wtorek, 21 kwietnia 2015

Tydzień z G. Dzień 1

Witajcie! Tak dobrze widzicie! :) Zaczynamy tydzień (a może nawet dwa tygodnie jeśli się uda) z załogą Magicznego Domku. Od razu mówię, że nie oczekujcie fajerwerków czy szalonego życia, bo my jesteśmy z tych co wręcz dążą do tego, by było spokojniej niż jest zazwyczaj, a poza tym nie wszystkie rzeczy jesteśmy wstanie pokazać. Czasami będą to bujniejsze wpisy a czasami mniej, czasami ze względu na przebieg dnia, a czasami ze względu na to, że naprawdę trudno jest dokumentować każdą chwilę za pomocą aparatu. Ale lubimy wyzwania, a Wy lubicie ten cykl, wiec zapraszam na nową odsłonę w 2015 roku! :)

PONIEDZIAŁEK 

Nasze poranki trochę się zmieniły odkąd pojawiła się Marysia. Są to słodkie przebudzenia z pieszczoszkami w łóżku, ale również cykl pewnych czynności, które pomagają w ogólnej organizacji. Ogólnie gdy schodzę na dół, mam już pościelone 3 łóżka, naszykowane śpioszki na wieczór, złożony ręcznik, który suszył się w nocy, zabrane na dół śmieci itp. Jednym słowem, moja pedantyczna dusza dopiero wtedy może się nacieszyć poranną kawą, gdy wiem, że wszystko gra. Gdy ściele łóżka, Marysia, już ubrana wygłupia się w swoim łóżeczku, a mama pojawia się i znika ogarniając przestrzeń - taka to nasza zabawa. ;)











































Często pytacie jak śpi Marysia. Odkładam ja do łóżeczka, ale nad ranem biorę ja do siebie i poranki (od 5-7 rano) są nasze. Zdarza się, że ma gorszy dzień i potrzebuje mnie jakoś mocniej, wtedy śpimy całą noc razem, ale zdarzają się i dni takie, kiedy jej matka normalnie przeszkadza :) i się wierci i chce być "siama" :) Wszystko wypływa jakoś naturalnie i instynktownie. Śpię z Marysią w pokoju, bo niestety od 2 miesięcy budzi się aż 3 razy w nocy! A do nas przychodzi czasami Gapcia i Lunka. (ogólnie zwierzaki, które zazwyczaj spały w kupie z nami, troją się i dwoją gdzie właściwie mają spać!)

Dziś do ułożenia są jeszcze wyprane rzeczy Marysi, wiec raz dwa lądują w komodzie i szafie.











































Zanim jeszcze zejdziemy na dół, czekamy na powitanie. Jeśli akurat nie śpią z nami zwierzaki, to po kolei przychodzą się przywitać, pierwsza zawsze Matylda! :) A na samym końcu Tata, Marysia wtedy uśmiecha się od ucha do ucha! :)











































Zazwyczaj staram się, by poranki były spokojne i miłe, ale dziś wszystko jest na opak. Wszyscy się bardzo śpieszymy, nawet Marysia jakaś poddenerwowana. Muszę dziś wyjść i załatwić kilka spraw urzędowych na mieście. Szybko się maluje, a Marysia turla się miedzy nogami. Oczywiście miedzy jednym okiem a drugim, przypada karmienie i pora na drzemkę, dziś 3 razy próbowałam odłożyć Marysię do łóżeczka i nic z tego. Wiec musi turlać się dalej miedzy nogami, aż się ubiorę.











































Podrzucam Marysię Mamie i wychodzę.












































Pierwszą sprawę załatwiam bardzo szybko i jestem zadowolona. Niestety to jeden z tych dni, gdy szukasz 3 razy kluczyków w torebce, podjeżdżasz pod nie ten urząd co trzeba, gdy wieje tak wiatr, że wszystkie papiery się gniotą, gdy się śpieszysz a korespondencja jest do odebrania w 2 miejscach (i tylko na poczcie ogarnia Cię miłe uczucie, bo jest Pani Zofia, która ma wpięte spineczki w swoje loczki, chociaż ma pewnie z 60 lat i jest taka szalona i miła, jest jak wyjęta z filmu!) potem okazuje się, że nie ma przejścia na ulicy i każde zadanie, które dziś jest do zrobienia przypomina jakąś grę zręcznościową, której nie udaje nam się przejść! Ostatecznie wszystko udaje, ale to dopiero połowa dnia a jestem wykończona!
Po powrocie Marysia zjada obiadek i próbuję ją uśpić, by wreszcie dziś pospała i sama zasypiam... 











































Po pobudce czeka nas niespodzianka, sarenki za oknem! 











































Szykujemy się do wyjścia na spotkanie z Marcysią i Stefcią w... Ikei. :)











































Po powrocie do domu kąpiel - ulubiona 'procedura' dnia. :) Potem szybkie usypianie i chwila dla siebie. Dziś jestem tak wykończona, że robię sobie herbatę (moja ulubiona z tych na szybko - dziś zdecydowanie ZEN mi potrzebny) i biorę ciepły prysznic. 





















































































Potem na półprzytomni rozmawiamy z Panem Poślubionym o minionym dniu, planach na przyszłość i zapadam w sen... budzi mnie elektroniczna niania i lecę do Marysi. :) 

SHARE:

16 komentarzy

  1. Czytam od kilku lat, a komentuję pierwszy raz. Jestem tak zauroczona tym postem, że nie mogę się oprzeć:) Sama mam syna 3 tygodnie młodszego od Marysi i wiem że organizacja to podstawa. Ten poranny rytuał, wykonywanie kolejnych czynności pozwala jako tako zapanować nad przestrzenią. Uwielbiam ten cykl notek i tak bardzo się cieszę, że się właśnie zaczyna. Chętnie poczytam i popatrzę na Wasze codzienne dni, a im bardziej zwykłe tym lepiej, może podpatrzę coś dla siebie w organizacji dnia.
    Serdecznie pozdrawiam Ciebie i całą załogę Magicznego Domku:)
    Katarzyna

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak się cieszę :) Bardzo lubię tem cykl i z Marysia będzie jeszcze ciekawszy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że ten cykl znów się pojawił. Uwielbiam zaglądać do Magicznego Domku :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam a mozesz napisac jakiej firmy jest lozeczko bo jest boskie :) Ewelina

    OdpowiedzUsuń
  5. Prasujesz ubranka małej,czy tylko składasz po wyschnięciu?

    OdpowiedzUsuń
  6. Katarzyno - to bardzo ale to bardzo się ciesze, że napisałaś!
    Naprawdę Wasze komentarze są dla mnie ważne i napędzają mnie do pisania! :*

    Łożeczko to polka marka Pini - kolekcja Barcelona (chyba ;P )

    Od jakiegoś już dużego czasu nie prasuje ubranek Marysi, tylko po wyschnięciu wkładam do szafy i tyle. :)


    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię ten cykl ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas poranki wyglądają podobnie;) Z tym, ze moja Marysia już biega i jest trochę więcej zamieszania, ale za to sama zjada obiad;) Ślicznie ubierasz Małą;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tylko trzy pobudki w nocy? Szczęściara :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Gdy mój Danielek taki maleńki jak Twa Marysia, nie spał w dzień, ale za to noce idealnie całe przespane mieliśmy. Od czasu jak skończył rok budzi się w nocy, ale jest ok :-) Też mieliśmy takie poukładane poranki - teraz nim się rano ogarnę w sypialni On już wywraca do góry nogami salon i kuchnie :-) potem ja kawusia, On mleko i piosenki w TV. My też mamy swoje rytuały choć już inne :-) pozdrawiamy KiD

    OdpowiedzUsuń
  11. Gusiu nawet nie masz pojęcia jak się cieszę na Twoje posty o całym tygodniu. Codziennie zaglądam do Magicznego Domku, uwielbiam Was!! Moja córcia jest dokładnie 21 dni starsza od Twojej więc tym bardziej tematy które poruszasz są mi bardzo bliskie. A tak po kolei to co rzuciło mi się po przeczytaniu poniedziałku i wtorku: na pierwszy rzut urzekł mnie kot na półce, praktycznie pod sufitem, bomba!!!! poza tym ogromnie podobają mi się u Ciebie kolory które masz w domu, ja je nazwałam kolorami ziemi, wszystko jest takie stonowane i neutralne, bardzo bliskie memu sercu, a jest to świetna baza do ewentualnych dodatków. Proszę napisz jak znajdziesz wolną chwilkę gdzie kupiłaś sweterek dla Marysi w gwiazdki oraz dla siebie ten beżowy? i napisz proszę czy pijesz zwykłą kawę z kofeiną czy zbożową? bo ja zbożówkę ze względu na karmienie ale czasem mam ochotę na normalną i się tak zastanawiam...No i to czego szczerze Ci zazdroszczę to tego jak Marysia pięknie sama spi i usypia, przy mojej Lilusi to marzenie ;) A na koniec chciałabym polecić Ci zieloną herbatę z mango, Japan Banche z fife o'clock, to moja ulubiona, jestem od niej uzależniona! miłego dnia i czekam z niecierpliwością na kolejne wpisy ;) Aga.

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj to Pan Poślubiony pewnie niepocieszony jak sam śpi ;)

    OdpowiedzUsuń

© Magiczny Domek. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig