06 listopada 2019

Migawki Września i Października '19

A jednak! Bez poczucia obowiązku, bez nacisków, że to już termin migawek mija, zatęskniłam za swoimi zdjęciowymi wspominkami miesiąca. Robiłam zdecydowanie mniej zdjęć, dlatego sumuje ostatnie dwa miesiące w jeden post. Sama jestem ciekawa co się przez minione tygodnie wydarzyło. Zapraszam do migawek! :)

WRZESIEŃ

Wrzesień, moje elegantki, po wakacyjnej przerwie rozpoczynają przedszkole!


A my szykujemy się do sezonu targowego z marką Layette.


Bardzo lubię jeździć na targi!


W ramach akcji Sprzątam Świat z Layette, zorganizowaliśmy z rodziną i przyjaciółmi sprzątanie lasu!


Wszystkie dzieciaki były akcją zachwycone!



A potem wspaniały czas przy ognisku w leśniczówce.



Dziękuję wszystkim najbliższym za to, że byli tego dnia z nami!


Serce mi rośnie za każdym razem, bo one naprawdę uwielbiają książki!



I znowu targi oraz nowa kolekcja! To był bardzo pracowity miesiąc!



A w domu najlepiej, jeszcze jak się dostaje śniadanko do łóżka...


Bywa, że z braku czasu nie ma w domu obiadu. Mamy u nas w Łodzi najlepszy bar mleczny na świecie, gdzie schabowy jest wielki jak pizza! Dacie wiarę, że moja 2 letnia Gabrysia zjada taką porcję, jaką ma na talerzu?


Od kilkunastu tygodni kompletuję wyprawkę dla maluszka i mam w planach serię postów wyprawkowych. Chcecie?


W ostatnich tygodniach spędziłam masę czasu malując akwarelami przy swoim biurku. Czy już wspominałam, że kocham swoją pracę? :)


PAŹDZIERNIK

Co ja zrobię, że lubię takie frykasy? 


Wieczorne rysowanie i nauczyciel kot.


O ten właśnie.


Kuchenne Rewolucje z Tatą.


Czyli pierogi z serem!


To ja zabieram się pieczenie pierwszego tortu moim starym jak świat (35 letnim mikserem najlepszym na świecie!)


A późnym wieczorem...oczywiście koncert Korteza!


Prezentowy tort dla mojej 5 latki gotowy. ;)


Stół też czeka na swoich gości.

  
Więcej urodzinowych zdjęć znajdziecie we wpisie o Marysi urodzinach - klik.


Cudaki. Czasami aż trudno mi uwierzyć, że jestem ich mamą. 


Rozpakowywanie prezentów.


5 lat minęło... jeszcze dziecko, jeszcze tyle przed nią, a taka już rezolutna!



Ostatnie tygodnie to bardzo duże tempo zarówno w pracy jak i w życiu rodzinnym. Za każdym razem jesienią mam zamiar zwolnić. Nic z tego, u nas to zawsze najintensywniejszy okres! Ale brzuszek rośnie i czasami trzeba chociaż na chwile odpocząć. Mam zawsze towarzystwo, na które mogę liczyć!



Szukam i szukam a one dwie w...wannie.


Kolejny pracujący weekend. Muszę przyznać, że Pan Poślubiony zawsze znajdzie jakieś ładne miejscówki do spania.



Plusy takich wyjazdów...randki we 3! ;)


I chociaż byliśmy w czasie wyborów poza rodzinnym miastem, nie chcieliśmy należeć do tych co nie mają nic do powiedzenia!


A Katowice, bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. To takie ładne, zadbane miasto. I nowoczesne i z klimatem zarazem. Super się tu czuliśmy!


I kolejne jesienne targi. Przez to, że praktycznie wszystkie weekendy zajęte (a to praca, a to rodzinne uroczystości) czas kurczy się jeszcze mocniej. Ale jakoś tak jest, że im więcej do zrobienia, tym lepiej się człowiek organizuje.



Może to kwestia zachowania równowagi? Dla mnie ta chwilka dla siebie jest bezcenna.


Zabawy kreatywne z babcią Jolą.



Piękna jesień w ogrodzie.


Faza na jedzenie lodu w ciąży po raz 3!


Taka kupił takie piękne szlafroczki!


Spacer w Zoo.





Wpatrzona w rybki.



Siostry.


Coś opadłyśmy z sił.


Tortilla u wujka!


Niedzielne popołudnie.


Malarki.


Wieczorne czytanie.


Zimowy zestaw dla Marysi. Buty sama bym chciała!


Coś opadli z sił.


Dużo malowania.


Wreszcie nastroiliśmy pianino. A Pan stroiciel był przemiły, ja malowałam na górze, on przygrywał jazzowe kawałki sprawdzając czy wszystko gra. Mógłby tak codziennie!


Marysia po pierwszej lekcji gry na pianinie!


Czytałki.


Jeszcze ze smoczkiem, ale bez pieluszki. Bez ciśnień, sukcesywnie odstawiamy się od dzidziusiowych spraw. 3 miesiące temu przestała pić z piersi, ok. od miesiąca bez pieluszki, a na smoczek przyjdzie czas niebawem.


Koteczki.


Niedzielny obiadek.


Serduszka Marysi..na krześle w kuchni.


Dalej w kuchni.


Zupa pietruszkowo-gruszkowa z książki Jadłonomia. Pycha!


Zamyśliłam się.


Czas na prasowanie i wielkie porządki w szafie!


Od razu człowiekowi lepiej!


Fajny wieczór, bo mama wyciągnęła pudło z pamiątkami ze ślubu. A w nim, sukienka, buty, menu weselne, zebrany ryż i monety, korek od szampana, zasuszony bukiecik, ręcznie robione świeczki (prezent dla gości) i masa innych sentymentalnych elementów. (tu możecie zobaczyć jak wyglądała moja sukienka ślubna, którą postanowiłam sama zaprojektować - klik)


Badanie krzywej cukru...2, 5 godziny czekania. Więc laptop i praca w poczekalni. ;)


Lubie te dni, gdy możemy wyskoczyć na lunch w czasie pracy. :)


Kuzyneczki.


Był taki weekend, gdy miałam sporo pracy, więc cała reszta pojechała pociągiem do stolicy!


I bawiła się świetnie w Centrum Nauki Kopernik.


Jednak zebrało się całkiem sporo zdjęć! Chyba robienie zdjęć naszej codzienności weszło mi już zbyt mocno w krew! Musiałam trochę odpocząć, ale zatęskniłam szybko. Sama lubię wracać do wcześniejszych lat.

Do napisania niebawem. :)
SHARE:
© Magiczny Domek. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig