środa, 17 maja 2017

Dane Gabrysi


Naszą Gabrysię przywitaliśmy na świecie...


Wiosną, 9 maja 2017 roku, we wtorek o godzinie 2:35 w nocy. Długa Panna na 62 cm o imponującej wadze* 5080g!!






*Waga Gabrysi nieźle nas zaskoczyła, tym bardziej, że mój drugi poród odbył się również siłami natury! Marysia była również dorodną dziewczynką (3700g) (klik) i w przypadku Gabrysi, podczas badania USG w szpitalu szacowano wagę na ok. 3800-3900g, ale nikt się nie spodziewał, że ostatecznie będzie ważyła 5 kg! Nie bez znaczenia jest również to, że na Gabrysię musieliśmy trochę poczekać, więc sobie spokojnie nadal rosła w brzuszku (no i teraz wiem, dlaczego był taki ogromny!). ;) Na szczęście to kwestia proporcji i Gabrysia jest po prostu bardzo długa, a waga rozłożyła się po całości. Nie miała również wielkiej główki (a taką jak Marysia) więc ja sama byłam w szoku jak podali wagę po porodzie! 


Taką "kruszynkę" mamy w domu! :) Cóż poradzić, że rodzą nam się takie dorodne dziewczyny!

Pozdrawiamy z Magicznego Domku
SHARE:

sobota, 13 maja 2017

Nowy Domek Gabrysi

Mieszkała w moim brzuszku, teraz trafiła do Magicznego Domku...

Gabrysia jest już z nami!



Mam 4 dni! :)




Czujemy się bardzo dobrze, jesteśmy cali i zdrowi i rozkoszujemy się błogimi, pierwszymi chwilami w Magicznym Domku.

Całujemy! :*
SHARE:

piątek, 5 maja 2017

Wszystko Co Lubię cz. 6

A kuku! :) My jeszcze w całości! Historia lubi się powtarzać i Gabrysia, jak i wcześniej Marysia, nie chce opuścić lokalu w moim brzuchu. Byłam przekonana, że nastąpi to znacznie wcześniej, a my czekamy i czekamy i nic. Chociaż jeszcze dzień młody i wszystko się może zdarzyć. I tak powtarzam sobie to od paru dni, od planowanego terminu. :)

Pomyślałam sobie, że w ramach odstresowania, napiszę dla Was luźnego posta o rzeczach, które ostatnio bardzo lubię i namiętnie używam. Mam nadzieję, że i Wy się zrelaksujecie. :)


Zacznijmy od książki, którą obecnie czytam. Szczerze mówiąc ubolewam nad tym, że od jakiegoś czasu czytam książki tak wolno. Czasami mam takie okresy, że pochłaniam jedną w dwa, trzy wieczory. A czasami robię strasznie długie przerwy. Jednak pomimo mojego ślimaczego tempa, stosik książek do przeczytania czeka na sezon wiosenno-letni. Z jakiejś wewnętrznej potrzeby sięgam po książki, które w jakiś sposób są bliskie natury. "Życie Pasterza" urzeknie te osoby, które mają dosyć miasta i pędu życia. To opowieść również o tym, że aby być szczęśliwym, trzeba po prostu być sobą. Cudowna pozycja, godna uwagi.


Mamy już maj, wiosna powinna eksplodować w swoim rozkwicie. Tymczasem nadal skrada się nieśmiało. A ja mam niezmierną ochotę otaczać się zielenią. W naszym domu pojawiło się mnóstwo roślin doniczkowych, które rekompensują mi ociągającą się wiosnę. 


Cieszę się chociaż, że już można zapomnieć o zimowych kurtkach i butach. Ostatnio chodziłabym nieustannie w ukochanych, ultrawygodnych balerinach marki Geox. Są bardzo stabilne, ale wygodne i oddychające.


Kolejną rzeczą, bez której nie wyobrażam sobie funkcjonowania, jest... szczotka do włosów. Miałam już o niej napisać dawno, bo używam od paru miesięcy i jest wspaniała. To szczotka Tangle Teezer z rączką i dłuższymi ząbkami. Idealna do włosów grubych, gęstych i długich. Mam również wersję podstawową, ale ta po prostu jest o niebo wygodniejsza w użytkowaniu. Doskonale masuje skórę głowy, idealnie rozczesuje włosy suche jak i mokre. Polecam!


Od jakiegoś dłuższego czasu zrobiłam sobie przerwę w robieniu hybrydy i od tego czasu stosuje nieprzerwanie kultową odżywkę marki Eveline 8w1. Po pierwsze świetnie regeneruje płytkę paznokcia, a po drugie pięknie wygląda! 2-3 warstwy tworzą przepięknie naturalny, mleczny manicure. Pokazałabym go na swoich paznokciach, ale mam tak spuchnięte dłonie, że wyglądają jak serdelki (Gabrysia, wyłaź wreszcie!). Taki naturalny manicure wydaje mi się również odpowiedni w pierwszych tygodniach życia maluszka. Jakoś nie wyobrażam sobie tej początkowej sielankowej pielęgnacji w krwistoczerwonych paznokciach. :) Lakier, a właściwie odżywka, również bardzo dobrze i długo trzyma się na paznokciach.


Z kosmetyków naturalnych odkryłam ostatnio masę świetnych marek i nowości. Myślę, że niebawem napiszę o całej pielęgnacji osobnego posta. Dziś chciałabym wspomnieć o cudownym rozświetlającym serum do twarzy o konsystencji olejku marki Iossi. Ma charakterystyczny, ale przepiękny zapach. Idealnie wygładza i nawilża. Jestem oczarowana. 


W ciąży jestem bardzo pobudzona jeśli chodzi o specyficzne, naturalne zapachy. Zrobiłam się jeszcze większą koneserką różnych wonnych przyjemności. Od niektórych aromatów jestem wręcz uzależniona i to dosłownie! Rozmarynowy olejek eteryczny wprowadza mnie w stan euforii, więc kilka razy dziennie go wącham i odpływam. Zabiorę go na poród! Uwielbiam!


Kolejną, dosłownie perełką nad perełkami, jest mój nowy puder brązujący marki Bare Minerals. Jest to produkt, który może służyć do ocieplenia całej twarzy, jak i delikatnego konturowania, który można stopniować. Puder jest o tyle wspaniały, że dodaje niesamowitego blasku, a nie zawiera drobinek. Mój jest w kolorze medium. Jestem oczarowana. Więcej o produkcie napiszę w poście z kosmetykami kolorowymi, bo muszę przyznać, że trochę zmieniła się zawartość mojej toaletki od ostatniego posta na ten temat. Jest sporo świetnych nowości, o których będę chciała napisać. :)


Szminkę, którą noszę bardzo często w torebce, jest zakupiona całkiem niedawno pomadka marki MAC w kolorze See Sheer. Jest idealnym kompromisem miedzy delikatnie podkreślonymi ustami, ale jednak z podbiciem ich koloru. Bardzo odpowiada mi konsystencja, bo jest kremowa i nawilżająca. To moja pierwsza pomadka z MAC i chyba nie ostatnia. ;)


Z drobnych przyjemności, na które pozwalam sobie od czasu do czasu, jest buszowanie po papierniczych sklepach internetowych. Uwielbiam te wszystkie notesiki i zeszyty, w których mogę snuć swoje plany i marzenia. Bardzo lubię też organizować czas rodzinny, dlatego zdecydowałam się na niewielki półroczny planner, który zamówiłam w sklepie Rzeczownik. Uroczy!



Nie mogłabym nie wspomnieć o cudownym, luksusowym prezencie, który trafił do nas za sprawą marki Kathmandu Handmade Cashnmir, która w swoim asortymencie ma oryginalne chusty oraz koce w 100% wykonane z kaszmiru. Materiał ten jest niezwykle lekki i przemiły w dotyku. Grzeje nawet do 8 razy mocniej niż pledy wełniane. Można używać go również jako ponczo w chłodniejsze letnie wieczory. To najbardziej miękki pled jaki kiedykolwiek dotykałam, do tego w pełni naturalny. Cieszę się, że zamieszkał w Magicznym Domku.


Z domowych nowości, pojawiły się w Magicznym Domku świeczki marki Kringle. Zazwyczaj kupuję świeczki w sklepie TKMaxx lub Yankle Candle. Unikam mocnych, sztucznych zapachów jak np. The Body Shop. Zapalona świeczka nie może dusić. Miło jednak, gdy jest odczuwalna, a jej woń delikatnie rozpływa się po całym pomieszczeniu. I jakie było moje zaskoczenie, gdy wreszcie wypróbowałam świeczki marki Kringle! Szczególnie ten cytrusowy zapach przypadł mi do gustu, bo jest jednocześnie świeży i ciepły za razem. Zapach przepięknie się rozprowadza i absolutnie nie dusi. Poza tym słoiczki przepięknie sprawdzają się jako dekoracja. Cudowny prezent dla świeczuszkowych maniaków. :)


To wszystko na dziś z ulubionych przedmiotów w Magicznym Domku. 

Pozdrawiam Was serdecznie i do napisania niebawem (oby już w powiększonym składzie)! ;)

Wasza G.
SHARE:

sobota, 29 kwietnia 2017

Migawki Kwietnia' 17

Tuż przed majówką, która miejmy nadzieję przyniesie nam w końcu ładną pogodę, zapraszam Was na migawki minionego miesiąca. Przysłowiowy kwiecień plecień sprawdził się w 100%, wiąż nie możemy się doczekać pełnowymiarowej wiosny. 

Jaki był kwiecień w Magicznym Domku?

Początek miesiąca przywitaliśmy spędzając króciutki wyjazd nad morze. Całą relację można zobaczyć tu - klik. :)


Z wizytą u Ali. :)


I wspólna kąpiel! ;)


Suszenie kwiatów czyli kąpielowe handmade. 


Mniam mniam, zdrowe śniadanie, czyli omlecik z płatków owsianych.


Zupka dyniowa, którą bardzo lubimy.


Czas na małe rozpieszczenie przez porodem - pedicure. :)


Z wizytą u tygodniowego Janka. Marcysia już urodziła! Słodziak!
 

Czas na witaminki.


Drzemeczka ze słodziakiem. :)


Czteropokoleniowe wyjście do restauracji. :)




Planujemy, rysujemy.


Tęskno za każdym promykiem słońca...


Składanie kolejnych części z wyprawki.


Ostatnie dni w biegu i rzeczy do załatwienia. W przerwie, taki zestaw lubię zamówić w kawiarence Ikea. :)


W tym miesiącu otaczają mnie same pięknie rzeczy! Taką piękną grę memory zamówiłam w sklepie Mysiogonek.


Fajnie mieć kota! :)


I psy dwa! :) 
(Gapcia na stałym miejscu - fotelowiec ;) )


A tu komplet tych darmozjadów, okropników, brudasów i łobuzów. ;) Nie ma dnia bez psocenia i jakiejś szkody. Trzy światy!


Mamy takich cudnych przyjaciół, że przychodzą z takim przeeeeepysznym jedzeniem! 



Wspólne czytanie z ciocią i babcią. :)


W drodze ze święconką! :)


Stół gotowy!



Kreacja też.



I jedzonko. :)


Oraz prezenty na zajączka dla najmłodszych. :)




Pielęgnacja Gapci.


Kwiecień plecień, czyli wiosenna kolacja i pierwsza długa bajka Frozen. :)



Kolejne piękne rzeczy, które mnie zachwyciły w tym miesiącu! Kosmetyki z Mac'a, przepiękne świeczuszki Kringle i najbardziej luksusowy pled jaki miałam w życiu - 100% kaszmiru. 


A ja rosnę i rosnę! Nie kochani, to nie bliźniaki! ;)


Ploteczki przy kawie z Julą. To już ostanie podrygi i wyjścia. ;)


Ostatnie prasowanie i takie rozkoszne śpioszki z Next, które dostałam od cudownej czytelniczki Gosi. :*


Poranne śniadanko.


Pościelowe wygłupasy.




Ściskamy!


Artyści. :)


A po wizycie u lekarza nasza pewnie...ostatnia randka przed godziną zero. ;)



Taki to miesiąc za nami!

Życzę Wam kochani cudownego majowego weekendu. U nas zapowiada się bardzo ciekawie. ;)

Do napisania! :*
SHARE:
© Magiczny Domek. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig