czwartek, 7 marca 2019

Dziewczęcy Pokój

W zeszłe wakacje w Magicznym Domku odbyła się mała rewolucja, bo nasze dziewczynki zamieszkały razem w jednym pokoju. Przyznam szczerze, że teraz nie wyobrażam sobie innej opcji! Obie zdecydowanie lepiej śpią (z małymi incydentami oczywiście ;) ), a wszelkie codzienne czynności są teraz o wiele prostsze. Szykowanie ubranek, które mieszczą się w jednej szafie i komodzie oraz pilnowanie by się ładnie i sprawnie ubrały jest znacznie łatwiejsze, gdy odbywa się to w jednym pokoju. To samo tyczy się usypiania, obie świetnie są zsynchronizowane i kładą się razem na drzemki (Marysia w weekendy, gdy nie chodzi do przedszkola). Nocne usypianie, też odbywa się za jednym zamachem. Dziewczynki uczą się dzielenia wspólnej przestrzeni oraz utrzymywania w niej porządku. Cały czas staramy się, by ta przestrzeń nie była zagracona, a wszystko miało swoje określone miejsce. Panują w niej dziewczyńskie klimaty, ale bez przesadnego użycia różu. Ostatnio, być może za sprawą tęsknoty za wiosną i latem królują u nas kolorowe dodatki. Mamy trochę już dosyć smutnych, monochromatycznych wnętrz, wiec kolorowe (ale nie jaskrawe) dodatki bardzo nas cieszą. 
Wiele z Was pytało się nas o łóżko piętrowe, które bardzo Wam się spodobało, gdy się u nas pojawiło. Zamówiliśmy je przez internet i chociaż nie pamiętam już konkretnego sklepu, to podpowiem Wam na co zwrócić uwagę. Łóżeczko można wyszukać pod nazwą "Kubuś", jednak warto zwrócić uwagę, z jakiego materiału jest zrobione, bo są dostępne z płyty MDF oraz z drewna. Oczywiście lepszym wyborem będzie łóżko z drewna. Do łóżka dołączona jest szuflada (niestety nawet jeśli się z niej nie korzysta, jak w naszym przypadku) to szuflada wchodzi w zestaw. Do łóżka dołączone są tez 2 materace, od razu jednak dodam, że są tragiczne (taka zwykła 5 cm gąbka) i musieliśmy dokupić normalne porządne materace. Nie mniej jednak z całego łóżka (wykonania i kształtu) jesteśmy bardzo zadowoleni, tym bardziej, że łóżko jest całkiem spore - materac 180x80 cm więc starczy na lata. Gabrysia, chociaż nie skończyła jeszcze 2 latek czuje się w nim świetnie i bezpiecznie, ma taką przytulną kryjówkę. Marysia natomiast uwielbia spać na wysokościach (kto z nas o tym nie marzył?), i ma tam swoją prywatną przestrzeń, gdzie chowa swoje skarby przed Gabrysią. ;) Od razu dodam, że młodsze rodzeństwo nie będzie miało możliwości wejścia na górę, bo pierwszy schodek jest za wysoko. Nie mam więc obaw, gdy dziewczyny bawią się w pokoiku, że zdarzy się jakieś nieszczęście. Wszystko jest sprawnie przemyślane. 

Jakiś czas temu Marysia wspomniała, że też chciałaby mieć daszek nad swoim łóżeczkiem, wiec zaproponowałam jej baldachim. To był dobry pretekst, by trochę odmienić otoczenie wokół łóżeczka i pojawiły się też nowe naklejki na ścianę i nowa pościel. Od razu zrobiło się wiosennie!






Gabrysia w swojej części ma ochraniacz na łóżeczko, ponieważ jest on świetną przeszkodą dla spadających smoczków (w czasie snu jest nadal smoczkowa) i budzi się gdy jej wszystkie spadną za łóżko. Poza tym ochraniacz dodatkowo nadaje przytulności.
Marysia natomiast ma na poręczy przymocowane 2 pojemniki z Ikei (takie do przewijaków) które idealnie sprawdzają się jako skrytki na różne skarby, które koniecznie muszą być w zasięgu ręki chociażby w środku nocy. ;)



Baldachim - Misioo
Pościel - Layette (seria Pond)
Naklejki na ścianę - Djeco
Narzuta - nieznany butik




 Piętro niżej norka Gabrysi, gdzie nie ukrywam sama lubię się kłaść. ;)

Narzuta, pościel, ochraniacz - Layette (seria Orchard)







Szafa i komoda również przeszła małą metamorfozę, za sprawą nowych drewnianych uchwytów (a właściwie starych, bo miałam je kiedyś w sypialni). Zdjęłam również ozdobne plakietki z napisami, które zbytnio kojarzyły mi się z pokojem niemowlęcym.







Na ścianie zawisł też nasz Jeżyk (Layette), po drugiej stronie ilustracja mojej kochanej Agatki, której prace z pewnością dobrze znacie, a jeśli nie to zapraszam tu (klik) gdzie można zamówić prace według indywidualnych potrzeb. 






Bardzo lubię pielęgnować tu na blogu te wszystkie wersje dziecięcych pokoi. Mam nadzieję, że i dziewczynki będą pamiętać swoją przestrzeń z ciepłem w sercu. :)




Dobrej nocy kochani!
SHARE:

piątek, 1 marca 2019

Migawki Lutego '19

To niby dopiero 2 miesiąc nowego roku, a ja czuję się jakby zeszłoroczny grudzień był oddzielony od chwili obecnej, jakieś miliony lat świetlnych. Ten czas jest niezwykle intensywny i pełen zwrotów akcji. Być może zmęczenie byłoby mniejsze, gdyby nie nieustannie powracające do nas choroby. Najlepiej trzyma się Pan Poślubiony i Gabrysia, ale my z Marysią cały czas coś łapiemy. Grypy jelitowe, przeziębienia, cuda wianki. Przyznam, że nigdy taki okres nam się wcześniej nie przydarzał. Zazwyczaj łapaliśmy jedno lekkie przeziębienie w roku i już, a tu od grudnia non-stop rotacja. Wzięłam się ostro za niekonwencjonalne leczenie, oczyszczam naszą życiową przestrzeń, kończąc na odrobaczaniu całej rodziny! I chociaż jestem już lekko poupadała tymi chorobami, to z drugiej strony tli się we mnie taka nieokreślona przyjemna zmiana, gdzie wiele spraw, dzięki ostatnim różnym sytuacjom, ułożyło mi się w głowie i zaczęło dobrze funkcjonować. :)

A jak minął nam ostatni miesiąc? Zapraszam do migawek! :)

W oczekiwaniu na Agatkę. :)


Takie pięknie kwiatki od niej dostałam!


Są i takie...


Mój chorowitek. Mogłam przynajmniej bezkarnie sobie z nią spać. Co uwielbiam!


Gdyby ktoś pytał kto tak naprawdę maluje dla Layette to w tajemnicy Wam powiem... ;)


Wychodzimy na randkę, babcia zabiera do siebie dzieciaki i w tym małym naszym wiatrołapie jest zawsze największe zamieszanie!


Nawet nie wiecie jak cenie sobie takie chwile. Chociaż ten raz, dwa razy w miesiącu!


  
I kino! "A Star Is Born" po prostu świetny!


I ponownie przyszła piękna zima.


Gabrysia rozpoczęła przygodę z mini przedszkolem (tak mówimy bo nie lubimy tego słowa na "ż") i odnalazła się tam doskonale! Póki co mamy za sobą przystosowanie, czyli chodziła od 9 do 12 tej.


A tu moje imieninki z mężem i mamą. :)


Poszliśmy wszyscy na Bohemian Rhapsody.


I chociaż ciężko dostrzec (bo na filmikach lepiej widać jak się ruszają), tuż za siatką zamieszkały u nas dziczki z malutkimi.


Mieliśmy dużo pracy w tym miesiącu, więc pomoc babć była nieoceniona, zwłaszcza gdy dziewczyny nie chodziły do przedszkola. Plastyczne zabawy.


Byłam u fryzjera i po raz tysięczny wróciłam do swojej grzywki! ;)
Tu w drodze na babskie spotkanie.


Piękny wschód słońca za oknem i sarenka a horyzoncie. :)


Za każdym razem gdy widzę dzikie zwierzę blisko naszego domu, czuje takie wewnętrzne podniecenie i błogi spokój za razem. Bez natury człowiek by zwariował.


Uwielbiam z Mamą chodzić do sklepu po zwykle rzeczy dnia codziennego, bo zawsze znajdziemy czas, by w tym biegu na chwilkę usiąść w spokoju gdzieś razem.


Zawsze pamiętam o swoich milusińskich i na zabawki plastyczne nie musi być u nas żadnej okazji. :)


U domowego fryzjera, czyli co można stworzyć "wykwintnego" z krótkich włosów. ;)


Podziele się z Tobą a co! :)


U Stefci na 6 urodzinach!



Marysia zaczęła się bardzo źle czuć i niestety dopadło ją zapalenie płuc i pierwszy w życiu antybiotyk. Potem gdy tylko z tego wyszła przeszła przeraźliwą grypę jelitową, gdzie bardzo schudła! Bardzo to wszystko przeżyliśmy, ale na szczęście pisząc to, jest już dobrze, Marysia nabiera ciałka i wszystko wraca do normy. Gabrysia trzymała się całkiem nieźle, ale obie siedziały w domu, ale do tego obie babcie też zaczęły chorować. Koszmar. Jak my ze wszystkim sobie poradziliśmy przed otwarciem sklepu i targami to ja nie wiem! To był naprawdę bardzo intensywny czas, ale daliśmy radę! :)
Gabrysia czyta chorowitkowi książki. Słodziaki.


Pamiętacie te chwile z dzieciństwa? W tym całym nieszczęściu, mają jednak trochę uroku. ;)


Piękna mgła za oknem.


Poranki.


Niedzielne śniadanko.


Jednak pasja, sukcesywna praca i determinacja od kilku miesięcy zaowocowała tym, że gdy ogłosiliśmy nasz debitu na targach Kids Time, mieliśmy wszystko dopracowane zgodnie z planem i cała machina ruszyła tak jak sobie wymarzyliśmy. :)
Tak prezentowało się nasze stoisko (więcej zdjęć i filmików z Targów możecie zobaczyć tu - KLIK)
Ale to była przygoda!


Jeszcze raz dziękuję Wam za tyle ciepłych słów pod ostatnim postem! To dla nas cudowny etap z naszym życiu, gdzie możemy robić to co kochany najbardziej!


Urodzinowe spotkanie mojej Juleczki. Przepyszne jedzenie i cudowna atmosfera!



Jak miło jak w niedziele babcia zaprosi nas na obiadek. :)


Wreszcie słoneczko, nareszcie koniec chorób, a my mamy masę postanowień zdrowotnych dla całej rodziny. Póki co łapiemy trochę ogródkowego powietrza.


Jeszcze tylko obiecana Marysi pizza. Wszystko oby trochę nabrała ciałka!



Gdyby ktoś miał wątpliwości czy u nas zawsze czysto.... ;)


A już niebawem wiosna! Nie możemy się doczekać przesiadywania w ogródku!


To był naprawdę przełomowy miesiąc. Niby taki krótki, ale jak żaden inny ułożył mi na nowo priorytety w głowie. Pomimo dość trudnego okresu, jestem jak nigdy taka oczyszczona i gotowa do tego, by wreszcie żyć pełnią życia! Oj tak, wiosna nadchodzi! 

Całuje mocno i do napisania jak najszybciej!
SHARE:
© Magiczny Domek. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig