poniedziałek, 14 stycznia 2019

Początek Porządek (Zabawki i Dziecięcy Pokoik)

Kolejna sfera, w której zrobiłam porządek to zabawki i rzeczy naszych dziewczyn. Staram się na bieżąco pilnować, by dziecięce atrybuty nie przysłoniły nam całego domowego świata. Porządki przydadzą się zwłaszcza po świętach, gdy dzieci obdarowywane są mnóstwem prezentów. Już teraz rozmyślam co zasugerować rodzinie na nadchodzące uroczystości tak, by tych zabawek nie było zbyt dużo. 
Styczniowe porządki są idealnym momentem, by uwolnić się od zabawek uszkodzonych oraz takich, z których dzieci już powyrastały. Zawsze obserwuję Marysię i Gabrysię czym lubią się najbardziej bawić i czasami tak po prostu jest, że niektóre zabawki wędrują dalej, by cieszyć kogoś innego, bo niekoniecznie wpadły w oko naszym dziewczynkom. Gdy robię gruntowne porządki, wyrzucam wszystkie jakieś małe przydasie, zabawki z Kinder niespodzianek oraz  papierki i oczyszczam im przestrzeń. Doskonale wiecie, że dzieci też lepiej się czują i funkcjonują, gdy przedmioty ich nie przytłaczają, a wszystko ma swoje miejsce.
Porządki zaczęłam od parteru, gdzie w salonie dziewczyny mają drewniany pojemnik na zabawki.


Były tam cuda wianki, więc posegregowałam wszystko i ostatecznie włożyłam do środka tylko pojemnik z klockami Duplo, kolekcję koników i parę drobniejszych zabawek. Swoją drogą mamy parę zestawów Duplo (jeden większy z podstawowymi klockami oraz może ze 4-5 zestawów mniejszych ze zwierzątkami) i naprawdę to wystarczy. Muszę zapowiedzieć najbliższym, że obdarowywanie kolejnymi zestawami Duplo i Playmobile jest zabronione. :) Potem wszystko i tak ląduje w jednym pudle i nie robi to większej różnicy, że przybyły dwie garstki kolejnych klocków.  ;)



Dziewczyny mają też w łazience na parterze zestaw zabawek do zabawy w wodzie, gdzie raz w tygodniu mają tzw. akcję pielęgnację i kąpią się we dwie w dużej wannie.


Zostawiłam tylko te, którymi lubią się bawić i przechowuje je w wanience pod umywalką, gdzie jest zupełnie niewidoczna. Na górze mamy inną wanienkę, a ta służy nam często do kąpieli na świeżym powietrzu latem.


W trakcie porządków odszukuje również różne zabawki, który znalazły się w dziwnych miejscach i odkładam je na miejsce.


Na górze w saloniku dziewczyny mają ratanowa skrzynię z zabawkami, której również zrobiłam porządki. Są to zabawki do zabawy na podłodze, po które ostatnio coraz rzadziej sięgamy, dlatego skrzynia grzecznie stoi sobie w kąciku za komodą.


Gabrysia skończyła niedawno 1,5 roku i jeszcze zostawiłam jej zabawki 12m+ czy 18m+ ale jeszcze chwila i  niedługo tylko te najlepsze wylądują w jednym pudle na strychu, a reszta pójdzie dalej w świat bawić inne dzieci. :)



Ponieważ ostatnio zrobiłam małe przemeblowanie w pokoiku dziewczyn, nie chciałam im zagracać wszystkich ścian. Skrzynia na pluszaki wylądowała po lustrem w saloniku i pełni teraz również funkcję siedziska.


Skrzynia już prawie się nie domykała, więc zrobiłam ostre czystki w pluszakach. Wszyscy je kochamy, o ale ile można mieć tych ulubionych??


W pokoiku dziewczyn zrobiłam porządek w szafie, chociaż tak naprawdę dużą rewolucję zrobiłam przy okazji kompletowania dziewczynom garderoby na jesień-zimę (wpis tu - klik) i teraz udaje mi się regularnie odkładać rzeczy na miejsce. Od tego czasu nie kupiłam dziewczynom ani jednej rzeczy więcej! Teraz jest mi o wiele łatwiej zapanować nad ich garderobą i może to niektórych dziwić ale naprawdę dziewczyny mieszczą się w jednej szafie i jednej komodzie. A nawet dolne półki w szafie przeznaczone są na gry, puzzle i walizki.



Po lewej strona Marysi, po prawej Gabrysi.


Kolejny etap to porządek w dziecięcej biblioteczce. Książek mamy sporo, wiec kluczem jest to, by każda miała swoje miejsce i było łatwo ją odnaleźć. I dziewczyny naprawdę wiedzą gdzie są ich ulubione pozycje! Parę książek, które się u nas nie zadomowiły, powędrowały dalej.



Przytulnie, ale przejrzyście! ;)


Lubię przy okazji porządków zmieniać dziewczynom regularnie pościel. Świeża pościel działa jak magia, dziewczyny wtedy przesypiają całą noc! :)





Na koniec koszyczki z różnościami, do których wrzucamy skarby, jak i rzeczy, które w pośpiechu nie od razu lądują na swoje miejsce (typu but od lalki, karta od gry itp). Ważne by co jakiś czas takie rzeczy opróżniać. 
Biały pojemniczek zawieszony jest na poręczy na łóżku Marysi, gdzie wkłada tam swoje tymczasowe skarby, które "musi" mieć przy sobie w trakcie snu. Ale i w nich od czasu do czasu trzeba zrobić porządek i miejsce na nowe skarby każdego dnia. ;)


Idąc za ciosem poszłyśmy również do Babci i zrobiłyśmy porządki w zabawkach u niej! I tak trzy worki zabawek przeznaczyłyśmy dla osób potrzebujących.


Nawet nie wyobrażacie sobie jaką poczułam lekkość! Dziewczyny też lubią takie porządki i dbamy o to, by rzeczy nie zdominowały im dzieciństwa. Naprawdę mam wrażenie, że są wtedy bardziej kreatywne, częściej sięgają po książki i wolą zdecydowanie zajęcia plastyczne. Z drugiej strony naprawdę muszę nieźle się nagłowić co rozsądnego podarować im na kolejne okazje w tym roku. Może Wy podsuniecie mi jakieś ciekawe pomysły nietypowych dla dzieci prezentów? Ja myślę, by ewentualne upominki na Wielkanoc i Dzień Dziecka połączyć w coś większego i zrobić dziewczynom artystyczny kącik (z biurkami) z prawdziwego zdarzenia.

Kolejna część Magicznego Domku oczyszczona. Od tego uczucia ulgi i wewnętrznego spokoju można się uzależnić, wiec nie pozostaje nic innego, tylko działać dalej. ;)

Do napisania niebawem! :*
SHARE:

sobota, 12 stycznia 2019

Początek Porządek (Szafa i Sypialnia)

Mam wrażenie, że styczeń jest dla mnie takim miesiącem snu zimowego, gdzie lubię zaszyć się w ciepłym domku i spokojnie przeczekać do wiosny. Tak czy siak przymusowo jestem uziemiona w domu z powodu choroby oraz brania antybiotyku. Postanowiłam wyleczyć się na 100%, bo wcześniej gdy tylko czułam się trochę lepiej wracałam do zajęć i wychodziłam z domu, od razu łapała mnie choroba z jeszcze większą siłą. Ale z tej sytuacji wyciągam same plusy i działam dalej w ramach styczniowych porządków. Bardzo entuzjastycznie przyjęliście zapowiedź postów o porządkach. O tym, że oczyszczenie własnej przestrzeni wpływa zbawiennie na głowę i duszę wiedzą wszyscy, ale czasami trzeba się nawzajem zainspirować i zmotywować do pracy. Nie tylko ja Was do tego motywuje, Wy również przyczyniacie się pozytywnie do porządków w Magicznym Domku, bo oprócz tego, że sama mam na nie wielką ochotę, to działam prężnie i nie rozwlekam ich w czasie, bo wiem, że zobowiązałam się Wam regularnie o tym pisać. Dziękuję Wam za to!
Nawet nie zdajecie sobie spawy jak potrzebuję oczyszczenia przestrzeni i ile sprawia mi to radości. Nie jest u nas źle, bo pewne zasady starałam się wprowadzać już od jakiegoś czasu, jednak teraz jeszcze silniej rozumiem sens minimalizowania rzeczy, których używamy. Oczywiście dom w naszym zrozumieniu musi być przytulny, ale jednocześnie nie zagracony niepotrzebnymi rzeczami. Tak, by każda rzecz miała swoje miejsce i zastosowanie.

"Nie miej w swoim domu niczego, co według ciebie nie jest użyteczne lub piękne" W.Morris

I ta zasada towarzyszy mi w oczyszczaniu domu. Jednym z pierwszych punktów, od których zaczynam jest moja szafa. Robiłam w niej porządki chyba milion razy, bo robię takie porządki bardzo regularnie (co 2-3 miesiące). Ilość rzeczy, z których się pozbywam maleje, ale systematyczna redukcja garderoby pomaga mi w rozsądniejszych zakupach w przyszłości oraz w sprawnym ubieraniu się każdego dnia. Bo prawda jest taka, że gdy mamy przejrzystą szafę, szybciej kompletujemy strój i więcej elementów garderoby jest do siebie dopasowana. 


Lubie ten stan, gdy otwieram szafę i widzę dokładnie co mogę na siebie założyć. Mam sprawdzone zestawy, więc mogę bez problemu ubrać w 3 minuty do wyjścia (nawet na większe spontaniczne wyjście). To bardzo ułatwia codzienne funkcjonowanie.


Zrobiłam po prostu milowe postępy od mojego dawnego myślenia o własnej garderobie. Kiedyś myślałam, że jest to punkt honoru ubierać się niemalże codziennie inaczej. Znacznie więcej myślałam o tym co jest modne, a nie koniecznie co pasuje do mnie. I chociaż uważam, że mam jakiś swój określony styl, to znacznie mniej interesuje mnie moda, to co jest trendy. Obecnie dostosowuje ubiór to tego momentu życia, w którym jestem. To bardzo ważne, by dopasować własną szafę do tego kim jesteśmy. Czasami w szafie mamy rzeczy, które nie odzwierciedlają nas i naszego stylu życia, a są zbiorem ubrań, które spodobały się nam na kimś innym lub słyszymy, że to must-have tego sezonu. Chcemy się przecież podobać. Ale czy chcemy być przebrani za inną osobę niż jesteśmy?
Absolutnie nie neguje osób, które pasjonują się modą i mają różne zwariowane ubrania w swojej szafie. Jeśli widać, że tak w duszy im gra, to to naprawdę samo się broni. Jednak zawsze można się starać dążyć do zredukowanej garderoby, chociażby ze względu na fakt, że w dobie ogólnej produkcji przedmiotów ponad nasze realne potrzeby na całym świecie, taki konsumpcjonizm może nam zaszkodzić.


Chociaż moja szafa jest przejrzysta, a są w niej przecież rzeczy na każdą porę roku (zmieniam tylko układ półek wraz ze zmianą sezonu) to i tak uważam, że jej w niej za dużo ubrań. Po każdych porządkach przyglądam się rzeczom, których nie jestem pewna czy zatrzymać. Jeśli ich nie założę do następnych porządków, to będę bezwzględna. I co najważniejsze, nie kupię w ich miejsce zamienników! W chwili obecnej nie mam żadnej rzeczy na liście, którą chciałabym kupić. Jakie to paradoksalnie cudowne uczucie! Dwa lata temu lekko odświeżyłam swoją garderobę, kupiłam parę rzeczy lepszych jakościowo i do dziś się z nich cieszę. 
Mam sporo ulubionych sukienek na wyjścia, kilka sprawdzonych codziennych zestawów i niczego więcej mi nie potrzeba. Jestem bardzo ciekawa jak ten eksperyment się u mnie powiedzie. Póki co po ułożeniu rzeczy w szafie, czuje się lekka i szczęśliwsza! Porządki w szafie to świetna terapia. :)


Jednak porządki w szafie, które i tak robię regularnie to nic szczególnego w porównaniu z komodą, a szczególnie szufladą z rajstopami. Opóźniłam 80% zawartości, bo chociaż miałam sporo nowych egzemplarzy, to wreszcie poszłam po rozum do głowy, że tych w panterkę i w jaskrawych kolorach już nigdy nie założę, bo lubię teraz nosić tylko stonowane kolory. I tak naprawdę mogłabym się wszystkiego pozbyć, bo i tak noszę cały czas rajstopy z Calzedonii, które kupiłam rok i dwa lata temu i chociaż fakt, że są droższe, to jakość się sama broni i są cały czas jak nowe.


Szuflada przed i po.





Bardzo często przed pozbyciem rzeczy powstrzymuje nas to, że są to ubrania czy akcesoria nowe, niezniszczone, albo dużo na nie zapłaciliśmy. Uwierzcie mi, że właśnie takich rzeczy tym bardziej powinniśmy się pozbyć, jeśli ich nie używamy, bo możemy je wtedy sprzedać, oddać bliskim lub potrzebującym, ale to, że w głowie mamy pulsującą cenę danej rzeczy i jest nam głupio, tym bardziej zadziała ku przestrodze, by nie kupować rzeczy pod wpływem impulsu, gdy nam tak naprawdę nie jest to potrzebne. Gdy pozbywałam się tylko starych rzeczy, szybko chciałam zapełnić szafę nowymi. Ale teraz gdy jestem dla siebie jeszcze bardziej surowa i gdy po jakimś czasie nieużywania pozbywam się rzeczy nowych, jest to dla mnie jeszcze większa nauczka i powód do refleksji.


Każde porządki w szafie to również mobilizacja dla mnie, by zabrać się za prasowanie i przyjrzeć się i ułożyć absolutnie wszystkie ubrania jakie mam w szafie. (zazwyczaj zawsze coś czeka w koszu na pranie, ale tym razem przez to, że siedzę w domu chora, lądują tam same piżamy i strój domowy ;P ).


Uporządkowałam również szufladę w stoliczku nocnym oraz toaletkę z kosmetykami i poczułam prawdziwą lekkość i przypływ pozytywnej energii. Ponieważ na gwiazdkę dostałam kilka wnętrzarskich gadżetów, postanowiłam odświeżyć aranżację naszej sypialni, zmienić pościel i porządnie ją wysprzątać.



I chociaż pojawiło się trochę nowości, już nie dążę do tego, by cały czas coś nowego dokupywać. Prawda jest taka, że wszystko to co kupiłam wcześniej stawiając na lepszą jakość lub rzeczy w 100% pasujące do klimatu domu a nie podyktowane obecną modą, służy nam i cieszy przez cały czas. Zmieniam tylko miejsca i rzeczy wędrują po całym domu zyskując nową jakość i życie. :)



Nad łóżkiem wisi grafika, która przywieźliśmy z giełdy staroci w Niemczech. Narzutka, lampa i świeca na stoliku nocnym to gwiazdkowe prezenty od najbliższych.







W pomieszczeniu jest przytulnie, ale przejrzyście i każda rzecz ma swoje miejsce w pokoju jak i w sercu. Do tego sama świadomość, że wszystko jest zredukowane i poukładane w szafach i szufladach daje mi poczucie takiego wewnętrznego spokoju.  A przecież o to chodzi w sypialni, gdzie mamy uspokoić myśli i odpocząć.





Wysprzątałam każdy zakątek, umyłam fronty szaf i ogarnęłam przestrzeń. Ostatnio zrobiłam nawet porządek w moich kosmetyczkach, które trzymam również w sypialni. Miałam do nich słabość, ale oprócz jednej malutkiej, którą wkładam do większej torebki, zostawiłam sobie tylko dwie na wyjazdy. Są ładne, praktyczne i naprawdę tyle mi wystarczy, bo w jedną pakuje kosmetyki do pielęgnacji, a do drugiej do makijażu. Jest pewnie milion pięknych kosmetyczek na świecie (a przynajmniej bywają takie w TKMaxxie ;) ), ale naprawdę nie muszę ich wszystkich mieć, skoro te lubię i mi się doskonale sprawdzają. Tak staram się tłumaczyć sobie w wielu aspektach i naprawdę czuję się z tym doskonale.


Terapeutyczne porządki w sypialni zaliczone. :) A Wam jak idzie?

A już niebawem zapraszam na kolejne rejony Magicznego Domku. Do napisania! :*
SHARE:
© Magiczny Domek. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig