy nie założę wydam.






 

















Dwie pary kozaków od razu odłożyłam. Nie założyłam ich od 4 lat. Niestety, z kilku ulubionych, mocno już zniszczonych butów też musiałam zrezygnować.






 

















Zostało jednak jeszcze kilka par...






 
























Nie ma butów, których bym nie nosiła. Kozaki, buty sportowe, tenisówki, baletki, szpilki, japonki, sandałki czy czółenka na obcasie. Po prostu muszą być w moim stylu. Staram się też kupować takie buty, żeby przetrwały kilka sezonów.










 














































No i cóż... Nie wiem co powie na to Pan Narzeczony ale naprawdę (!) w mojej kolekcji nie ma takich butów jak te z wystawy w sklepie...

W tym roku nie kupiłam jeszcze żadnej pary! A co! W marcu zaszaleje! :)






 


















Letnie buty wyczyszczone i poukładane schowałam do pudełek. Z niecierpliwością czekają na wiosnę i lato.






 
























Oj korciło i korciło naszą Gapcię by porwać jakiegoś bucika i pogryźć go okrutnie. ;)
SHARE:

3 komentarze

  1. Sporo tego. Też jestem ciekawa gdzie je trzymasz.

    OdpowiedzUsuń

© Magiczny Domek. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig