07 czerwca 2021

Migawki Maja '21

Migawki wyzwalają we mnie takie niesamowicie uczucie. Coś działo się miesiąc temu, w sumie to naprawdę nie tak dawno, wracam przecież do wspomnień jeszcze dalszych a wydaje się, że działy się jakby wczoraj, ale w migawkach, ponieważ dotykają naszej codzienności, gdzieś ten czas się zaciera. Tym bardziej cieszę się, że mogę te chwile tu zachować. To jest jeden z tych wpisów, do których sama lubię bardzo wracać, więc z przyjemnością zapraszam Was na wspomnienie minionego miesiąca.

Ta poranna nóżka mnie rozczuliła. :)


A ja lubię czasami wstać wcześniej przed wszystkimi i w spokoju sprzątnąć np. kuchnię.


Zjadłabym tego chłopca na śniadanie.


Pomimo, iż maj nas nie rozpieszczał, znalazły się okazję do grillowania. Różne nowości to już domena Pana Poślubionego.


Hmmm te krewetki...


Historia pewnego przedłużacza. Dacie wiarę, że tak gdzieś już od 2,5 miesiąca nie mamy na całym piętrze prądu?? Tzn. jest górne światło (którego oprócz łazienki właściwie nie używamy) ale nie ma absolutnie żadnego czynnego kontaktu. Cały sprzęt, lampki, mój komputer do pracy itp. może być zasilany tylko dzięki temu czerwonemu przedłużaczowi. Czyli praktycznie zasilamy kiedy jest to konieczne, a że jest to problematyczne to taki jeden kontakt wisi sobie na schodach. Dodam, że nadal nie wiadomo co jest tak na prawdę przyczyną usterki, wysiadają korki i już. Sprawdzały to 2 ekipy, na różne sposoby i nadal nie wiadomo! Uroki mieszkania w domu!


A za oknem się zieleni... (miesiąc później widok jest nie do poznania taka różnica!)


Jakby co na domowe nianki mogę liczyć. ;)


Zarażony książkami. Kolejny członek rodziny wprost uwielbia!


Czas na odnowę tarasu!


Wiecie, że uwielbiam naturalną pielęgnację, jednak jeśli chodzi o kultowy krem Nivea, to używam go od dziecka i mam go zawsze przy sobie. To taki nasz rodzinny krem, w który wierzę i pomaga nam w różnych problemach skórnych. Kilka lat temu kupiłam takie piękne opakowania i teraz do nich przekładam kolejne zapasy dla całej rodziny.


Na pomoc Babci Joli zawsze mogę liczyć, ma świetną rękę do kwiatów. Miłoszek też nam bardzo pomagał.



Ostatnio kupiliśmy mnóstwo nowych książeczek (mam zamiar napisac wpis!) ale ta skradła nasze serca! Jest świetna!


Jeszcze kwitnąca magnolia i przepiękny zachód słońca. Zachwyt nad przyrodą dodaje mi siły i wiary, że świat jest dobry i piękny, naprawdę!


Minka jak u pingwinka. :)


Jeśli chodzi o moją osobę i przyjęcia to sprawa ma się tak: muszę mieć na błysk sprzątniętą kuchnię, potem wybucha bomba i nawet mój mąż się dziwi gdzie potrafi dotrzeć ubijany krem do tortu lub inne rzeczy, a po przygotowaniach znów kuchnia wraca na błysk przed przyjęciem. To mój stan twórczej energii, którego skutkiem ubocznym jest ogromny chaos, w którym tylko ja się odnajduję. 
Potrafię bez problemu przygotować obiad i jednocześnie sprzątać w trakcie. Jednak wyprawienie przyjęcia na 30 osób, to już zupełnie inny stan umysłu - kto nie wierzy niech spróbuje. ;)


Rekinowy tort dla Gabrysi gotowy!


Przygotowania do przyjęcia! Pogoda zrobiła nam cudowną niespodziankę i mogliśmy urodziny Gabrysi wyprawić w ogrodzie.


Więcej migawek z urodzin znajdziecie tu - KLIK.


W macierzyństwie, jak ze wszystkim, trzeba być uważnym na te magiczne chwile, których naprawdę nie brakuje.


Moja czterolatka z nasmarowanym obitym kolanem. 


Gdy już wszystkie dzieciaki śpią bardzo często robię wieczorny spacer po ogrodzie. Tak miło zagląda się do przytulnego domku z innej perspektywy.


Poranne obowiązki czyli podlewanie kwiatków. 


Przeurocze spotkanie z dziewczynami. :) Poznamy się niedługo.


Lampka w kuchni, która towarzyszy mi od lat! Mam ją przynajmniej 25 lat, a zrobiła ją Babi.


Starsza siostra. Najlepsza!


Czasami wyproszą jakieś bajki i koniecznie jakieś do tego przekąski. :)


Kącik w sypialni.


Doceniam te nieczęste chwile, gdy mogę usiąść sobie w ciągu dnia na tarasie w trakcie drzemki Miłoszka i poczytać, wypić ciepłą kawę i po prostu zwolnić.




Szykujemy się na przyjęcie!


Kochane siostrzyczki, jak dobrze, że mają nas i siebie!


I cała rodzinka w komplecie!


Pierwsze urodzinki bliźniaczek. Przyjęcie iście królewskie! 


Tak bardzo brakowało mi takich wyjść i towarzystwa!



Dziewczynki do schrupania!


Mały romantyk. Kojarzycie starą bajkę Disney'a o byczku Fernando?


Przyjęcie było zaplanowane w najdrobniejszych szczegółach. Dzieci miały mnóstwo atrakcji!



Ktoś tu się nie mógł doczekać schrupania pyszności.



Hania i Hela! Mam do nich wielką słabość!



Kanapowcy.


W maju skończyłam jesienną kolekcję do Layette. 


Z tej dwójki to będą niezłe gagatki. Pierwszy lizak od siostry. ;)


Chwila relaksu dla mnie. Uwielbiam takie spokojne wieczory, gdy mam czas na pielęgnację a potem na czytanie książek.


Ktoś mi tu nie pozwala pracować! :)


Zieleń za oknem, jak nigdy doceniam to, czym nas rozpieszcza natura.


Nasz mały kłebuszek.


I leniuszek.


Wieczór, a jeszcze jasno. Pięknie nam się rozrasta żywopłot w tym roku.


Nasze poranki. Ten chłopiec mógłby być non stop na świeżym powietrzu.


Rodzinne wyjście na miasto. 


To na tyle wyjątkowa sytuacja, że zamówiły po 2 ciastka! ;)


A tak wygląda Tata 3 dzieci, gdy otworzyli jego ulubiony pub na mieście. ;P


Kącik Miłoszka.


Zmiana garderoby dzieci (czy chcecie na ten temat jakiś wpis?). Dostaję na ten temat mnóstwo pytań.


Takie urocze kwiatuszki dostałam od Mamy.


W maju bywało też ponuro, ale ja lubię taki klimat, gdy mogę pobyć w domku.

 
Pobudka!


Nowy fotelik trzeba wypróbować. ;)


Sezon na szparagi, które są dobre nawet na śniadanko!



Moja urocza Marysia lat 6,5.


U Babci Joli jest zawsze fajnie, bardzo się cieszą jak mogą tam raz na miesiąc zanocować.


A my z Miłoszkiem rozpoczęliśmy sezon rowerowy.


W pracy, oprócz pracy trwają przygotowania do wakacji. :)


No i jest, pierwszy ząbek zabrała Wróżka Zębuszka. 


A w zamian przyniosła warsztat mydlarski do robienia mydełek i kuli do kąpieli.



Lubię ich!


To okna na wschód, tak więc salon o poranku wyjątkowo pięknie się prezentuje.


Z Agatką kochaną. Termin tuż tuż.


Bardzo lubię nasze spacerki w ulubionym parku.


Przygotowania do sesji zdjęciowej nowej kolekcji.


Tak to już u nas jest, że życie rodzinne przeplata się z rodzinną marką, ale ostatnio znalazłam w tym wszystkim bardzo fajny balans (mam nadzieję, że na długo!).


Nie jadłam sushi od wieków (od początku pandemii na bank) i miałam ogromną ochotę. Dziewczynki też uwielbiają, wiec jak już Tata zamówił to na bogato. Jezu jakie to było pyszne!


Nasz drugi domek. :)


Poranne rytuały i czesanie. Zawsze musze zrobić zdjęcie z tyłu i pokazać Marysi jak wyszło. :P


To był naprawdę cudowny miesiąc! Jestem ogromnie wdzięczna za to co mamy.

Ściskam Was mocno i mam nadzieję, że niebawem uda mi się napisać post o garderobie dzieci.

SHARE:
© Magiczny Domek. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig