poniedziałek, 2 listopada 2015

Gdzie ta Marysia?

Gdy pojawia się w rodzinie dziecko, boimy się, że zdominuje totalnie nasz świat i nasz dom. Tak, kolejny członek rodziny to wielka sprawa, ale warto zadbać o to, by zachować cząstkę siebie. Po roku mieszkania z Marysią, mogę stwierdzić, że nie musi być tak źle, jak niektórzy mawiają. ;) 
Jestem pedantką, więc nie ukrywam, że w porządku czuje się bezpieczniej i lepiej. Nie chodzi mi więc o to by być 'perfekcyjną panią domu', tylko o to, by zachować zdrowie psychiczne, gdyż w bałaganie wariuje, więdnę i rozmieniam się na drobne.

Gdy wracałam ze szpitala do domu z małym człowieczkiem, było dla mnie priorytetem, by czuć się w nim bezpiecznie. Dlatego od początku starałam się, by Marysiowe rzeczy miały swoje miejsce. To chyba kluczowe w zachowaniu porządku - po prostu wiedzieć, gdzie schować lub gdzie odłożyć dany przedmiot. I właśnie w tym tkwi cały sekret. Mieć miejsce i później odkładać wszystko w dany punkt na mapie domu. Gdy wejdzie to w nawyk, nawet nie zdajemy sobie sprawy, że chowając bezwolnie przedmioty do swojego przeznaczonego schowka, przyczyniamy się do porządku w domu.

Są domy, w których od progu widać: "O! Tutaj są dzieci!". Porozrzucane zabawki, za małe letnie buciki mieszają się z tymi na obecny sezon, w kuchni na blatach podgrzewacze do butelek, suszarki, smoczki, kaszki i cuda wianki. W sypialni rodziców rzucone w kąt pluszaki, na meblach w salonie poprzyklejane naklejki. Wiem, czasami trudno to wszystko ogarnąć, ale można się chociaż postarać. Widzę po Marysi, która wszystko chłonie jak gąbka i naśladuje nasze miny, zachowanie i odgłosy, że z łatwością uczy się odkładać rzeczy na miejsce. Co więcej dzięki temu wie co gdzie jest i łatwiej się przez to z nami komunikuje. Jest cień nadziei, że to podłapie, bo póki co, bardzo się jej to podoba. Dzieci bowiem naprawdę lubią ład i porządek. Nie chodzi tylko o taki zewnętrzny, domowy. Czują się bezpieczniej, gdy pewne rzeczy są przewidywalne np. wieczorne rytuały. W porządku uczą się też szacunku do rzeczy. Uczą się tego, że jest czas na zabawę i wtedy możemy stworzyć artystyczny nieład, ale potem czas na obowiązki, czyli posprzątanie i zajęcie się innymi wyzwaniami. Dzieci uwielbiają zabawę w dom! :) A my dorośli wiemy jak ta 'zabawa' wygląda. ;)

W Magicznym Domku, oczywiście widać, że zamieszkał z nami ktoś jeszcze, ale staramy się, by świat dziecka nie zdominował całego domu. Z resztą tak samo jest z nami. Mamy strefę wspólną, neutralną, w której nie rozrzucamy naszych 'dorosłych' rzeczy. Nie rzucam gdzie popadnie pilniczka i lakierów do paznokci, na podłodze w przedpokoju nie leżą zapasy żywieniowe, a na blatach w kuchni nie trzymam ubrań. Bo przecież cały myk polega na tym, by wszystko miało swoje przeznaczone do tego miejsce. :) 
I tak jak ja czasami robię artystyczny nieład gotując namiętnie w kuchni, tak potem zmywam i chowam narzędzia pracy do szafek, tak samo nasze dzieci niech szaleją ile tylko chcą i bawią się zabawkami, ale potem niech każda zabawka wróci na swoje miejsce. 

Gdzie ta Marysia w Magicznym Domku? 

W przedpokoju ma swój wieszaczek i miejsce na buty (póki co nosimy tylko 2 pary!).




W kuchni ma swoje krzesełko, własną szufladę na jedzenie i akcesoria oraz miejsce na bidon.




W salonie na dole ma swoją skrzynię na zabawki.



W saloniku na górze drugą skrzynię na zabawki. :)




W łazience na górze ma swój własny kącik do kąpieli. I tylko tam trzymamy wszystkie niezbędne akcesoria do pielęgnacji. 



Rzeczą oczywistą jest to, że widać jej obecność w dziecięcym pokoiku (cały tu - klik). Jakże zmieniło się to pomieszczenie od poprzedniej wersji - klik! ;)


Oczywiście jeszcze trzymamy wózek w pomieszczeniu gospodarczym (drugi trzymam w bagażniku).

I to właśnie w tych miejscach widać nie tyle obecność Marysi, co jej rzeczy i akcesoria. Bo Marysia wypełnia każdy zakamarek tego domu, gdy śmieje się i głośno gada po swojemu. Gdy słychać huk upadających rzeczy na podłogę, stukanie, tuptanie, klaskanie, piosenki i bajki, które lecą z głośnika, a nawet gdy śpi jest obecna, bo czuwamy i panuje błoga wieczorna cisza. Oj tak, Marysię widać wszędzie, a cała reszta... ma swoje przeznaczone do tego miejsce. ;)

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Często piszę o porządkach w Magicznym Domku, bo to temat dla mnie bardzo naturalny, jednak nie oznacza to, że uważam to za jedyną słuszną metodę na życie. Ostatnio rozmawiałam o tym z przyjaciółką, że panuje straszna presja bycia 'idealnym' w każdej dziedzinie. Często posiadanie ultra czystego domu również pod to podchodzi. 
Znam domy przepięknie urządzone, w których panuje przytulny, artystyczny nieład. Tam jakże nonszalancko i naturalnie wyglądają leżące, w pozornie dziwnych miejscach, przedmioty. Jestem zachwycona! Po prostu niektórym w takim nieładzie do twarzy. Jeśli czujesz się dobrze we własnym domu, a nie wszystko jest pod linijkę, nie staraj się tego zmieniać na siłę! Bądź sobą! 
Ja piszę z perspektywy pedanta (tak, z tym też trzeba jakoś żyć) i dla osób, które chcą ten aspekt w swoim życiu zmienić. Bo są takie osoby, które ładu potrzebują, u których porządek pozwala poskładać myśli, a z jakiś powodów nie są w stanie tego porządku do swojego domu i życia przywrócić. Mogą wtedy się zainspirować i coś zmienić, ale tylko jeśli tego naprawdę chcą i potrzebują. 

Do napisania już niebawem! :*
SHARE:

32 komentarze

  1. Czy mogłabyś zdradzić skąd jest kosz na zabawki Marysi w salonie? Może już gdzieś o tym pisałaś, ale nie mogę niestety znaleźć tej informacji :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Musze ci się przyznać że jesteś moją inspiracją ! Jestem wręcz zauroczona Twoim podejściem do życia, dziecka, domu, porządku:) i pomimo, że wiele mi do Ciebie brakuje to jednak się staram jak mogę pogodzić wszystkie sfery mojego życia i ogarnąć nie porządek wokół mnie, dziękuję Ci z całego serca za każdy post za każdą inspiracje i lekcje :) pozdrawiam cały wasz magiczny domek i mocno ściskam każdego z osobna jesteście prawdziwym wzorem do naśladowania i cudownie zgranym zespołem :*

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo to mądre, jak zawsze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam takie wpisy :) Nastrajaja do porządków i organizacji! :) Zawsze wycieracie buty/buciki po powrocie? I jak to jest z porządkami? Wiem, ze wiele rzeczy robisz przechodząc ;) Ale odkurzasz codziennie? Z Marysia, czy kiedy spi lub sie bawi? Ja caly czas obawiam sie puszczac coreczke na dywan (ma 6 miesiecy) zazwyczaj ściśle kocyki.. Odkurzam co 2 dzien, nie mam zwierzakow (poki co) ;) Choć marzę juz o przeprowadzce i czworonogach ;) Często mam tez tak, ze w weekendy niektóre obowiązki czekają na poniedziałek :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się z Tobą Gusiu w 100%! mam dwójkę dzieci i tak zorganizowaną przestrzeń, że wszystko ma swoje miejsce i nie potykamy się o zabawki od progu :) Ja też lubię porządek, wystarczy trochę chęci i systematyczności i można mieć fajne i czyste mieszkanko nie poświęcajac całego wolnego czasu na porządki. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiem, że już kiedyś pisałaś coś o utrzymaniu porządku w związku ze zwierzakami, ale może napiszesz kiedyś bardziej szczegółowo jak sobie radzisz np.z sierścią itp. I mam jeszcze pytanie dot.mebli kuchennych- jak Ci się spisuje blat (czy to też Ikea?)? Myślę o takiej kuchni, ale mój ukochany wątpi w trwałość tego właśnie blatu (uważa, że jest zbyt miękki na kuchenny roboczy blat). Pozdrawiam Cię serdecznie i resztę ekipy:) Nieco później "zasypię" Cię pewnie pytaniami dot.macierzyństwa bo jesteś dla mnie inspiracją, a sama w kwietniu urodzę dzidziusia :) Całusy dla Was

    OdpowiedzUsuń
  7. Inspirujesz i to w wielu dziedzinach,cierpliwie czekam że może kiedyś pojawią się choć malutkie przepisy na te Twoje apetyczne potrawy bo choć Tobie mogą wydawać się normą to dla niektórych zwykłe bataty to czarna magia ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja jestem podobna w kwestii porządku. Nie potrafię odpocząć w bałaganie. Wyznaje zasadę że najpierw obowiązki a później przyjemności. Jestem mamą małej istotki która także nie zajęła całej domowej przestrzeni. W każdym pomieszczeniu ma swój kącik i dzięki temu nie toniemy w zabawkach, które mają swoje miejsce.

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny wpis! Podpisuję się pod każdym zdaniem - ja, tez pedantka :) Da się - zdrowo - utrzymać porządek przy dziecku. Wszystko zależy od organizacji czasu i obowiązków. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Kochana a ja Ci znowu powtarzam, że masz DOM, to co opisujesz widuje się owszem, ale raczej w mieszkaniach, które mają ograniczoną przestrzeń do przechowywania i nie ma spiżarek, pomieszczeń gospodarczych, strychów itp.. nie ma wielkiej kuchni, gdzie w szafkach pomieści się wszystko, wózek musi stać w mieszkaniu i nie jest to narzekanie typu... a ja mam gorzej i jakby się nie miało to można narzekać, często rodzice mają w jednym pomieszczeniu łożeczko, wanienkę, komodę, kącik kąpielowy i nie da się tego pochować, bo poprostu nie ma gdzie! Więc naprawdę swoje mądrości zachowaj dla siebie.. Pozdrawiam, pedantka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie o tym samym pomyślałam. Sama mieszkam w dwupokojowym mieszkaniu i rzeczy maleństwa po prostu nie ma gdzie upchnąć.

      Usuń
  11. Nareszcie ktoś powiedział/napisał dokładnie to, co sama mam namyśli. Przyznam szczerze, że ostatnio myśl posiadania w ciągu najbliższych 2-3 lat Małego Człowieczka, spowodowała u mnie ból brzucha - dosłownie. A dlaczego, skoro na razie mi do tego nie śpieszno ? Bo jestem pedantką, która w nieładzie wariuje. Owszem, bardzo chcemy mieć z moim mężczyzną dziecko i cieszę się niezmiernie, że mamy podobne plany i podejście do życia, ale nic mnie tak nie rozstraja psychicznie jak bałagan - czy to w domu czy w głowie. Bywając u moich znajomych, którzy mają dzieci, jestem czasami lekko mówiąc "oszołomiona" ilością zabawek/rzeczy do pielęgnacji i innych pierdół, w mojej ocenie zupełnie niepotrzebnych. Grunt to zachować umiar, porządek i nie dać się zwariować. Chciałabym kiedyś wspominać macierzyństwo jako piękny czas, a nie totalny chaos. Pozdrawiam Ciebie i cały Magiczny Domek :)

    Basia

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo lubię Twoje wpisy o porządkach, widzę wtedy wyraźnie gdzie popełniam błędy i dlaczego moje mieszkanie tak nie wygląda :) Mam dwoje dzieci a do tego chyba za dużo rzeczy, które nie mają swojego miejsca i nie ogarniam tego na bieżąco. Zachęcam Cię gorąco do takich praktycznych wpisów (ze szczegółami) - na pewno pomogą nam poradzić sobie z codziennością. Ja też czuję, że tylko w porządku oddycham pełną piersią a niestety za rzadko mam do tego okazję. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie mogę się zgodzić co do tego, że posiadanie mniejszych przestrzeni usprawiedliwia bałagan (oczywiście jak podkreśliłam, gdy ktoś go nie chce). Widziałam i znacznie większe domy gdzie tym bardziej jeszcze więcej jest miejsca do rozrzucania dziecięcych zabawek i rzeczy, jak i widziałam malutkie fajne mieszkanka gdzie porządek panował nawet we wspólnej z dzieckiem sypialni i małej łazieneczce. I było wszystko na swoim miejscu i na błysk. Kwestia organizacji przestrzeni i nastawienia. Wiec głowa do góry - uda się i Tobie! 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie się zgadzam! Mam duży dom i masę przestrzeni, ale poprostu nie zorganiowalam jej przed pojawieniem się dziecka. Znajomi, rodzina i sami my ciągle coś dla dziecka przynosimy do domu. Czuje,że ten post jest jak w odpowiedzi na mój komentarz, za co serdecznie dziękuję. Biorę się za organizację;)

      Usuń
  14. Anonimowy
    Można mieć w jednym pomieszczeniu
    łożeczko, wanienkę, komodę, kącik kąpielowy i mieć porządek oraz wszystko na swoim miejscu. I można mieć każde z tych rzeczy w oddzielnym pomieszczeniu i w każdym z nich bałagan bo nic nie trafia w na swoje miejsce po użyciu danej rzeczy. Porządek w domu czy mieszkaniu nie zależy od jego wielkości, a od tego jak o tą przestrzeń dbamy.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wszystko, co napisałaś o porządku w domu doskonale odzwierciedla moje podejście do tego tematu. Tylko w uporządkowanej i poukładanej przestrzeni mogę spokojnie odpocząć, zrelaksować i cieszyć się spokojem. Walające się na około przedmioty, niepotrzebne rzeczy czy ubrania zaburzają harmonię w mojej przestrzeni. Ważna jest równowaga :)

    OdpowiedzUsuń
  16. tiaa tiaa widziałam, kto tu mówi ogóle o bałaganie, nie zgodzę się, że w małych przestrzeniach nie trudno o zagracenie, nie o bałagan, bo wybacz, ale jakbyś miała mały pokój wielkości Twojej łazienki to zrób nam zdjęcie jak pięknie wkomponuje się tam łóżeczko, wózek, wanienka ze stelażem zabawki i inne pierdołki, bujaczki, koniki. Mając tak dużą kuchnię jak Twoja i mieć porozkładane "coś" w prawie każdym kącie blatu to nie lada wyczyn, w aneksie byś się chyba nie pomieściła, więc na serio daremne Twoje gadanie, nie o bałagan jeszcze raz podkreślę tu chodzi a o zagracenie. Ja nikomu nie radzę jak organizować czas i przestrzeń, jednak zauważam pewne trudności, oby i Ciebie życie kiedyś nie zaskoczyło (pozytywnie oczywiście):)

    OdpowiedzUsuń
  17. Niektórzy widzą tylko trudności ale to już inna sprawa. ;)
    Naprawdę jakby tak człowiek się oglądał za tym co i jak mają inni, to by żadnego tematu nie mógłby podjąć w towarzystwie i czy opisać na blogu, bo zaraz się usłyszy a "w Afryce to w ogóle wody nie mają". Przecież wiadomo, że są ludzie który żyją na 10 m 2 pewnie i w 5 osób, ale z całym szacunkiem pewnie nawet internetu nie mają i nie czytają takich blogów! Zamiast się wymądrzać, że tu paskudne rady - a fuj, to trzeba się zastanowić jaki target tego typu blogi posiadają i jacy ludzie go czytają. I ja chociaż domu nie posiadam a niewielkie mieszkanko 3 pokojowe, to wiele z takich rad sobie przyswajam i stosuję. Jeśli się ma mniejszą przestrzeń to warto po prostu mieć mniej rzeczy. Druga sprawa jest taka, że takie domy, sporo metrażu mają niezagospodarowane. Wiem to po swoim dużym domu rodzinnym. I tak owszem łazienka może być większa i więcej kroków zajmuje Ci dojście od umywalki do wanny, ale szafek zazwyczaj masz tyle samo! Jedną pod umywalką czy tam gdzieś obok i już. Jest ciaśniej powierzchniowo, ale nie widziałam nigdy by nagle ktoś z racji, że ma większą łazienkę natrzaskał więcej szafek i miał więcej miejsca do schowania nie wiem czego - bez przesady. To mi się rzuciło też w oczy tu w Magicznym Domku, że przedpokoik jest malutki, potem jest wąski hol, który 'pracuje' na metraż domu ale nic tam i tak nie postawisz! W łazience mam to samo (może mniejszą wannę i nie mam fotela) ale to samo na ciut mniejszej powierzchni. W salonie też widzę tylko jeden mebel do przechowywania - kredens. W tym pokoju na górze jedna komoda i półki na książki. Ja te trzy meble posiadam po prostu w jednym pokoju i nie jest zagracone. Więc w domach owszem jest więcej przestrzeni ale niekoniecznie tej do przechowywania. Skrzynie na zabawki można postawić i w większym salonie i mniejszym jak u nas i też się sprawdza. Wszystko zależy od podejścia i naprawdę wkurza mnie już to czepianie o cokolwiek. To o czym ma autorka pisać na blogu wnętrzarskim o biedzie na świecie i wojnach? Czy może o zagospodarowaniu igloo z lodu - bo przecież tam MUSZĄ się też jakoś pomieścić! No ludzie! Autorka jak sama nazwa bloga wskazuje pisze o SWOIM domu, a my czytelnicy mamy wybór czytać i się inspirować lub nie. Proste!

    OdpowiedzUsuń
  18. Kochana,święta racja.Sylwia

    OdpowiedzUsuń
  19. Moim zdaniem Marysia nie zdominowała całego domu bo głównie przebywacie w salonikach, a po za tym... nie ma tony gratów (zabawek) jak większość dzieci, w tym i mój syn (my jakby to upchnąć w takie skrzynie to tak z 6 + 2 pojazdy i domek plastikowy) :-) choć w ilości kosmetyków bijecie nas o głowę :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wyrzuciłam 3 wory niepotrzebnie zalegających ubrań i butów. Mąż prawie trzymał mnie siłą ;) W planach mam sprzątanie po kolei każdej szuflady i półki, bo tam też zalegają niepotrzebne rzeczy. Ja lubię porządek i łatwiej mi się żyje w porządku, ale mąż lubi mieć wszystko na wierzchu i uważa, że wszystko kiedyś może się przydać. Jak to pogodzić, żeby każde z nas czuło się dobrze? MZ

    OdpowiedzUsuń
  21. E tam gadanie. Ja mam mieszkanie 70 m 2 i trójkę małych dzieci (4,3 i noworodek). I uważam podobnie jak Gusia, że da się utrzymać porządek. Kwestia odkładania rzeczy na swoje miejsce i uczenia tego dzieci. Oczywiście nikt nie mówi, że to jest łatwe, ale mi np ten blog daje dużego kopa do wprowadzania zmian w naszym mieszkanku. Efekty mam nadzieję są widoczne ;)

    Kinga

    OdpowiedzUsuń
  22. Anonimowy,
    a uważasz że domu nie da się zagracić?. Bo ja ciągle jestem zdania, że zależy to tylko i wyłącznie od właściciela, bo jeżeli ktoś lubi mieć różne rzeczy i gadżety to i dom jest w stanie zagracić. Skoro ktoś ma 40 metrowe mieszkanie i chce w nim mieć wyposażenie i sprzęty takie same jak osoby posiadające dom 150m, no to faktycznie łatwo o zagracenie. Ale równie łatwo zagracić 150 metry dom urządzając je sprzętami i wyposażeniem z domu 350m.
    Ludzie dorośli chyba są w stanie określić co im jest niezbędne, a co zbędne i czy mają gdzie to wszystko trzymać. Nie mam miejsca na wanienkę ze stelażem, kupuję samą wanienkę. Brakuje miejsca na bujaczki, koniki i stertę różnych zabawek i pierdołek, ograniczam ich ilość. Naprawdę to czy dziecko będzie szczęśliwe nie zależy od tego ile pudeł zabawek mu nakupimy.

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetny post, jesteś dla mnie inspiracją... od jakiegoś czasu uświadomiłam sobie jak wiele mam rzeczy i jak niewiele z nich jest mi naprawdę potrzebnych, chodzi mi zwłaszcza o ubrania, buty i kosmetyki. A że za jakiś czas wyprowadzka do nowego domu przestawiam sobie w głowie pewne rzeczy, tak aby w moim "magicznym domku" tego błędu nie popełnić. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Tak jak pisałam, nie zgadzam się z z tym, można mieć porządek w małym mieszkanku i bałagan w dużym domu, ale to już kwestia naszej estetyki, jednak mieszkając w domu, gdzie jest wiele pomieszczeń do przechowywania (rzeczy sezonowe, niepotrzebne w danym czasie, świąteczne itd) i nie mówię tu o górze pierdołek, tylko normalne rzeczy, które każdy z nas w domu posiada (ubrania, pościele, koce, poduszki, ręczniki, buty) Kiedy przeprowadziłam się z domu do mieszkania to wymagało ode mnie to pozbycia się wielu rzeczy, choć i tak uważałam, że nie miałam ich dużo, bo nie lubię mieć wszystkiego porozkładanego na wierzchu, nie miałam miliona ozdóbek, zresztą Gusia też pisała o tym kiedy przeprowadzała się do Magicznego Domku, więc proste to nie jest i wyrzucanie rzeczy też dobrym (ekonomicznym) sposobem na to nie jest, bo wkońcu kiedyś przeznaczyliśmy na to nasze ciężko zarobione pieniądze, a tu jednak co po chwile jakieś akcje oczyszczania przestrzeni a z drugiej strony zakupy...

    OdpowiedzUsuń
  25. Jak się ma takie przestrzenie, to można mieć niewidoczne rzeczy dzieci. Niestety w małym mieszkanku nie ma tego gdzie upchnąć:(

    OdpowiedzUsuń
  26. Cześć

    Mam taką samą wanienkę i szukam pasującego stojaka.
    Zastanawiam się jak się sprawuje na takim stojaku? Stabilnie stoi?

    OdpowiedzUsuń
  27. Naprawdę uważacie, że nie można w mniejszym mieszkaniu umieścić komody z ubrankami i jednej czy dwój mniejszych skrzyni z zabawkami? Autorka naprawdę jak na swoje warunki ma niewiele tych rzeczy, co z resztą widać po innych zdjęciach, nie tylko w tym poście. Poza tym nie wiem ile uważacie, że Magiczny Domek ma metrów kwadratowych, ale pamiętam, że autorka pisała kiedyś, że metrażowo nie jest wielki coś trochę ponad 100 metrów i jak tu ktoś dobrze zauważył, że często w domach są przestrzenie niezagospodarowane, jak hole, czy skosy itp. Może mają np. dwie łazienki, z racji piętra ale zauważcie, że właśnie w tej mniejszej trzymane są rzeczy do pielęgnacji Marysi. I nie w całej tylko na przewijaku. Ja mam jeszcze mniejszą łazienkę i może przewijak jako mebel się nie zmieścił, ale mam taki na pralce i nad nią półeczki, czyli bez problemu trzymam to co można by było na dolnych półkach w przeiwjaku.

    OdpowiedzUsuń
  28. Wszystko ma swoje miejsc i o to chodzi:) . My mamy małe mieszkanie 38m2,widać u nas,że małe dziecko jest,ale wszystko jest poukładane i czyste:) . Ja czuje niepokój jak mam bałagan w domu . Jak przychodzą do nas dzieci no to wiadomo,że będzie bałagan,ale ok włączam na luz i daję się im bawić wszystkimi zabawkami Jasia. Jak tylko wyjdą to wkraczam do akcji i sprzątam:) .Wasz pies to niezły model hihi

    OdpowiedzUsuń
  29. Witam,
    jestem tu pierwszy raz. Jestem zauroczona tym wszystkim, od razu jednak mam bardzo ważne pytanie do Ciebie. Widziałam u Ciebie 2 psy i kota. Piszesz, że jesteś pedantką. Jak sobie radzisz? Ja właśnie jestem już tak męczona przez córkę o psa że nie mogę już wytrzymać ;-)

    Pozdrawiam, Kasia

    OdpowiedzUsuń

© Magiczny Domek. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig