29 listopada 2025

Migawki Listopada '25

To był bardzo intensywny i wymagający miesiąc. Przyznam, że to jest jedyny okres w roku, którego jakoś za każdym razem się obawiam. Mieszanka nostalgii, kiepskiej pogody z brakiem słońca, sinusoida nastrojów. Jednak w tym roku jedno trzeba przyznać, choć nie wiem czy to akurat plus - zazwyczaj ciągnący się listopad minął jak oka mgnienie! 

Bez dłuższych wstępów zapraszam Was na migawki miesiąca w Magicznym Domku.


Na początku listopada jeszcze piękna jesień i długie leśne spacery.


Naszą tradycją są przepyszne kołduny u Babci Joli, które kosztujemy na święto zmarłych. W tym roku było ich prawie tysiąc! Nawet nie chcecie wiedzieć ile jadłam dokładek. Czekam na nie cały rok!


Miłoszek to prawdziwy kucharz, bardzo lubi pomagać, zwłaszcza przy ciastach, naleśnikach, gofrach. 


Jesienne smaki, którymi nie mogliśmy się najeść.


Sezon ciepłych lampek w domu (nawet przy porannej kawie) uważam za otwarty.
(Dla mnie górne światła mogłyby nie istnieć)


Czy pokazywałam Wam ten zakątek? Cudną półeczkę (kupiona na allegro) zabrałam podczas przeprowadzki z pracy i tu wpisała się idealnie.


Miałam w tym miesiącu przypływ weny i stworzyłam mnóstwo ilustracji w domowym zaciszu.


Ale zanim to nastąpiło poczułam wielką potrzebę zmiany organizacji swojej pracowni i przyborów plastycznych. Pojawiła się więc półka na książki, które zalegały po kątach i zrobiłam małe przemeblowanie i porządki. Więcej odnajdziecie w poprzednim wpisie.


Marysia też dba o porządek w pokoju dziewczynek. Ciągle coś układa, porządkuje i nie mogę powiedzieć - panuje tam naprawdę przyjemna atmosfera. Gabrysia już nie ma aż takich ciągot do porządków, ale stara się chociaż nie bałaganić. 😋


Uwielbiam w Miłoszku to, że on naprawdę cieszy się z małych rzeczy, jest kreatywny podczas zabawy, wiec nie ograniczają go typowe zabawki. Tu stworzyliśmy domek-szklarnie z... odpadków po grze planszowej (w tych okienkach były żetony) 


Również każde tekturowe pudełko ma potencjał. W zależności od kształtu może stać się laptopem. 


Jeszcze nie wróciłam do regularnej jazdy, ale z wielką przyjemnością oglądam postępy Marysi. Na tych zajęciach zawsze towarzyszy mi w myślach Tata... kiedyś to on towarzyszył mi w mojej końskiej przygodzie.


Zmiany pociągają za sobą zmiany. Komoda, która kiedyś służyła Gabrysi (potem Miłoszkowi) przy łóżeczku niemowlęcym, potem stała w mojej pracowni, teraz trafiła do łazienki na dole, tworząc przez to jeszcze mocniej klimat pokoju kąpielowego. Nie mówiąc o tym, że wreszcie piżamy i ręczniki mam pod ręką.



Lubię te nasze wieczorne pogaduchy z dziewczynami. Wtedy dowiaduję się najwięcej o ich przemyśleniach, marzeniach i drobnych rozterkach. Zamiast technologii wybierają książki (Marysia w tym miesiącu pobiła swój czytelniczy rekord), a Gabrysia zapisuje codzienność w pamiętniku.

Ja tymczasem w ostatnich tygodniach łapałam się na tym, że częściej sięgam po telefon. Strasznie tego nie lubię, mimo świadomości, jak działają te wszystkie mechanizmy i dopaminowe haczyki, czasem łatwiej wybrać tę prostą, zawsze dostępną rozrywkę. Im więcej jej było, tym gorzej się czułam, więc znów mocniej dbam o swoją cyfrową higienę.

I choć to my z mężem dawaliśmy dzieciom dobry przykład - wieczorami z książką w ręku - w chwilach mojej słabości role nagle się odwróciły. To one zaczęły mnie motywować i przypominać, jak dobrze kończyć dzień w spokojniejszy sposób. I muszę przyznać: to bardzo miłe uczucie.


Wypieki na kiermasz w szkole. Muffinki, które w pełni zrobiła sama Marysia zrobiły ponoć furorę. 


Nie kupuję już żadnych ozdób świątecznych, ale nie mogłam się powstrzymać by nie kupić 4 piesków na naszą choinkę. Oprócz jamniczków również ten oto uroczy dalmatyńczyk. 
I ostatnio naszła mnie taka myśl czy ktoś w ogóle miewa psy tej rasy? Ja nie widziałam dalmatyńczyka na ulicy od wieków! Czy ktoś jest jego szczęśliwym posiadaczem?


Korzystając z przedłużonego weekendu i braku zajęć w szkole wyruszyliśmy (pierwszy raz całą rodziną) do Wisły. Było cudownie!


Naszego kudłaczka też zabraliśmy.


Ponieważ miałam duży spadek formy, ja nastawiłam się na artystyczne aktywności, a reszta poszła na 14 km spacer po górach. Nie robiłam dużo zdjęć, to był wyjazd mocno regenerujący. Basen, spacery, dobre jedzonko, a dziewczynki miały nawet swoje pierwsze czekoladowe masaże w SPA. Były zachwycone!



Uwielbiam zimowe herbatki z dodatkami.


Sporo też czytałam, a że brakowało mi zakładki, to postanowiłam ją namalować. 


Trochę powietrza, trochę spokoju.


Cieszyłam się, że na wyjazd spontanicznie złapałam nie tylko farby ale mój koszyczek z mulinami do haftu. Postanowiłam wyhaftować welurową poduszkę na święta.


Po powrocie miałam nie lada wyzwanie, bo zgodziłam się namalować orła na apel do szkoły dziewczynek. Namalowałam go akwarelami, następnie zeskanowałam w dużej rozdzielczości i wydrukowałam w drukarni wielkoformatowej, by miał ponad metr wysokości.


Planszówki z ciocią Zuzią! Jak oni uwielbiają, gdy przyjeżdża do nas na nocowankę.


A ja ratuje świat moich dzieci, czyli np. zszywam odgryziony nosek ukochanego szczurka Gabrysi.


A w gospodarstwie domowym zawsze jest coś do zrobienia. Wzięłam się za dogłębne porządki w kuchni. Sprzątanie szuflad, mycie lodówki i piekarnika, przeorganizowanie zapasów. Chcę zmienić trochę plan gotowania dla całej rodziny w tygodniu, więc postanowiliśmy kupić osobną zamrażarkę. Dużo rzeczy zredukowałam, ale zakupy, które pomogą w tej zmianie też się przydadzą.


Często pytacie jak ja robię, że u nas jest taki porządek. Są takie pomieszczenia jak kuchnia, gdzie trzeba cały czas trzymać rękę na pulsie, w salonie eliminuje dodatkowe przedmioty, wszystko ma swoje miejsce, więc naprawdę, gdy się poprawi poduszki i utrzymuje ten stan, to jest zawsze harmonijnie, ale i ja mam takie pomieszczenia wstydu - w garderobie robi się szybko bałagan, mam też szufladę wstydu w kuchni, gdzie panuje chaos nawet w sprzątniętej kuchni... 


Dzieciaki rosną, ale z tych wybłaganych nocy z Mamą mam nadzieję nie wyrosną nigdy. Wtedy mogłabym się patrzeć na te śpiące twarzyczki bez końca.


Gdy wypuszczasz jedną kolekcję po drugiej to stresy w pracy masz murowane. Ilość komplikacji, goniących terminów, zawirowań była zawrotna, ale ostatecznie mocno zrównoważona twórczą pracą czy chociażby spokojnym pakowaniem zamówień. 



Przez to, że mam niewymiarowy czas pracy, czasami zastanawiam się, czy robię wystarczająco. Siłą rzeczy wciąż przeskakuję między życiem rodzinnym, domowym a zawodowym. A jednak, kiedy spojrzę z perspektywy na te wszystkie lata na ogrom pracy, którą już wykonałam, na rzeczy, które udało mi się usprawnić i przyspieszyć, myślę sobie, że naprawdę doceniam i kocham to, co robię.



W listopadzie miałam wrażenie, że świat staną na głowie. 😊


Końcówka miesiąca była trudna. Nie działo się nic strasznego, nie zamieniłabym się na listopad sprzed dwóch lat, ani tym bardziej na ten sprzed roku, kiedy byliśmy pogrążeni w żałobie, skrajnie wyczerpani minionym czasem i nieustanną opieką nad chorym Tatą. Tyle że trudne momenty często napędza adrenalina, a w zwykłej codzienności… czasem wystarczy przeziębienie, żeby całkowicie odebrało siły do działania.

Kiedy do tego dołoży się pęd życia, masę spraw do ogarnięcia, oczekiwania innych, stres związany z operacją psa i to ciągłe poczucie, że coś powinno iść naprzód a Ty nie masz nawet siły, by to porządnie zaplanować, jedyne, o czym marzysz, to w końcu po prostu odpocząć. I może właśnie wtedy ciało daje znać, że już czas. Tylko że człowiek nie może tak po prostu wyleżeć tygodnia w łóżku. Więc gdy tylko zaczynało się poprawiać, po chwili znów musiałam gdzieś biec… i robiło się jeszcze gorzej.


Biedny był ten nasz Vincencik. Musiał mieć usuwane jąderka (jedno utknęło w brzuszku, więc w przyszłości mogłoby się przerodzić w nowotwór) i nosić przez ponad tydzień kołnierz. 



Umęczyliśmy się, ale też była masa przy tym śmiechu np. gdy siadał na kolanach i śmiesznie widać było mu ząbki, albo gdy spadł śnieg w ogrodzie i mieliśmy psie odśnieżanie tym fikuśnym abażurem. 😁 Dobrze, że tu już za nami!


Dojrzałe banany to znak, że czas na bananowy chlebek.


Zawsze robię ten autorstwa Agnieszki Maciąg. Dosłownie zszokowało mnie jej odejście. 😞


Comfort food.


Nutka nowości w kuchni. Piękna lampa (TKMaxx) i coś pomiędzy obrusem a ceratą (Leroy).


Marysia wybłagała wcześniejsze udekorowanie ich pokoju. A niech tam sobie ten klimat pomalutku dojrzewa.


I choć trudno w to uwierzyć wybraliśmy się na randkę!


Gdy nie wiesz czy pić ciepłe czy zimne...


Nie potrafię sobie odmówić, to w 95% mój wybór w restauracji.



Cudownie było porozmawiać i pojeść tylko we dwoje.


Seanse domowe trochę skracają nam zapędy na kino, ale dobrze jest wybrać się tam tylko we dwoje. Choć to komedia romantyczna nie była...


Przygotowałam dla Was nowy wpis, ale oczywiście nie zdążyłam opublikować. Najpierw migawki, a w grudniu wrzucę post o kosmetykach kolorowych.


Śnieżna kraina. ☃


Bo wszystko zależy od perspektywy... 😁
 


Cudny klimat u mojej Mamy.


I przygotowania do naszego cotygodniowego seansu filmowego.


A jednak, kiedy dziś patrzę na ten listopad z lekkiego dystansu, myślę sobie, że mimo wszystkich zawirowań wcale nie był taki zły. Były trudniejsze momenty, trochę zwolnienia, trochę bezsilności, ale też dużo ciepła, rozmów, małych codziennych gestów, które przywracają równowagę. I może właśnie o to chodzi: żeby w tym wszystkim umieć dostrzec drobne rzeczy, które niosą nas dalej.

Z ciepłem w sercu czekam na nadchodzący grudzień magiczny czas. Do napisania kochani niebawem!
SHARE:

30 komentarzy

  1. ❤️ dla całej rodziny

    OdpowiedzUsuń
  2. faktycznie nie widziałam dalmatyńczyka już dawno, ale myślę, że całkiem sporo ras "zniknęło". Piękny u Was klimat :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Ostatnio dało mi to do myślenia! Za to moda na jamniczki wróciła ze zdwojoną siłą 😵

      Usuń
  3. Uwielbiam te migawki i Waszą rodzinę - samych cudowności Wam życzę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa - dodają skrzydeł ❤️

      Usuń
  4. Dobry wieczór. Dla mnie listopad to miesiąc spokojnych, przedświątecznych porządków, tak żeby zajrzeć w każdy kąt, szufladkę. Życie nas zdrowotnie nie rozpieszczało, ale jest jak jest. Też mi śmignął ten miesiąc, staram się wykorzystać ten jesienny czas na spacery, na czytanie książek, wieczorem słucham podkastów czy rozmów na YT. Cały czas udoskonalam swój system prowadzenia domu, tak żeby oszczędzić czas i np. kupuję i od razu porcjuje mięso na 2 miesiące i do zamrażarki, podobnie z warzywami na zupki. Mam też zaplanowane posiłki i trochę zapasów, żeby nie biegać ciągle po jedną rzecz do sklepu. Dużo osób dostaje gęsiej skórki na moje "dobra organizacja to podstawa" ale mnie się to sprawdza i mam czas na to co lubię. Wasze dni jak zawsze ciekawe, smaczne, kolorowe, artystyczne, kreatywne, ile tu jest motywacji, dla mnie to jest taki zastrzyk energii, promyk słońca, ciekawe polecajki, nawet takie proste rzeczy jak kubek zimowej herbaty, ale jak pięknie podanej to inspiracja. I te Wasze małe Smyki, które dorastają i tak cudnie się to obserwuje. Dziękuję Ci Gusiu jak zawsze za ten wpis i z niecierpliwością i ciekawością będę czekała na kolejny. Ilona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ilonko dziękuję za cenne rady ❤️ i ciepłe słowa ❤️

      Usuń
  5. Uwielbiam Was.Za rodzinność,za kreatywność i pracowitość i jeszcze wszystkie inne "ości":)))Ewa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czyta się tak fajnie w ten niedzielny poranek ,o życiu naprawdę podobnym do swojego tylko z większym starzem.Caly wpis sprawia przyjemność nie mówiąc o fotkach .Na tle przedświątecznych klimatów nostalgia ile już lat i jak szybko leci czas szczególnie jak patrzę na Marysię.Cudownie jest bez reklam i plecajek za to największe brawa!!!!A widok czytających dzieci to jest dopiero coś w dzisiejszych czasach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje kochana! Ostatnio przeglądałam nasze poprzednie grudniowe miesiące z ostatnich 10 lat i nie mogę w to uwierzyć, że dzieci tak rosną, że świat się tak zmienia, że my dorastamy. A z drugiej strony coś nieuchwytnego, cennego zostaje takie samo. To właśnie chcę zachować tu na blogu ❤️

      Usuń
  7. Bardzo dużo działo się u Was! Przygotujesz post o zmianie podejścia do gotowania i organizacji zakupów? Uściski dla wszystkich Domowników!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jak to już na spokojnie ogarnę, to z przyjemnością napisze o tym wpis. ❤️

      Usuń
  8. Uwielbiam Twoje podsumowania miesiąca, zresztą jak każdy inny wpis.Ale szczególnie to dzielenie się swoimi godzinami życia ma niepowtarzalny urok. Podsumowanie miesiąca w Twoim wydaniu to wysublimowany majstersztyk rodzinnych kadrów, wspólnych spotkań i aktywności, cieżkiej pracy, radości dziecięcej, porządków.A wszystko to zapakowane w domowy zapach pieczonego ciasta, dymiącego rosołki, owinięte przytulnym ciepłem Waszych dusz.Podziwiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko, jaki cudowny komentarz dodający mi wiarę i motywację, by dalej pisać 😭🥰

      Usuń
  9. Pięknie żyjecie❤️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana. Staramy skupiać się na tym co najpiękniejsze i najcenniejsze. Nie omijają nas troski dnia codziennego, ale najważniejsze to cały czas patrzeć na tą jasną stronę życia. ❤️

      Usuń
  10. Bardzo ciepło się robi na serduszku, że tak dbacie o piesa, i że już zdrowieje. Życzę wszystkiego dobrego. A i pierwsze zdjęcie lasu pinkne - aż zazdroszczę, że znajdujecie takie tereny do spacerów, u mnie spacer do centrum miasta to wydarzenie. Bardzo jestem ciekawa również książki. Mam ją na półce, ale dwa tomy w jednym i jeszcze nie dałam rady się zebrać do takiego kolosa. Koniecznie daj znać, czy ładny język albo o innych wrażeniach ;)
    ~niecierpkowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje kochana. Pisząc to Vincencik jest już w 100% zagojony i zdrowy. Książkę czytam powolutku (mam dwa tomy w jednym) bo jeszcze pojawiają się inne książki w trakcie, ale bardzo podoba mi się to pozycja. ❤️

      Usuń
  11. A ja śpieszę donieść, że regularnie widuje dalmatyńczyka w pobliżu domu. To pierwszy od dłuższego czasu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo ciepłe i „żywe” migawki z życia — lubię, jak pokazujesz, że dom to nie tylko meble, ale klimat, wspólne chwile, drobiazgi, które budują codzienność. Fajnie, że dzielisz się tym, co u Was — spacery, domowe smakołyki, rękodzieło, chwile z dziećmi — to wszystko daje poczucie autentyczności i domowego ciepła. Po Twoim poście aż chce się zatrzymać na chwilę, napić herbaty, spojrzeć na swoje wnętrze i docenić drobne rzeczy, które często umykają w codziennym biegu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz jak miło mi się zrobiło na sercu czytając Twój ciepły jak kubek kakao komentarz. Dziękuję kochana ❤️

      Usuń
  13. Gusiu, ten blog to jedyny jaki się ostał w mojej blogosferze i do którego wracam od wielu, wielu lat ;) Już kiedyś wspominałam, że jestem tu od początków jego powstania :) Jego czytanie daje mi spokój, ukojenie i właśnie takie ciepełko na serduszku... miesięczne migawki to jeden z moich ulubionych cykli bo jest sporo czytania i oglądania fajnych zdjęć :D Dziękuję, że mimo wielu obowiązków znajdujesz czas i chęci, by tu pisać. Fajnie, że masz w planach post o kosmetykach kolorowych bo bardzo jestem ciekawa co masz na ustach na fotce z randki, ale też na jakimś innym zdjęciu ;) piękny i naturalny kolor. Pozdrawiam całą ekipę Magicznego Domku :)
    Aneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej to już tyle lat - dziękuję Ci z całego serca, że trwasz przy Magicznym Domku. Tak musze, zrobić ten wpis o kosmetykach - jest już prawie ukończony, ale wiecie jak to jest z tym czasem na posty - szkoda, że go tak mało w codzienności. Dziś właśnie zasiadam do jeszcze innego tematu, ale jeszcze w tym roku pojawi się wpis o kosmetykach kolorowych.

      Usuń
  14. ❤️ przytulam. Uwielbiam Waszą Rodzinę. Miłość i ciepło. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń

© Magiczny Domek. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig