poniedziałek, 26 września 2011

Kosmetyki Naturalne cz. 6

Kolejna porcja naturalnych nowości kosmetycznych. Zapraszam również do poprzednich postów poświęconych temu tematowi - kliknij (część 1, część 2, część 3, część 4, część 5).

Niektóre z poniższych produktów stosuje już od jakiegoś czasu, inne stosuje dopiero od niedawna ale część z nich pokochałam już od pierwszego użycia!

KREMY DO TWARZY



















Kupno odpowiedniego kremu do twarzy jest dla mnie nie lada wyzwaniem. Mam naprawdę bardzo specyficzny typ cery. Odkąd stosuje kremy z naturalnych składników, cera znacznie mi się poprawiła. Mam jednak do kremów słabość, więc jak tylko mi się któryś skończy, testuje kolejny.
Tym razem padło na dwa kremy firmy Lavera. Pierwszy w słoiczku zamówiony został ze strony www.helfy.pl. Jest to krem nawilżająco-przeciwstarzeniowy z koenzymem Q10. Po lecie i częstym obcowaniem ze słońcem postanowiłam zainwestować w coś mocniejszego - przeciwzmarszczkowego. Krem jest bardzo przyjemny w użyciu, dobrze się wchłania. Cera jest nawilżona ale się nie świeci. Bardzo delikatnie i przepięknie pachnie. Stosuję go na noc.
(Jeśli chodzi o działanie przeciwzmarszczkowe dopiszę aktualizację po miesiącu stosowania)

Drugi krem kupiłam po zużyciu niezliczonych próbek, które dostaję w aptece z naturalnymi kosmetykami. Byłam tak zadowolona z efektu, że zachęcona postanowiłam kupić sobie pełnowymiarowe opakowanie. Krem nawilżający z dzikiej róży jest idealny pod makijaż. Nawilża przy czym jest niezwykle lekki i nie pozostawia tłustej warstwy. (jest lżejszy od kremu z Q10) Błyskawicznie się wchłania i pięknie, delikatnie pachnie. Używam go na dzień i już od jakiegoś czasu stał się moim ulubieńcem.

MYDŁO PEELINGUJĄCE I HYDROLAT



















Kolejne produkty zamówione na www.helfy.pl. Miłość od pierwszego użycia - czarne mydlo peelingujące. O tym produkcie czytałam już od jakiegoś czasu. Czarna maść, która w połączeniu z wodą zamienia się w mydło. Kupiłam je z myślą o dogłębnym (mydło ma właściwości peelingu enzymatycznego) oczyszczaniu twarzy przed użyciem maseczek.
Mydło poza swoją specyficzną konsystencją ma typowy zapach naturalnych oliwek (słyszałam, że niektórym to przeszkadza - mi ani trochę). 
Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie ten produkt. Rewelacja! Już po pierwszym użyciu czułam idealne oczyszczenie twarzy. Pierwszy raz poczułam swoją 'nagą' skórę. Była oczyszczona z wszelkich zanieczyszczeń i nie pokrywała ją żadna sztucznie utworzona warstewka. Skóra po użyciu była jałowa, ściągnięta lecz nie wysuszona - to uczucie jednak zupełnie odbiegało od tego po użyciu normalnego mydła czy wysuszającego żelu do mycia twarzy. Uczucie trudne do opisania ale warte wypróbowania. :)
Już wiem, że na jednym słoiczku przygoda z czarnym mydłem się nie skończy.

Kolejny produkt to hydrolat firmy KHADI. Miałam już hydrolat aloesowy i oczarowy z Biochemii Urody. Tym razem postanowiłam sięgnąć po klasykę - wodę różaną. Wody kwiatowe są niezastąpione. Spisują się świetnie jako tonik, można dolewać je do maseczek w postaci sypkiej oraz idealnie koją zmęczone oczy gdy nałożymy na nie nasączony hydrolatem wacik. Poza tym to sama natura, a przecież o to nam chodzi.


MASECZKA I OLEJEK DO WŁOSÓW



















Kolejne dwa naturalne produkty z firmy Hesh. Olejek do włosów Bhirngraj działa odżywczo na skórę głowy. Zapobiega rozdwajaniu się końcówek, łysieniu i wypadaniu włosów. Sprawia, że włosy są miękkie i lśniące.
(Jeśli chodzi o działanie dopiszę aktualizację po kilku razach stosowania)

Inny produkt z tej firmy to maseczka oczyszczająco-tonująca, która zachwyciła mnie od pierwszego użycia!

























Zastosowałam ją po umyciu twarzy czarnym mydłem. Rozpuściłam proszek w mleku (alternatywą jest woda różana lub inny hydrolat) a uzyskaną papkę nałożyłam na twarz. Po jej wyschnięciu zmyłam twarz ciepłą a następnie zimną wodą. Efekt po zmyciu maseczki był zdumiewający. Po pierwsze rzuciło mi się w oczy dokładne oczyszczenie (brak zaskórników) i niesamowicie domknięte pory. Nie wspominam już o aksamitnej cerze! Trudno mi powiedzieć czy to zasługa samej maseczki - ale w połączeniu z czarnym mydłem, taka pielęgnacja jest tym czego szukałam od dawna! 

PŁYN I ŻELE DO KĄPIELI



















Produkt, bez którego nie wyobrażam sobie pielęgnacji ciała to płyn do kąpieli. Na 10 razy mycia się, aż 8 razy biorę kąpiel. (Robiłam kiedyś doświadczenie i zatkałam korek do wanny podczas kąpieli pod prysznicem. Nie mówię tu o takim szybkim w okresie letnim, bez mycia głowy, golenia się itp. Okazało się, że podczas prysznica ze wszystkimi potrzebnymi etapami zużywam identyczną ilość wody, a nawet więcej gdy w grę wchodzi ogrzanie zmarzniętego ciała.)
Kąpiel w wannie to moja mała obsesja. W ciągu tych kilku chwil, jednocześnie wygrzewam się, relaksuje, pielęgnuje i koję zmysły.
Bardzo trudno dostać naturalny płyn do kąpieli, który nie będzie zawierał SLSów a jednocześnie będzie się pienił. Do tej pory jedynym takim produktem są płyny do kąpieli firmy Florame. Są bardzo wydajne (pierwsza duża butla starczyła mi na 3,5 miesiąca przy naprawdę ponadprzeciętnie częstym stosowaniu) ale są dość drogie. Tym razem wybrałam płyn o zapachu lawendy z myślą o jesiennych i zimowych kąpielach.

Zamiast mydła kupuję od jakiegoś czasu coraz to nowe żele pod prysznic z firmy Alterra. Są tanie, naturalne i pieknie pachną. Z entuzjazmem używa je również Pan Poślubiony - zwłaszcza spodobała nam się limitowana edycja zapachu jogodowo-waniliowego. 

KREM POD OCZY I BALSAM DO CIAŁA



















Na Polskim rynku dzieje się coraz lepiej. Firma AA wprowadziła kilka produktów godnych uwagi. Balsamem do ciała z dyni zainteresowałam się po wypróbowaniu kilku próbek. Ma bardzo przyjemny zapach i konsystencję. Jest w 100% naturalny a ja uwielbiam uczucie gładkiej skóry po jego zastosowaniu. Polecam!

Inny produkt z firmy AA to krem przeciwzmarszczkowy pod oczy. Serię AA Wrażliwa Natura można dostać nawet w drogeriach. Gdy zawiodłam się kiedyś na pseudo naturalnym kremie Nivea (seria Pure&Natural) teraz jestem bardzo ostrożna. Spojrzałam jednak na skład tego kremu i nie zauważyłam nic niepokojącego. Kosmetyki z tej serii przeznaczone są dla pań w przedziale wiekowym: 20+, 30+, 40+ oraz 50+. Skończył mi się krem pod oczy (mam tylko taki bardzo treściwy na noc z dr.Hauschka) więc postanowiłam wypróbować ten. A on już przypadł mi do gustu.

PIELĘGNACJA WŁOSÓW















Jestem wdzięczna sieciom sklepów Rossman za kosmetyki do włosów firmy Alterra. Są fenomenalne. Nie ustępują niczym droższym odpowiednikom. Tym razem wybrałam szampon, odżywkę i maskę do włosów suchych i zniszczonych z granatem i aloesem. Mycie włosów to sama przyjemność - szampon tworzy bardzo delikatną jedwabistą piankę. Nie mam włosów przetłuszczających się, tak więc ta seria nie obciąża mi włosów. Po zastosowaniu są nawilżone od wewnątrz ale puszyste i lśniące. Bardzo cenię sobie szampony tej firmy za cenę, skład i działanie.

WODA TERMALNA I KREM DO STÓP



















Wodę termalną Avene stosuję już od kilku lat. Wcześniej jednak stosowałam ją raczej na wakacyjne wyjazdy. Doskonale odświeżała nabrzmiałą od gorąca twarz i łagodziła podrażnienia po nadmiernym opalaniu. 
Ostatnio odkryłam ją na nowo. Podrażnienia mogą wystąpić w ciągu całego roku i w domu. Używam jej więc często zamiast toniku lub spryskuję nią twarz z nałożoną maseczką gdy nie chcę by za szybko wyschła. Doskonale koi podrażnienia i nawilża skórę.

Kolejny produkt nie jest niestety kosmetykiem naturalnym. Przepisała mi go jednak pani z 'Kliniki Stóp' (Podologiczny  gabinet,  świadczący  usługi  z  zakresu specjalistycznej pielęgnacji i leczenia stóp. Specjaliści - lekarze, pielęgniarki podologiczne i kosmetolodzy, przeprowadzają zabiegi, mające na celu usprawnić stan stóp, polepszyć ich wygląd i kondycję.) 
Nigdy wcześniej moje stopy nie były tak wypielęgnowane. Zazwyczaj pedicure kojarzy się z ładnie pomalowanymi paznokciami u stóp. Tu w gabinecie stopy są badane i leczone ze wszystkich dolegliwości. 
Po zabiegu moja skóra była gładka, delikatna i aksamitna w dotyku. By utrzymać ten efekt pani przepisała mi balsam witalizująco-nawilżający do stóp i nóg firmy Gehwol. Nie znalazłam jeszcze naturalnego odpowiednika kremu do stóp. Oprócz nawilżenia moje stopy potrzebują ukojenia po ciężkim dniu. Jeśli znacie jakiś w 100% naturalny krem do stóp godny polecenia - proszę, piszcie w komentarzach. 


(A za jakiś czas planuję zrobić podsumowanie kosmetyków naturalnych, które do tej pory wypróbowałam. Niektóre z nich pozostaną na półkach Magicznego Domku stałymi bywalcami.)

Pozdrawiam mocno z ciepłego łóżka z armią antybiotyków na stoliczku nocnym! ;)
SHARE:

6 komentarzy

  1. Ja też jestem wdzięczna Rossmanowi za Alterrę - mam z niej te same żele pod prysznic co ty, żel do mycia buzi, szampon, odżywkę hmm...krem do twarzy ;). Żele są cudowne, te zapachy, mmm. Bardzo mi się podoba Twoja naturalna pielęgnacja, ja też od jakiegoś czasu rozpieszczam się dobrami natury. A na produkty z serii AA również zwróciłam uwagę, ich cena i desin są bardzo zachęcające...mają też cudowne masła, ale to już z innej linii, spa chyba. Jeśli możesz polecić jeszcze inne naturalne balsamy do ciała to z przyjemnością posiądę tę wiedzę :) O, i sporo dobrego słyszałam o podkładzie lavery. A czego używasz do demakijażu? Ja się zastanawiam nad płynem micelarnym firmy Ava...Pozdrawiam Cię :) i przy okazji powiem, że bardzo lubię tu wpadać ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sama używam Alterry i jestem z niej generalnie zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  3. http://belezanena.blogspot.com/2011/09/moje-pierwsze-rozdanie-na-rozkrecenie.html

    Zapraszam na rozdanie do siebie..:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam kosmetyki naturalne :-) Odkąd ich używam, moja cera jest w o wiele lepszym stanie :-)))

    OdpowiedzUsuń
  5. kolejny świetny post Gusiu!Wiesz, że dzięki Tobie ja też przechodzę na "naturę"? :) Całusy i wracaj szybko do zdrowia

    OdpowiedzUsuń

© Magiczny Domek. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig