sobota, 14 czerwca 2014

W Górach i Chmurach

Migawki z naszego wyjazdu do Zakopanego i Krakowa. Było wspaniale! Rześkie powietrze, góry, leniwy czas, bez pośpiechu i razem - to lubimy! :)




































Zatrzymaliśmy się w przepięknym miejscu, gdzie z okien widzieliśmy Zakopane i Tatry. 

































Śniadanie na tarasie, sweet focia i same pyszności!


















Oczywiście nie mogliśmy odpuścić sobie term w Bukowinie i wyprawy na Morskie Oko. :)
Z powodu rosnącego (i to w szybkim tempie brzucha) nie dałabym rady wejść i zejść całą trasę, ale pomogły nam w tym koniki i bryczka. Ostatni odcinek (ok. 1,5 w jedną stronę) weszliśmy sami. A na górze? Przepiękne widoki!























































Ważny punkt każdego wyjazdu - jedzenie! 
Najlepsza pizza w Polsce.



































Góralskie przysmaki i kuchnia regionalna.



































Weekend w Krakowie. (Uwielbiam to miasto!) 
Poszliśmy do ulubionych miejsc. Snuliśmy się po mieście leniwie i bez celu (cóż za rarytas) i wypróbowałam chyba wszystkie możliwe lemoniady w mieście!





















































Na Kazimierzu weszliśmy do fajnych butików i sklepików. Nie mogłam sobie odmówić świeczuszki w Yankee Candles, a Pan Poślubiony kosmetyków do golenia w pięknie urządzonym sklepie.



































Spacery uliczkami i smakowanie pyszności.



























































I jeszcze więcej...



































Wybraliśmy się na targi rowerowe.



































Wyjazd był naprawdę udany. To cudowne uczucie nic nie musieć, nie śpieszyć się, nie mieć żadnych obowiązków i pozwolić sobie na spacer bez żadnego celu (a zawsze dojdzie się do jakiegoś ciekawego miejsca!). :)




































Kiedyś uwielbiałam wyjeżdżać za granicę, teraz też marzą mi się dalekie podróże, ale jednocześnie doceniam uroki naszej Polski. Nie mogę się doczekać kolejnego wypadu w lipcu, tym razem w innym kierunku! :)

A co słychać w Magicznym Domku? Wielkie sprzątanie, takie na miarę przedświątecznych porządków. Latem zdecydowanie lepiej mi się gruntownie ogarnia dom, bo dzień jest dłuższy, pokrycia na kanapach szybciej schną, a ja mogę zajrzeć w każdy zakamarek! 

Do napisania i miłego weekendu! :*
SHARE:

58 komentarzy

  1. Ojej aż mi się łezka wniosku zakręciła bo przypomniałas mi mój ostatni wyjazd z mężem tylko w dwójkę do Kazimierza, było b podobnie, spacery leniwe bo brzuch Ograniczał tempo, a to było krótkie 3 lata temu, takie wyjazdy zniknęły bezpowrotnie, nas jest juz czworo :-) ale dla chcącego nic trudnego w tym składzie byliśmy już w Afryce, Hiszpanii. POZDRAWIAM i życzę pomyślnego rozwiązania! ps gdzie planujesz rodzic? Tez jestem z łodzi. Danuta

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście łezka w oku!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepiękne widoki i same pyszności :)i faktycznie łezka w oku jest

    OdpowiedzUsuń
  4. Dynia Resto Bara na Krupniczej, codziennie tam przechodzę:) Piękne kwiaty obok UJ, mojej uczelni:) I moje Zakopane, w którym mieszkam :* I codzienne dojeżdżanie do KRK:) Kocham :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gusiu, nie piszę tego złośliwie ale jako miłośniczkę zwierząt chcę zainteresować Cię sytuacją koni wożących turystów do Morskiego Oka. Poczytaj o tym w wolnej chwili i jeśli rzeczywiście los zwierząt jest dla Ciebie ważny, polecam inne, równie piękne szlaki w Tatrach :) Pozdrawiam ciepło, Ala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spodziewalam sie wiekszej wrazliwosci po autorce,trzeba juz bylo sobie odpuscic to Morskie Oko.

      Usuń
  6. czy mogłabyś napisać gdzie zatrzymaliscie się w Zakopanym, szukam odpowiedniego miejsca dla rodziny z małym dzieckiem, czyli niedlugo tez dla Was :) pozdrawiam milena

    OdpowiedzUsuń
  7. Matylda Boczek14 czerwca 2014 10:44

    Ciekawam bardzo jak w takim górzystym terenie radzą sobie labradory....

    OdpowiedzUsuń
  8. cieszę się, że zachwyciły was moje ukochane okolice (pochodzę z Podhala, a studiuję w Krakowie:) życzę, żeby pozytywna energia tych miejsc pozostała w was na długo i dostarczała sił:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne zdjęcia, chciałoby się tam z Wami być, widzieć i kosztować tego wszystkiego ! Wspaniały wyjazd :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja do Krakowa wybieram się z moim M. na początku lipca i już marzę o tych leniwych spacerach i zapiekankach na Kazimierzu ;)
    Gusiu, mogłabyś napisać gdzie zatrzymaliście się własnie podczas pobytu w Krakowie?

    OdpowiedzUsuń
  12. Krakow to moje kochane miasto...zal patrzec... w tym roku juz nie pojade, tak to juz z emigracja jest... ale milo jak Krakow wciaz jest urokliwy... Kazimierz jedyny w swoim rodzaju:) pozdrawiam cieplo z Norwegii, Monia

    OdpowiedzUsuń
  13. Wasz urlop połączył wszystko co kocham najbardziej! Zakopane, Tatry, Morskie Oko, Kraków:) Hmmm, gdybym tylko częściej zaglądała na Rynek, może zobaczyłabym Cię z bliska;) Pięknie!:) Gorąco pozdrawiam!:*

    OdpowiedzUsuń
  14. Zazdroszczę kochana, jakiś czas temu z narzeczonym również spędziliśmy cudowne dni w Krakowie, taki mój prezent urodzinowy :)
    Kocham to miasto, szczególnie nocą.

    OdpowiedzUsuń
  15. Pewnie jeden z ostatnich takich wypadów we dwoje, bo potem to już tylko z maluchem.

    OdpowiedzUsuń
  16. Dynia jest fajna ale zdecydowanie bardziej polecam Warsztat na Kazimierzu, najlepsze i największe sałatki w mieście!

    OdpowiedzUsuń
  17. alez wam zazdroszcze wyjazdu;))) przeurocze fotki;))) a śniadanko na tarasie z widokiem na Tatry bezcenne;)))pozdrawiam cieplo;)))a Kraków kocham, w czasach licealno-studenckich bywalam chociaz raz w roku;)))pozdrawiam cieplo;))Przy okazji zapraszam do mnie, ja z kolei nie moge sie doczekac śniadań na swoim tarasie wymarzonego domku;)))

    OdpowiedzUsuń
  18. http://www.zakopaneportal.pl/ratujmy-konie-z-morskiego-oka/

    OdpowiedzUsuń
  19. Witam, fajny blog. Będę zaglądać, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Cudowny wyjazd! Wstyd, ale nigdy nie byłam w Krakowie. Muszę to nadrobić. Może napiszesz cos Gusiu o takich generalnych porządkach. Uwielbiam te posty w Twoim wykonaniu. Jesteś bardzo zorganizowana bez paranoi :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo lubię Kraków i nie ukrywam, że po cichu zazdroszczę wypadu :) Ja właśnie wypoczywam w Kotlinie Kłodzkiej.

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo lubię Kraków i nie ukrywam, że po cichu zazdroszczę wypadu :) Ja właśnie wypoczywam w Kotlinie Kłodzkiej.

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo lubię Kraków i nie ukrywam, że po cichu zazdroszczę wypadu :) Ja właśnie wypoczywam w Kotlinie Kłodzkiej.

    OdpowiedzUsuń
  24. Podpisuje sie pod komentarzem alicjamakeup.pl.Jakis czas temu kon padl na drodze na oczach ludzi nieziemsko wycienczony z przladowana ludzmi bryczka.
    Poza tym cudowny wyjazd,Moj ukochany Krakow,juz niedlugo tez tam sie wybieram.Usciski!
    anja

    OdpowiedzUsuń
  25. Dziękuję osobom, które zwróciły uwagę na kwestię koni na trasie do Morskiego Oka. Jak widać są jeszcze osoby nieświadome problemu, bo wątpię żeby dla Gusi los zwierząt był obojętny. Ja w 7 miesiącu ciąży byłam na Rusinowej polanie, ale zdaję sobie sprawę, że każda ciąża jest inna i nie zawsze jest się w stanie odbyć dłuższy spacer. Dlatego polecam na przyszłość dolinę Chochołowską - można podjechać kolejką.

    OdpowiedzUsuń
  26. kilka dni temu wróciłam z Krakowa, byłyśmy w tej samej kafejce: Green Time Cafe, nawet w tym samym miejscu siedzieliśmy. Kawka tam pyszna i ciastka owsiane niczego sobie:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Cieszę się, że zanim przeczytałam notkę już pojawiły się komentarze o koniach. Pamiętam historię znalezionego kotka i fakt, że przygarneliście pieska. Wierzę, że nie zdecydowałabyś się na bryczkę, gdybyś wiedziała jak są traktowane konie. Jak widać nadal za mało się o tym mówi, nadal są osoby, które nie są świadome, że wybierając taką miłą formę wycieczki przykładają rękę do ogromnego cierpienia.

    OdpowiedzUsuń
  28. hej, szukam właśnie ciekawego noclegu w Tatrach i muszę przyznać, że Twoje zdjęcia mnie urzekły, miejsce wydaje się być idealne. Czy mogłabyś podać jakieś szczegóły?
    Pozdrawiam serdecznie
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie trzeba wielkiej wyobraźni aby zauważyć ze dwa konie ciągnące 15-20 osób 8 km pod górę są skrajnie wyczerpane...zawsze kiedy jestem nad Morskim Okiem widok tych biednych koni i "wielbicieli górskich wędrówek mnie przeraza"...przecież jest tyle pięknych szlaków, które nie wymagają wiekszego wysilku. W Twoim przypadku podejście byłoby ciężkie i to rozumiem, ale Twój mąż moglby juz przejść ten szlak o własnych siłach... Wiem, ze chcieliście być razem ale takie zachowania "napędzają ten rynek". Uwielbiam Twój blog, nie bierz tego do siebie bo kazdy z nas widzi, ze jestes dobrą kobietką:)To była tylko moja refleksja na ten temat. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  30. Wszystko pięknie, ładnie, ale te konie? Zaglądając na tego bloga zawsze miałam wrażenie, że jesteś osobą świadomą pewnych rzeczy. Ja rozumiem, że ciąża. Ale to nie jest wytłumaczenie. Trzeba było wybrać inny szlak albo pojechać nad morze...

    OdpowiedzUsuń
  31. widzę, że wyjazd się udał no i akumulatory naładowaliście na kolejna kilka miesięcy ;)
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Odradzam korzystanie z koników nad morskim okiem, wiekszosc z nich zyje w skandalicznych warunkach i pracuja ponad swoje siły, zdarzały się nawet przypadki opadnięcia z sił na trasie tych koni.

    OdpowiedzUsuń
  33. Cieszę się, że wakacje z mężem były udane i oboje odpoczęliście. Gdy na świat przyjdzie córeczka niestety tych wolnych chwil będzie o wiele mniej więc korzystajcie z okazji ;) Jednak z lekkim niepokojem zauważyłam, że nie odżywiasz się zdrowo, praktycznie wszystko co pokazałaś na zdjęciach jest kaloryczne, tłuste i ciężkostrawne. Rozumiem, że będąc w ciąży kobieta miewa różne jedzeniowe zachcianki ale trzeba również (a może przede wszystkim) myśleć o dziecku (więcej warzyw, owoców, chudego mięsa, ciemnego pieczywa). Poza tym faszerując się takimi "rarytasami" może być Ci ciężko wrócić do wagi/rozmiarów/formy sprzed ciąży...

    OdpowiedzUsuń
  34. W roku 2012 do rzezni trafilo 36 koni w tym 4 i 5 letnie po kilku miesiecznej pracy na trasie do Morskiego Oka.Wiecej http://www.viva.org.pl/petycja_w_sprawie_likwidacji_transportu_konnego_na.html

    OdpowiedzUsuń
  35. Podpisujcie petycje!

    OdpowiedzUsuń
  36. Kochani, dziękuje, że zwróciliście uwagę na konie pracujące przy Morskim Oku. Powiem szczerze, że wybraliśmy się tam spontanicznie a ja pierwszy raz w życiu i nigdy nie słyszałam o tym, że takie rzeczy się tam działy. Powiem więcej, ponieważ znam się trochę na koniach (miałam nawet w swoim życiu trzy własne i wiązałam z nimi swoją przyszłość) to wsiadając do bryczki zapaliło mi się światełko i postanowiłam dokonać własnej obserwacji. Po pierwsze zauważyłam, że konie są bardzo zadbane. I nie chodzi mi tylko o to, że są wypielęgnowane (grzywa, ogon) ale też wyczesane (w złych warunkach np. gdy konie mieszkają w gnoju, nie ma możliwości by je tak wyczyścić) i że ich sierść lśni (czyli są dobrze, zdrowo karmione) ale ich budowa (wygląd sylwetki i mięśni) świadczy o dobrym traktowaniu. Nie były przerośnięte czy chude z przeciążenia i niedożywienia. To mnie trochę uspokoiło. Dalszą obserwacją badałam samego górala. Po pierwsze są tabliczki ile maksymalnie koń może zabrać osób (zazwyczaj jest to mniej)i przyglądałam się jego poleceniom w trakcie podjazdu (bo to jest najcięższe) i muszę przyznać, że nawet troszeczkę nie forsował koni. Jeśli było płasko jechały delikatnym kusem, a ja było niewielkie nachylenie to zwalniał do stępa (i 80% drogi) konie jechały stępa. Nawet jakieś małe dziecko pytało "dlaczego jedziemy tak wolno" i pan wytłumaczył, że koników nie wolno forsować. I to mi się podobało. Następnie na samej górze ten powóz, który dopiero co przyjechał ustawiał się ostatni w kolejce (a bryczek mogło być ponad 10!) konie dostawały pić, jeść i czekały kilka godzin na swoją kolej odpoczywając. Byłam tym widokiem usatysfakcjonowana i nie pomyślałam nawet, że w tym miejscu była taka tragedia.

    OdpowiedzUsuń
  37. A jeśli chodzi o ciąże i jedzenie, to co jakiś czas dostaję od Was zapytania czy jem surowa rybę, sery pleśniowe (te prawdziwe czyli francuskie śmierdziuchy są z niepasteryzowanego mleka tak naprawdę zakazane a te nasze polskie typu Turek z pasteryzowanego mleka tylko wyglądem przypominają sery pleśniowe i obaw nie ma) i czy pije alkohol (!). A wiec kochani! Nie jem i nie pije! I dziwię się że muszę się tłumaczyć. :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Zdziwiło mnie, że znasz się na koniach a ich sytuacja w bryczkach Cię nie zaniepokoiła, co więcej - usatysfakcjonowała... Ja też trenowałam jeździectwo i między innymi dlatego właśnie omijam ten szlak szerokim łukiem bo choć zawsze chodziłam na piechotę, nie mogłam na to patrzeć...
    Z tego co mi wiadomo jest zakaz kłusowania na całej trasie. Nic też dziwnego, że zwierzęta, które pracują w usługach są czyste, w cyrku też rzadko zobaczysz wytarzanego w gnoju wielbłąda, zazwyczaj mają kolorowe wstążki, kokardki i nie wiem co tam jeszcze. Czy te zwierzaki są w dobrym zdrowiu i samopoczuciu - wątpię. Zresztą niezależne opinie weterynaryjne mówią o zdrowiu koni z moka co innego, polecam poczytać. Co więcej, z jakichś przyczyn te 'zdrowe i zadbane' kilkuletnie konie górale oddają na rzeź. Poza tym piszesz, że bryczka zazwyczaj zabiera mniej osób niż jest to dozwolone a to przecież obserwacje na podstawie pierwszego i jedynego pobytu tam, zgadza się? Nie chcę, żeby komentarz zabrzmiał złośliwie, chcę tylko uczulić, uwrażliwić, bo to co widzimy jako turyści to jedno, a to co się dzieje poza naszym wzrokiem, to inna bajka. Czasem warto odłożyć na bok naszą wygodę, szczególnie kiedy w grę wchodzi cierpienie zwierzaków. Na szczęście coraz więcej osób dostrzega problem i wierzę, że za jakiś czas zamiast koni będą jeździły meleksy albo inne tego typu pojazdy :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Uwielbiam Dynię!! Studiowałam zaraz obok i w czasie przerwy obiadowej zawsze musiałam kupić tam kawkę:-) Teraz spotykamy się z tam z koleżankami po fachu;-) Polecam Ci serdecznie deserek crumble malinowe z sosem waniliowym <3

    OdpowiedzUsuń
  40. Przepraszam ale nie mogę się powstrzymać.... kochani myślę że Gusia ma rację dziwiac się że musi się tłumaczyć z tego co je i robi , to jest dorosła odpowiedzialna i świadoma kobieta . Uważam że nie na miejscu sa tego typu komentarze. Druga sprawa to sytuacja koni , moi drodzy lubię i szanuje zwierzęta ale nie popadajmy w paranoje ( i nie mówię tu o skrajnych przypadkach znęcania się nad zwierzętami) od wieków to koń służył człowiekowi a nie odwrotnie. Konie obrabiaaly hektary ziemi, zwozily tony zboża z pól i dawały radę. Myślę że obserwacja Gusi byla wystarczająca i dlatego zdecydowała się na tę formę komunikacji. Nie psujcie jej frajdy z wyjazdu wzbudzaniem niczym nie podparego wyrzutu sumienia Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  41. Kochani, napisałam, że pozornie wydawało mi się wszystko OK (tak jak podkreśliłam byłam tam jeden dzień, pierwszy raz i może trafiłam na dobrego człowieka (nie generalizujmy, że wszyscy tam są źli i traktują źle konie) i dlatego nie zdawałam sobie sprawy. Nigdy nie słyszałam o tym problemie, dlatego dziękuję Wam, że zwróciliście na to uwagę, bo czytelnicy będą już poinformowani i będą szerzej znali problem, a nie tak jak ja z doskoku. Wiec dobrze, że ja napisałam, dobrze że Wy, Ci którzy sprawę znają, nas o tym problemie poinformowali. Naprawdę dziękuję! Ale teraz bezsensu teraz pisać o naszej wrażliwości do zwierząt w tej sytuacji. Bo chyba o tym nie muszę nikogo przekonywać.

    OdpowiedzUsuń
  42. Wszystko fajnie ale mi szkoda tych koni nad Morskim Okiem.

    OdpowiedzUsuń
  43. Czesc Gusia :) Czytam Twojego bloga od dluzszego czasu i uwielbiam bardzo.Codziennie wchodze i sprawdzam nowe wpisy :)A teraz odnosze sie do komentarzy : po 1 jak mozna komus zwracac uwage co osoba je (chyba Gusia dokladnie wie co jest dla niej dobre a co nie!!!)po 2 wrocila z wakacji i nie psujcie jej humoru ( przeciez kazdy wie,ze Gusia uwielbia zwierzeta).Pozdrawiam bardzo serdecznie i czekam na nowe wpisy Pa

    OdpowiedzUsuń
  44. Magiczne chwile przeżyliście:) Oby było takich jak najwięcej, odpoczywaj i dużo się uśmiechaj. Twoje dobre samopoczucie udzieli się kruszynce. Serdeczne pozdrowienia od stałej czytelniczki:)

    OdpowiedzUsuń
  45. Droga Gusiu, proszę Cię o ratunek, bo wiem, że także masz zwierzaki które są dosłownie wszędzie, na kanapach, meblach w pościeli... Nie radzę sobie z sierścią, jest jej wszędzie pełno, mimo częstego sprzątania, prania, mam dobrą pralkę niedawno kupioną a jednak sierść z większości materiałów nie schodzi, np. z pościeli satynowo-bawełnianej, z części ubrań, nie mogę wyjść z domu bez tych kłaków ani zaprosić gości i wypuścić ich czytsych.. Jakie masz na to sposoby, czy nie masz tak, że jak siadasz bądź chodzisz w skarpetkach to jesteś cała w sierści tych kochanych futrzaków?

    OdpowiedzUsuń
  46. Sezon dopiero się zaczyna, więc konie narazie pewnie są w dobrej kondycji, ale póżniej może sie to zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  47. Anonimowy z 12.12
    Mam rowniez koty(sztuk 3),odkurzam co 2 dzien dokladnie caly dom,kanapy itd.tam gdzie dotrze odkurzacz.Na ubraniach troche siersci jest ale nie jest to jakies ekstremalne "zaklaczenie" .Kupilam pralke z funkcja usuwania siersci,wiec daje rade.Do kuchni koty nie wchodza ,tylko na jedzenie,nie sa nauczone chodzic po meblach,od malego byly za to karcone i sie tego trzymaja.Wlosy w domu sa ,bo to normalne ale nie az tak ,zebym musiala sie wstydzic,nikt kto przychodzi nie narzeka i nie zwrocil mi nigdy uwagi na siersc czy brzydko pachnaca kuwete.Po prostu czesto sprzatam(taka fobia) Ale jesli mimo sprzatania jest u Ciebie tak zle jak mowisz,byc moze nadmiar siersci ma zwiazek ze zla dieta zwierzakow.Bardzo wazne jest tez czeste czesanie siersciuchow.Pozdrawiam!
    Gusie prosze o wybaczenie, chyba Cie ubieglam z odpowiedzia...
    Serdecznosci!
    anja

    OdpowiedzUsuń
  48. Zwierzaki mają dobrą dietę, nie chodzą po meblach, jedynie czasami siedzą na kanapie, z kotem może nie jest aż tak źle ale pies ma dłuższą sierść, staram się go często czesać choć tego nie lubi, najbardziej dokucza mi to, że nie mogę pozbyć się tego z kocy i niektórych ubrań, nie wszystko można prać w wysokiej temperaturze ;/

    OdpowiedzUsuń
  49. Matylda Boczek17 czerwca 2014 13:17

    Słuchajcie, a co końcu z tymi labradorami?

    OdpowiedzUsuń
  50. GUSIU POLECAM NA KROTKI WYPAD GOSPODARSTWO "NIEBO DO WYNAJĘCIA" ZA POZNANIEM. Jest boskie! Znajdziesz ich na fb, prowadzą tez bloga. Pozdrawiam. Michalina

    OdpowiedzUsuń
  51. hej, mam spaniela angielskiego, wiec tez dlugowlosa rasa:) polecam przed kazdym praniem wyskoczyc z osoba towarzyszaca na balkon i wytrzepac cala posciel, najlepiej strona na ktorej spaly zwierzeta do dolu oraz kupic taki specjaly grzebien, chyba trymetr, do wyczesywania martwej siersci. Kanape odkurzam nakladka do odkurzacza z guma- dobry odkurzacz to podstawa przy zwierzetach.
    do olienki
    zgadzam sie z Toba, ze kazdy ma prawo jesc to, na co ma ochote, ale jesli chodzi o konie, to zauwaz, ze czasy troche sie zmienily i obecnie, nie ma potrzeby, aby kon sluzyl czlowiekowi, poniewaz z wiekszym powodzeniem robia to maszyny. Dawniej rolnik mial wybor, albo samemu sie zaciagnac do pluga, albo uzyc konia, teraz raczej wybierze ciagnik.

    OdpowiedzUsuń
  52. Dziękuję bardzo za wszystkie pomocne informacje, porozglądam się za takim odkurzaczem, no i postaram się chyba trochę wymienić to co aż tak trzyma tą sierść i nie chce puścić ;) A jaki sposób a kocyki psie? Bo mokre rękawice nie sprawdzają się aż do tego stopnia..
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre pralki mają taki fajny program pupil, i jak wypierzesz taki kocyk to nie ma na nim wogole sierści. Jak ma się zwierzęta to warto pomyśleć o tym przy zakupie pralki naprawdę przydatne na dłuższą metę.

      Usuń
  53. U mnie na zbieranie kłaczysk z pościeli sprawdza się kauczukowa szczotka (kupione w sklepie z wyposażeniem kuchennym), która dobrze ściąga sierść przed wrzuceniem do pralki. Co to za hand made sklepik na zdjęciu obok YankeeCnadle? Niedługo będę w Krakowie, chętnie bym tam właśnie wpadła.

    OdpowiedzUsuń
  54. Cześć! Piękne miejsce na wypad we dwoje. Jak się nazywa ten pensjonat?Albo chociaż jaka to miejscowość pod Zakopanym? Szukam właśnie miejsca na nocleg w weekend koło Zakopanego z widokiem na Tatry-coś właśnie jak to:) Bardzo proszę o wiadomość jeśli ktoś zna takie zaciszne miejsce na reset we dwoje :)

    OdpowiedzUsuń
  55. Gdybyście się ponownie wybierali w góry to polecam zatrzymać się w http://gorskaosada.pl/ , przepiękne miejsce, bardzo dobre warunki, świetna baza wypadowa czy to na stoki czy do aquaparku.

    OdpowiedzUsuń

© Magiczny Domek. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig