sobota, 19 kwietnia 2014

Dekoracja Stołu Wielkanocnego

Witajcie Kochani w Wielką Sobotę! Życzę wszystkim wspaniałych Świąt! :) 
Jak mijają przygotowania?
W tym roku, nasze rodzinne Święta odbędą się w Magicznym Domku. Ponieważ starsza siostra Pana Poślubionego wyjechała na Święta ze swoim chłopakiem, będzie nas "tylko" 12 osób. :)
Mamy taką tradycję, żeby nic nie robić w pośpiechu. Dlatego ja, udekorowałam stół już dziś, w Wielką Sobotę.























































Cudownie, że w tym roku Święta przypadają w pełni wiosny. Ozdoby na stole i widok za oknem korespondują ze sobą kolorystycznie.



































Świąteczne dodatki: kwadratowy obrusik, który pożyczyłam od Mamy, wiosenne serwetki, króliczek, kurka, jajeczka i świeczniki.




















































Zauważyłam, że dzięki temu, że stół przygotowany jest już wcześniej (tak samo było w Wigilię - klik tu i klik tu), po domu roznosi się klimat panujących Świąt już wcześniej. To bardzo miłe uczucie!




































Jak widzicie, brakuje jeszcze 4 krzeseł. Dopiero jutro pożyczę je od rodziców. ;)




































Przesyłam ogromne buziaki z Magicznego Domku i uciekam do kulinarnych przygotowań oraz tarasowych aranżacji (dziś otwieramy nasz taras!).

Do napisania po Świętach! :*

niedziela, 13 kwietnia 2014

Ogrodowe Przyjemności

Posiadanie własnego ogrodu to niewątpliwie ogromne szczęście dla tych, którzy kochają zieleń i naturę. Jest wiele plusów: widok z okien, spacery po własnej ziemi i odskocznia od zatłoczonego miasta. Jednak jeśli marzycie o własnym ogródku, musicie wiedzieć, że to również niesamowicie wiele pracy. I trzeba to po prostu lubić!
Na szczęście my lubimy zatracić się w ogrodzie, bo naprawdę doskonale się przy tym odpoczywa psychicznie. 
Mamy też zwątpienia. Zwłaszcza po zimie, jak ogród jest jeszcze niemrawy, szary i zaniedbany. Najtrudniej zacząć. Ja czułam się po prosu bezsilna i zmęczona na samą myśl o pracach ogródkowych. Myśleliśmy nawet o wynajęciu na parę dni ogrodnika, by pomógł nam przyspieszyć realizacje planu. Przyszedł, doradził, ale jakoś nie wyobrażałam sobie kręcącej się po ogrodzie obcej osoby. Poza tym wycenił przyszłą robotę za drogo. I jakoś pewnego weekendu ruszyliśmy ostro z robotą jak zwykle sami! :)

Ponowne grabienie, aeracja i nawóz trawy. Ja zajęłam się cięciem i przycinaniem (najlepiej lubię taką kreatywnie 'destrukcyjną' pracę!). Zasadziłam też kwiatki. :)



































Roślinność budzi się do życia a nam w ogródkowych pracach pomagają wszystkie zwierzaki, nawet labrador sąsiadów. :)




















































Jeszcze nie zaaranżowaliśmy naszego tarasu (klik) ponieważ chcemy najpierw porobić wokół porządki. (Ale już się nie mogę doczekać!)




















































Mamy też za sobą mycie elewacji. Domek jak nowy! :) 





















































Trawa zaczyna pięknie odrastać, czeka ją pierwsze koszenie. Przed nami jeszcze sporo pracy, ale tez dużo też za nami. Poświęcamy nie tylko część weekendów, ale też chociaż po godzince po pracy. Wreszcie ogród jest zadbany i wypielęgnowany. Niebawem kolejne etapy. A potem post z dużymi zdjęciami i spacer po ogrodzie.

Do napisania!

wtorek, 8 kwietnia 2014

Łazienka Na Parterze

Tak jak kobieta potrzebuje jakiś zmian na wiosnę, tak i nasze miejsce do mieszkania potrzebuje odmiany. Nie muszą być to wnętrzarskie rewolucje. Wiecie doskonale, że lubię jak dom żyje i co jakiś czas wprowadzam do różnych pomieszczeń małe zmiany. 
Ostatnio pretekstem było pojawienie się nowych kwiatów w domu. Jeden z nich trafił do łazienki na dole i to natchnęło mnie na małe 'przemeblowanie' ozdób.





















Pojawiła się też nastrojowa lampka na parapecie. Bardzo umila wieczorne spędzanie czasu w łazience. :)






















Na drabince pozamieniałam ozdoby, niby mała zmiana (pewnie przez większość prawie niezauważalna) ale ja cieszę się z takich drobiazgów i co wchodzę do łazienki myślę sobie "aaale zmiana!". ;)




































Do tych wszystkich moich ukochanych beży, szarości i kremów, kwiaty i niektóre detale wprowadziły zielony akcent kolorystyczny. Jeszcze bardziej się uwydatni, jak za oknem w pełni zazielenią się drzewa.




































Czekam jeszcze na jeden lub dwa elementy do łazienki, ale jak się już pojawią to napiszę o nich w osobnym poście. :)




































Mydełka zbierałam latami. Większość kupiłam we Francji ale też w różnych sklepach tu na miejscu. Uwielbiam również wszelakie ratanowe (i nie tylko) pojemniczki oraz świeczki! :)



































Ktoś kiedyś zarzucił, że nie robię zdjęć WC. Więc oto proszę, strona łazienki z WC! ;) I papier też jest! (powinnam to pewnie dodawać za każdym razem). ;)








































A tu łazienka wieczorem. Nastrojowe światło lubię w całym domku.


















Niebawem post bardziej ogródkowy. :)

Do napisania! 

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Historia Pewnego Fotela

Jeśli zagralibyśmy w skojarzenia, bujany fotel większości z Was skojarzyłby się ze starością, robieniem na drutach, z dziadkiem i babcią...
Mnie, bujany fotel poniekąd również kojarzy się z moją Babcią, ale nie dlatego, że widziałam ją na nim w dzieciństwie. 
Wymarzony bujany fotel zażyczyłam sobie i dostałam od swojej Babci na...komunię! :)
Miałam wtedy około ośmiu lat. I dlatego nijak bujany fotel kojarzy mi się z jesienią życia. :) 
No cóż w dzieciństwie mamy różne pomysły, ja nie wiedzieć czemu, pragnęłam mieć w pokoju bujany fotel. Miałam go w starym pokoju w Magicznym Domku (1), a potem zabrałam go gdy wyprowadziłam się z rodzicami no nowego domu. Potem zagrzał swoje miejsce na strychu, aż do zeszłego weekendu, gdy postanowiłam znaleźć mu miejsce w nowym Magicznym Domku (2). 
Może część z Was pomyśli, że oszalałam, ale ja mając lat osiem i teraz prawie trzydzieści, po postu uważam to za bardzo fajne, relaksujące 'siedzisko' i nie zamierzam żyć stereotypami. :) Poza tym, przyda się już niebawem gdy Gerwazy* już się urodzi. ;)

*któż to taki tłumaczyłam w poprzednim poście. :)




































(właśnie za tymi drzwiami, koło komody jest malutki stryszek)




































Na fotelu położyłam wełniany kocyk, który kupiłam w second hand za 10 zł. Uwielbiam takie kolory!




































Obok kanapy nowy 'stoliczek' ze skrzyni (skrzynię dostałam jakiś czas temu od przyjaciół ale dopiero teraz znalazłam jej miejsce).
















































Fotel, pomimo swoich 22 lat wygląda jak nowy i jest niesamowicie wygodny!

Poniekąd jestem z siebie dumna, że na komunię chciałam prezent iście nietuzinkowy. Czym dziś są te wszystkie kłady, laptopy itp. w porównaniu do takiego fotela! :)

Pozdrawiam mocno z domu przepełnionego wieczornym śpiewem ptaków (bardzo za tym tęskniłam!).
Dobrej nocki!

sobota, 5 kwietnia 2014

Spotkanie u Agatki

Wczoraj spędziłam przemiły wieczór w towarzystwie dziewczyn...z podstawówki! :) 
Tak, co jakiś czas, ze 2 razy do roku staramy się spotkać w większym gronie. Znamy się od 23 lat! A nawet dłużej, bo z niektórymi chodziłam nawet do przedszkola. :)
Tym razem spotkałyśmy się w nowym mieszkanku Agatki, które od samego progu zauroczyło mnie przeogromnie. Dziś nie będzie typowego "Z cyklu podglądamy", bo na taką sesję muszę umówić się z Agatką na spokojnie, ale będą migawki z tego ciepłego i przytulnego mieszkania.





















































Łazienka zupełnie w naszych klimatach! Przeurocza! :)
Ilustracja myjącego się kotka narysowana i namalowana przez właścicielkę mieszkanka (możecie zobaczyć jej różne prace - tu klik - od rysunków, po ilustracje do dziecięcych książek itp, naprawdę zdolna dziewczyna! ) Mam nadzieję, że podobny myjący się kotek, już niebawem pojawi się w Magicznym Domku - Zamówiłam! :)




































No i jedzenie.... królewsko podane, przepyszne smaki i ogromne ilości nie-do-przejedzenia. Ja i Gerwazy* byliśmy wniebowzięci! :)

* fasol w brzuchu nazywany jest przez Pana Poślubionego 'Gerwazym' - oczywiście (mam nadzieje!! he he) NIE jest to oficjalne imię! ;)





















































Ziemniaczki, ta rybka...hmmm.

I ciasta! No uczta! :)


















Jeszcze raz Agatko dziękuję!

Pozdrawiam i do napisania!