No nareszcie! Nigdzie nam dziś nieśpieszno. Można na spokojnie ogarnąć trochę domek. Naszykować pranie, włożyć rzeczy do zmywarki, pochować rzeczy itp itd.
Inni w tym czasie sprawdzają czy kuchenna łyżka cała zmieści się do buzi i czy z tego kubka niekapka naprawdę nic a nic nie leci. :)
I pomimo, iż z Waszej perspektywy pewnie taki dzień nie jest ciekawy do podglądania, ja lubię takie dni w domu, z Marysią, na spokojnie. Trochę domowych obowiązków i trochę zabawy. :)
Am am.
Dziś jest dzień Babci Joli, czyli wspólny spacer z Marysią, bo babcie też chcą mieć swoje chwile z wnuczkami. Ja w tym czasie umawiam się na nietypowe spotkanie...
Trzy Agaty się spotkały...
A zaczęło się tak...
Pewna Agata, czytelniczka Magicznego Domku zgłosiła się do drugiej Agaty, która maluje przepiękne ilustracje (doskonale wiecie o kogo chodzi, bo jej prace zdobią nie jedną ścianę Magicznego Domku - klik). Spotkały się dwie Agaty przy odbiorze pracy i okazało się, że krótka rozmowa przerodziła się w pogaduchy przy kawie. Potem trzecia Agata zwana Gusią została zaproszona do przepięknego mieszkania swojej czytelniczki na przemiłe spotkanie. I okazało się, że to może być całkiem fajna dłuższa znajomość trzech Agat. :) Uwielbiam takie historie! :)
Po powrocie, dalszy lazy day z Marysią. :) Takie dni mogłyby dziać się bez końca, :)
Wieczorny rytuał.
I jeszcze prezencik od Pana Poślubionego - tulipanki! :*
Trochę wytchnienia wieczorem. Dobranoc i do jutra! ;)























