czwartek, 30 października 2014

Migawki Październikowe '14

To był definitywnie miesiąc pod znakiem nowego mieszkańca Magicznego Domku! :)

Zanim się jednak pojawiła Marysia i wybrałam się do szpitala ją urodzić, postanowiłam uczcić nadchodzącą jesień kąpielą przy świecach i ostatnią (niestety) kuleczką z Lush'a.




















Świętowaliśmy też urodziny Pana Poślubionego, niestety dość skromnie, bo w każdej chwili mogłam zacząć rodzić! [Termin miałam dokładnie w jego urodziny! Ale Marysia wolała urodzić się kilka dni później w urodziny dziadka (mojego Taty!)]




















Lunch przed kontrolnym badaniem w szpitalu.







































Po paru dniach oczekiwania, pojawiła się nasza Marysienka... To była ogromna dawka niezapomnianych, bardzo intensywnych przeżyć!
Jej pierwsze zdjęcia w szpitalu.
















A tu szykujemy się do już do wyjścia!




















Marysia była bardzo zadowolona, że jedzie już do Magicznego Domku, by poznać pozostałych mieszkańców.




















Jednak już jazdą samochodem nie była aż tak zachwycona. Była wściekła i naburmuszona! :)
(uwielbiam te zdjęcia!)




















Miałyśmy bardzo emocjonujące przyjęcie i pierwszą noc w domu. Moja Mama upiekła karpatkę (jak byłam młodsza zawsze piekła mi ją jak np. wracałam z jakiegoś obozu, dłuższego wyjazdu lub pobytu w szpitalu itp) a przed domem cała rodzina trzymała wielki transparent - "Witamy Gusię i Marysię w domku! :)"




















Następnego dnia, zgodnie z tradycją w rodzinie Pana Poślubionego, przy pierwszej kąpieli była prawie cała nasza rodzina, z babciami, a nawet prababcią!




















Potem radziliśmy sobie sami. Kąpiel to bardzo miła część każdego dnia!




















Przed cały miesiąc dostałyśmy z Marysią masę prezentów i gratulacji!




















Od Pana Poślubionego dostałam wisiorek z imieniem i datą urodzin Marysi :*




















Nie zapomnieliśmy jednak o naszych zwierzakach, bez których Magiczny Domek nie byłby taki magiczny...














Pogoda w październiku bywała cudowna! Nadawała się nawet na leżakowanie w ogródku! :)




















Idealna była na werandowanie Marysi w naszym ogródku, jak i pierwsze spacery po okolicy. 














Do spaceru trzeba się dobrze przygotować!




















Do sezonu jesienno - zimowego również. Pierwszy krok to wielkie porządki w szafie!




















Każdy dzień był czymś nowym i zaskakującym, bo z Marysią codziennie się poznajemy i uczymy siebie nawzajem.




















Tatę też Marysia uwielbia poznawać. :)





















A Tata o nas dba i przywiózł nam z podróży fajne rzeczy. :)





















Marysia ma najwspanialsze babcie i ciocie na świecie! Dziękuję moim Mamom za niesamowite wsparcie i pomoc! :* (oczywiście dziadkom i wujkom również! ) :*




















To był zwariowany, pełen wrażeń miesiąc, ale bywały chwile wytchnienia np. wieczorem jest u nas spokojnie i cichutko jak makiem zasiał. :)




















Jednak My po prostu zwariowaliśmy na punkcie tych usteczek!





















To był miesiąc Marysi! I jej pierwszych chwil w Magicznym Domku!

środa, 22 października 2014

Kocham Jesień!

...za kolory, począwszy od ciepłych ugrów, czerwieni, pomarańczy a kończąc na zimniejszych tonach szarości i brązu

...za grzyby, lisy, sarny, wiewiórki - za cały ten leśny klimat :)

...za magię świec i palącego się kominka - nigdy nie jest mocniejsza jak jesienią i zimą 

...za modę! Zawsze najwięcej trendów, dodatków oraz kolory i fasony ubrań podobają mi się właśnie jesienią. Ponieważ w ciąży bardzo pościłam z zakupami ubraniowymi, tej jesieni planuje duże zakupy! :) 

...za nasz jesienny ogród, który się zmienia i przygotowuje się do zimy



























































... za wydarzenia kulturalne. Otwarcie sezonu w teatrze, nowe wystawy, imprezy - jesienią dzieje się najwięcej

... za przytulność. Powrót do ciepłych kąpieli, picia gorącej herbaty, dużych cieplutkich swetrów i szlafroków

... za to, że zakochałam się w Panu Poślubionym właśnie jesienią

... za to, że jesienią urodziła się nasza Marysia

Tej jesieni jestem najszczęśliwszą osobą na ziemi... :)

Do napisania kochani!

niedziela, 19 października 2014

Jesienna Makijażowa Kosmetyczka

Każda pora roku, ma swoje klimaty. Nasza skóra potrzebuje już innego traktowania, a do makijażu wprowadzamy inne kolory oraz właściwości kosmetyków kolorowych. 
Lubię te małe zmiany. Zawsze robię wtedy czystkę w kosmetykach i staram się minimalizować ich ilość w swojej szufladzie. Wolę mieć mniej, a to, co naprawdę się u mnie sprawdza. Czasami pojawiają się nowości. Nie zawsze trafiam w 100%, ale wtedy kosmetyk rusza dalej w świat (bo komuś przecież będzie może lepiej służył i się nie zmarnuje). Chodzi o to, że gdy otwieram swoją toaletkę, mam mieć wszystko pod ręką, wtedy makijaż zajmuje dosłownie 5-10 minut. (a odkąd pojawiła się Marysia czas jest tuta kluczowy ;)

Na sezon jesienno-zimowy mam następujący zestaw:


























































Od lewego górnego zdjęcia:

1. Pędzle ZOEVA - mój całkiem nowy nabytek, który podbił moje serce! Zestaw 8 pędzli, który zapakowany jest w elegancką kosmetyczkę, jest świetnej jakości i posiada dokładnie te pędzelki, które lubię używać w codziennym makijażu. Nie potrzebuję nic więcej!

2. Podkład marki Collistar - ponieważ bardzo polubiłam tą markę i poszerzam swój asortyment, musiałam spróbować bazy - czyli podkładu. Bardzo fajnie się sprawdza, bo jest dość nawilżający (lubię takie) ale cera się nie świeci. Wygładza tak, że skóra jest aksamitna w dotyku. Jedyny minusik to znacznie mniejsze krycie od mojego poprzedniego podkładu, który używałam całe lato (Shiseido z filtrem, który był jednocześnie i lekki i świetnie kryjący)

3. Puder wykańczający Collistar - bardzo delikatny, jedwabisty, z wykończeniem satynowym.

4. Paletka cieni do powiek Catrice - zaskakująca jakość, jak na taką cenę. A kolory idealne na jesień!

5. Bronzer Dr Irena Eris - chyba najlepszy kosmetyk z serii Provoke. Bardzo dobrze się u mnie sprawdza (przyznam, że stosuje już całe lato). Nie ma w sobie drobinek, dzięki czemu świetnie nadaje się do konturowania.

6. Tusz do rzęs Collistar - już moje 2 opakowanie. Idealne do moich rzęs. Nie skleja, nie odbija się a rozczesuje wydłuża i pogrubia. Czego chcieć więcej?



























































Od lewego górnego zdjęcia:

1. Moje brwi nie wymagają na szczęście jakiś skomplikowanych zabiegów. Po prostu je trochę zagęszczam i przyciemniam kredką Astor (bardzo ją lubię i mam już 3 z kolei), a ostatnio również przeczesuje i utrwalam żelem do stylizacji brwi Cartise.

2. Przymierzałam się do tego rozświetlacza miesiącami! I rzeczywiście jest to najlepszy rozświetlacz, który do tej pory próbowałam -  The Balm Mary Lou Manizer.

3. Róż firmy Sephora, jest po prostu pyszny! Bardzo go lubię, bo nie jest płaski i matowy, ale jednocześnie nie posiada drobinek.

4. Róż w kremie firmy Collistar ładnie się rozprowadza, daje naturalny efekt i ma przepiękne opakowanie.

5. Zredukowałam ilość produktów do ust i zostały mi 3 pomadki z firmy Collistar oraz 3 Catrise (wszystkie mają właściwości nawilżające i nie wysuszają ust - tylko takie jestem w stanie używać). Mam w chwili obecnej jeszcze ze dwa błyszczyki.

6. Korektor Revlon Colorstay jest moim ulubionym, bo nadaje się na niedoskonałości i nawet pod oczy. Rozświetlacz pod oczy Provoke firmy dr Irena Eris jest ok, ale nie radzi sobie z cieniami.

Mam jeszcze w swojej toaletce paletki z cieniami (Inglot, dr.Haushka, Nyx), które już kiedyś się pojawiały u mnie na blogu, gdyż cienie do powiek mają to do siebie, że niesamowicie długo się zużywają.

Pomimo, iż naprawdę lubię ten kobiecy temat, jakim są kosmetyki, makijaż i wszelakie nowości, to jednak redukcja nadmiaru i minimalizm zaoszczędza nam czas przy codziennym makijażu.
Lepiej mieć jeden lepszy (niekoniecznie najdroższy) kosmetyk, a nie 10 byle jakich, z których w 100% nie jesteśmy zadowoleni.

A Wy wolicie mieć więcej czy mniej?

Pozdrawiam niedzielnie!
G.

piątek, 17 października 2014

Dane Marysi

Naszą Marysię przywitaliśmy na świecie...
























... jesienią, w pełnię księżyca, 8 października 2014 o godzinie 22.30. Długa panna na 58 cm o wadze 3700 g. :)


























































Pozdrawiamy z Magicznego Domku!

poniedziałek, 13 października 2014

Nowy Domek Marysi

Mieszkała w moim brzuchu, wczoraj trafiła do Magicznego Domku...
Marysia jest już z nami! :)







































Już niebawem coś więcej o największym przeżyciu jakim był niewątpliwie wspólny poród oraz o najważniejszej pannie Marysi, która w błyskawicznym tempie zmieniła nasz świat! :)

P.S Czujemy się przecudownie, jesteśmy zdrowi i delektujemy się błogimi pierwszymi chwilami z całą załogą Magicznego Domku. :)