środa, 17 października 2018

Domek Dla Lalek (2,5 roku później)...

Dwa i pół roku czekałam na to, by podarować Marysi domek dla lalek z magiczną, rodzinną historią w tle. Od 2,5 lat dopracowywałam jego najmniejsze szczegóły. Ten prezent od serca, do którego dołożył cegiełkę nawet św. pamięci pradziadek Marysi, wzbudził we mnie chyba największe emocje! Bowiem właśnie on wraz ze starszą siostrą Pana Poślubionego stworzyli ponad 15 lat temu domek dla lalek dla Zuzi (młodszej siostry P.P). Po latach domek trafił do nas i rozpoczął tu swoje nowe życie. Dwa lata temu napisałam Wam posta o tym jak przebiegała pierwsza przemiana domku. Nadgryzł go ząb czasu, ale konstrukcja była tak solidna, że wystarczyły tylko estetyczne przemiany. Domek zyskał nowy dach wycięty z linoleum, został pomalowany na kremowo, a wewnątrz obkleiłam go samoprzylepnymi tapetami. To dość zabawne, bo przy tej pierwszej części towarzyszyła mi półtoraroczna Marysia, która chyba nie spodziewała się jeszcze wtedy, że kiedyś ten tajemniczy twór, nad którym pracowała jej mama, trafi w końcu do niej. :) Koniecznie zajrzyjcie do pierwszej części wpisu o domku dla lalek (klik).



A tak prezentował się domek przed przemianą 2,5 roku temu.


Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że będę miała jeszcze jedną dziewczynkę, więc domek tym nie mógł się doczekać na swoją premierę. ;) Wystarczyło tylko urządzić całe wnętrze, zamocować nogi, uszyć zasłonki... oj tak był z tego całkiem spory projekt!

Aż pewnego dnia, późnym wieczorem, domek stanął na swoim miejscu, w środku zapanował ład i porządek, a my zapakowaliśmy go w białe prześcieradło :) i przewiązaliśmy czerwoną wstążką...



Nad ranem, gdy było jeszcze ciemno przyszła do naszego łóżka Marysia, a my już nie mogliśmy zasnąć, bo tak się baliśmy, że odkryje domek, gdy my będziemy jeszcze spać i nie zobaczymy jej reakcji! ;)

Jednak udało się i rankiem pobiegliśmy w piżamach do domku wszyscy we czwórkę. Ależ niespodzianka!




Domek był zbudowany pod lalki Barbie i przyznam Wam, że miałam wielki problem, by znaleźć inne laleczki o takich samych rozmiarach. Na początku nie chciałam iść w ten przesadnie różowy świat "marki Matel" :), ale potem pomyślałam, że przecież bez przesady! To jednak kultowe lalki, którymi bawiłam się i ja! Zaczęłam szukać tylko alternatywy do plastikowych wnętrz w kolorze różu i zaczęła się przygoda z urządzaniem. Zapraszam Was na rundkę po domku z dużą dawką sentymentalnych akcentów.




Domek obecnie ma 118 cm wysokości, 100 cm szerokości i 40 cm głębokości i podzielony jest na 3 piętra. Na dole mieści się salon oraz kuchnia z jadalnią, na piętrze sypialnia i łazienka, a na ostatnim mniejszym mieści się strych.


Próbę urządzenia jego wnętrza rozpoczęłam od korzystania z rodzinnych zasobów. Moja Mama zachowała pudełko z moimi mebelkami i akcesoriami dla lalki Barbie. Mnóstwo rzeczy dostałam od Babci Joli, która również zachowała cudeńka po Zuzi.

Zacznijmy spacer od kuchni.


W kuchni nakleiłam imitacje płytek (folia samoprzylepna) i wsadziłam aneks kuchenny, który należał właśnie do młodszej siostry męża. No cóż była wściekle różowa (kolor widać po otwarciu lodówki) więc również obkleiłam ją białą folią. Niesamowite jest również to, że zachowały się po Zuzi różne kuchenne akcesoria i produkty spożywcze!
Designerski zestaw stół plus krzesła zamówiłam w cudnym sklepie Minjio, który z domu dla lalek Barbie robi wnętrza niczym z katalogu!


Przejdźmy do salonu, gdzie dokupiłam komplet wypoczynkowy również tej firmy, a drewnianą komódkę zamówiłam razem z kompletem do sypialni. 



Dywanik pod stolikiem kawowym uszyła starsza siostra Zuzi. Piesek i telewizor również jest z rodzinnych zasobów.



Może przydałby się jeszcze jakiś obraz? ;) Coś muszę mikroskopijnego namalować!


Zapraszam na górę do dużej sypialni. Tam drewniane mebelki które 2 lata temu zamówiłam ze sklepu Emilanndia (dobrze, że wsadziłam do komódki wizytówkę, bo nie byłabym wstanie sobie przypomnieć!). 



Narzutę na łóżko uszyła dla Zuzi starsza siostra, ależ nadaje retro uroku!



W szafie wieszaki czekają na ubranka. Mam sporą kolekcję w stonowanych fajnych kolorach, a nawet strój syrenki z mojego dzieciństwa! Jednak stwierdziłam, że jeszcze poczekam z tym prezentem dla czterolatki, bo ubieranie lalki Barbie wcale nie jest takie proste!


Zestaw torebek, kapeluszy (po Zuzi) po prostu urocze!


I ten sentymentalny zestaw po mnie! Dzidziuś i akcesoria. Jak pięknie się zachowały dzięki mojej Mamie... 



No czy ktoś uwierzy, że tym zestawem bawiłam się ja będąc w przedszkolu?? Ach!




Ubranko z koroneczki zrobiła moja Babi.


I jeszcze cudna rzecz! Torba podróżna! Co prawda to było etui do kluczy (?), ale ja bawiłam się, że to torba dla lalek!


Jeszcze jedno szaleństwo. Puszek od pudru, który miałam (koniec liceum/początek studiów). Miałam go wyrzucić, ale zachowałam go...właśnie z myślą o tym, że może służyć kiedyś jako poduszka dla lalek (na fotelu). Ja po prosu wiedziałam, że będę mieć córki! ;)
Fotel należał do Zuzi i oryginalnie był w kolorze błękitnym. Pomalowałam go kremowym sprajem.
Zapas kołderek również uszyła starsza siostra Kasia. 



Zapraszam do łazienki, gdzie jak widać położony jest wszędzie marmur ;) Wannę kupiłam ponad dwa lata temu i całe szczęście, bo widzę, że nie są już dostępne. Lustro wyrwałam z jakiejś starej kosmetyczki, umywalkę zlepiłam z 2 osobnych mebelków (toaletka należała do Zuzi a umywalka do mnie). Toaleta, to również moje archiwum z dzieciństwa, którą przemalowałam na kremowo. 




A w środku toalety, jeszcze w czasów mojego dzieciństwa z najprawdziwszej brązowej plasteliny liczącej ponad 28 lat umieszczona jest... (no domyślacie się co!). Prawdziwy dom, prawda? ;)


Na samym końcu zapraszam na strych, gdzie kryją się same cudeńka.


Deska do prasowania z żelazkiem i kosz na brudne ubrania (po Zuzi!).


Kosz na zakupy i metalowe krzesła (Tiger) - kosz kupiłam ja (służy do przyborów papierniczych, a siedzenia kupiła nam dawno temu ciocia Ania)


Mamy po Zuzi również cały zestaw biwakowy z ogniskiem! (Po tych wakacjach (klik) Marysia ucieszyła się z tego ogromnie!


Jakoś tak wyszło, że wszystkie lalki dokupiłam w przecięgu tych 2 lat osobno (mam jeszcze dwie dobrze zachowane lalki po Zuzi, ale nie chciałam przesadzić od razu z ilością). Póki co w domku zamieszkała taka rodzinka!



Mama (Barbie gimnastyczka w swetrze po lalkach po Zuzi), Tata (wiecie jak trudno znaleźć Kena z okularami? To prezent od dziadków), dwie siostrzyczki (jedna starsza tez marki Barbie, a młodsza jakieś innej). Mały dzidziuś (no jak mogłam go nie zostawić? Mój skarb z dzieciństwa! I Piesek. 




Długo naszukałam się samochodu. Teraz w ofercie są same różowe. To auto znalazłam na OLX za niecałe 40 zł! 




To nic, że Tata Ken się nie mieści (jest taki sztywny! Ale plus taki, że sam stoi). Będzie to samochód Mamy. ;)


Przed domkiem stoi pudrowo różowy podnóżek, który służy za taborecik. Znalazłam go przypadkiem w sklepie z mydłem powidłem obok giełdy kwiatowej z rok temu. Od razu pojawiła mi się w głowie wizja, gdzie by go wykorzystać w przyszłości.


I co najważniejsze, prezent tak naprawdę służy nie tylko Marysi, ale również Gabrysi. Wiadomo, że znacznie lepiej bawić się z kimś niż samemu. Uważam, że to wielki plus tego, że rodzeństwo może się dzielić swoimi zabawkami. Gdy się dzielisz, a nie trzymasz wszystko tylko dla siebie, zyskujesz podwójnie! :)




Dla mnie jest to naprawdę bardzo emocjonujący wpis. Nie mam na myśli tylko nakładu pracy jaki włożyliśmy całą rodziną w ten domek, ale również to, że nasz blog składa się w taką osobistą całość. Między niektórymi postami mijają lata, zmienia się nasza rodzina, a jednak piszę dla siebie i dla Was regularnie już od 8 lat. To wielka części naszego życia, ogromne archiwum, które chociaż nie zawiera absolutnie wszystkiego (nawet by się nie dało), to jednak naprawdę sporą część zwłaszcza z naszego kreatywnego świata i momentów, które chcemy zachować. 

Do napisania kochani już niebawem, a będzie to wpis zupełnie w innym klimacie i z... innej rzeczywistości! :)

Całuje Was mocno

G.
SHARE:
© Magiczny Domek. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig