poniedziałek, 11 lutego 2019

Wspaniałości Zimy '19

Jeszcze chwilka i mentalnie żegnam się z zimą. Nie była sroga, ale ileż można tych chorób i braku słońca? Zapraszam Was do wspaniałości mijającej (mam nadzieję) już zimy.
Lubie te wpisy, bo są lekkie i przyjemne również dla mnie, bo w czasie gdy dużo się dzieje, warto pomyśleć również o drobnych przyjemnościach, by nie wariować już zupełnie. ;)


Zacznijmy od ulubionych, najlepszych jeansach jakie miałam, o których zapominałam Wam opowiedzieć już od ponad roku. Odkąd na nie trafiłam, kupiłam je w kilku kolorach i noszę je nieprzerwanie. Mowa o jeansach Harper marki Dorothy Perkins dostępnej na Zalando. I chociaż parę lat temu zainwestowałam w dwie pary dobrych spodni Levis, których jakość jest bardzo dobra, to jednak dopiero te leżą na mnie jak marzenie. Chodzi o to, że są to spodnie z lekko podwyższonym stanem i kończą się w idealnym miejscu. Cała pupa jest idealnie wyeksponowana, a żadne boczki (a jestem ich szczęśliwą posiadaczką) nie wychodzą na spotkanie ze światem. Są po prostu genialne i za dobrą cenę! Obecnie to jedyny model jeansów, który mam i gwarantuje, że nie jednej z Was przypasują. Są tez bardzo dobrej jakości, bo piorę je non-stop. Jeśli wahacie się miedzy rozmiarami, to wybierzcie ten mniejszy. Już ten sam fakt świetnie poprawia humor. ;)


Jestem może lekko monotematyczna z tymi herbatkami, ale jest to u mnie pozycja obowiązkowa. I chociaż ktoś może sobie pomyśleć, że po co wydawać więcej pieniędzy na coś takiego jak herbata (koszt to ok. 13 za paczkę) to gwarantuje Wam, że te smaki są nie do podrobienia. Jedna saszetkę spokojnie zaparzam dwa razy i piję ją całymi dniami pracując i siedząc przy biurku. Te ze słodszym aromatem (jak ta ze zdjęcia) pomagają też odstawić cukier, jeśli ktoś przyzwyczajony jest do słodzenia herbaty. Bardzo się cieszę, że w pobliżu mam sklepik z ekologiczną żywnością, gdzie mogę kupić sobie te herbatki i smakować różne smaki.


Jeśli chodzi o picie płynów w ciągu dnia, to staram się pić jak najwięcej również wody. Niestety zawsze trudno mi było mi zliczyć ile szklanek zdołam wypić w ciągu dnia. Wiadome jest to, że powinno się wypijać przynajmniej 1,5 litra czystej wody, a nie zawsze nam się to udaje. Już od jakiegoś czasu nie kupuje wody w plastikowych butelkach i najczęściej piję...wodę z kranu! A aby było mi łatwiej kupiłam sobie szklaną butelkę, którą świetnie się utrzymuje w czystości, a z racji, że ma 0,75 litra wody, to staram się wypijać takie dwie w ciągu całego dnia. Butelka Equa.


Ostatnio pisałam Wam o mojej toaletce. Stosuje teraz naprawdę niewiele kosmetyków kolorowych, ale lubię dobry makeup no makeup. Nie ukrywam, że lubię dobry efekt, ale uzyskany bardzo szybko i całkiem niedawno odkryłam kilka produktów marki Nude by Nature. Produkty do brwi są fenomenalne, a rozświetlasz w sztyfcie cudny.


Uwielbiam naturalne kosmetyki i najwięcej nowości szukam w pielęgnacji cery. W grudniu trafiłam na kosmetyki (hiszpańskie?) La Saponaria. Mam serum wygładzające oraz rozświetlający hydro żel do twarzy. Jestem po prostu zachwycona! Z pewnością dokupię coś jeszcze jak skończę to co obecnie używam. Kosmetyki przepięknie pachną, ich działanie widoczne a cena w miarę przystępna (poniżej lub ok. 100 zł).


Kolejną perełką jest przecudowny notes z kartkami do malowania akwarelami, który dostałam od mojej serdecznej Agatki. Notes kojarzy mi się z czasem, w którym maluję tylko dla siebie. To niesamowite skupienie, które towarzyszy mi podczas malowania koiło mi duszę przez całą jesień i zimę, gdy tworzyłam coś dla mnie bardzo ważnego. Szkoda, że nie wszystkie pracę mogę Wam pokazać już dziś, ale już tuż tuż... ;)



Na koniec Film, który mnie zachwycił! Na film A Star is Born, o którym ostatnio głośno, szłam z wielkimi oczekiwaniami, nie zawiódł mnie ani trochę. Przed czytałam kilka recenzji, poznałam bliżej Lady Gagę za sprawą filmu dokumentalnego i przyznam, że zaskoczyła mnie jej osoba i to jak łatwo zaszufladkowałam ją kiedyś w swojej głowie jako po prostu szaloną i skandaliczną gwiazdę pop. I chociaż film nie jest zaskakujący, bo nie ma zagmatwanego scenariusza (i dobrze, bo przecież nie zawsze o to chodzi!), postaci nie są psychologicznie rozbierane na kawałki pierwsze, to coś w tym filmie jest takiego elektryzującego. Lady Gaga zagrała tak zwyczajnie, w takim najlepszym tego słowa znaczeniu. Mam na myśli to, że grała bez krzty teatralnej maniery, tak jakby zwyczajnie przeżywała to co robi w filmie i nie było obok żadnej kamery. Sam Bradley świetny, jego debiut reżyserski podsumowałabym tym co mówił w wywiadach o tym jak inni reagowali na to, że chce zrobić ten film. Na wieść, że chce sam wyreżyserować pierwszy raz film, który ma być już 4 adaptacją z Lady Gagą, która nie jest aktorką, a on zaśpiewać...wszyscy kiwali głową z politowaniem. A jednak warto podążać za swoimi marzeniami, nawet jeśli nie każdy w nas wierzy...


Całuje Was mocno! I wracam z postami już niebawem! :*
SHARE:

czwartek, 31 stycznia 2019

Migawki Stycznia '19

Kochani, ależ to był zakręcony styczeń! Zasiadając do tego wpisu, nawet nie wiem ile zdjęć udało mi się zrobić tego miesiąca. Ledwo wygrzebałam się z paskudnej choroby, nawet miałam mały epizod z karetką, ale na szczeście w końcu odżyłam i wstąpiła we mnie nowa energia! Zdecydowanie to miesiąc bardzo domowy, nie tylko ze względu na choroby ale i też pracę. Oj dzieje się, ale wiecie co? Już w lutym w końcu powiem Wam o co chodzi! :)
A teraz zapraszam na migawki minionego miesiąca. Zaczynamy!

Śniadanie najważniejsze!


Zrobiłam ogromne kuchenne porządki, o których nie zdążyłam Wam napisać.


Babcia utuli chorowitka, więc ja mogę spokojnie popracować.


Kasza jaglana na milion sposobów. ;)


Przerwa na lunch w trakcie załatwiania spraw na mieście.


Prosty obiad, ale jaki pyszny i kolorowy!


Noworoczne spotkanie u znajomych, a ja zdołałam zrobić tylko zdjęcie ich pięknej choinki i pysznego deseru. :)



Śniadanie do łóżka dla wszystkich! :)


Spotkanie u Ani i Łukasza, ależ było pysznie i klimatycznie!





  
Nie da się ukryć, że czujemy się u nich jak w domu! ;)


I palenisko wieczorem!


Placuszki ziemniaczane!


  
Machmellows z ogniska!




A potem cieplutka herbata i ciasto.


I gra planszowa!
Chyba nie muszę dodawać, że wygrałam! :P


Chorowitki. (Na szczęście tylko delikatnie podziębione)


Ja też musiałam wyleżeć chorobę, chociaż przy 2 dzieci jest to naprawdę trudne. Styczniowe słońce podziwiałam za oknem.


Miło dostać takie pyszności do łóżka.


Czas na paznokcie!


To już postanowione, że w domku dla lalek zamieszkają jednak myszki a nie lalki Barbie, które są sztywniarami. ;)


Wieczorne jabłuszko do książki.


Piżamowe damy.


Wieczorna praca.


A przed wieczorne czytanki.


Trudno wstać, gdy za oknem zima.


Ale w wietrzne dni, można spokojnie przewietrzyć dom.


Co za towarzystwo!


Zabawa w pociąg.


Chorowitki uwielbiają inhalacje, bo mogą wtedy oglądać bajki! :)


Mój kącik do pracy. Strasznie polubiłam pracę w domu.


Ale przez chorobę czasami było trzeba pracować na leżąco.


Jakie to było pyyyyyszne! To koktajl śniadaniowy z bananem i kawą zrobiony przez Pana poślubionego!


A tu moja zupa batatowa z buraczkiem.


I witaminki.


Można się czasem pomylić i...przestraszyć!



Mój ukochany domowy relaks.


Ciocia Ania przyszła na ratunek przywożąc nam knedle ze śliwkami!


Sen najlepszy na wszystko!


Prostota. Proste obiady lubię najbardziej. (Robić ale i smakować!)


Jak fajnie wyjść w końcu...chociaż do Empiu!


Gdybym jeszcze w trakcie choroby zrzuciła moje świąteczne kilogramy byłoby super! Ech!


Staram się jeść zdrowo i lekko jak mogę, ale i tak waga oporna jak nie wiem! ;)


Powiew wiosny!


Ciocia Zuzia (tak, ten domek był kiedyś jej jak była malutka! )


Do kogo ona jest właściwie podobna?


Mój pomocnik żadnej pracy się nie boi! ;)


To był miesiąc porządków, ale miałam fajne pomocnice. Wycierają kurze.


Odkurzają i ...czytają. ;)


Przekąska. Dopiero styczeń, a ja już mam wydarzenie roku. Polubiłam masło orzechowe! Zwłaszcza jako dip do jabłuszka. :P


To był miesiąc bardzo zimowy, bo my jakbyśmy zapadli w zimowy sen, a raczej schowali się do naszej domowej norki. ;)


Choroby już minęły, a pod koniec miesiąca dużo się działo. Jeszcze chwil parę będę tajemnicza. :) To będzie cudna wiosna!

Do napisania! Jak Wasz styczeń? :*
SHARE:
© Magiczny Domek. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig