poniedziałek, 17 listopada 2014

Regalik

Taki oto regalik w Marysiowym pokoiku.


























































Przywędrował z naszego poprzedniego mieszkania (klik - a tam młodziutka Gapcia!). Póki co miesza ze sobą przeszłość i przyszłość za sprawą książek. Część z nich wyciągnełam z pudła na strychu, należały do mnie w dzieciństwie. Drugą cześć sukcesywnie dokupuje i nie mogę doczekać się czytania ich Marysi. Cieszy mnie to niezmiernie, gdyż obecnie pojawia się coraz więcej pięknie wydanych i ilustrowanych książek dla dzieci. Kolekcja wciąż się powiększa.
Regalik wraz z bujanym fotelem nadaje klimat starodawnych pokoi dla dzieci. Mam nadzieję, że w przyszłości zapełni się książkami, które Marysia będzie uwielbiała czytać (a ja wraz z nią). :)

Kącik Kąpielowy

Wiele osób straszyło mnie, że pojawienie się dziecka zamienia dom w wszechogarniający chaos. Zdaje sobie sprawę, że dom w pewien sposób zmienia się oraz przystosowuje do nowego członka rodziny. Ale czy musi wywracać wszystko do góry nogami?
Pewnie im dalej w las tym trudniej, bo dzieci stają się mobilne, rozrzucają zabawki i pojawia się wiecej dziecięcych użytkowych przedmiotów w domu. Jednak ja postaram się sukcesywnie ten chaos ogarniać. Już teraz mam pomysły na wszelake skrzynki/schowki na zabawki, naukę sprzątania oraz mam zamiar nie przesadzać z nadmierną ilością dzicięcych bibelotów. Będę sukcesywnie pokazywać pewne rozwiązania i mówić o sposobach oraz ewentualnych trudnościach w ich wprowadzaniu. Dom jest dla mnie bardzo ważnym miejscem. Tu odpoczywam i chowam się przed światem. Takiej atmosferze sprzyja ład i porządek, który działa na mnie kojąco. Dlatego ważne jest by dziecięcy duch zdobił i wzbogacał nasze wnętrze (mentalne i domowe ;) ) a nie je rujnował. Dlatego z całych sił będę starała się znaleźć na to sposób i prezentować rozwiązania tu na blogu.
I nie chodzi mi o to, że przeszkadzają mi rozrzucone w czasie zabawy klocki. Chodzi raczej o nie zawalanie domu toną zabawek, których nadmiar oraz brak własnego miejsca, będzie uniemożliwiał harmonię w naszych czterech ścianach.

Ponieważ nasza Marysia jest jeszcze malutka, głownym miejscem, gdzie widać jej obecność jest oczywiście jej pokoik (KLIK). Jednak pojawiają się przedmioty użytkowe w kilku miejscach w Magicznym Domku.
W łazience na piętrze, co wieczór odbywa się kąpiel. Pierwsza, z racji licznych gości towarzyszących podczas pięlęgnacji (rodzinna tradycja) miała miejsce w pokoju Marysi. Jednak nam wygodniej jest korzystać z łazienki (tak prezentuje się w całej okazałości - KLIK). Po pierwsze pomieszczenie można łatwo dogrzać (włączamy farelkę), po drugie jest łatwiejszy dostęp do wody i nie musimy dzwigać wanienki.
W łazience zorganizowaliśmy kącik z przewijakiem gdzie również trzymamy akcesoria do pielęgnacji.








































Uwielbiam proste rozwiązania i często tą prostotę można odnaleźć w IKEI. Drewniany przewijak, który dzwigał już wcześniej trójkę dzieci oraz cudna wanienka, która kosztuje dosłownie grosze. Stojak na wanienkę również dostaliśmy od znajomego, ponieważ tak trudno było nam taki znaleźć. Nakładkę na przewijak kupiłam w osobnym sklepie. Żyrafkę dostała Marysia od przesympatycznej osóbki, którą bardzo pozdrawiam! :)







































Nasz ulubiony zestaw pielegnacyjny to oliwka i krem Hipp oraz poczciwy Linomag, który poleciła mi moja Mama i sprawdza się idealnie!
Wiszące żyjątka - IKEA.
A tak prezentują się z perspektywy leżącej Marysi. :)




















Kąpiel zawsze odbywa się wieczorem (bardzo lubię ten stały punkt dnia) gdy pada nastrojowe światło.








































Marysia bardzo lubi kąpiele i pewnie w przyszłości będzie również korzystała z wanny na dole. Wtedy zorganizuję dla niej kącik na zabawki wodne. :)

Do napisania! 

wtorek, 11 listopada 2014

Jesienna Pielęgnacja (Włosy i Ciało)

Była jesienna pielęgnacja twarzy (nadal jak najbardziej aktualna - klik) i makijażowe nowości - klik.
Czas na pielęgnację ciała i włosów.














































































Od góry:
1. W kąpieli ważne są akcesoria. Nie wyobrażam sobie by nie wyszorować pleców szczotką i nie umyć ciała szorstką gąbką. :)

2. Płyn, na który zawsze poluje w TKMaxie. Naturalny skład i delikatny zapach. By Nature from New Zealand.

3. Najlepszy peeling do ciała na świecie, to ten od marki Collistar! Przepięknie pachnie, idealnie wygładza skórę, a po jego użyciu, dzięki olejkom, nie trzeba nawilżać ciała.

4. Ulubione mydełka do mycia rąk Le Petit Olivier, które kojarzą mi się z podróżami do Francji. Zawsze będę do nich wracać!

5. Zestaw do pielęgacji stóp i rąk. Krem do rąk marki GreenLand bardzo lubię za zapach, działanie i ładne opakowanie. Jednak krem do stóp jest moim odkryciem roku! Po ciąży (i dźwiganiu dodatkowych kilogramów) miałam dość suche i popękane pięty. Peelingi i krem na popękane pięty Shefoot Ekstra Plus (30% mocznika) uratował je w kilka dni - jest rewelacyjny!

6. Zakochałam się w marce Palmers już w ciąży i nadal nie mogę przestać jej używać. Wciąż stosuje pielęgnację ujędrniającą i przeciwrozstępową. Używam produktów od olejku do ciała, po balsamy brązujące. Pięknie nawilżają i pachną.

7. Ulubiona, naturalna marka kosmetyków do włosów Organix. Kokosowy olejek do włosów jest moim ulubieńcem na przesuszone końcówki a do tego jest bardzo wydajny i pięknie pachnie!

8. W pielęgnacji twarzy zapomniałam wspomnieć o pielęgnacji ust. I tu sprawdzają się najlepiej proste, polskie produkty. Idealny, naturalny peeling z cukrem trzcinowym i woskiem pszczelim z Sylveco oraz klasyk - balsam do ust Tisane.

Staram się nie gromadzić za dużo kosmetyków, dlatego najchętniej sięgam po sprawdzonych ulubieńców. 

czwartek, 6 listopada 2014

Jesień - Nowy Sezon

Mam tak, że przez cały rok (jeśli chodzi o ubrania) kupuje najpotrzebniejsze, pojedyncze rzeczy. Zazwyczaj to właśnie jesienią nachodzi mnie szaleństwo zakupów. Oczywiście to szaleństwo poskromione. Najpierw zaglądam do szafy i robię w niej porządek. I tak, często okazuje się, że mam w niej np. kupione 4 lata temu ponczo, które w tym sezonie ponoć jest bardzo modne! :)
Warto by lista zakupów nie była przypadkowa a same zakupy przemyślane. Ja miałam kilka rzeczy na liście i przez kilka tygodni (online) i na ostatnich zakupach (bardzo przyjemnych, na których byłyśmy z Marysią) udało mi je zdobyć! :)

Sezon jesienny planuje spędzić... wygodnie! Dlatego postawiłam na sportową elegancje, miłe w dotyku tkaniny i stonowane kolory. Jeśli szaleć to w dodatkach, w kolorowej apaszce, czy szalu (mam ich mnóstwo!) lub wyrazistej torebce.

UBRANIA/AKCESORIA

Ostatnio najlepiej czuje się w leginsach lub obcisłych materiałowych spodniach. Dlatego z chęcią zaopatrzyłam się w nie w Zarze. :)







































Torebka na nowy sezon. Zauroczyła mnie! Orsay.




















Bluza i sweter. Zara. Uwielbiam te 'nudne' szarości. :)




















Bielizna, która pomaga uelastycznić ciało po ciąży. Kappahl.




















Buty....marzyłam o botkach tzw. sztybletach i znalazłam idealne na bejeans.pl. Mają cudne złote wykończenie na czubku. Kaloszki na deszczowe dni kupiłam w sklepie z rożnymi butami (no name).







































Kurtka na sezon jesienno-zimowy pilnie poszukiwana. Nawet dwie przybyły z Zalando, ale szybko wróciły odesłane, bo nie były idealne. 
Ciepłą, dobrze wykonaną, w przepięknym kolorze gorzkiej czekolady ostatecznie znalazłam w TKMaxxie.




















KOSMETYKI/MAKIJAŻ

Nowe kolory lakierów do paznokci na sezon jesienny. Essie i Cartice.




















Dzięki uprzejmości kolegi, który ostatni miesiąc spędził w rejonach skąd biorą się prawdziwe kremy BB, mam swojego Dr.G minimalizującego pory. :) Póki co jestem zachwycona! 




















DOM/WNETRZA

Chyba czas już to przyznać, że jestem maniaczką poduszek dekoracyjnych do domu! (TKMaxx)





















A po domu nowe ciepłe kapcioszki. :) (TKMAxx.)





















Jesienne zakupy bardzo udane!

Do napisania!

środa, 5 listopada 2014

Jesienny (S)Pokój

Zawsze cieszyły mnie małe rzeczy i za punkt honoru brałam celebrowanie pięknych chwil w codzienności. W dzisiejszym, pędzącym świecie jest to jednak trudne. Można się zatracić. W pracy, w szukaniu na oślep szczęścia czy w materialnym świecie. Są jednak chwile kiedy wszystko zwalnia, wszystko cieszy a my napełniamy się wewnętrznym spokojem. Dziś mym spokojem jest Marysia. Świat przestał pędzić, pewne pytania znalazły odpowiedzi i wszystko ułożyło się w zgrabną całość. Jeszcze bardziej cieszy spacer, słoneczna jesień, nasz Magiczny Domek, nieśpieszne chwile, które wreszcie możemy spędzić razem. :)

W jesienny klimat od początku wprowadza nas płyta Benjamina Francis Leftwich, z której kołyszą nas piosenki.

A dziś jesienny salonowy pokój a w nim nasz spokój. :)






























































W pokoju nowy leżaczek dla Marysi (który odziedziczyliśmy po Stefci) i nowe poduszki w rybki. Tu i ówdzie zmiany i nowe aranżacje.














































































Drobne dodatki, które stwarzają klimat. Od pachnącej jeszcze latem świecy po skarby z lasu - drewniany pieniek na kominku.


























































No i ukochane śpiochy!
Dziś mijają 4 tygodnie od naszego Marysiowego, pierwszego spotkania. :)







































Już niebawem kolejny post w jesiennym klimacie, tym razem wytęsknione zakupy na sezon jesienny!

Do napisania!