19 lipca 2026
Podróże w trybie Offline
29 czerwca 2026
Migawki Maja i Czerwca ' 26
Zasiadam do kolejnych migawek z lekkim niepokojem, bo ostatnie tygodnie były tak intensywne, że pomysł zamknięcia dwóch miesięcy w jednym wpisie wydaje się niemałym wyzwaniem.
Coraz częściej zastanawiam się też, jak dziś pisać bloga. Robię to już od szesnastu lat i wciąż chciałabym poświęcać temu znacznie więcej czasu. Świat jednak zmienia się tak szybko, że czasem trudno odpowiedzieć sobie na pytanie, czy takie blogi – o wszystkim i o niczym – są nam jeszcze potrzebne.
Choć właściwie to określenie zależy od tego, jak uważnie ktoś czyta. Piszę o codzienności, zwyczajnym życiu i małych przyjemnościach, ale mam wrażenie, że najważniejsze rzeczy zawsze ukrywają się między słowami.
To, że je dostrzegacie i czujecie, daje mi ogromną motywację, by pisać dalej. Czuję się tutaj bezpiecznie. Od lat zaglądają do mnie te same osoby i mam poczucie, że stworzyliśmy miejsce, w którym nie trzeba niczego udawać. To chyba największa wartość tego bloga, która powoduje, że mam w sobie ten impuls, by regularnie siadać do pisania.
Zapraszam Was do migawek minionych tygodni.
MAJ
W maju ogród zaczął rozkwitać na dobre, a my wzięliśmy się za wielkie porządki i renowacje drewnianego tarasu.
Mnie ogromnie cieszył widok tulipanów w ogrodzie. Te jesieni posadzę ich znacznie więcej.
To było prawdziwe przeżycie estetyczne i kulturalne – pełne wrażliwości, pięknych tekstów, subtelnych emocji i niezwykłej klasy. W świecie, który coraz częściej stawia na tempo i natychmiastowe wrażenia, ten wieczór przypomniał mi, jak wielką siłę ma uważność, słowo i sztuka opowiadania historii.
To jedno z tych zdań, które słyszę naprawdę często. A prawda jest taka, że chyba każdy ma własną definicję idealnie posprzątanego domu.
Rzeczywiście lubię, kiedy wszystko ma swoje miejsce i staram się odkładać rzeczy na bieżąco. Mam potrzebę harmonii – codziennie ścielę łóżka, dbam o to, żeby przestrzeń była spokojna i uporządkowana. To po prostu sprawia, że lepiej mi się funkcjonuje. Ale nie przeskoczę tego, że po domu kręci się siedmioro domowników, w tym dwoje takich, którzy zostawiają po sobie... sierść. Oczywiście, gdy tylko coś zauważę kątem oka, chwytam za ręczny odkurzacz. Tyle że – jak chyba każda z nas – nie zawsze mam na to czas. Czasem biegnę od pracy przy komputerze prosto na przedstawienie synka z okazji Dnia Mamy. Innym razem przygotowuję rodzinny obiad i w całym tym zamieszaniu okruszki lądują w szufladzie ze sztućcami (która, zupełnie niefortunnie, znajduje się tuż pod deską do krojenia), a szuflada z przyprawami znów zamienia się w mały chaos, choć przecież jeszcze niedawno robiłam w niej porządek.
Myślę, że sekret nie tkwi w perfekcji. Bardziej w codziennych, drobnych nawykach i akceptacji tego, że dom, w którym naprawdę toczy się życie, nigdy nie będzie wyglądał jak wnętrze z katalogu przez dwadzieścia cztery godziny na dobę. Ale warto się starać i jednocześnie czasami...odpuszczać.
CZERWIEC
Od dawna chodzi mi po głowie pomysł, żeby usiąść do tego na spokojnie i zebrać wszystkie ukochane przepisy z naszego Magicznego Domku, ale na dziś podaję przepis na genialną focaccię!
Świętujemy!



























































































(1).jpg)







.jpg)