wtorek, 7 sierpnia 2018

Pokoik Marysi i Gabrysi

Pojutrze Gabrysia skończy 15 miesięcy i całkiem niedawno oficjalnie zamieszkała razem ze swoją starszą siostrą w jednym pokoju! Z jednej strony to cudownie było mieć przy sobie niemowlaka w sypialni, ale z drugiej nie mogłam tej chwili nienaturalnie przedłużać. Dziewczynki są tak ze sobą zżyte, że nie chcę swoją maminą zaborczością im wspólnych chwil i frajdy zabierać. Marysia od roku czeka na Gabrysię w swoim pokoju. Obiecałam jej wtedy, że gdy Gabrysia zacznie chodzić, będą dzieliły pokój razem. W Magicznym Domku mamy parę pokoi, ale ani razu nie pomyślałam o tym, by urządzić im osobne. Wiem, że panuje taka moda, że każdy osobno, że musi być osobna przestrzeń. Jednak ja osobiście czułam, że coś je wtedy ominie. Chcę, by miały wspólne schronienie, własne tajemnice, skrytki. By dzieliły się zabawkami i bo przecież i tak wiele rzeczy mają wspólnych. Chcę by chodziły razem spać, a jak trochę podrosną, by potajemnie prowadziły wieczorne rozmowy lub czytały książki. Gdy im się coś złego przyśni, by mogły wejść jedna do drugiej do łóżka, albo razem niech przywędrują do nas. Ostatnio, gdy oglądałam mini serial "Małe Kobietki" o czterech dorastających siostrach, które spały w jednym łóżku (a raczej po dwie w dwóch), pomyślałam sobie, że teraz zabiera się dzieciom pewną bliskość. Może nie warto aż tak wpajać dzieciom od najmłodszych lat, że coś jest tylko Twoje, jak pokój, zabawki, ale wspólne, Wasze. Oczywiście wiadomo, że pewne rzeczy dostaje Marysia, a pewne Gabrysia, ale właściwie potem nie podkreślam we wspólnej zabawie co jest czyje. Bardzo często dzieci same sobie to regulują, bo wiek jest inny, zainteresowania czy gust. 
Znam parę osób, które do późnego wieku dzieliły z rodzeństwem pokój i zawsze były to niezmiernie zżyte relacje. Trzy siostry, które miały malutki pokoik, gdzie po jednej stronie były łóżka a po drugiej biurka (a one w wieku licealnym i jedna na studiach) - jak ja im zazdrościłam ich bliskości i przyjaźni. Żadna nie narzekała, cieszyły się, że są razem. Przecież każda z nich jak założy swoją rodzinę, będzie potem dzieliła dom z bliskimi. 
Oczywiście to wszystko zależy od danej sytuacji i rodziny. Mogę się domyśleć, że gdy różnica wieku jest większa (np. 8 czy więcej lat), to własna przestrzeń możne być wtedy wskazana, ale jeśli chodzi o nasze dziewczynki, gdzie różni je 2,5 roku nie wyobrażałam sobie innej opcji.  
Z Marysią dzieliłam pokój przez 11 miesięcy, bo miałam tam swoje łóżko (zobacz jak to wyglądało - klik i klik) i łatwiej było mi karmić ją w nocy. Potem oczywiście, gdy wróciłam do sypialni Marysia wędrowała do nas w nocy (co zresztą bardzo lubiłam!). Gabrysia swoje łóżeczko w naszej sypialni miała prawie 15 miesięcy i chociaż teraz dziewczyny dzielą wspólnie pokój i razem zasypiają, wiadomo, że na nocne karmienie (ok. 2 w nocy) zabieram Gabrysię do siebie. Bardzo często Marysia nad ranem również przychodzi, więc ostatecznie i tak o poranku mam dwa wspaniałe ciałka przy sobie. Nie przeżywam więc tego "rozstania" jakoś dotkliwie, a cieszę się na myśl o ich wspólnym pokoiku i przestrzeni. 

Dwoiłam się i troiłam, jak ich tą wspólną przestrzeń zaaranżować. Było wiele opcji i pomysłów, a przygotowywałam się do tej zmiany od początku roku. 
Zobaczcie jak wygląda teraz pokój naszych dziewczynek.

 


Oczywiście największą zmianą było przemeblowanie i pojawienie się piętrowego łóżka! "Łóżko Piętruszko", bo tak je nazywamy pieszczotliwie z Marysią jest spełnieniem jej i moich marzeń za razem (zawsze chciałam takie mieć!) i chociaż myślałam o tym, by postawić dwa małe łóżeczka, to jednak łóżko piętrowe zaoszczędza sporo miejsca. Mogłam wstawić jeszcze parę nowych mebelków, a do tego kupić większe łóżko, które starczy na dłużej (wymiary łóżka pięrowego to 80 cm na 180 cm!).
Przy łóżku piętrowym ważne jest bezpieczeństwo, o które się trochę obawiałam. Ale to (a przejrzałam chyba setkę łóżek) ma rozbudowane barierki, bardzo wygodne szerokie schodki (które są na tyle wysoko, że starszak po nich wchodzi, a maluch nawet na pierwszy stopień nie da dary postawić nóżki), a to tego jest stosunkowo niskie (górna barierka kończy się na wysokości 150 cm, wiec np. ja mogę swobodnie przykryć Marysię i dać jej buziaczka, bo mam jej głowę na wysokości oczu.)




Przy okazji przemeblowania zrobiłam wielkie porządki w książeczkach. Wiem, że ta książkowa mania jest specyficzna, ale w tym szaleństwie jest metoda, bo dziewczyny wprost uwielbiają książki, nie ma u nas dnia bez czytania, a ja staram się wybierać same perełki i wartościowe pozycje. 




Ta półeczka nadaje pokoikowi niesamowitego uroku. Kupiłam ją oczekując jeszcze Marysi od przyjaciółki mamy, która wyszukuje starocie i przeprowadza renowacje. I chociaż u nas w domu znajdą się i meble z Ikei, czy inne "nowe" przedmioty, to jednak właśnie nasze starocie nadają domu niepowtarzalnego uroku. Bardzo lubię mieszać stary i nowy styl ze sobą.


Marysia i Gabrysia - czyli dwie lale, które cudem (zajęło mi to milion godzin) uszyłam sama, będąc jeszcze w ciąży z Gabrysią, gdy dowiedziałam się, że druga będzie dziewczynka.


Szafę przeniosłam na drugą stronę i dokupiłam w Ikei regalik na drobne zabawki Gabrysi. Stworzył się przytulny kącik pod skosem. By podkreślić powagę zmian ;) wymieniłam też gałki w szafie i komodzie (Zara Home).



Lubię nietuzinkowe przedmioty robione ręcznie do domu, jak i dla dzieci. Dlatego w pokoju dziewczynek znalazł się wazon z kwiatami z materiału, które nigdy nie zwiędną  (Pakamera), urocza doniczka z ręcznie malowanym lisem (Agata Krzyżanowska), poduchy znalezione na Instagramie (bell_and_wool), łapacz snów (Moi Mili).





Łóżeczko musiało mieć swoją nową wyjątkową oprawę, dlatego już od jakiego czasu czekały na nie małe cudowności.
Komplety przepięknej dziewczęcej pościeli i pudrowych narzutek (Zara Home) oraz naklejki (Djeco), z których stworzyłam dekor nad częścią Marysi, a kupiłam je dawno temu, jak Marysia była malutka! Wiedziałam, że przyjdzie na nie czas.




Ręcznie robione poduchy (bell_and_wool) i łapacz snów (Moi Mili), który naprawdę działa! :)











Błękitną kuchenkę, którą Marysia dostała na 1 urodziny (Tidlo) uważam za jedną z najlepszych i najpiękniejszych zabawek!



Jeszcze jedną, cudowną zdobyczą na przecenach (Zara Home) jest bujana kanapa. Jest fantastycznie wykonana, może na niej spokojnie usiąść nawet osoba dorosła. Dziewczyny ją uwielbiają!



Zarzuciłam na nią futrzaną narzutę (Jysk zimowa kolekcja więc nie wiem czy jeszcze jest).


Pomimo, iż w pokoiki znajduje się sporo mebli, zależało mi na tym, by zachować wrażenie przestrzeni. Nie chciałam rezygnować z dużego fotela, w których zasiadamy do czytania, do tego pojawiła się kanapa i regalik, ale poprzez jasne meble i pilnowanie tego, by każda rzecz miała swoje miejsce, pokój nie stwarza wrażenia przytłoczonego. Jest jasny, ale nie brak w nim kolorowych dodatków, które dzieci przecież tak lubią. Ponieważ to dziewczęcy pokój jest i róż! Ale jak to u nas bywa, raczej w stonowanej wersji. ;)


Takie cudowne misiaki przywiozła nam ciocia Zuzia z Irlandii.




Leśne klimaty nadal czają się tu i tam (liski TKMaxx parę lat temu), z pewnością coś się rozwinie w tym temacie jesienią. ;)


Wieczorem panuje tu przyjemny nastrój.


Gabrysi dokładam jeszcze dodatkową barierkę (tą, którą miała Marysia w poprzednim łóżku) i mam wrażenie, że się jej przyjemnie tu śpi (w tym pokoju jest ciutkę chłodniej niż w naszej sypialni, ale i tak w te upały dziewczyny spały bez żadnego przykrycia!). W nocy zabieram Gabrysię do siebie, ale cieszę się, że obie dziewczyny od małego szybko nauczyły się zasypiać w swoich łóżeczkach, bo trudno byłoby chodzić z nimi spać o 19-20 wieczorem. ;)


Dla niektórych zdjęcia naszego domu to typowe wnętrzarskie pomysły i inspiracje, z których oczywiście miło mi, gdy czerpiecie. Ale dla mnie jest to niezmiernie cenne, gdy przy naszym dojrzewającym i zmieniającym się wraz z potrzebami domu, mogę wrócić do jego poprzednich odsłon. (a nawet naszego poprzedniego mieszkania, przecież piszę o wnętrzach już 8 lat!)
Te zdjęcia będą cudowną pamiątką dla dziewczynek, gdy będą mogły zajrzeć w przeszłość i zobaczyć jaki dokładnie dzieliły swój pokoik w dzieciństwie. Mam nadzieję, że będzie o dla nich równie ważne.




Pewnie domyślacie się, że niektóre zmiany pociągają za sobą kolejne, więc nie ukrywam, że wiele zmieniło się w naszej sypialni! Obecnie ma zupełnie inny klimat i nie mogę się doczekać, aż ją Wam przedstawię. Zatem od następnego! :)

Wasza G.
SHARE:

niedziela, 5 sierpnia 2018

Migawki Lipcowe' 18

Dzień dobry! Czas na zaległe migawki minionego miesiąca. Bardzo lubicie ten cykl i cieszy mnie to niezmiernie, ponieważ i ja czerpię z niego wiele przyjemności. To jest dla nas niesamowita pamiątka, do której można w każdej chwili powrócić. Np. dziś zasiadając do tego wpisu zastanawiałam się czy w zeszłym roku nadałam tytuł Migawki "Lipcowe" czy "Lipca" i przepadłam by zobaczyć co działo się u nas w zeszłym roku (obejrzyjcie i Wy - klik). To niesamowite ile z jednej strony rzeczy się zmienia, ale z drugiej sporo rzeczy pozostaje takich samych (wiem brzmi to dziwnie). Nie przedłużam więc więcej i zapraszam na nasz lipiec w 2018 roku.

Lipcowe śniadanko. :)


Najprawdziwszy list od czytelniczki, który mnie niezwykle wzruszył i uradował. [Gosiu, dziękuję Ci po stokroć i odpiszę na 100% tylko trochę się u nas uspokoi! :*]


Pomimo, iż mieliśmy masę spraw papierkowych do załatwienia na mieście, miło było usiąść na chwilkę z mężem na kawie. :)


Ja znów zapisałam się na jogę, na którą chodziłam dokładnie 8 lat temu w tym urokliwym miejscu. Niestety kolejny raz z różnych powodów nie udaje mi się chodzić systematycznie. :(


Jak ona kocha uczyć się literek!


Czytanki z Babcią.


Marysia znów wróciła do treningów. Tym razem na sporo większym koniu!


Moja ukochana!


A Gabrysia wpatrzona jak w obrazek.


Uwielbiam przypatrywać się jak robią coś razem. 




Wakacje i gra w klasy!


Mamy taką umowę z Marysią, że jeśli wstaje bardzo wcześnie i nie chce już spać, to może się po cichutku w coś pobawić. Zaskakuje mnie jej kreatywność i to, że tak fajnie potrafi się sama sobą zająć! :)

Lubi bawić się w szkołę i czytanie oraz w równe rozkładanie i tworzenie "łóżek".



I znów Knedle Party pod chmurką :0


Dzień w ogrodzie. Na takie chwile czekamy cały rok!
Robimy biżuterię.




Czytamy książki.



Robimy sobie ogrodowe pikniki.

 

Pozrywać poziomki i w domku się pobawić.



Drzemeczka. 



Babubabu (Tak cudnie na moją mamę mówi Marysia).


Pokoikowe bałagany, szykuja się wielkie zmiany.


Zaczynam się martwić o Gabrysię, bo dopiero co rok skończyła a wszędzie z książką chodzi!


Czasami, gdy dziewczyny śpią, a Pan Poślubiony jest w rozjazdach, lubię swoje samotne wieczory np. z dobrym filmem czy serialem. Małe Kobietki cudne!



Mały skrzat w ogrodzie.


Deszczowy dzień u dziadków - czego one nie wymyślą. ;)



Chowanie prania i pakowanie na wyjazd. I tak pięknie Marysia posegregowała skarpetki!



Szalone dwie!



Górskie wakacje.




Więcej migawek z wyjazdu tu - klik.


My!


Rodzinne bezcenne chwile.





Kolejne świetne książeczki! Pana Bruma uwielbiamy (tu kolejne części), seria Niesamowita Natura bardzo u nas na czasie, no i końskie Marysiowe klimaty czyli seria Sigge.


Obiecałam sobie, że to już ostatnie w tym roku (acha zobaczymy..), bo cały regał pęka w szwach!
Ale w tym szaleństwie jest metoda, bo one uwielbiają książki!


W pokoiku zmiany! Już niebawem na blogu!


 Spotkanie z Anią.


Ale śniadanka i obiadki w domu też dobre!




Ciocia Zuzia dużo nam pomagała przy dziewczynkach, bo mamy (nadal) masę roboty w przygotowaniach do domowych remontów.


Tajemniczy ogród.


Ciche, letnie wieczory.


Zaćmienie księżyca i Mars.


Leśne spacery.


Prosty obiadek.


Remonty, remonty. Zmiana ogrodzenia.


Grill.


Lody z owocami na deser.


Spacer z ekipą. :)



Lody rzemieślnicze palony kokos i Gabrysia z brodą rzeczywiście podobna do Taty!


A tu lody i broda wersja hard.


Masa pracy w domu i w ogrodzie!



Ale chociaż raz fajnie się wyrwać tylko we dwoje na chwilkę.



Połowa wakacji za nami, ciekawe co sierpień przyniesie!

Do napisania niebawem!
SHARE:
© Magiczny Domek. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig