Przyznam, że jeśli chodzi o moje ciąże, to nigdy nie miałam do nich dobrej intuicji. Gdy miała urodzić się Marysia, byłam pewna, że to będzie chłopiec. Gdy szykowała się nam druga dziewczynka byłam pewna, że tym razem to już na pewno będzie chłopak. W trzeciej ciąży z dumą myślałam, że w naszym domu będą dorastały trzy dziewczynki. Być może byłaby to Antosia.
Jednak, gdy tylko dowiedziałam się, że pod moim sercem zamieszkał chłopiec, moje wielkie zdziwienie błyskawicznie zamieniło się w niespotykaną mieszankę wrażeń. Ogromnego szczęścia połączonego z totalnym zaciekawieniem i niecierpliwością by go jak najszybciej poznać. Na szczęście trzecia ciąża mija błyskawicznie i tak oto 6 lat temu zostałam mamą cudownego chłopca.
Nie ma co ukrywać, ten czas minął nam błyskawicznie. Czas jest pojęciem względnym, a z perspektywy dzisiejszego dnia dzień porodu oddalony jest o lata świetlne. Z drugiej strony pamiętam z dokładnością wiele detali. Pierwszy poród przez cesarskie cięcie, którego tak bardzo się bałam. Radość, gdy położyli mi Miłoszka dosłownie na twarzy (przez co nawet nie wiedziałam jak wygląda) ale od razu poczułam to cudowne uczucie jedności z tym małym ciałkiem. Pamiętam pierwsze spotkanie z dziewczynkami i z trójką naszych zwierzaków. To, że Miłoszek od pierwszych dni był taki pogodny i wyluzowany.
Czasami myślę sobie, że nie ma łatwo z tymi naszymi dziewczynami, które mają silne osobowości. On jednak swoim urokiem, delikatnością i wielką elastycznością w wielu sytuacjach potrafi dobrze się ustawić, nie tracąc przy tym swojego zdania. Starsze siostry nauczą go kobiecej energii, którą warto rozumieć, gdy w przyszłości chce się założyć rodzinę.
W wieku 6 lat uwielbia sport i wszelkie aktywności. Świetnie się wspina, nurkuje, ma chłopak naprawdę talent do tańca. Uwielbia Muminki, motyw byczka na cześć swojej ukochanej przytulanki oraz wszelkie notatniki, zeszyty, papiernicze przydasie. Ciągle coś pisze (zna wszystkie literki, choć jeszcze nie zawsze umie je samodzielnie skleić i prosi o przeliterowanie), uwielbia czytanie książek, a na słowo wakacje czy wyjazd świecą mu się oczy.
To on pierwszy przybiega mnie przytulić, gdy robi mi się smutno i uwielbiam fakt, że nadal umawiamy się na wspólne nocowanki. Codziennie dziękuję nam w myślach, że świadomie odważyliśmy się na trzecie dziecko, i że mam przy sobie tak wyjątkowego chłopca.
Każda Mama zrozumie więc, że wyczekanych urodzin swojego dziecka nie da się od tak przełożyć, nawet, gdy czuje się średnio na siłach by je w ogóle wyprawić. Ostatkiem sił przygotowałam dzień wcześniej tort i spakowałam prezenty, w przygotowaniach dekoracji pomogła mi Marysia, a gotowanie przejęła moja Mama, która pod moim okiem przygotowywała moje popisowe curry (ja na jedzenie nie mogłam dosłownie patrzeć, więc tylko mówiłam jej co po kolei wrzucać na patelnię).
W trakcie przyjęcia, gdy było już wszystko naszykowane, usiadłam w kąciku pod kocem (miałam okropne skurcze żołądka) i pierwszy raz w życiu obserwowałam przyjęcie z perspektywy obserwatora. I chociaż nie byłam w szczytowej formie i czułam się mizernie, to jednocześnie naprawdę przepełniało mnie niesamowite szczęście. 26 osób z uśmiechem na twarzy krzątało się po Magicznym Domku. Z zadowoleniem i swobodą nakładali sobie ryż z curry, w tym czasie mój mąż robił racuchy z jabłkami dla dziesięciorga dzieci, a dwa psy ganiały się pod stołem (dwa, bo przypominam, że do naszej rodziny dołączyła Milenka mojego brata). Na stole podano też pinsę z serem i gruszką, którą zdążyłam podszykować wcześniej i deskę serów z rozmaitościami, którą przygotowała Marysia, gdy już nie byłam w stanie.
Prezentów było tak dużo jak w Wigilię pod choinką (!), a wszyscy siadali tam, gdzie im wygodnie, niekoniecznie przy samym stole. Czy było tak jak zaplanowałam? Niekoniecznie. Czy było idealnie? Tak, bo życie zaskakuje nas w nieoczekiwanych momentach. A ja naprawdę cieszę się z obecności tych wszystkich osób, które są częścią naszej rodziny za sprawą więzów krwi i przyjacielskich powiązań. Nie ma niczego cenniejszego na świecie.
Zapraszam więc na migawki z 6 urodzin Miłoszka!
Pluszowy Muminek oraz skarbonka!
Oraz Muminkowe słodycze.
Pamiętajcie, że jesteśmy też na Instagramie, gdzie częściej wrzucam ruchome obrazy i filmy z naszej codzienności: tu z Miłoszka urodzin.
Dziękuję kochani za wspólną chwilkę i niebawem wracam z następnymi wpisami.
Trzymajcie się w zdrowiu i do napisania! 💗




















