10 maja 2019

Stary Salon i Bez

Przydałoby nam się malowanie. Odświeżaliśmy wcześniej kuchnie i sypialnie, ale salon nie był malowany odkąd się wprowadziliśmy. Pamiętacie te czasy, kiedy zmienialiśmy adres Magicznego Domku? Ach, ten pusty, pachnący jeszcze nowością dom tuż po remoncie. A tu świat przyspieszył, życie płynie i już od przeprowadzki minie nam za pół roku 7 lat! Z 6 krzeseł zostały nam tylko 4 bo 2 się rozchwiały. Nad kaloryferem ciemna smuga, zdradzająca przebyte w naszym domu zimy. Przy wejściu ślady dziecięcych łapek, które za każdym razem asekurują się przy zejściu ze schodków. Dywany zmieniałam już 2 razy, nie dlatego, że mama taką fanaberię, ale były brudne od różnych zdarzeń. A to wylana kawa, a to wtarta czerwień ozdób świątecznych, które w pewne święta zmasakrowała nam Gapcia. Nie mogłabym mieć w salonie drogich dywanów, bo kto wie co tu się jeszcze stanie. :) I chociaż na malowanie przyjdzie czas, a ja podziwiam wnętrza osób, które cieszą się jasnymi, czystymi wnętrzami bez sierści zwierzaków, śladów rączek dzieci czy odpadającej listwy, to jednak dochodzę do wniosku, że takiego prawdziwego domu nie da się stworzyć od razu. Wprowadzając się tu do Magicznego Domku teoretycznie mieliśmy wszystkie potrzebne meble, ale na samiutkim początku było tu jednak tak bezdusznie. Gdy od paru lat zwiedzamy zakątki polski w  różnych klimatycznych miejscach, to zauważyłam, że te cudowne, wcale nieidealne wnętrza zachwycają mnie najmocniej. Kluczową role pełnią stare meble, ale zestawione lekko, z przymrużeniem oka, nie staroświecko i aż nazbyt dostojnie.  Do tego trafione, ciekawe ozdoby, takie, które są nietuzinkowe, pasują do wnętrza i zapadają w pamięć. Nie można jednak przesadzić, bo w zagraconym wnętrzu tracą swój blask. Kolejną sprawą są tekstylia, które uwielbiam. Nadają wnętrzu niesamowitego charakteru. I rzecz najważniejsza, którą również doceniam u innych - to swój niepowtarzalny styl. Wplecione osobiste akcenty, niepodążanie ślepo za modą, własny smaczek. To co czasami mnie przeraża, gdy przeglądam Instagram, to że niektóre konta zaczynają mi się już mylić. Lubię te miejsca, które są bardzo inspirujące, inne, nietuzinkowe. I chyba właśnie to sprawia, że dom staje się taki prawdziwy. Tak, przyznaję, że ostatnio myślę o malowaniu w salonie, nowym większym stole ze starym drewnianym blatem i nowych wygodnych krzesłach, ale z drugiej strony właśnie w tym miejscu, w salonie Magicznego Domku stworzyliśmy nasz niepowtarzalny nigdzie indziej azyl. Idealne meble, akcesoria czy tekstylia poznaje po tym, że za nic świecie ich bym nie zmieniła. Chociaż lubię też nowości, to uważam, że ten zestaw mebli jest tutaj w idealnych proporcjach. Kocham stary kredens, który dostaliśmy od moich rodziców, piękny kominek, który budując się jeszcze raz wybrałabym taki sam. Lniane zasłony, które chociaż były dość drogie, to uwielbiam patrzeć na te delikatne wzory popijając kawę oraz rattanowe lampy, które chociaż kupiłam 11 lat temu w Ikei, to są już dawno niedostępne i są wyjątkowe. Lubię kwiaty w wazonie, fajną ozdobną świeczkę i stare radio. Myślę, że przez lata opracowałam tu taki złoty środek, który nam odpowiada i pasuje nam do naszego stylu życia. Bez przesadnego zagracania, ale też bez bezdusznego minimaluzmu. Wszystko ma swoje miejsce i razem pełni swoją niepowtarzalną całość.
Tak więc dziś umieszczam parę zdjęć z naszego salonu, chociaż tak naprawdę nie pojawiło się tutaj praktycznie nic nowego. No może oprócz małego łóżeczka rattanowego, który pełni tu funkcje uroczego dodatku, w którym przechowujemy koce i poduszki. Zdarza się, że używamy go Layettkowych celów, ale tu jest teraz jego prawdziwe miejsce. I chociaż nie zrozumcie mnie źle, bo sama mam słabość do pięknych przedmiotów, pościeli i poduszek, to jednak ostatnio wracam do swoich rzeczy, które leżały zapomniane w szafie. Chyba wyleczyłam się z potrzeby posiadania czegoś nowego dla samego posiadania. Moda jest i przemija, a nasze wnętrze pięknie sobie z nami dojrzewa i dostraja się do potrzeb naszej rodziny. Zapraszam Was na mały spacer po naszym saloniku.


















Prostota - czyli bez z ogródka przyjaciół. Przepięknie ożywia pomieszczenie.






Ale widok z okna jest najpiękniejszy, cudownie buduje nam nastrój niezależnie od pory roku.






Pozdrawiam Was wiosennie i już niebawem pojawiam się z kolejnym wpisem.

Miłego weekendu kochani! :*
SHARE:

09 maja 2019

Ładne Rzeczy z Targów

Zabawne, ale ostatnio jesteśmy stałymi bywalcami wszelakich targów i chociaż nasza rola sprowadza się do tego, że stoimy po stronie wystawcy, to nie byłabym sobą, gdybym sama nie skorzystała z tych cudowności, które oglądamy. Ponieważ obiecałam się odezwać co jakiś czas, chociażby z lekkim tematem, dziś przestawię Wam małą fotorelację z tego co można przywieźć z takich inspirujących miejsc. Zazwyczaj bierzemy udział w targach z branży dziecięcej, ale bywamy również tam, gdzie są pięknie, designerskie rzeczy. Fotorelację z Targów Rzeczy Ładnych już widzieliście, ale niedawno byliśmy na targach designu Wzory na Wiosnę. Dziś kilka słów o tym jakie perełki dla dziewczyn i do Magicznego Domku upolowałam w ostatnim czasie na targach.

Zacznę od czegoś wyjątkowego! To lampa wykonana ze starej konewki. Bardzo klimatyczna! Z resztą tak to bywa z przedmiotami od Mikantor i MyZorkiego - to para, którą może kojarzą moi starzy czytelnicy bloga. Był to jeden z nielicznych blogów o życiu, który kiedyś czytałam od deski do deski. Bloga Bomimi już nie ma, ale za to jest szansa na upolowanie klimatycznych vintage i loftowych lamp w sklepie i na Targach Rzeczy Ładnych 2 razy do roku.


Na dziale świec można było przepaść. Jest tyle cudnych mały manufaktur naturalnych świec, że nie mogłam sobie odmówić! Tu zdecydowałam się na bezzapachową z ceramicznym podstawkiem. Chociaż lubię zapachy, to już takie typowe sklepowe mnie drażnią (erę Kringle i Yankee Candle mam za sobą - od razu boli mnie głowa).


Nie kupiłam plakatu, ale zestaw pocztówek z pięknymi ilustracjami. Bardzo ciekawy artysta (dane na zdjęciu) moim zdaniem wyróżniał się na tle wystawiających na dziale print. Brawo!


Wracając jeszcze do Moniki Kantor z dawnego bloga Bomimi, to kupiłam ich ostatni subiektywny przewodnik nr 10. Autorzy opisują swoje podróże po świecie. Nie brakuje też kulinarnych przepisów.


A tu świeczka o zapachu Dżungli - piękna, subtelna, z nutą cytryny, którą uwielbiam. Zdecydowanie wolę naturalne zapachy od tych chemicznych, które jeszcze parę lat temu kupowałam.



Po ciężkich zapaleniach zatok, które przechodziłam zimą, zdecydowałam się na poduszkę z bursztynem! Od zeszłego miesiąca z nią się nie roztaję, jest dobra na wiele dolegliwości. Drugą kupiłam Mamie. (marka Tatami Home - klik)



Kolejną perełką, którą przywiozłam z pierwszych targów Kids Time są wielowarstwowe, drewniane puzzle polskiej produkcji marki Stuka Puka. Ze wszystkich tych świecących nowości i wielkich stoisk, to właśnie te produkty przykuły moją uwagę. My mamy 3 zestawy, ale w asortymencie jest tyle cudownych rzeczy (nawet dla starszaków i młodzieży jak ciało człowieka, botaniczne zestawy itp), że nawet pomyliłam nazwę firmy i byłam przekonana, że to SZTUKA puka. :) Wszystkie ilustracje tworzone są przez przesympatyczną dziewczynę, która ukończyła Krakowskie ASP i razem z mężem tworzą rodzinną markę. Brzmi znajomo prawda? ;) Mam wielki sentyment do takich małych firm z duszą! (Cudowności tu - klik)




Dla dziewczyn zdobyłam jeszcze:

Oczywiście książeczki!


Przepiękne dwustronne puzzle na stoisku sklepu Druga Świnka na targach Mammaville.


Urocze lampki misie, które zapalają się i zmieniają kolor, gdy klepnie je się w główkę. Są niezwykle miłe w dotyku.


A nawet mydełko Jope, bo mieli ładne stoisko i atrakcyjne targowe ceny.


Na targach wzory upolowałam przepiękną grafikę, która wisi już u nas w łazience.


A na stoisku Ministerstwa Dobrego Mydła zaszalał Pan Poślubiony, bo kupił mi i Zuzi (która zawsze towarzyszy nam w targach) po śliwkowym zestawie. Uwielbiam ten peeling!


Nie mogłam przejść obojętnie obok klimatycznej księgarni w Domu Towarowym Braci Jabłkowskich i kupiłam dla siebie dwie książki.


Chociaż miałam tego unikać, bo mam słabości do kalendarzy, które potem nie uzupełniam, to skusiłam się na dwa, które są fajne, bo możemy robić w nim przerwy, bo każdego dnia wpisujemy osobną datę. Jeden tygodniowy mam do pracy, by zapisywać co jest do zrobienia, drugi Plan Na Dobrostan ma pomóc mi w takim wieczornym wyciszeniu, gdzie zapisujemy jak dbamy o zdrowie, co dobrego nas w danym dniu spotkało, jakie dobre nawyki pielęgnowaliśmy i za co jesteśmy wdzięczni.



A na koniec, trochę nieplanowany zakup, trochę impulsywny, bardzo kobiecy... drewniana designerska torebka. Po prost się w niej zakochałam! A że jestem teraz na etapie takim, że lubię się dość prosto ubierać, to lubię zestawiać takie proste outfity z jakimiś szalonymi, ciekawymi butami lub fajną torebką. ;)


To już wszystkie targowe łupy, które wpadły mi w ręce od lutego tego roku. Bardzo lubię takie targi, bo można kupić coś w dobrych, targowych cenach i można znaleźć takie nietuzinkowe artystyczne rzeczy dla siebie, dzieci czy do domu. Nie mówiąc o tym, że same stoiska są niezwykle inspirujące, a do tego nawiązałam masę ciekawych znajomości!

Przyznam, że wcześniej nawet nie wiedziałam, że jest tyle regularnie pojawiających się targów. Nie jesteśmy w stanie brać udziału we wszystkich, bo nie mielibyśmy żadnego wolnego weekendu! Nie mówiąc o tym, że same targi jak i przygotowania do nich to masa ciężkiej pracy!

Jednak jeszcze w tym sezonie pojawimy się na dwóch targach z marką Layette.

Już w maju pojawimy się na Mamaville pod Warszawą.

Mamaville na Warsaw Gift & Deco Show STREFA KIDS
Data: 24-26 maja 2019
Miejsce: Ptak Warsaw EXPO

A w czerwcu jedziemy aż do Poznania.

Mamaville ShopUP Poznań
Data: 1 czerwca 2019
Miejsce: Stary Browar
Godziny: 9:00 - 21:00

Postaram się kochani pisać do Was częściej, bo już mam trzy kolejne posty w przygotowaniu, ale maj jest dla nas takim dość szalonym okresem. Już niebawem wkraczamy z letnią kolekcją, a praca to teraz naprawdę spora część, jakby nie patrzeć, naszego rodzinnego życia. Jeśli chcecie wiedzieć co słychać u nas po tej twórczej i kreatywnej stronie ale poza magicznym domkiem, to koniecznie śledźcie nas na:
Instagramie: www.instagram.com/layette.com.pl
Facebooku: www.facebook.com/sklep.layette
Stronie: www.layette.com.pl
Bo tam najczęściej widać, gdzie nas po "świecie" nosi, nad czym aktualnie pracujemy i o u nas słychać.

A zatem miłego dnia i do napisania już niebawem! :*
SHARE:
© Magiczny Domek. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig