Ależ ten miesiąc nam zleciał! Dopiero co był koniec wakacji, a tu już kolejny miesiąc minął jak w oka mgnieniu! Zobaczcie co przyniosły nam wrześniowe dni. Zapraszam do kolejnych migawek miesiąca.
Trochę jesieni przed domem...chociaż wrzesień był letni i pogodny. :)
Poranki.
Moja najwspanialsza leśna wróżka!
Niedzielny seans - Zakochany Kundel.
A Mama w kuchni. To jest prawdziwy zapach niedzieli. :) Uwielbiam.
Magiczne wieczory.
Czasami bywam księżniczką Fioną. ;)
Uroczy ten gagatek.
Prezent dla Juli i Kasperka od cioć.
Zabieram prezent i w drogę na babskie spotkanie.
Było tak fajnie, że jedyne zdjęcie jakie mam to rozmazana Jula wychodząca z kuchni. ;)
Dla Was to zdjęcie dzieci na tle szafy...dla nas to początek wyprawy na osiołkach w nieznane. ;)
Kawa z kochaną Mamą.
Mam tak fajną szafę na jesień i trafne zakupy z poprzednich sezonów, że właściwie nie potrzebuje nic nowego do ubrania. Pojawiły się jednak one. Moje retro butki do sukienek i ulubionych jeansów.
Lunch z Anią i Gabrysią w ulubionej restauracji.
Słodziaki wieczorową porą.
A tu samotne śniadanie z historią w tle. W połowie września miałam mieć operację usunięcia woreczka żółciowego, którą po raz drugi odwołali mi na dzień przed tym jak miałam stawić się w szpitalu! Ostatecznie pojechałam do innego lekarza, w innym mieście, by zakwalifikować się na zabieg. Wracając wstąpiłam na kawę i tosta.
Ale najbardziej lubię posiłki w tym towarzystwie! ;)
Dzieciaki i zwierzaki. :)
W drodze na Mamy Targ.
A tam różności dla dzieci i rodziców.
Szalona trójca.
Rodzinny obiadek i moje pożegnanie z takim jedzeniem przed operacją. (musiałam!) ;)
Kąpiel po ciężkim dniu? Zawsze!
Spotkanie z moją uroczą Agatką!
Matczyna i siostrzana miłość na jednym obrazku. Nasza mleczna przygoda nadal trwa. :)
Śniadanie z ciocią Anią!
Ktoś tu się zakradł.
No i zaczęło się... Tuż przed operacją!
Macham Wam ze szpitalnego łóżka tuż po.
W szpitalu byłam na szczęście niecałe dwa dni, ale cudownie było wrócić do domu. Czuje się bardzo dobrze, trzymam dietę i tylko trochę mam kłopotów z gojeniem się rany w pępku.
Takie chwile pozwalają jeszcze mocniej docenić się to, co się ma najcenniejsze w życiu.
Rodzina.
Weekendowa drzemka. Na Gapcie zawsze można liczyć.
Zmieszczę się?
Skoro tak to ty misiu siadaj i poczytam Ci książkę.
Naszą miejsko-wiejską ulicę dojazdową zaczęli po latach remontować!
Ale taka perspektywa na nadchodzącą jesień nie jest optymistyczna. :/
Może zapozujecie?
Kuchenny skrzacik.
Ulubione miejsce Lunki w sezonie grzewczym to łazienka. :)
Dwie czytałki.
Taka sytuacja!
Małe zakupy w TKMaxx i Hebe. Kapcie marki Mahabis to perełka!
Weekendowe zajęcia plastyczne. :)
Trochę odpoczynku we 4 na kanapie.
Odkryliśmy nowe fajne bistro z jedzeniem wegetariańskim.
Potem spacer i gorące kako.
Wiem, że na świecie dokonuje się wiele naprawdę istotnych rzeczy za sprawą wspaniałych ludzi, jednak za każdym razem, gdy udaje mi się uśpić dziewczyny za jednym zamachem, czuje się jak Pani tego świata! ;)
We wrześniu zaczęłam pracować nad nowym projektem, o którym mam nadzieję Wam niebawem opowiem. Chociaż to dopiero początek!
Wrzesień był bardzo pracowity, a za razem wyciszający, gdzie musiałam przede wszystkim postawić na swoje zdrowie i zwolnienie tempa.
Październik zapowiada się niezwykle emocjonująco, ale o tym... w następnych migawkach. ;)
Do napisania!

























































