poniedziałek, 12 października 2020

6 Urodziny Marysi i Urodzinowa Chwalipięta

Kochani na wstępie chcę Wam ogromnie podziękować za komentarze pod poprzednim postem. Czasami taki spontaniczny wpis powoduje, że doceniacie czyjąś szczerość i dzieje się magia. Te wszystkie słowa są dla mnie jak talizmany, dziękuje Wam, bo aż chce się pisać, bo może jest w tym opisywaniu zwykłej codzienności jakiś sens. 

Dziś przychodzę do Was z bardzo emocjonującym wpisem. Nasza najdroższa Marysia skończyła niedawno 6 lat. To był początek naszej drogi i jeszcze nie spodziewaliśmy się, że stworzymy taką pokaźną rodzinę. :) Nasza Marysieńka odmieniła nasze życie. To co zdziwiło mnie w rodzicielstwie, to że na zawsze wiążemy się z wyjątkowymi ludźmi a nie naszymi wiernymi kopiami. Wydawało mi się, że będę chodziła dumna, że kawałek mnie i kawałek Pana Poślubionego sprowadziliśmy na świat. A ja jednak czuje bardzo mocno, że są to zupełnie odrębne istoty i jestem wręcz wdzięczna, że to właśnie nas wybrały pojawiając się w naszej rodzinie. Czuje, że nasza sprawczość jest naprawdę minimalna i to chyba jest w tym wszystkim najciekawsze. Zdaje sobie sprawę, że nie jestem absolutnie obiektywna (jak każdy rodzic) ale myślę, że wiele osób się ze mną zgodzi, że Marysia jest wyjątkowym dzieckiem. Onieśmiela mnie jej dziecięca mądrość, wrażliwość, czystość duszy. Szczerze mówiąc to ja muszę się ze wszystkich sił starać, by być godną mamą tej istotki. Wiele się od niej uczę i to ona rozpoczęła pewien proces wewnętrznej przemiany, która nadal trwa. To co w niej podziwiam to harmonia. Z jednej strony wie czego chce, ma niesamowite poczucie humoru, nie ulega presji innych (szalenie to cenię, że nie ogląda się na innych i jest świadoma tego co lubi, a nie to co jest wśród dzieci modne), z drugiej strony potrafi słuchać, jest bardzo wrażliwa, docenia drobne gesty i upominki i ma niewątpliwie artystyczną duszę. Docenia piękno przyrody, w każdym człowieku dostrzeże coś pięknego, zwraca uwagę na detale i lubi porządek. Przy tym oczywiście jest po prostu dzieckiem, któremu staramy się zapewnić dzieciństwo pełne miłości. Jestem szalenie ciekawa jaką ścieżkę życia wybierze, ale życzę jej, by świat jej nie zmienił i by zawsze pielęgnowała w sobie dobro. Reszta się ułoży. :) Kochamy ją z całego serca, jest najwspanialszą siostrą dla swojego rodzeństwa i wnosi do naszej rodziny cudowną energię. 

Każde urodziny naszych dzieci to zaznaczenie pewnego etapu w ich życiu i jesteśmy niezmiernie szczęśliwi, że możemy je spędzać w rodzinnym gronie z najbliższymi. Było tych przyjęć już tyle w Magicznym Domku, że z Panem Poślubionym stanowimy super zgrany duet. To przyjęcie zapamiętam również dlatego, że atmosfera przygotowań była absolutnie pozbawiona stresu, podenerwowania, a wszystko udało się zgodnie z planem. Wystarczyło przygotować pyszne menu, udekorować stół, wyczarować wymarzony tort i wspólnymi siłami przystosować dom do przyjęcia. A potem najważniejsze: goście i nasza jubilatka. :)



Tort wyczarowałam dzień wcześniej i starałam się stworzyć tęczowe klimaty. Krem na wierzchu to po prostu mascarpone z cukrem pudrem i jadalnymi barwnikami, tęczę namalowałam akwarelami a chmurki zrobiłam z bezy. Zawsze dostaję mnóstwo pytań o przepisy na tort, ale tak na prawdę zawsze robię to spontanicznie na oko. Między warstwami możecie przecież użyć jakiegokolwiek kremu, który lubicie! Biszkopt to rodzinny przepis i w zależności od ilości jajek dobieram proporcie (tu były 2 biszkopty po 8 jaj - dlatego tort jest super wysoki). Ubijam osobno białka, do żółtek dodaje cukier 1,5 szklanki i jeden waniliowy i również ubijam, następnie dodaję łyżeczkę proszku do pieczenia i mąkę 2 szklanki (przez sitko). Następnie dodaje białka i delikatnie mieszam. Wylewam na okrągłą foremkę (na dnie kładę papier do pieczenia i przytwierdzam tą otoczką na klips i nie smaruję niczym boków!) Następnie ciasto wkładam do piekarnika na 180 stopni na ok. 40 min (sprawdzam patyczkiem).  Jeśli chodzi o krem to tym razem w środku (w każdej warstwie) był krem z mascarpone, brzoskwinie z puszki, borówki, krem krówkowy i trochę morelowego dżemu. Dobrze jest przygotować tort wcześniej, bo składniki fajnie nawilżają biszkopt i jest wtedy idealny. Dodam jeszcze, że to nie jest tak, że jestem jakimś cukierniczym wirtuozem. O nie! Niejednokrotnie w czasie pieczenia chcę rzucić to w cholerę! Zawsze coś się nie uda na 100%, ale nie można się poddawać i trzeba dążyć do efektu, który się chce osiągnąć. Potem efekt zaskakuje nas samych. :)


P.S Tort wyszedł w smaku przepyszny! 



Jeśli chodzi o menu, to zdecydowanie łatwiej według mnie przygotować obiad dla gości niż przystawki. Pamiętam, że narobiłam się jak dziki osioł (lubię to powiedzenie ;) ) na 1 urodziny Marysi (klik), a gdy postawiłam zimne przekąski na stół, wydawało się, że jest wszystkiego mało i miałam wrażenie, że wszyscy chodzili głodni. ;) 

Tym razem podaliśmy zupę krem serowo porową z grzaneczkami, na drugie dane kasza pęczak z sosem grzybowym, zapiekane warzywa (pietruszka, marchewka, cukinia, pieczarki, papryka), zapiekany miks ziemniaków i batatów, wieprzowinę szarpaną (cudowny przepis, który już kolejny raz przygotował mąż - takie mięso piecze się 8 godzin!), dodatkowo pieczeń w sosie własnym oraz sałatkę (rukola, feta, brązowe i suszone pomidory, awokado i sos z miodem i czosnkiem). I naprawdę wszyscy się najedli! :)




Cała rodzina, 7 dzieci, był taki gwar, że głowa mała. Ale lubię to zamieszanie! :) Dzieci miały swój stół tuż obok w kuchni, ale i tak większość biegały i bawiły się na piętrze, gdzie jest znacznie więcej miejsca. 




I czas na tort i otwieranie prezentów! :)

P.S Jeśli miałabym Wam coś poradzić, to bezowe dodatki (niekoniecznie chmurki) dodałabym tuż przed podaniem tortu, nasze się ciuteczkę roztopiły w lodówce a tort popękał, ale i tak w tym zamieszaniu nikt nie zwracał na to uwagi. ;)




I jak co roku pokazuję co skryły Marysiowe prezenty. Jest to dobra okazja, by ewentualnie coś podpatrzeć. W zależności od wieku (zapraszam też na poprzednie chwalipięty). Mam to szczęście, że większość osób pyta mnie o zdanie i podpytuje co dzieciom kupić, więc nie zdarzają się nietrafione prezenty. Marysia to już taka panienka, wiec pojawiło się w prezentach dużo dziewczęcych akcentów. Spory nacisk jest na jej obecne zainteresowania. Może i coś Wam wpadnie w oko. 

Marysiowe prezenty:

Przepiękne pudełeczko na skarby z pozytywką od dziadków (Djeco). Nawet nie macie pojęcia jak się Marysia ucieszyła. 



Gra rodzinna z czerwonym kapturkiem, przepiękne puzzle i dziecięca gra w kalambury.




Zestaw artystyczny do szycia. Marysia uwielbia przyszywać guziki! Ponieważ chodzi do przedszkola, gdzie jest nauka metodą Montessori i bardzo często wybierała pomoce dydaktyczne właśnie z elementami szycia. :)


Marysia również kocha robić fryzury! Niejedną ciocię zamęczyła już na śmierć. :) Szukaliśmy więc lalki do czesania, przeszukałam całą sieć i znalazłam ten oto korpus Roszpunki. Jest to dość creapy zabawka ;) i taka na granicy naszego gustu, ale uważam, że nie można przesadzać w żadną stronę. Jest bardzo stabilna, włosy łatwo się rozczesują i co najważniejsze Marysia była zachwycona. 


Kolejna zabawka zawiera też prezent pocieszenia dla Gabrysi. Obie są zachwycone serialem Mia i Ja, który codziennie wieczorem oglądały w wakacje (w roku przedszkolnym na bajki nie mamy za bardzo czasu) i tak trafiły do dziewczyn dwie wróżki Mia i Yuko.


Buszując w poszukiwaniu prezentu dla Marysi natrafiłam na ten aparat. To był strzał w dziesiątkę. Marysia bardzo chciała aparat chociażby zabawkowy, a ten nie dość że w przystępnej cenie (coś ok. 119zł), naprawdę fajnie wykonany, to jeszcze zawiera takie podstawowe funkcje i można robić prawdziwe zdjęcia! Oczywiście pamięć, nie jest jakaś ogromna i wyświetlacz nie jest idealny, ale dla 6 latki zaczynającej przygodę z aparatem i gdy się chce znaleźć taki kompromis między drewnianym aparatem do zabawy a tym prawdziwym, które są kosztowne to jest naprawdę świetny pomysł!


Zestawy artystyczne zawsze w cenie! Origami, makietki do obrysowywania wróżek oraz zestaw do robienia biżuterii.



W zeszłym roku Marysia dostała różne dodatki dla lali, tym razem brakującą wannę do kąpieli. :)


Młoda dama życzyła sobie też pierwszy zestaw kosmetyków. Oczywiście zaznaczyłam Marysi, że malujemy się czasami, tylko dla zabawy. Wybrałam delikatne kolory, prawie niewidoczne. Ale okazało się, że kosmetyki świetnie sprawdzą się do malowania Roszpunki!


Mężczyźni, czyli wujkowie postawili na konstrukcyjne zabawki czyli oczywiście zestawy Lego! :)


Prezenty od nas zapakowałam w piękny papier, który kiedyś z myślą o Marysi urodzinach kupiłam w TKMaxx.



Och, tych prezentów było naprawdę dużo! Ale tak to jest jak się ma dużą rodzinę. Zawsze martwię się, by dzieci nie czuły się zbytnio rozpieszczone, ale cieszę się, że naprawdę Marysia docenia i cieszy się z każdego prezentu. Celebruje przez następne dni ich otwieranie. Cudownie, że prezenty są takie różnorodne i rozwijające. Tym razem bardzo dziewczęce. 

Byłam niesamowicie zaskoczona, jak Marysia ładnie ułożyła wszystkie prezenty i robiła im zdjęcia, jak Mama. ;) Kto wie, może kiedyś sesje do Layette albo zdjęcia na bloga Magiczny Domek będzie robiła Marysia? ;)


Cudowny czas i kolejna kartka do blogowego pamiętnika warta zapamiętania. Dziękuję, że byliście z nami!

Niedługo wracam do Was z zaległymi migawkami września. Do napisania! :*
SHARE:

11 komentarzy

  1. Wszystkiego najlepszego dla Marysi! Powiem Ci że marzy mi sie urządzać takue piękne imprezy i spotkania jak Ty ale to jqk sie juz wybudujemy z mężem :) Moja Amelka rowniez 6 latka tez dostała ten uroczy zestaw do robienia makijażu i teraz po przedszkolu i w weekend jest akcja "Fashion" jak ona to mowi i malowanie ! Oczywiście wszytskie prezenty sa piekne i napewno zainspiruje sie szukajac gwiazdkowych prezentow juz niebawem :) pozdrawiam cała ekipe magicznego domku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. O tak piękne słowa. Czytając Twojego bloga mam wrażenie że Marysia własnie taka jest. Spokojna rozsadna, trochę mama dla młodszego rodzeństwa.

      Usuń
    2. Zgadzam się!

      Usuń
  3. Gusiu,
    Twoje słowa o Marysi to kalka opisu mojej córki. Lenka ma 12 lat i od urodzenia jest właśnie taka. Teraz przerasta emocjonalnie i społecznie swoich rówieśników . Dobrze że poszła w wieku 6 lat do szkoły. Często słyszę że byłaby dobrym psychologiem lub psychiatrą. Składam Marysi moc urodzinowych serdeczności. Pozdrawiam.Sabina

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajne prezenty. Mam córkę o pół roku starszą i zauważam podobne zainteresowania. Na pewno wykorzystam pomysł na aparat fotograficzny czy zestaw kosmetyków. Zastanawia mnie tylko jedno. Ponieważ zaglądam do Magicznego Domku od kilku dobrych lat, zastanawiam się gdzie magazynujecie zabawki. Twoje dziewczyny zawsze dostają kilka razy tyle prezentów co moje (dbam o to by było mniej, a konkretnie), ale i tak nie mam miejsca na te wszystkie zgromadzone rzeczy. Masz może jakiś tajemny sposób lub dobrą radę?

    OdpowiedzUsuń
  5. Piekne przyjecie, dziekuje ze podalas menu, ja zawsze mam sporo zastanawiania sie co zrobic:-) i prezenty tez bardzo fajne. Wszystkiego dobrego dla coreczki:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie przygotowane urodziny! To musiał być wyjątkowy dzień :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowne te prezenty:))) taką pozytywkę zamówię dla mojej córki:))) a mogę jeszcze zapytać skąd ta cudowna bluzka dla Marysi na ostatnim zdjęciu?

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne przyjęcie i wspaniałe wspomnienia!Wszystko w dobrym guście.Sto lat dla Marysi!Czy mogę prosić o przepis na krem z pora,miałam kilka podejść ale jakoś nie batdzo mi to wychodziło,a kucharka ze mnie średnia...

    OdpowiedzUsuń
  9. Czy mogłabyś się podzielić informacją, jakich barwników spożywczych użyłaś do tortu? Ja niejednokrotnie próbowałam barwić biszkopty, ale do takiego efektu mi naprawdę daleko..:)

    OdpowiedzUsuń

© Magiczny Domek. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig