Gdy zaczynam pisać tego posta dociera do mnie to, że w takich starych banalnych powiedzeniach ukryta jest sama prawda. I chociaż zawsze słysząc je, kiwamy bezmyślnie głową, to nie zdajemy sobie sprawy, że naprawdę tak jest w rzeczywistości. I gdy tak mówili, że po dzieciach widać upływający czas to było to gdzieś za mną. Gdy trzymałam w ramionach nowo narodzoną Marysię, nawet w wyobraźni najdalszej nie wiedziałam, że tak nagle (tak, nagle!) pójdzie do przedszkola i tak naturalnie i płynnie, jak gdyby nigdy nic, skończy 3 lata. Jeśli masz malutkie dziecko i czytasz te słowa, już za chwilę przybijesz mi piątkę, bo pomyślisz to samo. Ponieważ już wiem jak to szybko mija, tym bardziej smucę się na każdy mijający dzień, który jest za nami. Jednak tyle jeszcze pięknych chwil nas czeka, że zamiast myśleć o tym co było i co będzie, czerpiemy pełnymi garściami z tego co jest dziś. I właśnie tego uczą nas dzieci.
Zgodnie z tradycją pokażę Wam kilka inspiracji prezentowych, które Marysia dostała od przyjaciół i rodziny. A do tego, do pamiętnika wklejam migawki i przybranie stołu. To był naprawdę wyjątkowy dzień, pełen wrażeń, radości i rodzinnego ciepła. Sto lat nasza najsłodsza Marysiu! :*
Marysia rankiem dostała pierwszy prezent od nas, konika na biegunach. :) Była cała nim pochłonięta, a my mogliśmy dalej szykować się do przyjęcia.
Motywem przewodnim były chmurki i ...konik. :)
Tort robiłam kilka dobrych godzin do 1.30 w nocy. Tak mam, że zawsze sobie coś dziwnego wymyślę i potem stukam się w głowę. ;) Włożyłam w niego masę serca i miłości, a były momenty nerwów, gdzie musiałam trzasnąć sobie drzwiami i pójść się przewietrzyć na dwór. ;)
Na torcie śpiący na chmurce Marianek, czyli ukochany konik (klik) Marysi, na którym jeździ.
Wiem kochani, że będziecie prosić o przepisy, ale ja nie dałabym rady wszystkiego opisać. Ile to pracy wiedzą Ci, którzy prowadzą bloga kulinarnego. Tym bardziej, że wiele przepisów robię tak na wyczucie i z głowy, więc by to odtworzyć musiałabym się też przygotować merytorycznie i przypomnieć sobie jak to robiłam, a najlepiej zrobić to jeszcze raz i opisać dokładnie. Nie było na to czasu. W skrócie powiem Wam jakie było menu. Na pierwsze danie czerwony barszczyk z 3 tartami do wyboru. Jedna z kurkami, cebulką, śmietaną i natką pietruszki. Druga z cukinią i karmelizowaną czerwoną cebulą i gorgonzolą. Trzecia ze szpinakiem, suszonymi pomidorami i fetą. Na drugie danie były dwa mięsa (pieczeń z łopatki i schabu, pulpeciki w sosie koperkowym), pieczone bataty, sałatka (z młodego szpinaku, buraczków, koziego sera i orzechów włoskich), tarta marchewka, kuskus z warzywami. A na deser tort! :)
Zawsze się zastanawiam, czy na tyle osób wystarczy, ale zawsze jest tego wszystkiego nie do przejedzenia!
Impreza!
Często podpytujecie nas o zestawienie prezentów dla np. trzylatka. Jednak u nas najlepiej sprawdzają się prezenty, które rzeczywiście trafiły do Marysi. :) To dlatego umieszczam cykl urodzinowej chwalipięty i każdy ewentualnie może coś ciekawego podpatrzeć.
Pytaliście też, jak sobie radzimy z niekontrolowanymi prezentami i muszę przyznać, że mam tak wspaniałą rodzinę i przyjaciół, którzy zazwyczaj wiedzą co nam pasuje lub delikatnie podpytają czego nam brakuje. Z pewnością motywem przewodnim były konie!
Na 3 urodziny trafiły do Marysi niezwykle urocze prezenty:
Koń na biegunach marki Milly Mally.
Mata do zabawy z miastem (ulicami, znakami drogowymi, pojazdami i ludzikami) marki Sevi.
Pluszowy konik marki Nici.
Uroczy piesek w budzie marki Liliputiens.
Książeczka, kolejna część z ulubionej serii Marysi "Misia i jej mali pacjenci".
(co było bardzo urocze, bo zazwyczaj ja jestem maniaczką wynajdywania i zamawiania książeczek dla dzieci, ale to tata Marysi, który czyta ostatnio książeczki najczęściej do snu, znalazł tą książkę i wiedział, że musi dokupić kolejną część!)
Uroczy i świetnie wykonany bębenek marki Sevi (mamy już trąbkę, a będziemy pomału zbierać wszystkie instrumenty).
Tatuaże zegarki marki Djeco.
Duże zestawy Playmobil z serii Country. Stajnia koników (plus jeszcze mniejszy zestaw z konikami z przeszkodami) oraz obora z krówkami i kozami. :)
Dziękuje wszystkim czytelnikom, którzy składali Marysi życzenia. Jesteście cudowni i dziękujemy za masę ciepła, które nam wysyłacie.
To był wyjątkowy urodzinowy dzień w Magicznym Domku i cieszę się niezmiernie, że mogę się takim ważnymi chwilami z Wami podzielić. A już niedługo niespodzianka na blogu! Do napisania!
Wasza G.











































































