Wakacje. Dwa miesiące na zupełnie innych obrotach. Pełne słońca, swobody, wakacyjnych wyjazdów, rodzinnego czasu oraz zwolnienia i regeneracji. Będzie mi naprawdę trudno wyselekcjonować przyzwoitą liczbę zdjęć z minionych tygodni, ale z wielką chęcią podsumuję ten niezwykle soczysty czas, który jest już za nami.
LIPIEC
Rozpoczęły się wakacje, a wraz z nimi kreatywne pomysły na spędzanie wolnego czasu. Cieszyły oko domki dla elfów zrobione przez dzieciaki, które rozstawiliśmy w różnych zakątkach ogrodu, oraz przepięknie rozrastające się hortensje.
Zdjęcie kawy i ciastka, a tak naprawdę za nim zawsze kryje się coś znacznie głębszego - wartościowe spotkanie z przyjaciółką. W biegu rodzinnego życia czasami trudno o regularne spotkania, dlatego te szybkie śniadania są na wagę złota.
„Czy nigdy nie uderzyło Cię, że po jednych ludziach zostaje Ci nuda i właściwie jakby zakalec w głowie, a po innych Ci żwawiej i świat ciekawszy i godzien uwagi?”
– S. Mrożek
Takimi osobami warto się otaczać!
Wakacje to zawsze dobry czas na małe projekty w domu – w zeszłym roku zmienialiśmy pokój dziewczynek, w tym zajęłam się przede wszystkim reorganizacją szafek i szuflad w kuchni oraz zmianą sposobu przechowywania zapasów.
Wygospodarowałam niewielkie miejsce przy wejściu do kuchni na dodatkową szafkę.
Ponieważ było sporo deszczowych dni, starałam się w swoim tempie zrobić porządki w różnych miejscach i przestrzeniach do przechowywania. A to poukładałam zastawę stołową, a to zrobiłam porządek w szufladach z kosmetykami, ręcznikami czy piżamami.
Lato. Cieszy praca włożona w ogród i zachwycają nasze urocze ogrodowe kąciki. A lista pomysłów na przyszły rok nieustannie się wydłuża...
Wszystkie swoje oszczędności wydałam na książki! I chociaż część z nich wypożyczam z biblioteki, to są i takie, które chcę, by zostały ze mną na dłużej. Mam już taki zapas, że musiałam przyrzec sobie, że do końca roku nie kupię ani jednej książki (ostatnie zamówienie robiłam 31 sierpnia!)
Smaki lata. 🍓
Moje rozumienie współczesnego luksusu. To mieć czas i przestrzeń na spokojne zakupy na targu, cieszenie się nimi i stworzenie z nich czegoś na później.
Spotkania w Magicznym Domku. Na podwieczorek pyszna herbata z lodami, a później dla równowagi zdrowa kolacja. Lubię takie momenty, kiedy można kogoś ugościć, zrobić coś od siebie, usiąść przy stole, porozmawiać i po prostu pobyć razem.
Myślę sobie ostatnio, że przyjaźń, podobnie jak wszystko, co jest dla nas ważne, potrzebuje trochę troski i zaangażowania. Czasem trzeba zrobić ten pierwszy krok, zaprosić, znaleźć czas, przygotować coś od siebie, cierpliwie wysłuchać. Dawać, a nie tylko czekać, aż ktoś da nam.
Łatwo przyzwyczaić się do czyjejś obecności i do tego, że pewne rzeczy po prostu są. Tymczasem każda relacja potrzebuje uważności i wzajemności. Nie wszystko musi być idealnie równo, raz jedna osoba ma więcej przestrzeni, innym razem druga, jednak ważne, żeby obie miały poczucie, że ta relacja jest dla nich budująca.
Warto doceniać ludzi, póki są blisko. Ich obecność, dobre słowo, pamięć, gotowość do spotkania i te wszystkie drobne rzeczy, które sprawiają, że czujemy się dla siebie ważni. Bo czasem dopiero gdy kogoś zabraknie, dostrzegamy, jak wiele mieliśmy na wyciągnięcie ręki.
Czasem trzeba też umieć pozwolić komuś odejść, kiedy przestajemy czuć się przy nim bezpiecznie i dobrze. Po czterdziestce coraz częściej myślę o tym, jakimi ludźmi chcę się otaczać. Chcę mieć wokół siebie dobre fluidy, życzliwość, lekkość i ludzi, przy których można być po prostu sobą. Coraz bardziej doceniam relacje, w których jest wzajemność, uważność na drugiego człowieka i zwyczajna radość z tego, że jesteśmy razem.
Nasza sierpniowa randka - czyli 15 rocznica ślubu!

„Kiedy moja córka dorośnie, powiem jej: Pewnego dnia w gronie przyjaciół poznasz głośnego faceta, który zabawnie żartuje i potrafi oczarować całe towarzystwo. W tym momencie ważne jest, aby wybrać tego, który w milczeniu smaży steki.” 😏
Pomyślałam o moim mężu (który nie jest specjalnie rozmowny), ale z którym pięknie uzupełniamy się w kuchni i bardzo lubię, kiedy coś dla nas gotuje bo ma swoje popisowe dania i własne pomysły.
Lubię też to, że mogę na niego liczyć w tych wszystkich zwyczajnych sprawach. Czasem zrobi kolację, czasem przejmie kuchnię, czasem po prostu przygotuje coś pysznego, kiedy ja mam już dość. Okazuje nam swoją miłość robiąc coś smacznego dla nas.
No i umówmy się, człowiek, który dobrze gotuje, to bardzo dobry wybór.
Po prostu proste chwile, które warto zauważyć i docenić.






















































.jpg)










Gosiu uwielbiam Twojego bloga. Bardzo mnie uspokaja i motywuje. Życzę Wam jak najlepiej i zawsze, zawsze czekam na następny, żeby poczuć się lepiej. Całuję Was :-*
OdpowiedzUsuńGosiu uwielbiam Twojego bloga. Napisałam to wcześniej ale chyba się nie wyświetli przez jakieś tam problemy. Motywujesz mnie i pocieszasz. Uściski dla Was!
OdpowiedzUsuńDzień dobry. Czekałam 😉😄 Jak zawsze z przyjemnością najpierw czytam, potem oglądam i stwierdzam po raz kolejny, że podobny ten nasz styl życia i wartości. Nasze wakacje w tym roku wyjątkowe, wiele wyjazdów, pięknych miejsc, ciszy, spokoju, spacerów, rozmów. U mnie również stos książek do przeczytania i drugi z biblioteki, zasadę mam taką, że dopóki ten stos nie zniknie, nie kupuję nic nowego. Zapisuję to co chciałabym mieć i potem robię kolejne hurtowe zakupy. A teraz już skupię się na domu, spokojnych porządkach, małej reorganizacji i ogrodowych porządkach. No i grzyby, leśne spacery to już nasza z mężem tradycja i wielka przyjemność. Uściski. Ilona PS. Pozdrowienia dla Mamy.
OdpowiedzUsuńTo nie krecik tylko jeżyk.
OdpowiedzUsuńAaaa tak się kończy pisanie późnym wieczorem 🤭
UsuńGusiu, nie słuchaj - Milenka czytając wpis też krzyczała szarpiąc się za włosy, że "Matko Boska! Cóż to za dyrdymały i farmazony!? Toż to jeżyk, jeżyk, jakoż on sam! O LA BOGA! Przeinaczenia, pomyłki, nie zdzierżę! Koło krecika toto nawet nie leżało!!" – tak krzyczała, że aż jej uszy ze złości sczerwieniały i szczerze mówiąc w pewnym momencie też we mnie aż się coś zagotowało (sama już nie wiem - krew albo mózg!), bo miałam cię zawsze za ogromny autorytet w sprawach fauny i flory, masz ogródek i kwiatki i pieski a nawet dzieciaczki! - więc siłą rzeczy musisz być w tych sprawach oblatana, ale teraz przyznam się że niczym niewierny Tomasz - po prostu zwątpiłam! I teraz mi wstyd - bo gdy Tatuś akurat wrócił ze spotkania z kolegami z wojska, już z przedpokoju zobaczył czerwone ze złości uszy Milenki i zapytał co się dzieje - a kiedyśmy mu wyjaśniły, że MAGICZNY DOMEK wprowadza w błąd, że Gusia myli podstawowe polskie zwierzątka, tasując ich nazwy niczym zawodowy prestidigitator karty - to on tylko zerknął na bloga i od razu powiedział, że się nie znamy, i że on nie takie cuda kamuflażu widział, że jego koledzy potrafili maskować się na poligonie przebierając się za pieniek, kunę, albo kępę trawy, a jeden podobno nawet nie musiał się przebierać za nic i też był nie do rozpoznania (to był najlepszy przyjaciel Tatusia, ale przyjaźń się skończyła bo Tatuś go nie rozpoznał)! Tatuś powiedział nam, że ma duży szacunek dla ciebie Gusiu, że ty od razu takie rzeczy widzisz i że dla niego to może być równie dobrze jeżyk, krecik, albo jeszcze jakiś gorszy podstęp wroga i że zawsze trzeba być uważnym, ostrożnym i nikomu nie ufać - bo zagrożenie może czyhać zewsząd! Jak to powiedział to żeśmy od razu przestały myśleć o jeżykach i krecikach a zaczęłyśmy o zagrożeniach i kamuflażach a czasem nawet o zakamuflowanych zagrożeniach... (A Milenka nawet raz pomyślała o zagrożonym kamuflażu, ale ją zemdliło). Jednym słowem ze strachu nie pospałyśmy tej nocy bośmy miały oczy dookoła głowy! Serdecznie pozdrawiamy i uważaj na siebie! Siostry Matyldka i Milenka Boczek.
UsuńSiostry Boczek wrócily!!! :D
UsuńA jaki to był film? Szukam inspiracji. Pozdrawiam, Agata
OdpowiedzUsuńGusiu czekałam jak zawsze, uwielbiam czytać Twojego bloga. Zawsze z takim ciepłem piszesz o wszystkim co u Ciebie się dzieje, p.s ja też wygrałam bo mam męża który wspaniale gotuje :) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDziękuję za Twojego bloga. Pięknie piszesz i życiu😘
OdpowiedzUsuńCzekałam. Dziękuję.
OdpowiedzUsuńanonimowa72
Oj,uciął mi się komentarz chyba.Chciałam tylko dodać do tej płyty pilśniowej i psiapsi:).że Twoje zdjęcia można oglądać drugi i trzeci raz i podziwiać ich artyzm i nieprzypadkowość.Ewa
OdpowiedzUsuńOchrona prawna: Jeże w Polsce podlegają ścisłej ochronie gatunkowej, co oznacza zakaz ich chwytania, płoszenia i przemieszczania.Zagrożenie dla rodziny: Wywiezienie dorosłego jeża (np. z miasta do lasu) może doprowadzić do rozdzielenia matki od małych jeżąt, co skutkuje ich śmiercią.Zaburzenie terytorium: Jeże znają swoje otoczenie, trasy żerowania i kryjówki. Przeniesienie ich w nieznany teren utrudnia im znalezienie jedzenia i schronienia.
OdpowiedzUsuń