środa, 7 sierpnia 2019

Migawki Lipca' 19

Połowa wakacji za nami! Ale my wyjazdowy okres planujemy na nadchodzący sierpień. Mimo to, był to bardzo różnorodny i aktywny miesiąc. Z jednej strony miałam trochę mniej pracy (porównując do szalonych poprzednich miesięcy) ale z drugiej strony musiałam w różne zawodowe i domowe obowiązki wpleść opiekę nad Marysią. Jej przedszkole jest zawsze zamknięte na czas wakacji. Gabrysia dzielnie chodziła do swojego przedszkola (nawet do nowej starszej grupy!), ale już od sierpnia mam je obie w domu. I fajnie! A tymczasem zobaczcie co działo się u nas w lipcu. Takie migawki, chociaż oczywiście nie są nawet wstanie pokazać wszystkiego co u nas, idealnie pokazują jak mało rzeczy jest widocznych w sieci, nawet jeśli ktoś jak ja dość czynnie prowadzi swój Instagram czy bloga. Gdyby nie migawki, nie wiedzielibyście co u nas w trawie piszczy, więc jest to taki dobry moment, by się zbliżyć do stałych czytelników i nie być tylko jakimś "intenetowym tworem". :) Dla mnie migawki to też wspaniała pamiątka. A zatem zaczynamy! Sama jestem ciekawa co udało mi się uwiecznić na zdjęciach.

Marysia zapuszcza włosy! :)


Porządki w magazynie Layette. To bardzo ważny element pracy, a to dlatego, że unikamy plastikowych opakowań. Wolimy częstsze dostawy ze szwalni, a układać i pakować zamówienia na bieżąco.


Trzeba jakoś odespać miniony rok przedszkolny.


Z wizytą u Babi. :)

Rodzinny seans w kinie! To pierwszy raz Gabrysi!



Zapuszczanie włosów, czyli kombinacje rożnych fryzur, które muszę potem fotografować, by pokazać Marysi jak wyglądają z tyłu i z boku. ;)



A potem spakowałam walizki i znów same z moją Mamą pojechałyśmy na weekend do Charzykowa.


Poniższe zdjęcie jest trochę dla zmyłki, ale o tym za chwileczkę.


Wyjazd w sumie był dość spontaniczny, a właściwie zaplanowany ;) znacznie wcześniej, gdy jeszcze wczesną wiosną szukałyśmy koncertów Korteza. Okazało się, że ma grać właśnie w tym mieście. I tak Pan Poślubiony od razu spontanicznie zabookował nam hotel, w którym kiedyś byłyśmy! Tuż zaraz mieliśmy kupić oczywiście bilety na koncert, okazało się, że są...wyprzedane! ;)


Polecam hotel Notera z całego serca. Nowoczesny, ale przytulny, można naprawdę wypocząć i dobrze zjeść! ;) Fajnie, że mogłyśmy spędzić ten czas razem.


Ponieważ koncert Korteza był plenerowy, to chociaż nie miałyśmy biletów, poszłyśmy posłuchać go pod drzewem. :) Okazało się, że to najlepsze miejsca, bo w trakcie padało tak mocno, że ludzie wychodzili w trakcie cali przemoczeni. Nas ochroniło drzewo plus parasolki, a słychać było cały koncert fenomenalnie.


Szkoda, że nie było widać sceny, ale to jeszcze nie koniec historii.


Po koncercie, do naszego hotelu miałyśmy jakieś 15-20 minut drogi wzdłuż jeziora. Było bardzo klimatycznie. Szłyśmy właściwie do pokoju, ale jeszcze chciałam zahaczyć o barek i kupić zimną coca-colę (paradoksalnie jest dla mnie zbawieniem, gdy mnie pobolewa brzuch) i oniemiałam. W prawie pustym hotelu, przy barze siedział sam Kortez we własnej osobie! Nie muszę dodawać jaka moja Mama była z tego spotkania szczęśliwa!


A po powrocie chwila relaksu dla mnie. Nie wyobrażam sobie życia bez wanny.


Mój mały kącik, gdy pracuję w domu.


Dawno nas tam nie było! Zakupy w TKMaxx z babcią i dziewczynkami. :)


A gdy tam jesteśmy, to tu jest zawsze obowiązkowy przystanek. :)


Lipiec, czyli kolejna kartka z kalendarza mojej utalentowanej Agatki!


Serce mi rośnie, że dziewczyny tak uwielbiają książki. Same po nie sięgają, przeglądają, udają że czytają na głos.


Twórczy bałagan. :)


Jajka na miękko na śniadanie. Takie proste a takie miłe, gdy je się w gronie całej rodziny.


W jeden weekend lipca pojechaliśmy do Warszawy na 50 urodziny kolegi Pana Poślubionego z pracy. Nie sądziłam, że będzie tak fajnie! Towarzystwo było w różnym wieku, było pyszne jedzenie, przemiłe rozmowy, prywatny barman, który robił przeróżne pyszne drinki (alkoholowe i bez) a przepiękny tort zrobiła jubilatowi córka.



A tu moja młoda dama szykuje się do wyjścia.



W sypialni mała rewolucja, cała ekipa składa mamie dwie nowe szuflady do szafy.


Spotkanie z Marcynią. Jesteśmy ostatnio takie zabiegane, że takie spotkanie we dwie to rarytas.


Chociaż na blogu rzadko pokazuję mojego Tatę (jest po poważnej chorobie i lubi sobie odpoczywać w domu raczej w wygodnym, niekrępującym ruchów ubraniu) to nie zmienia to faktu, że naprawdę bardzo dużo spędza czasu z dziewczynkami. To on jest głównym kompanem ich zabaw w ogródku i dużo też im czyta książek. No i oczywiście zawsze można wpaść do dziadka do pokoju, gdzie jest telewizor i liczyć na to, ze puści im bajki (my nie mamy telewizora). ;)


W drodze na spacer z naszymi kudłaczami.


Moja wrażliwa duszyczka.


W tym miesiącu mieliśmy jedno bardzo stresujące wydarzenie. Marysia miała umówiony zabieg w szpitalu (usunięcie 3-go migdałka, podcięcie 2 pozostałych oraz przekłucie błony bębenkowej w uszach i wsadzenie drenów). To wszystko dlatego, że od jakiegoś roku pogarszał jej się słuch i po paru konsultacjach z naszą Panią laryngolog zdecydowaliśmy się na zabieg.
Ja stresowałam się bardzo (w końcu to znieczulenie ogólne), ale nie dawałam po sobie poznać, bo wiem ile siły daje dziecku pozytywne nastawienie. Czytałyśmy książeczki o operacji (taka historyjka co może spotkać dziecko, które udaje się na operacje), cały czas mówiliśmy o tym wydarzeniu jak o wielkiej przygodzie. Doszło do tego, że Marysia nie mogła się wręcz zabiegu doczekać! Taka wesoła była przed!


Fajne, ale trochę przerażające było to, że mogłam być z Marysią do chwili kiedy zasnęła na sali. Najpierw dostała syrop (głupiego jasia) jeszcze w pokoju i było to dość dziwne doświadczenie widzieć swoją 4 i pół letnią córkę pijaną. :) Potem miałam się przebrać w ochronny strój i pojechałam z anestezjologiem i instrumentariuszką na sale operacyjną. Moment zasypiania był dla mnie o tyle przerażający, że nie zdawałam sobie sprawy, że ciało wpadające w głęboki sen ma niekontrolowane ruchy, a potem sztywnieje na amen. Czas oczekiwania po tym jak wyszłam z sali był najgorszy (trwało to ponad 1,5 godziny).


Po operacji mogłam wejść do niej do łóżka i ją do siebie tulić. Trochę przez sen płakała, jednak przez 3 godziny nie zmieniając pozycji pilnowałam, żeby przespała cały ten czas. (pani doktor nam mówiła, że najlepiej jakby te 3 godziny przespała, bo wtedy jak się obudzi będzie jak nowo narodzona i tak rzeczywiście było)
Jednak całe zdarzenie, dzięki temu, że obie byłyśmy bardzo pozytywnie nastawione wspominam bardzo miło. Jeszcze tego samego dnia wróciłyśmy wieczorem do domu, a Marysia po operacji czuła się świetnie. Nic ja nie bolało, nic nie krwawiła, miała apetyt (mogła jeść dobrowolną ilość lodów) i bardzo szybko doszła do siebie.


Na Olx kupiłam przepiękna starą bieliźniarkę i z wielką przyjemnością oddałam się jej renowacji i malowaniu.



A w tym czasie moja ekipa robiła pierogi z serem!



Były przepyszne!



Siostrzane przytulaski.


Gabrysia w przedszkolu, Marysia pojechała z Babcią do Babi, to ja mogę w spokoju i ciszy zjeść sobie śniadanie zanim wpadnę w pęd dnia. :)


Bieliźniarka już na miejscu! Oczywiście na blogu już post z nową aranżacją sypialni.


Czytadełki.



Praca bywa też wieczorem przy moim biureczku. Tego dnia dziwna ochota, na parówki, oliwki i nektarynkę. :)


Nasze prace plastyczne z Marysią.



Babcia zawsze przytuli i pocieszy.



Poranki. :)
Jeśli rzuca Wam się ostatnio w oczy, że Gabrysia dość często ma smoczek w buzi, to znak, że udało nam się po prawie 2 latach i 3 miesiącach, odstawić się od piersi. Smoczek, chociaż używała go już rzadko, pomaga jej przejść ten okres rozłąki.


Ogrodowe porządki.


Pyszny domowy obiadek pod chmurką. Sałatka, młode ziemniaczki i rybka.


Kontrola po operacji i moje znudzone oczekiwaniem towarzystwo. ;)


A u Babci Joli pyszne placuszki.


I Psi Patrol. ;)


Sezon trwa. :)




Najmłodszy słodziak w rodzinie.


Takich zdjęć tej dwójki mam 102127593203012 sztuk. :) Ich więź jest magiczna.


Pyszny lunch w trakcie załatwiania spraw na mieście.


A potem służbowy wyjazd do Krakowa na jeden dzień. Lubię te nasze wyjazdy, bo gdy już wszystko załatwimy to mamy wieczór dla siebie i możemy iść na randkę. :)



A tu szykuje się na randkę z inną bardzo ważną personą.


Lubię te chwile, gdy mamy je tylko dla siebie, we dwie.


W ogóle staram się o to byśmy spędzali czas razem, ale też każdy z każdym na osobności. Gdy ja mogę jechać na weekend sama z Mamą, wtedy Pan Poślubiony może mieć swoje tajemnice z dziewczynkami. Czasami ważne jest to, żeby też dorośli pobyli trochę sami, albo każdy rodzić miał tą chwilkę dla jednej pociechy.


One same też już się świetne bawią i wtedy staram się nie przeszkadzać, no może cyknę jedno zdjęcie. ;)


A na koniec zdjęcie*, które już jakiś czas temu pojawiło się na Instagramie i zdradza malutką tajemnicę, o której chcę Wam, zamykając migawki lipca, powiedzieć.


Pod moim serduszkiem zamieszkał ktoś wyjątkowy.


Tak kochani, dzieje się!!!

Do następnego! :*
SHARE:

40 komentarzy

  1. Już gratulowałam na Instagramie, ale powtórzę się :) Wielkie gratulacje! Nie znam Was, a przeżywam wydarzenia z Waszego życia jakbyśmy byli dobrymi znajomymi :) Migawki jak zawsze hipnotyzujące <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Pieknie wyglądasz Gusiu :) dziekuje też że dzielisz sie z nami takimi trudnymi chwilami jak operacja Marysi i pokazujesz,że mozna je przezyc z usmiechem i miło wspominać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. uwielbiam Wasze migawki 😍
    gratuluję ciąży 😍😘
    jak tak czytałam i zobaczyłam zdjęcie parówki, nektarynki i oliwek to od razu pomyślałam czy czasem nie spodziewacie się trzeciego dziecka ❤
    dużo zdrówka dla Was a przede wszystkim dla Ciebie 😘!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Migawki super, jak zwykle, świetnie je się czyta i ogląda. Marysia przepieknie wygląda na Waszej randce. Gratuluję serdecznie, ciąża to taki piękny stan 👍 Kasia

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratulacje!!! Dużo zdrowia!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowne migawki.Wzruszajace, gratulacje dzidziusia, czekama na info o płci;) jesteś wyjątkowa osoba, Twoje podejście do dzieci, rodziny, takie ciepłe i zdroworozsądkowe,naprawdę podziwiam jesteś wspaniała Mama.

    OdpowiedzUsuń
  7. czesc ja rownież uwielbiam Korteza i wybieram sie na jego koncert pod chmurką;) zdardz prosze czy podeszlyscie do Korteza w barze sie przywitac jezeli tak to jestem ciekawa jego reakcji;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak rozmawialiśmy bo ja na niego wręcz wpadłam przy tym barze i wykrzyknęłam - no niemożliwe!!! Przecież przed chwilą byłyśmy tam na koncercie! - dodam, że się trochę mnie wystraszył, bo wyglądałam dość przedziwnie. Ponieważ zapomniałam kurtki przeciwdeszczowej zabrać na wyjazd, miałam na sobie dwa wielkie kardigany a na to hotelowy szary koc a wszystko miałam przewiązane na głowie chustą mojej mamy. Wyglądałam jak bezdomny lub babulinka, która oto w pięknym hotelowym holu wykrzykuje coś do Korteza. Ale zaraz podbiegła moja Mama i jakoś zaczęłyśmy się śmiać, mówić o koncercie i że byłyśmy tez w Łodzi, pokazywałam zdjęcie które mamy z Mamą i Kortezem wiec bardzo miło się rozmawiało. Głupio mi było prosić o zdjęcie, ale z racji, że zatrzymał się w tym samym hotelu co my, potem widziałyśmy go na śniadaniu. ;) Fajna przygoda, tym bardziej, że się tego nie spodziewałyśmy!

      Usuń
    2. :D uśmiałam się z Twojego opisu, Gusiu. Wyobrażam sobie minę Korteza :)

      Usuń
    3. Dawno wyrosłam z bycia fanką jakiegokolwiek zespołu czy wokalisty ale Korteza uwielbiam. Genialne teksty, muzyka i wyjątkowy głos. Obecnie namiętnie słucham Czy to już dno, Z Imbirem i Ludzie z lodu. Zazdroszczę spotkania. Pozdrawiam

      Usuń
  8. Uwielbiam wasze migawki napawają mnie takim spokojem ! Gratuluje jeszcze raz kolejnej ciazy ;* Wszystkiego dobrego dla was wszystkich :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem pod wrażeniem jak dobrze przygotowaliście Marysie do zabiegu. Tak była uśmiechnięta. U nas wyrwanie mleczaka to dramat. Życzę dużo zdrowia dla całej rodzinki.

    OdpowiedzUsuń
  10. Gusiu jesteś cudowna ciepła osoba.. Czytam Cie od poczatku
    Na instagramie też lubię Cie podglądać (mój nick to t.h.e.m.a.m.a).
    Moich 2 synkow miało wycinanyny 3.migdal i od tej pory nie choruja już na oksrzela. Lepiej też jedzą i mówią wyraźniej.
    Gratuluję Ci kolejnego bijacego serduszka :)
    PS. Czekam na komentarz sióstr Boczek hi hi

    OdpowiedzUsuń
  11. Gusiu jesteś cudowna ciepła osoba.. Czytam Cie od poczatku
    Na instagramie też lubię Cie podglądać (mój nick to t.h.e.m.a.m.a).
    Moich 2 synkow miało wycinanyny 3.migdal i od tej pory nie choruja już na oksrzela. Lepiej też jedzą i mówią wyraźniej.
    Gratuluję Ci kolejnego bijacego serduszka :)
    PS. Czekam na komentarz sióstr Boczek hi hi

    OdpowiedzUsuń
  12. Piekne migawki, tyle przeżyć i wzruszeń. Gratuluje i zycze cudownego oczekiwania na kolejnego potomka magicznego domku ❤💚💙

    OdpowiedzUsuń
  13. Randkowanie owocuje! Dobrze, że zabieg udany. A gdzie byłyście na naleśnikach?

    OdpowiedzUsuń
  14. Hej, przeżyliśmy usuwanie i podcinanie migdałków plus uszy w tym samym miejscu w maju. Dobrze znamy gabinet nr 112 i jego kolorową królową. Tak dobrze to wszystko opisałaś, łącznie z czekaniem, które jest najgorsze... Podziwiam Cię, że stawiłaś czoła temu stresowi "w stanie błogosławionym". Mogę tylko dodać z perspektywy dwóch miesięcy, że u nas była to dobra decyzja. Mam synka w wieku Marysi. To zabawne, że dla mnie jest on maluszkiem (ma pełnoletniego brata), a u Was Marysia to starsza siostra, a wkrótce nawet najstarsza! Pozdrowionka ze Zdrowia!
    M

    OdpowiedzUsuń
  15. Wspaniała nowina:-) Gratuluję raz jeszcze z całego serca:-) Dużo zdrówka dla Was!
    uściski!

    OdpowiedzUsuń
  16. Gratuluję i dziękuję Ci za ten post.

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo, bardzo mocno gratuluję!!! Życzę wszystkiego najlepszego całej rodzince i dziękuję. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  18. Jak zwykle świetnie ogląda się Wasze migawki. Zdjęcie Marysi zachwyconej na łóżku szpitalnym wywołuje uśmiech na twarzy, choć mogę sobie wyobrazić, że nie było Wam wtedy do śmiechu. Gratuluję nowego lokatora😉

    OdpowiedzUsuń
  19. Gratulacje, czyli wkrótce można się spodziewać kolejnego przemeblowania w sypialni. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Witam. Piękne migawki jak zawsze. Tak sobie oglądam, myślę i już wiem, że sama zapracowałaś sobie na to by swój dom-świat nazywać Magicznym. Zapracowałaś, byciem sobą w tym co robisz i jaka jesteś. Jest magicznie to trzeba przyznać. Natomiast każdy blog jest inny, bo każdy z nas jest inny i ma inne życiowe doświadczenia - inny nie znaczy gorszy... Wszystko jest potrzebne po coś. Każdy szuka czegoś innego - na szczęście.
    Zdjęcie w stanie błogosławionym piękne. Piękno.
    Pozdrawiam, trzymajcie się :) asia

    OdpowiedzUsuń
  21. Wspaniała rodzinka.Mam pytanie o łóżeczko dla lalek u dziewczynek.Gdzie dostanę?Pozdrawiamy z Gdańska.

    OdpowiedzUsuń
  22. Gratulacje! :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Gratulacje! Życzę przede wszystkim zdrowia dla Ciebie i maleństwa. Bardzo lubię Cię czytać i oglądać Wasze zdjęcia. Wszystkiego dobrego

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo osobiste migawki - operacja, nuda pod gabinetem, płacząca Gabrysia i wreszcie Dziadek we własnej osobie z cudownie wtulona wnusią... Piękne zwykłe życie.

    OdpowiedzUsuń
  25. Wspaniała nowina Gusiu!Gratulacje od jednej z najstarszych wiekowo czytelniczek:))Te parówki i oliwki powiedziały wszystko:)Ewa.

    OdpowiedzUsuń
  26. Rzeczywiście dużo się u Was działo w lipcu, Marysia była bardzo dzielna, super pomyślałaś jak ja przygotować na tą operacje,bede czerpac z tego na przyszłość przy mojej 7,5 miesięcznej córeczce w trudnych sytuacjach. A z Kortezem fajna sytuacja, jednak było pisane Wam go posłuchać i zobaczyć☺️
    Mieszkam na skraju woj. łódzkiego czasem jesteśmy w Łodzi i chcemy coś dobrego zjeść, mogłabyś polecić jakieś fajne miejsca? Bo wychodzę z założenia, że jak Juz coś jeść to coś dobrego a nie przypadkowego☺️
    Jeszcze raz gratuluję koeljenegi dzidziusia, ciekawe czy dziewczynki będą miały brata czy siostrę😊

    OdpowiedzUsuń
  27. Z całego serca gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  28. Mam pytanie skąd pochodzi szara torebka na ramię?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To torebka Radley London (ona jest raczej taka jasno beżowa).

      Usuń
  29. Ale Wam super ulicę zrobili! Teraz bez dziur i piachu to luksus .Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  30. Gusiu, jeszcze raz serdecznie Wam.gratuluje!

    OdpowiedzUsuń
  31. Najlepsze gratulacje. Moze nie uwierzysz,ale już w kwietniu zauważyłam ze jesteś w ciąży.Pozdtawiam,Asia.

    OdpowiedzUsuń
  32. Wspominałaś,że całkiem niedawno miałaś operację w pełnej narkozie. Czy nie bałaś się tak szybko zająć w ciążę po znieczuleniu ogólnym?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem niedawno... czyli prawie rok temu miałam operację. :) Poza tym nie wiem "czego miałabym się bać'. :)

      Usuń
  33. 3 niunia w domku. gratuluje i zdrowia zycze

    OdpowiedzUsuń

© Magiczny Domek. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig