wtorek, 20 lipca 2021

Wakacyjne Migawki: Nasza Podróż Przyczepą Kempingową

Do tej podróży przygotowaliśmy się dobrych kilka tygodni, bo wyjazd w daleką podróż z trójką dzieci przyczepą kempingową  to nie lada logistyczne przedsięwzięcie. I chociaż przecież można wiele rzeczy kupić na miejscu, to jednak zawsze staramy się przygotować tak, byśmy byli samowystarczalni. Trzeba było przygotować się na różne ewentualności, chociażby kompletując wyjazdową apteczkę. Zawsze biorę ze sobą różne specyfiki na wszelakie okoliczności, ale mimo wszystko mam wrażenie, że zakres ewentualnych zdrowotnych "przygód" wzrasta wraz z wiekiem dzieci i ich mobilnością oraz ciekawością świata. :) Wyjazd na kemping wymaga również przemyślenia co tak na prawdę będzie nam na miejscu potrzebne. Warto zabrać tylko tyle ile potrzeba, ale z racji ograniczonego miejsca jednak nie przesadzić z ilością. Z resztą jednym z celów takiej wyprawy, jest właśnie odpoczynek od tego całego materialnego świata. Ja zawsze czuję taką satysfakcję, gdy udaje mi się spakować nas minimalistycznie. Jest wszystko czego potrzeba, ale nie tyle, by czuć takie obciążenie na samą myśl o piętrzących się wokół rzeczach. Warto więc, zastanowić się jakie aktywności będziemy uskuteczniać i jak może nas zaskoczyć pogoda. Z ubraniami nie ma najmniejszego problemu, zazwyczaj szykuję mniej więcej tyle ubranek (zestawów) ile będziemy na miejscu dni i...nie przesadzam z przebieraniem dzieci w czyste ubrania. Jeśli jest to wyjazd, gdzie z góry zakładamy, że sporą część dnia spędzimy nad morzem czy przy basenie, to wiadomo, że kostium to podstawa, w którą będziemy ubrani przez większość część dnia. Moje myśli popłynęły w stronę przygotowań i praktycznych rad, które sama dla siebie (na przyszły rok) chętnie spiszę w podpunktach, dlatego pozwólcie, że zrobię o tym już niebawem osobny wpis. :)

Nasza wycieczka była o tyle niesamowita, że to był wyjazd w 4 rodziny: 8 dorosłych oraz 9 dzieci w wieku od 1 do 6 lat! To dość zabawne, gdy wspominałam o planach przed wyjazdem, często słyszałam odpowiedź "Wow ale wyzwanie". :) Oczywiście sama nastawiłam się na taki typowy wyjazd pod dzieci i nie szykowałam się na chwilę prawdziwego wytchnienia i leżenia bykiem, ale ten wyjazd, pod tym względem niesamowicie nas zaskoczył. Ponieważ starszaki miały swoją paczkę, wystarczył basen, hulajnogi i regularna dostawa dodatkowych posiłków w postaci lodów, a oni praktycznie się sobą zajmowali. Im mniej, my jako rodzice wtrącaliśmy się do jakiś małych, dziecięcych nieporozumień, tym mniej ich w istocie było. Jednym z moich największych strachów, było ogarnianie 3 dzieci w pobliżu wody. Każda mama ma swojego bzika, jedne nieustannie boją się, że jej dzieci zachorują, drugie bledną na widok potykającego się dziecka, ja pod takim względem jestem bardzo wyluzowaną mamą, ale utonięć boje się panicznie! I chociaż nasze dziewczyny rozpoczęły naukę przed pandemią, to wiadomo, że w obliczu wielkiej wody są po prostu bezbronne. Okazało się jednak, że owszem trzeba mieć zawsze dzieci na oku, ale mogliśmy z powodzeniem wymieniać się na posterunku i jedna czy dwie osoby mogły spokojnie ogarnąć całe towarzystwo. Nie ma szybszej metody na naukę pływania, jak umożliwienie dziecku sprawdzenia swoich możliwości. Ocierałam oczy ze zdumienia, jak dzieciaki wskakiwały na bombę do wody, by potem sprawnie i szybko stawać na dnie (taki pośredni basem sięgał do mniej więcej ramion) i dzieci mogły w nim stać. Im więcej dni spędzały na basenie tym więcej obywały się z wodą. Z jednej strony miały więcej umiejętności, ale też z drugiej strony uczone były pokory wobec wody. Nie bez znaczenia też przyczyniło się do tego Chorwackie morze, które zazwyczaj ma kamieniste plaże. Kamyczki trochę utrudniają chodzenie, przez co nasze maluszki (Miłoszek, bliźniaczki i Oluś) nie były w stanie nam uciekać. ;) 

Jednym słowem, by Was już tu nie zanudzać wstępem do migawek z wyjazdu, dochodzę do wniosku, że jest niesamowicie wiele prawdy w tym, że do wychowania dzieci potrzeba całej wioski. Oczywiście centrum każdego dziecka są rodzice, ale wspólna ekipa, pozwala na szybsze reagowanie, każda osoba może liczyć na pomoc, nikt nie jest skrajnie przeciążony, bo jakoś ta odpowiedzialność za dzieci się rozkłada naturalnie w zależności od sytuacji. Każda ciocia, wujek (babcia itp) dokłada jakąś ciekawą osobowość do obserwacji  dziecka. Czasami też w wyjątkowych sytuacjach autorytet z zewnątrz jest potrzebny. Do budowania takich relacji potrzeba systematyczności, nie tylko spotkań od czasu do czasu. Tak więc taki 3 tygodniowy wyjazd z pewnością wzbogacił nasze dzieci. Kiedyś ludzie żyli bardzo blisko siebie, od maleńkiego uczyły się życia we wspólnej społeczności i szybciej rozwijało inteligencję emocjonalną i społeczną. Ale to już temat na inne posiedzenie przy wpisie. :)

Zapraszam Was serdecznie na takie migawki z naszych cudownych wakacji!

Podróż przyczepą ma swoje plusy i minusy. Minusem jest ograniczona prędkość z jaką można jechać (max 90 km/h) co w przypadku wielu kilometrów do przejechania, niewątpliwie wydłuża czas podróży. Plusem jest to, że można w każdej chwili stanąć i zdrzemnąć się we "własnym" domku.


Na podróż przygotowaliśmy się tak, że dziewczynkom wzięliśmy stare 2 telefony, na które pobraliśmy bajki z Netflixa, a dla Miłoszka masę drobnych zabawek, które mu na zmianę wyciągałam. Oczywiście ten repertuar z czasem się zaczął kończyć, więc w ruch weszły zabawki ..typu czajnik, który otwierał i zamykał dobrą godzinkę. :) Ważne są też postoje na rozprostowanie nóżek (warto tam gdzie jest chociaż mini plac zabaw, by przez chwile dzieci mogły się rozruszać). Droga bywa jednak nużąca, wiec dzieci też miewały drzemki i tak udało nam dotrzeć i pierwszy raz od dłuższego czasu zobaczyć coś co mnie nieustannie zachwyca, czyli bezkresny horyzont morza.


Oprócz rozpakowania się i sprawienia, by nowe miejsce kojarzyło się nam z nowym, bezpiecznym domkiem, dobrze jest ustalić sobie rytuały. Dla Miłoszka punktem kluczowym była jego drzemka, którą starałam się mu zapewniać w tych samych godzinach, które ma w domu. To był naprawdę dla mnie wyjątkowy czas, bo chcąc zapewnić mu ustronne, ciche miejsce, brałam ze sobą kocyk oraz książkę i to była dla mnie chwila wytchnienia oraz zwolnienia w ciągu dnia. Zapamiętam te chwile do końca życia.


Czasami zdumiewa mnie piękno otaczającego nas świata.


Pozostały czas to szalone chwile z dzieciakami. Chociaż pory posiłków i codzienne obowiązki (np. wspólne mycie naczyń po posiłkach) jakoś spinały cały dzień, to nie było dwój identycznych "przerywników" pomiędzy. Wiele rzeczy robiliśmy spontanicznie i niezmiernie podoba mi się ten luzacki, wakacyjny nastrój. Dzieci nigdy się nie nudziły, zawsze znajdywały sobie coś do zrobienia, co uważam za kwintesencję dzieciństwa!


Hania i Hela to najsłodsze bliźniaczki na świecie. Nasze obozowe maskotki. :)


Morze pełne dzieciaków. :)


Morze o zachodzie słońca. :)


My naszą przyczepę wynajęliśmy i spisała się naprawdę super. Miłoszek spał na łóżku razem z nami (co właściwie praktykujemy również w domu ;) ) a dziewczynki na rozkładanej kanapie w drugiej części. W środku była również toaleta oraz zlew, kuchenka i lodówka. Zaskoczyło mnie niezmiernie ilość miejsc do przechowywania - naprawdę takie szafeczki wiele pomieszczą ubrań i wszelakich rzeczy (dodatkowo była szafa na wiszące ubrania i ogromny schowek pod łóżkiem). Nasi znajomi mieli swoje przyczepy kempingowe i uwierzcie mi, że można dosłownie paść z zachwytu, jak teraz (tegoroczne nabytki) produkuje się przyczepy. Drewniane wykończenia, piękne tapicerki, super ergonomiczne ułożenie stref użytkowych, piętrowe (lub trzypiętrowe!) łóżka dla dzieci, osobne pokoje (zasuwane drewniane drzwi) czy niemalże regularna lodówka w środku, sprawiają, że taka przyczepa w środku wygląda ja luksusowa kawalerka!
Warto, gdy ktoś ma bzika na punkcie zwiedzania tak świata, pomyśleć o swojej przyczepie, ale też bez problemu można wynająć super luksusowe przyczepy, gdy jest taka potrzeba. Pozostaje pytanie czy przyczepa czy kamper - ale tu jak to zwykle bywa są plusy i minusy. Kampery są znacznie droższe i gdy chcemy na miejscu coś zwiedzać, musimy cały majdan na nowo pakować. Przyczepę się odpina i zostawia na swoim miejscu, tak długo jak ma stać, a to trochę ułatwia sprawę, bo wokół przyczepy też "urządza" się przestrzeń. Jednak w przypadku kampera, można zabrać jeszcze przyczepkę i załadować np. motory czy skutery. Na miejscu widzieliśmy wiele uroczych starszych par, które ruszyły na wyprawę kamperem w piękną jesień swojego życia.


Plusem morza w Chorwacji jest z pewnością to, że jest czyste i ciepłe. To cudowne uczucie po prostu wejść do morza bez żadnego zawahania i okrzyków. 


Dziewczyny w akcji! Ponieważ przyjechaliśmy na kemping w połowie czerwca, nie było takich tłumów. Potem z każdym dniem było więcej osób na basenie. Podróżowanie poza sezonem ma naprawdę spore plusy. Nie wiem jednak czy będziemy mogli sobie na coś takiego jeszcze pozwolić, gdyż nasza Marysia zaczyna przygodę ze szkołą.



Pamiętajcie zaprać ze sobą duuuużo kremu z SPF 50 - chociaż na miejscu oczywiście kupi się go wszędzie, ale używaliśmy go w dużych ilościach. Dzięki temu uniknęliśmy poparzenia (Miłoszek miał tez taka specjalną koszulkę z Decathlonu) ale gdy tylko trochę nabraliśmy odporności na słońce wystarczył tylko krem. Zwłaszcza dziewczynki wróciły przepięknie, równomiernie opalone, a wszystkim zjaśniały włoski jak nie wiem co!
 

Może trochę opowiem o samym miejscu, w którym zatrzymaliśmy się aż na 3 tygodnie. To ogromy kemping, właściwie ogrodzone mini miasteczko kempingowe na wyspie Pag w Chorwacji. Kemping Straśko osadzony jest od strony morza i ciągnie się na kilka kilometrów wzdłuż wybrzeża. Na miejscu są piekarnie, stragany z owocami i rybami, dwa super zaopatrzone minimarkety, restauracja oraz kawiarnie i coktail bary oraz różne atrakcje. Jest centrum sportu z kortami tenisowymi, siłownią i salą ćwiczeń (pod zadaszeniem ale w plenerze), baseny oraz mini zoo. Do tego są wydzielone plaże gdzie mogą kąpać się pieski (czworonogów było naprawdę sporo!). A do tego przepiękna, zadbana roślinność i mini ogrody w każdym zakątki campingu tworzyły niesamowity nastrój. Dodam, że na całym wyjeździe nie znalazłam ani jednego papierka ani na plaży ani w całym ośrodku. Niesamowicie dbali o czystość!


Wychodzenie do restauracji z 9 dzieci opanowaliśmy do perfekcji. Chociaż trudno powiedzieć, jak nasza ekipa wyglądała z boku! ;)


Bez malutkich wyjątków nie tknęłam właściwie na wyjeździe mięsa. Najadłam się owoców morza (niektórych, bo nie za wszystkimi przepadam) i ryb ile się dało.


Nadrobiłam zaległości w czytaniu. Udało się ponownie czytanie zamienić w nawyk i do tej pory udaje mi się codziennie coś przeczytać. (A muszę bo mam z 30 książek w kolejce o tematyce, która mnie ostatnio niesamowicie interesuje).


Moje kochane, odważne dziewczyny. A widok z basenów przepiękny!


Nasz domek na kółkach. :)


Na kempingu cudowne było to, że praktycznie (oprócz docelowego dojazdu na swoje miejsce) nie jeździły wewnętrznymi drogami samochody (i było bardzo duże ograniczenie prędkości). Rowery i hulajnogi dla starszaków warto zabrać! Ja też jeździłam bardzo dużo z Miłoszkiem w foteliku na ramie. Oszalał na punkcie tych przejażdżek i czasami sam zakładał kask i chciał by mama lub tata zabrali go na przejażdżkę. Co tu się dziwić, jazda promenadą wzdłuż morza to sama przyjemność!


Uzależniłam się od sałatki pomarańczą, dodatkami i z grillowanym  tuńczykiem z czarnym sezamem. Hmmm pycha!


Miłoszek praktycznie nie wychodziłby z wody. (A tu Tatuś zupełnie zapomniał, że trzeba zmienić pieluszkę na tą, w której kąpią się maluszki :P)


A o poranku sąsiadeczki zerkają z okienka. :)


Dziewczynki również okazały się być miłośniczkami biwakowania. :)


Nasza sypialenka. 


Na spacerku do mini zoo. A na miejscu kozy, kury, konie, króliki oraz...żółwie. :)


Coś nietęgie miny naszych starszaków. ;)


Ile żółwi!


Zakradnę się do kucyka. :)


I do króliczków też. Miłoszek z dnia na dzień robi się coraz bardziej samodzielny.




A dopiero co zaczął chodzić!


Rybki! Tak świeże i delikatne w smaku. Hmmm


A ja szukałam na spacerkach przepięknych zakątków wyspy.


Mogłabym patrzeć bez końca.



A dzieciaki same wymyślały aktywności. Szalonym pomysłom nie było końca. Beztroskie dzieciństwo, patrząc z boku przeżywałam to jakby na nowo.


Grupa młodziaków też miała fajnie. :)


Tak można żyć! Wszyscy doszliśmy zgodnie do jednego wniosku - im dłuższy urlop tym lepiej. My wiele lat jeździliśmy na kilka ale tylko weekendowych wyjazdów, jednak gdyby tylko tak się udało wyjechać na pełny miesiąc wakacji, byłoby idealnie! Czy Wam zdarza się miewać aż takie długie wakacje? To nasze marzenie na przyszły rok!


Gry i zabawy, obowiązkowe. :)



A tu nasza Marysia - jeszcze z dwoma mlecznymi ząbkami (przedwczoraj wypadła jej już 3 jedynka).


Relaks na trawniczku.


Rower Marysi czyli Różowy Flaming. :)


Siostry! Oj ta relacja ostatnio jest wybuchowa. Często się kłócą, ale też bardzo są za sobą. Dwa zupełnie inne temperamenty, które codziennie starają się siebie nauczyć.


Tata. 


To niesamowite jak dzieci cudownie działają na młodsze dzieci. Często to one ratowały sytuacje :)


Jeśli chodzi o jedzenie to na zmianę gotowaliśmy sami, ale też była masa wyjść do restauracji pod pretekstem różnych okazji (były imieniny, moje urodziny, rocznice ślubu itp).
My na lunch w południe często jedliśmy np. sałatki (w taki upał dopiero pod wieczór chciało się zjeść coś większego).


Restauracja, tym razem w miasteczku Novalja tuż obok campingu. A to zdjęcie w pełni pokazuje charakterek naszej Gabrysi. :P


Nie ukrywam, że panował taki upał, że klimatyzacja w przyczepie to rzecz obowiązkowa, jednak ja wtedy bywam podziębiona. Tej nocy nie mogłam spać przez zatkany nos i wyszłam na spacer wdychać morskie powietrze (nie bez przyczyny stosuje się wodę morską). To co ujrzałam o 4.30 nad ranem nie oddadzą żadne zdjęcia. Przepiękny wschód słońca, które było jednak z drugiej strony wyspy, a po tej stronie przepięknie odbijał się księżyc (on był większy w rzeczywistości, bo jednak zdjęcia oddalają obiekty).


Jak zdrowo prezentuje się opalona skóra. Do tego starałam się tu zupełnie odpocząć od suszenienia suszarką włosów oraz malowania paznokci. Jakoś już tak jest, że ja na wyjazdach lubię odpocząć i dopiero po powrocie udałam się do fryzjera (podciąć suche końcówki i nawilżyć włosy po ekspozycji na słońcu). I chociaż wiele osób właśnie na wyjazdy robi sobie np. hybrydę u stóp, to mi po tym wyjeździe zaczęły podobać się naturalne paznokcie (byłam już po powrocie na japońskim manicure i jestem zachwycona efektem). 


Taki oto camping life, chociaż naprawdę mieliśmy luksusowo. Nasi sąsiedzi zabrali ze sobą prawdziwy ekspres do kawy, więc kawa ze spienionym mlekiem też była o poranku! :)


A tak na co dzień to chodziliśmy tak ubrani...


Ej Mama gdzie znów idziemy?


Znudzone dzieci czekają na palacinky (chorwackie naleśniki). ;)


Urokliwe miasteczko Pag.



Na lunch tym razem sałatka i krewetki.


I nasze ulubione miejsce, gdzie każdy mógł się napić tego co chce a po skosie był ogromy plac zabaw i można było mieć dzieci na oku.

Bardzo logicznie były też zagospodarowane sanitariaty. Zaskoczyła mnie ogromnie na plus ich czystość i przystosowanie do potrzeb. Na zewnątrz były mini prysznice dla piesków. W zewnętrznej czesci były tez zlewy do mycia naczyń. Na miejscu były toalety i prysznice (znacznie niższe od standardowych) dla najmłodszych, a w osobnym pomieszczeniu specjalna głęboka umywalka, w której można było kąpać maluszki. Do tego było pomieszczenie z pralkami, suszarką oraz deskami do prasowania oraz specjalna zmechanizowana myjka dla kaset (czyli zbiorniczków z nieczystościami z WC z przyczepy). Do tego nigdy nie zabrakło mydła, ręczników papierowych czy papieru toaletowego. Codziennie całe pomieszczenia były myte na błysk!


Powiem Wam, że bardzo lubiliśmy myć naczynia ręcznie. To był taki nasz rytuał, że na zmianę chodziliśmy myć naczynia z którąś z dziewczynek. Gdy życie biegnie wolniej, proste czynności sprawiają nam znacznie więcej przyjemności. Tą naukę staram się stosować w domu po powrocie i nie dać się z całych sił porwać biegowi świata. Po gdy się wciąż biegnie, nikt nawet nie myśli o myciu ręcznie naczyń, tylko irytuje się, że trzeba wyjąć je ze zmywarki...



Mniejsze umywalki i lusterka dla dzieci.

Każde ze starszaków miało fajną przejażdżkę na koniu.


Każdy mógł mieć chwilę relaksu i czas dla siebie. Ja czytałam książki i spacerowałam, Pan Poślubiony jeździł rowerem.

Fajne te nasze wakacyjne chłopaki.

Jak wspaniale jest mieć trochę ponad 6 lat!


Jeden z tych dni, które pamięta się do końca życia. Ciepły wieczór, plaża o zachodzie słońca, piknik na plaży z samych smakołyków. Zadowolone dzieciaki i cudowna atmosfera.



Oczywiście dorośli też byli, ale musieli grzecznie poczekać obok. :)



A na dodatek tego dnia był przepiękny pokaz sztucznych ogni.


Dzieciaki zahipnotyzowane!


Aż żal opuszczać to cudowne miejsce.


Z pewnością tam jeszcze powrócimy, najlepiej w takim samym składzie!

Ściskam Was mocno i do następnego!

SHARE:

17 komentarzy

  1. Super taki wyjazd, pozytywne zazdroszczę, bardzo interesują mnie koszty takiej 3 tygodniowej wycieczki (wypożyczenie przyczepy, kemping) oczywiście w przybliżeniu. Oraz kocyk - mata co służyła za stolik na pikniku, bo chyba jest taka grubsza - jak można to proszę o namiar i taki drobny błąd (pewnie komputer poprawił morze na może) w zdaniu "Nie bez znaczenia też przyczyniło się do tego Chorwackie może, które zazwyczaj ma kamieniste plaże".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko, bardzo dziękuję za podpowiedź! Jestem totalnym dyslektykiem jeśli chodzi o wyłapywanie błędów na komputerze, gdy czytam tekst do poprawy na komputerze.
      Jeśli chodzi o koszt to wynajęcie przyczepy waha się w okolicach 150-350 zł za dobę w zależności od przyczepy, my wynajęliśmy taką za 200zł za dobę, postój (z wszelkimi mediami) w tym miejscu to też 200zł, więc to było 400zł za całą rodzinę za dobę, Oczywiście plus posiadania własnej przyczepy (jak nasi znajomi) jest taki, że płaci się tylko za postój. Dodam, że do samej plaży mieliśmy może z 100 m, a stanowisko bardzo komfortowe, oddzielone takim niskim murkiem z kamyczków. Jest jeszcze taka bardziej ustronne miejsce pod drzewami dalej od plaży i jeszcze tańsze, oraz strefa gdzie są do wynajęcia domki oraz namioty typu glamping.

      Usuń
  2. Dla zainteresowanych podam tu linka do campingu Straśko, gdzie jest wszystko opisane.

    https://www.campingstrasko.com/pl/pole-kempingowe/

    OdpowiedzUsuń
  3. Gusiu, cudowne migawki, wspomnienia i cała Wasza ekipa. Chciałam tylko zapytać, czy nie pomyliły Ci się wyspy, bo piszesz cyt...."ogromy kemping, właściwie ogrodzone mini miasteczko kempingowe na wyspie Brać w Chorwacji" a to chyba chodzi o wyspę Pag ;))). Ja byłam 3 razy na Pagu w miejscowości Mandre - to mój top one!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to się kończy pisanie po nocach! Oczywiście, że to wyspa Pag!

      Usuń
  4. Cudowowne wakacje i wasze wspomnienia😄my rownież wtedy bylismy na Pagu. Chyba jeszcze jeden malutki błąd, pobyt nie na wyspie Brać, tylko Pag. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Jejku aż przypomniały mi się moje dziecięce wakacje na Mazurach. Pełna ekipa, namioty, zabawa ale i obowiązki.
    Najlepsze wakacje!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana super wakacje. My też w tym roku do Chorwacji jedziemy 7raz. Kochamy to miejsce. Koniecznie napisz skąd ta mata na pikniku?

    OdpowiedzUsuń
  7. Kochana wspaniałe wakacje. My w tym roku wybieramy się do Chorwacji 7 raz. Kochamy to miejsce. Koniecznie napisz skąd ta mata na pikniku?

    OdpowiedzUsuń
  8. Zaszczepiliscie się?

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytam Twoje wpisy od wielu lat i zawsze sprawiają mi dużo przyjemności, ale ten wpis to bomba! Wyważone zdjęcia, idealna, konkretna treść, multum informacji, ale i Twoich przemyśleń niezwykle cennych. Jestem z tych ludzi, którzy cenią sobie komfort na wakacjach, ale jak sobie myślę o dzieciach to takie wakacje w przyczepie to niesamowita przygoda. Mam nadzieję, że będzie mi dane kiedyś zafundować sobie, swoim dzieciom i może też znajomym takie niesamowite wspomnienia
    . Myślę, że zimową porą w trudne dni będę wracać do tego wpisu. Bardzo się cieszę, że wakacje Wam się udały :)
    PS Co do wakacji w czasie trwania szkoły, kilka lat temu też uważałam, że rodzice zwłaszcza uczniów klas 1-3 nie powinni robić im swoich wakacji w ciągu trwania roku szkolnego, a teraz jak tak sobie myślę - życie jest jedno, dzieci już nigdy nie będą małe, warto dla swoich przeżyć,przygód, wspomnień pozwolić na pewne odstępstwa. Zwłaszcza, że nie ma lepszej edukacji jak podróże :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękny fotoreportaż :) dzieci i dorośli będą mieli cudowne wspomnienia :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wspaniała relacja z wakacji. W dodatku wpis po dłuższej przerwie smakuje wprost wybornie :) czekam na kolejne 💚

    OdpowiedzUsuń
  12. Poczułam się już bardzo wakacyjne, dziękuję! Wyspa Pag to miejsce, do którego jeździłam jako nastolatka na urlop z rodzicami i do dziś pamiętam jak pięknie tam było! Teraz szykuje się na wyjazd z moimi chłopakami na nasze pierwsze wakacje i mam prośbę: czy mogłabyś się podzielić wskazówkami na zajęcie trochę ponad starszego chłopca w podróży :-)? Mam naturalnie swoje patenty itd., podróż będzie bardzo na wolno i bez spiny, ale ciekawi mnie jakie to zabawki zabrałaś Miłoszowi na taki wyjazd - trzeba e końcu spakować ograniczona ilość:-D chętnie się zainspiruje. Pozdrawiam całą kempingowa rodzinkę, wspaniały to był czas, świetnie że zrobiłaś taką relację na blogu, wspaniała pamiątka i gratka dla czytelników! Buziaki! Sandra

    OdpowiedzUsuń
  13. Chorwacja jest piękna. Miło oglądało się Waszą relację, od razu ożyły wspomnienia

    OdpowiedzUsuń
  14. Widzę, że spędziłaś cudowne wakacje! Zazdroszczę Ci! Pewnie przy tylu wycieczkach i gromadce dzieci wygodne obuwie damskie to podstawa. Cieszę się, że udało wam się wyjechać w tych trudnych czasach.

    OdpowiedzUsuń
  15. Będę z rodzinka na wyspie Pag. Gdzie można obejrzeć te żółwie? :-) córka jest fanka :-)

    OdpowiedzUsuń

© Magiczny Domek. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig