czwartek, 22 lutego 2018

Różana Łazienka

Jak mi tęskno do wiosny! Ostatnie dni słonecznie nas rozpieszczają, tak że głową jestem już w wiosennym nastroju. Od stycznia (!) kompletuje wiosenną szafę, planuję wiosenne porządki i wprowadzam powiew świeżości w aranżacjach w Magicznym Domku. Oby prognozy się nie sprawdziły, że ma nastać atak zimy. O nie, na to był czas w styczniu w czasie ferii! Teraz prosimy, wiosno przybywaj! ;)

Wiosenny nastrój wprowadzam do domu otaczając się kwiatami (ciętymi i doniczkowymi), ale nie byłabym sobą gdybym nie zmieniła trochę dodatków. Po kąciku do pracy, przyszedł czas na łazienkę na parterze, gdzie pojawił się różowy akcent. Zobaczcie jak prezentuje się łazienka po drobnych zmianach, które uwielbiam uwieczniać tu na blogu, by dawać Wam przykład ja niewiele trzeba, by zmienić swoje otoczenie i wprowadzić w nie powiew świeżości.







Co nowego?
Część przedmiotów przywędrowało z innych pomieszczeń np. obraz, który kupiłam kiedyś w galerii w Jezioranach. Dzięki ratanowym dodatkom róż nie jest cukierkowy a stonowany. 
Plecioną lampę kupiłam w Leroy Merlin. Ręcznik, poduszkę i dywanik w H&M Home. Różowa doniczka z sukulentami to Ikea.









Poprzednim razem łazienka prezentowała się tak: (klik). A jeśli ktoś uzna, że w obecnej wersji jest zbyt dziewczęco (co generalnie możemy czynić pełnoprawnie bo jest nas 6 dziewczyn na jednego! ;) ) to zapraszam to bardziej stonowanej łazienki z prysznicem, którą mamy na górze (klik). Bardzo lubię jej klimat!

To wszystko na dziś, niebawem pojawią się migawki miesiąca a marzec i kwiecień przyniesie masę blogowych nowości i ...wiosny!

Wasza
G.
SHARE:

sobota, 17 lutego 2018

Wakacyjne Migawki: Ferie w Dolinie Charlotty

Zmęczeni magicznym ale nasyconym wrażeniami grudniu mieliśmy ogromną chęć na odpoczynek z dala od codziennych spraw. I nie ciągnęło nas nigdzie za granice do ciepłych krajów, postanowiliśmy wyjechać właśnie zimą w stronę polskiego morza. :) Kontynuujemy nasze podróże na mapie polski, bo jest tyle jeszcze pięknych, różnorodnych miejsc do zwiedzenia, a mieszkając w centrum kraju mamy dobry dojazd do różnych zakątków w każdą stronę. 
Za każdym razem staramy się być blisko natury, ale jednocześnie tak, by nie musieć się martwić o wygodę. Właśnie z tych powodów oraz tego, że na terenie zapewniona jest masa atrakcji dla całej rodziny, wybraliśmy się do Doliny Charlotty. Poniższy wpis nie jest absolutnie przewodnikiem podróżniczym, to raczej migawki i masa zdjęć z wyjazdu, gdzie możecie zobaczyć jak przebiegały nasze tegoroczne ferie. A nuż i Wam się tu spodoba i kiedyś zagościcie w tym miejscu?




Nasz przytulny pokoik.



Zapraszam na migawki z pobytu. :)




Muszę Wam przyznać, że na miejscu tak chciałam się odciąć od "wymogów" tego świata, że oprócz wyłączenia internetu, cały pobyt chodziłam w kółko w tym samym czyli w luźnym stroju, w którym zazwyczaj chodziłabym po domu! Tego było mi trzeba, by absolutnie nie przejmować się strojem, wyglądem i opinią innych. ;)


Spacery.


Pogoda była typowo jesienna, ale mam to absolutnie nie przeszkadzało. Po przebywaniu głównie w pomieszczeniach (niestety zimą w mieście unikamy smogu) było cudownie wdychać takie wilgotne, rześkie powietrze.




W hotelu, z racji ferii, dla dzieci było przygotowanych mnóstwo atrakcji. Basen, sale zabaw, rodzinna nauka gotowania, seanse kinowe, zajęcia plastyczne. Nie było chwili byśmy się nudzili!

 
 







Codziennie wieczorem chodziliśmy na przynajmniej godzinę na basen. Nie muszę dodawać, że po takiej kąpieli dziewczyny zasypiały błyskawicznie! ;)



SPA w hotelu było po prostu magiczne. Jakby wchodziło się do jakieś innego świata. Było cicho, spokojnie. Bardzo spodobało mi się strefa relaksu, gdzie codziennie chodziłam pomedytować.







A masaże były cudowne. Zazwyczaj nie chodzę nawet do kosmetyczki, ale na wjazdach lubię się rozpieścić i wymasować.



Ale to nie koniec atrakcji na miejscu! W Dolinie Charlotty jest również fokarium i Zoo!






A w pobliżu Kraina Bajek czyli domki z rzeźbami!


Byliśmy krasnoludkami! :)




A największą atrakcją dla Mamy była stajnia należąca do Dolinny Charlotty i przejażdżki konno w terenie. To było coś nie do opisania!





Wspaniałe były spacery brzegiem morza, do którego mieliśmy  niecałe 15 min samochodem. Marzyłam o tym, by zobaczyć polskie morze zimą. Pogoda bardzo nas zaskoczyła, było ciepło, bezwietrznie i szalenie przyjemnie. Ależ mają szczęście osoby mieszkające nad morzem!








Uwielbiamy wyjazdy z dzieciakami, na wyjazdach bywają naprawdę grzeczne. Oczywiście to nie jest tak, że była sama siekanka, bo była jedna noc, gdzie Gabrysia prawie nie spała, a ogólnie była jak aniołek, za to na stołówce dawała czadu i cały czas było trzeba ją zabawiać. :) Ale... właściwie to nic, gdy możesz odpocząć od codziennych obowiązków. Nie musisz sprzątać, gotować, a wokół masa atrakcji. Wypoczywaliśmy razem i osobno, bo miałam cenne momenty, gdy mogłam pobyć sama. Cudownie było móc przeczytać 3 książki (!) i odpocząć od internetowego świata.

 

Podzieliliśmy się łóżkami. :P :P :P








No i czas się spakować i wracać. (Na tą kupę rzeczy wrzuciliśmy jeszcze jedna torbę i wózek!)


Cudowny rodzinny odpoczynek w malowniczym położeniu blisko natury! A mam wrażenie, że wiosną i latem tu musi być jeszcze piękniej!

Do napisania niebawem! :*
SHARE:
© Magiczny Domek. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig