Kochani! Szaleństwo!
Pakuję, segreguję, piorę narzuty, poduchy, koce, owijam w papier szklane rzeczy, tonę pod stosem pudeł. W Nowym Domku porządki, mycie okien, rozkładanie kuchni, pastowanie podłóg, oczyszczanie po remoncie. Pracy jest nieskończenie wiele, a mnie przeraża ile też człowiek gromadzi w życiu rzeczy!
Już od kilku miesięcy redukuję, robię czystki w szafie, zużywam nadmiar kosmetyków i naprawdę poważnie rozmyślam nad tym, co tak naprawdę jest mi potrzebne.
Nadmiar rzeczy materialnych zaczął mnie przygniatać i mam ambitne postanowienie - oczyścić się. W nowe miejsce chcę zabrać tylko to co jest potrzebne, co mnie w 100% cieszy i jest dla mnie ważne.
Wieczorami zaczytuję się w kolejnej książce Dominique Loreau "Sztuka minimalizmu w codziennym życiu". Bardzo mi pomaga w selekcji.
Nie martwcie się jednak. Nadal mam potrzebę stworzenia przytulnego domku. Nie potrafiłabym żyć w 100% minimalistycznym mieszkaniu. Jednak im jestem starsza tym więcej potrzebuję przestrzeni, oddechu i spokoju w otoczeniu.
Książkę (tak jak jej pierwszą część "Sztukę Prostoty") polecam osobom, którzy chcą przerwać materialny pęd współczesnego świata oraz których męczy już wszechogarniający nadmiar. A przecież idealnym miejscem na początek, jest nasz własny dom.
Do napisania już jutro! :)
