piątek, 29 kwietnia 2016

Majowy Weekend z G. Dzień 1

Witajcie kochani po malutkiej przerwie. Choroba dopadła naszą całą rodzinę i musieliśmy porządnie wykurować się i wypocząć. W ramach rekompensaty, mam dla Was maleńką niespodziankę i obiecuję w maju pisać dużo, często i na wiele tematów! :) Zaczynamy cyklem, który bardzo lubicie, codziennymi wpisami o naszej codzienności. :)

Sama nie wiem co nasz majowy weekend przyniesie, bo nie mamy w planach żadnego dłuższego wyjazdu, ale chcemy, korzystając z wolnych dni, po prostu celebrować naszą codzienność i spędzić ten czas rodzinnie. Przyłączycie do nas? :)

PIĄTEK

My z Marysią mamy dziś już wolne i w planach spokojny dzień w domu. Wiem, że takie dni niektórym mogą się wydawać nudne, jednak ja od czasu do czasu potrzebuje takiego 'domowego spa', czyli dnia, w którym nieśpiesznie ogarniam dom i robię rzeczy, na które zazwyczaj nie ma czasu. Nie zawracam sobie głowy strojem, makijażem i całym światem poza granicami Magicznego Domku i pomimo, iż sporo rzeczy wtedy robię, to jednocześnie na swój sposób odpoczywam. Ale zacznijmy od początku...

Pobudka! Nie musimy ustawiać nawet zegarka, bo mamy żywy budzik w domu. Zazwyczaj buzi nas ok. 6.30-7.00. Nawet od paru dni, nie wiem kiedy dokłanie przychodzi do nas Marysia (zasypia w swoim łóżeczku). Rano po prostu mamy ją już przy sobie i jest to najsłodsze uczucie!
Dziś rano Marysia czuje się średnio i ma rozgrzane czoło. Pomału dochodzimy do siebie, jednak ciągle nam obu coś dolega. Marysia prosi o wodę, a potem jeszcze trochę czas kradniemy z poranka i całą brygadą się mocno przytulamy.


Jak widać to najlepsze lekarstwo, bo już po chwili jest znacznie lepiej! :)


Poranek to czas rytuałów. Pewne czynności muszą być wykonane zanim zejdziemy na dól na śniadanie.
Ścielimy wszystkie łóżka, wietrzymy pokoje, zbieramy śmieci i odkładamy rzeczy na miejsce.



A potem czas na poranną toaletę i ubranie się.


Gdy już zejdziemy na dół, panuje typowe poranne krzątanie się po kuchni. Pan Poślubiony robi przepyszną kawę z mlekiem, ja ciabatty z mozzarellą, szynką parmeńską, suszonymi pomidorami i rukolą na śniadanie.



Zazwyczaj dopijamy kawę już na kanapie. Marysia tradycyjnie przygotowuje wtedy herbatkę. :)


Kwiatki dla kotka. :)


Pan Poślubiony idzie do pracy, a my mamy sporo do zrobienia. 
Wyjmujemy naczynia ze zmywarki.


Odkurzamy salon i kuchnię (zazwyczaj odkurzamy cały dom w poniedziałki i czwartki) ale dziś sprzątnęłyśmy dodatkowo tylko trochę okruchów w kuchni i odkurzyłyśmy kanapy z sierści. 


Następnie czekają nas porządki w szafie Marysi. Od dawna planowałam wreszcie przystosować garderobę  Marysi do sezonu wiosenno-letniego.


Marysia przegląda książeczki.


Odpakowałam nowe podkoszulki i body w większym rozmiarze.


A taka sterta rzeczy jest już na Marysię za mała.


Po porządkach jest tak.


Czas na drzemkę.


Ja w tym czasie jem lunch. 


Na deser pare przepysznych ciasteczek.


Po intensywnym poranku, robię sobie przerwę i oglądam Lemonade - nowy wizualny album Beyonce i jej artystyczna koncepcja.


Marysia dziś wyjątkowo długo śpi, więc i ja na chwilę przytulam się do kanapy. :) Oczywiście zawsze mogę liczyć na towarzystwo.


Pobudka i ktoś wybiega z pokoiku.


Po obiadku odwiedzamy sąsiadów, czyli moich rodziców. :)



Zostawiam na chwilę Marysię u Babci i jadę do sklepu.



Potem, już w domku, biorę gorącą kąpiel...w towarzystwie Marysi. :)
Chciałam wcześniej mieć to z głowy, by móc wieczorem napisać dla Was tego posta. 
Marysia mi towarzyszy, aż w pewnym momencie przychodzi z pracy Pan Poślubiony. Więc nawet znalazł się czas na krótki relaks. :)


Odwiedza na nas na chwilę wujek Robert z psem Lakusiem.


Ja rozpakowuje kolejne zakupy (Pan Poślubiny zrobił je w innym sklepie) a chłopaki z Marysią przenoszą grilla na taras. Już niebawem otwarcie sezonu! :)


Kolejne zakupy, ale wyczerpaliśmy wszystkie zapasy i lodówka była pusta. Teraz możemy spokojnie spędzić majówkę z dala od sklepów i supermarketów. :)


Ja kontynuuje domowe spa i zbieram pranie.


Następnie idę podlać kwiaty na tarasie.


Małe czynności, które tworzą dzień.


Czas na kolację i kąpiel.


Zazwyczaj nie jemy już o tej porze, ale Pań Poślubiony nie wytrzymał i zrobił małe co nieco na grillu. :)


Przepyszna kolacja!


To wszystko na dziś. To był spokojny, domowy dzień, do którego zawsze nam bardzo tęskno. Udało sie nadrobić kilka domowych obowiązków, a zarazem odpocząc i zrelaksować się. A już jutro zaczynamy majówkę. Mam nadzieję, że zostaniecie z nami.

Do jutra! :*
SHARE:

30 komentarzy

  1. Uwielbiam łapać te wasze chwile :) I staram się żeby tak jak wy znaleźć chwile na cieszenie się takimi prostymi rzeczami :) uwielbiam ten cykl i stesknilam się za wami :) dobrze, że już wyzdrowieliście :*

    OdpowiedzUsuń
  2. super rodzinka! cieplo, spokojnie, naturalnie- wspaniale Was podpatrywac i widziec ze jeszcze sa tacy ludzie ja Wy- dzieki za wpisy na blogu:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, że zdecydowałaś się na ten cykl :) Będę zaglądać :) Zresztą jak codziennie.

    Zdrówka dziewczyny i miłego spędzania czasu w te wolne dni :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj, mam dwa pytanka. Jakie polecasz wkłady do tych wszystkich pięknych , kolorowych poduszek. Mi zawsze po krótkim czasie opierania się na kanapie robią się bezkształtne ciapy.☺ druga sprawa skąd masz lemonade? Kupiłaś płytę, bo na szukałam np. Na spotyfi i nie ma. Pozdrawiam Marysia do zjedzenia😀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podałam linka (w nazwie Lemonade) gdzie można obejrzeć :) Wkłady najczęściej kupuję w Ikea. Mam też kilka poduszek z TKMaxx (kupione razem z poszewkami). Pozdrawiamy! :*

      Usuń
  5. Gusiu uwielbiam te Wasze migawki. Piekna jakosc zdjec czym teraz uwieczniasz Wasze magiczne chwile? Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie myśleliście może, żeby odpieluszkować Marysię? To już ponad 1,5-roczna dziewczynka i spokojnie można to zrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój synek ma 2,5 roku i też nadal w pieluchach. Rok z przerwami ćwiczymy, a on oporny jest. Myślę że to indywidualna sprawa dziecka i rodziców. Mnie osobiście drażnią takie pytania do nas.

      Usuń
    2. Tez uwazam, ze taki komentarz/stwierdzenie jest nie na miejscu. Kazdy ma inna sytuacje i co "spokojnie mozna zrobic" decyduja rodzice dziecka.

      Usuń
    3. Znowu Ciocia dobra rada.Żenujące.Mela

      Usuń
  7. oj pewnie, że zostaniemy :) A powiedz co robisz z Marysiowymi ubrankami? Ja mam z Tym kłopot, póki co zbieram dla kolejnego potomka, który jest w planie, ale takim sposobem całą piwnicę będę miała w kartonach:P

    OdpowiedzUsuń
  8. :D Moje ulubione wpisy! Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cześć, pisałam wcześniej ale jakoś nie pojawia się mój komentarz. mam prośbę czy mogłabyś polecić jakieś wkłady do poduszek dekoracyjnych. Kupuję zwykłe w supermarketach i po kilkunastu dniach opierania się na kanapie robi się z nich bezkształtna, miękka ciapa :-). Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Gusiu,prosimy o przepisy na Wasze pyszności:) buziaczki i udanego weekendu! Aga

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie wiem czy tylko ja mam takie wrażenie, że Wasza doba ma 48 godzin, a nie 24;-P
    Pozdrowionka i udanej majówki!!

    OdpowiedzUsuń
  12. co to takiego dobrego na kolację? :)

    OdpowiedzUsuń
  13. ale ten wujek Robert przystojny :)))

    OdpowiedzUsuń
  14. Gosiu, uwielbiam czytać Wasz magiczny domek =) Właśnie remontuję, taki jak Ty swego czasu, dom moich rodziców. Twój domek jest dla mnie dużą dawką inspiracji. Jeśli to nie tajemnica proszę podziel się gdzie najczęściej kupujesz pościel. Będę niedługo szukać do mojego odremontowanego domku czegoś nowego i chętnie dowiem się gdzie kupujesz takie piękne pościele. Pozdrawiam serdecznie całą załogę magicznego domku =)

    OdpowiedzUsuń
  15. Gusiu mam pytanko: czy Marysia nie niecierpliwi sie podczas tych wspólnych domowych czynności, bo póki co mój prawie roczny synek jest małym nerwuskiem, szybko go wszystko nudzi i niewiele mogę przy nim zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  16. Gusiu... te rzeczy które nie pasują już na Marysię... Bo Milenka ostatnio trochę schudła, co prawda tylko czterdzieści pięć kilogramów ale jednak! Naczytała się książek dietetycznych i aktualnie je tylko brukiew opalaną nad gazem i pije rooibos pół na pół z octem - podobno świetnie zamienia to tkankę tłuszczową w pył i nicość! Czy jest jakaś szansa na przejęcie tych rozkosznych kreacji? Pozdrawiam, Matylda.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ciesze sie, ze juz jestescie zdrowi! Ale nam niespodzianke zrobilas Gusiu:D Piekna niespodzianke! Z takich niby zwyklych chwil dnia codziennego sklada sie nasze zycie rodzinne, sama uwielbiam celebrowac nasz wspolny czas zwlaszcza jak mozemy byc we trojke:) Chcialam ci podziekowac za to, ze dzielisz sie tu z nami skrawkiem swojego zycia. Dziekuje za inspiracje jaka dla mnie jestes, chetnie korzystam z twoich polecen ksiazkowych dla mojego synka. Mieszkam w Niemczech i dzieki Tobie mamy piekna polska biblioteczke malucha z samymi perelkami:) POzdrawiam cieplutko Ciebie i Twoich bliskich. Nina z synkiem

    OdpowiedzUsuń
  18. Lubię takie "leniwe" domowe dni :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ach, jak cieszę się na serię codziennych wpisów.

    OdpowiedzUsuń
  20. Marysia juz tak pieknie spi w dozym lozku? Mojego Rysia przeprowadzka czeka za tydzien, tak sie tego boje! ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ale Marysia urosła! I chyba ma nowe łóżeczko:)

    OdpowiedzUsuń

© Magiczny Domek. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig