piątek, 17 lipca 2015

Pytania i Odpowiedzi

Witajcie kochani!
Jakiś czas temu obiecałam Wam post, pod którym w komentarzach będziecie mogli zadawać pytania dotyczące Magicznego Domku. Umieszczam go już dziś, ponieważ pod ostatnim postem pojawiło się kilka skarg pod naszym adresem odnośnie "nie odpisywania" na komentarze. ;)

Kochani, na wstępie bardzo Was przepraszam, jeśli część z Was czuje się urażona czy pominięta. Jednak najzwyczajniej w świecie nie jestem w stanie odpisywać na wszystkie maile oraz komentarze pozostawione pod postami. :(
By Wam nie było przykro z tego powodu, spróbuje Wam wytłumaczyć dlaczego jest to w naszym przypadku po prostu niemożliwe. Chociażby fizycznie. Nie wiem czy wszyscy zrozumieją mój punkt widzenia, ale czuję się w obowiązku coś na ten temat napisać.

Blog Magiczny Domek powstał 5 lat temu i pomimo, iż wiele się przez ten czas zmieniło, zawsze starałam się być tu regularnie. Czy to choroba, czy zawirowania rodzinne, przeprowadzka, ciężki okres w pracy czy narodziny Marysi, zawsze staram się zagospodarować trochę wolnego czasu na bycie tu dla Was i dla siebie. Blog jest bowiem dla mnie swoistą terapią. Jednak podkreślę, nie jestem z zawodu blogerem, nie jest to moja swojego rodzaju profesja, czy sposób na życie. Tak jak pisałam, poświęcam blogu krztę mojego wolnego czasu, który muszę rozdzielić również na inne aspekty życiowe. Rodzinę, obowiązki domowe, jak i chwile wytchnienia (których obecnie mamy tak mało), 'prawdziwych' bliskich nam ludzi, jak i po prostu życie. 
Nie, nie próbuje tu Wam się skarżyć czy żalić, bo absolutnie nie o to mi chodzi. Ja lubię jak się dużo w moim życiu dzieje, ale mój dzień nie polega na włączonym 24 godziny na dobę komputerze. Ostatnio jestem wręcz pochłonięta wieloma sprawami i bywają dni gdy jestem odcięta od 'cyber świata' (no dobrze Instagram to wyjątek ;P). Co za tym idzie, nie jestem w stanie w trybie codziennym w ogóle odczytywać Waszych komentarzy, a co dopiero na nie odpisać treściwie i logicznie. :)
Czasami pojawiają się pytania pod postami już odległymi i nie mam możliwości wchodzić w każdy pojedynczy post, który się pojawiał na blogu i zaglądać czy ktoś pozostawił pytanie. Dlatego lepiej z pytaniami pisać na mojego maila (magicznydomek@gmail.com), chociaż to również nie oznacza, że sprawdzam maila codziennie po kilka razy. :) Czasami odpisuje na maila po tygodniu, dwóch - staram się jak mogę, ale nie zawsze po prostu da się od razu. Ale odpisuje! 
Druga sprawa to rodzaj pytań. Nie chce tu nikogo obrazić, ale niektóre pytania są takie... nie na miejscu. I nie chodzi mi nawet o jakieś wścibskie (bo raczej takich jest mało i nie mam z nimi problemu) ale czasami czuje się jakby ktoś traktował nas jak 'wujka google'. Teraz tyle rzeczy można dowiedzieć się na forach tematycznych, zadając (wpisując) konkretne pytanie na okienku google i znaleźć na wszystko odpowiedź. I tak sobie myślę, że to trochę egoistyczne podejście, że ktoś zarzuca, że nie odpowiadam na tego typu pytania, bo mam w nosie czytelników. Wtedy raczej czuje, że ktoś ma w nosie mój czas i trochę przecenia moje możliwość, jeśli uważa, że np. jestem w stanie precyzyjnie opisać jakieś techniczne zawiłości w edycji bloga. Ja nie zadawałbym takich pytań i nie wchodziła po 100 razy czekając na odpowiedź, tylko poszukałabym odpowiedzi w sieci, gdy na ten temat mogą wypowiedzieć się eksperci. Ja nie jestem w stanie literkami, na sucho odpowiedzieć na techniczne pytania. 
Kolejnym problemem są pytania, na które aż nie wiem co odpisać. Jeśli piszę na jakis temat, podaję nazwy, linki, a pod tym postem pojawia się pytanie o nazwę tego właśnie przedmiotu to mam nerwy! No nerwy mam! ;) Albo gdy ktoś pyta o numer czy nazwę farby, którą malowałam poprzednie mieszkanie 8 lat temu - no co mam odpowiedzieć? :) 
Prawda jest taka, że większość rzeczy, o które pytacie, jest już dawno napisana. Ja wiem, że trafiają tu nowe osoby i nie będą tutaj czytać wszystkiego od deski do deski i zapamiętywać. Ale ja też niektórych rzeczy nie pamiętam. Nie pamiętam firm, czy nazw, czy adresu internetowego sklepu. Mi raczej nie chodzi w pisaniu o wskazywanie linków (chociaż wiem, że są tego typu blogi) a raczej szukanie i odnajdywanie inspiracji. 

To nie oznacza, że nie życzę sobie pytań. Ależ bardzo sobie życzę! Piszcie i pytajcie!
Odważę się tylko o jedno poprosić, by nie było to pytanie zadawane w formie roszczeniowej - pytam i chce odpowiedzi natychmiast, a jak nie to jesteś zła i okrutna! Nie zgodzę się z tym bowiem, że jak zdecydowałam się prowadzić bloga to MUSZĘ odpowiadać, być do dyspozycji i mieć na to zawsze czas. Nie chcę nigdy w świecie musieć robić czegokolwiek na tak przyjemnym polu mego życia, czyli pisaniu mojego pamiętnika w formie bloga. Odpisuję na miarę swoich możliwości i może pozostawia to wiele do życzenia, ale jestem po prostu teraz na takim etapie swojego życia, że czasu na wszystkie jego aspekty jest jak na lekarstwo. Myślę, że znaczna cześć czytelników ten fakt doskonale rozumie.
I niech ktoś mi zarzuci, że mam w nosie czytelników! Niech spróbuje! ;) 

A na (prawie) koniec, pomimo iż staram się nie nadużywać tego argumentu, ani w życiu prywatnym, ani tu na blogu, to jednak chyba muszę niektórym przypomnieć, że...jestem Mamą. Moje życie nabrało rumieńców ale też doba się znacznie skróciła. Gdzieś muszę też wpleść życie zawodowe, chociaż wolałabym po prostu być tą Mamą. :) Jednym słowem staram się jak mogę, ale nie uda mi się zadowolić wszystkich czytelników na świecie.

Jednak jest część z Was, dzięki którym aż chce się pisać. Ci, którzy bezinteresownie napiszą kilka ciepłych słów czy opiszą swoją historię w mailu nie licząc na odpowiedź. Każdy komentarz, czy mail, czy wiadomość na instagramie biorę sobie głęboko do serca. I gdyby była taka możliwość przekazywać moje myśli i uczucia w momencie ich czytania to myślę, że nie byłoby problemu. :) Bo te uczucia i myśli są wyjątkowe i ja Wam naprawdę wiele zawdzięczam. Jednak komunikacja jest utrudniona przez cały komputerowy świat, gdzie trzeba wstukać literki i jeszcze tchnąć w nie życie. A nie zawsze taka magia jest możliwa. :)

Kochani, obiecuje jednak, że będę starać się w miarę mozłiwości odpisywać Wam na bieżaco na pytania. Ale chyba lepszym pomysłem jest aranżowanie takich postów, jak ten dzisiejszy. Pisząc go zakładam sobie, że poświęcę sporo czasu na skompletowanie pytań i przyłożę się do odpowiedzi.

Piszcie w komentarzach pytania na każdy temat, który przychodzi Wam do głowy. Jeśli kiedyś Wasze pytanie przepadło w bezdennej czeluści skrzynki mailowej, bo paskudzą ja reklamy, powiadomienia i różne przeszkadzacze, napiszcie ponownie! Jeśli nie odpowiedziałam Wam w jakims odległym poście na pytanie - zadajcie je raz jeszcze! Jeśli macie precyzyjne pytanie a ja nie będę miała precyzyjnej odpowiedzi, bo np. nie pamiętam już nazwy czy sklepu, to postaram się chociaż Was naprowadzić na trop. :) Dwoma słowami :) :

Piszcie, pytajcie! 

Mocno pozdrawiamy z Magicznego Domku i dziękujemy za wyrozumiałość i za to, że jesteście z nami! 
SHARE:

113 komentarzy

  1. No to ja będę pierwsza :-) Gusiu strasznie mądrze do sprawy podchodzisz.
    Otóż, chcę zapytać o okna w Magicznym Domku, ponieważ sama zaraz będę wybierać okna do swojego domku. Jakie to okna, czy drewniane czy plastikowe? Bardzo mi się podobają, dlatego pytam. Nie interesuje mnie odcień, tonacja i z jakiego sklepu, tylko to, jakie one są, ponieważ bardzo podoba mi się efekt. Aha i jeszcze jedno. Przecudna wanna skąd jest. I tutaj chcę zapytać o konkretny sklep, choćby namiar na takie cuda. Googluje wanny ale nic szczególnego nie mogę znaleźć.

    Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam!
    ja trafiłam na Twoj blog około 4-cy temu I muszę przyznać ,że przeczytałam od deski do deski i zagladam tu codziennie..Bardzo lubię czytac uwielbiam Twój dom ..Dzięki Tobie łaskawiej spojrzałam na sklep tk-max i nauczyłam sie robic tam zakupy ha ha
    Chciałam tylko powiedziec ze podziwiam bo mnie niektóre komentarze i pytania doprowadzają do szału...
    Pozdrawiam cieplutko Marta z opolskiego

    OdpowiedzUsuń
  3. Gusiu, ja chcę tylko podziękować za to, że Jesteś. Że mimo niewielkiej ilości czasu wolnego, sporą jego część poświęcasz dla Nas. Moim zdaniem bardzo mądrze odpowiedziałaś na krytykę i żale. Ja gdy przeczytałam jeden z komentarzy o tym, że piszesz posty, by się chwalić, złapałam się za głowę... Trzeba nie znać Cię od wielu lat by w ten sposób Cię oceniać.

    Pozdrawiam... Ja czuję się u Ciebie na Blogu jak u siebie w domu :)

    Ola

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja chciałam zapytać o lustro w poprzednim łazienkowym poście: gdzie można takie dostać?

    OdpowiedzUsuń
  5. Gusiu jestem z Tobą od czasu projektu własnej sukni ślubnej. Nie pytam, nie komentuje, ponieważ cenię czas młodych mam :) Tworzysz przytulne, spokojne miejsce w sieci, gdzie można się na prawdę zrelaksować. Pięknie urządziłaś dom a wcześniej mieszkanie. Nawet wybranek dopytuje co nowego u ludzi którzy mają salon w garażu :) Dziękuję za Twój czas. Ula K

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpisuję na pierwsze komentarze! :)

    Maszaa26 - Okna w Magicznym Domku są dwojakie :) Na górze (te dachowe) to 20-letni Velux, z których pomimo i stare i leciwe jesteśmy bardzo zadowoleni. :) Na dole w gabinecie, łazience i kuchni są też 20 letnie drewniane okna (firmy nie znam). Natomiast przy remoncie, gdy zaaranżowaliśmy garaż na salon wstawiliśmy okna plastikowe (łącznie z przesuwanymi tarasowymi), które miały wyglądać na takie same jak reszta (kolorem szerokością itp. ;) ) i jesteśmy również zadowoleni (firma Petecki - mieliśmy jakąś znaczną zniżkę i dlatego tą firmę wybraliśmy).
    A wannę o ile pamiętam znaleźliśmy w jakimś markecie typu Praktiker czy Castorama, czasami takie perełki się tam zdarzają i co najważniejsze nie kosztują fortuny! Wanna jest cudna - moja ukochana i wygląda jak milion dolarów! A oczywiście tyle nie kosztowała! ;) Nie wiem niestety co to za firma bo nie ma żadnego logo!

    Marta - dziękuję za ten komentarz! :*

    Anonimowy - lustro to Ikea - dawna seria - z tej samej mamy lustro na górze tylko mniejsze, kwadratowe.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ula K - Dziękuje za te słowa! :) My też mówimy o naszym salonie: "idziemy do garażu", "w garażu" itp hi hi - tylko tu nazywany jest dostojnie 'salonem'. ;P

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak ja się cieszę z tego posta! Już dawno chciałam Cię Gusiu o to zapytać! Otóż widuje często na Twoim blogu (i Instagramie) zdjęcia z rożnych lokali w Łodzi. Czy mogłabyś powiedzieć, gdzie chodzisz najcześciej? Jakie za Twoje ulubione miejsca? A moze jest jakies miejsce, ktore chciałabyś odwiedzić i jeszcze tego nie zrobiłaś? Mieszkam w Łodzi tyle lat i ciagle odkrywam nowe miejsca. Chętnie dowiem sie co Ty polecasz! ;) (niekoniecznie w kwestii jedzenia - jeżeli masz ulubione miejsca innego typu to tez chętnie poczytam!). Pozdrawiam serdecznie Ciebie, Marysie, Pana Poślubionego i zwierzaczki! Cudownie sie Was 'podpatruje'!
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  9. To ja jeszcze raz z moim pytaniem odnosnie nosidelka Tula. O ile mozna znalezc duzo pozytywnych opini w google na temat samego nosidelka to odnosnie tej wkladki dla noworodka nikt nic nie pisze i niestety zadna z moich znajomych tez nie uzywala, moze Ty masz jakis doswiadczenie. Pyt z poprzedniego posta ponizej. Pozdr.
    Ania Błasińska15 lipca 2015 19:49
    Gusiu, czy uzywaliscie nosidelka Tula rowniez jak Marysia byla malenka, z ta wkladka dla noworodka? Czy zaczeliscie go uzywac pozniej jak podrosla do tych 7kg? Probuje sobie wyrobic zdanie na temat tych wkladek bo czeka mnie niedlugo zakup ( i porod tez :) Nie jestem przekonana czy w ogole takie male dzieci nosic w nosidelkach i w zwiazku z tym nie wiem czy kupowac ta wkladke. Jestem ciekawa Twojego zdania jesli znajdziesz chwilke na odpowiedz. Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mogę ja odpowiedzieć? :) dzieci powinno się nosić w nosidełkach dopiero od mniej więcej 6-7 miesiąca, gdy już siadają. to opinia ortopedów i zdroworozsądkowa:) więc wkładka zbędna, ja z mojej nie korzystałam. przepraszam, że się wtrącam, niepytana. pozdrawiam

      Usuń
    2. mogę ja odpowiedzieć? :) dzieci powinno się nosić w nosidełkach dopiero od mniej więcej 6-7 miesiąca, gdy już siadają. to opinia ortopedów i zdroworozsądkowa:) więc wkładka zbędna, ja z mojej nie korzystałam. przepraszam, że się wtrącam, niepytana. pozdrawiam

      Usuń
  10. Zgadzam się z tobą w 200%. Od kilku miesięcy śledzę bloga jest cudny tak jak wasza rodzina i domek :) Masz wspaniałe wyczucie smaku. Podziwiam, że będąc mamą masz czas na tyle aktywności również ja nią jestem i ledwie nadążam za swoją małą latoroślą. Oczywiście ze nie musisz odpowiadać na wszystkie pytania kosztem swojego wolnego czasu czytelnicy którzy to rozumieją zostaną ☺

    OdpowiedzUsuń
  11. Witaj Gusiu. Chciałam Cię zapytać jak często uzywacie nosidełka? I w jakich sytuacjach najczęściej (zakupy, wycieczka itp.)? Moja córeczka ma za chwile 5 miesięcy, waży ponad 6 kg. I zastanawiam się nad kupnem Tuli. Czy faktycznie kupno takiego nosidelka ułatwia funkcjonowanie? Chciałabym uniknąć sytuacji ze po zakupie użyje go 2 razy. Napisz proszę jak to jest u Ciebie. Dzięki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od tego jaki tryb życia prowadzisz i moim zdaniem też od tego jakie jest dziecko. Moja córka skończyła niedawno osiem miesięcy i spacerówki nie lubi. Owszem trochę w niej wytrzyma ale żeby wyjść na dwugodzinny spacer nie ma mowy. My mamy bondolino yo też nosidełko ergonomiczne i jestem z niego zadowolona. Mała najczęściej w nim zasypia. Przydaje się na wypadach na zakupy na wycieczkach i przy zachowaniu gdy dziecko chce tylko na rękach.

      Usuń
  12. Jak najbardziej popieram i Cie rozumiem. Ja też czytam każdy komentarz, nawet dwa razy, a nie uważam też by odpisywać na każdy słowem "dziękuję" itp. Cenię każde pozostawione u mnie słowo tak samo. A na pytania, też w formie mailowej zawsze i chętnie odpowiadam.
    Do Ciebie nie mam pytań, pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak przeczytałam komentarze pod ostatnimi wpisami to sama złapałam nerwa! Ale fajnie przekułaś te negatywne emocje na pozytywne. Lubię tu zaglądać i pewnie niebawem będę częściej czekała na wpisy wnetrzarskie bo u mnie w życiu szykuje się rewolucja ;) no i moja córka jest tylko miesiąc młodsza od Marysi dlatego lubię podpatrywac jak się mała rozwija i patrzeć co też moja niunia będzie robiła za ok miesiąc :)
    uściski
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo podoba mi się nowy wygląd bloga i cieszę się, że jesteś. Rozumiem Cię i chociaż sama chyba jeszcze o nic nie pytałam to bym cierpliwie czekała na odpowiedź. Ludzie, którzy chcą coś na już chyba nie maja czym wypełnić życia.

    P.S. No to w sumie mam pytanie. Czemu komentarze dodaje się w taki dziwny sposób, że przenosi na jakaś stronę zamiast móc wpisać od razu pod postem? Fajnie by było gdyby coś się tu zmieniło, ale to ostatecznie przecież Twoja wola. Jako komentatorka proszę o jakieś działania :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ola - kiedyś myślałam nawet o takim poście, ale zdałam sobie sprawę, że na taki potrzeba bardzo dużo czasu i pracy. Trzeba pojechać w te miejsca, zrobić zdjęcia i opisać i jakoś pomysł upadł. ;) Przez pewien czas w ogóle nie podkreślałam tego z jakiego miasta jesteśmy, ale oczywiście mieszkańcy poznają na zdjęciach swoje okolice. ;)
    Lubię Łódź i mam kilka swoich ukochanych miejsc, ale też nieustannie odkrywam nowe miejsca. Niektóre niestety przepadły :( np. kiedyś uwielbiałam stare lotnisko, gdzie było wiele magicznych terenów. Jak byłam mała to nawet jechałam pasem startowym na rowerze a akurat lądował samolot - to było coś! Lubiłam też w późniejszym okresie przebywać tam gdy w oddali widać było światła miasta. Widok z Rudzkiej góry też jest niesamowity.
    Teraz bywamy w miejscach najróżniejszych, od Off Piotrkowska gdzie chyba najbardziej pasuje mi Mitmi (przepyszna lemoniada i humus). Park Źródliska gdzie często umawiam się z innymi mamami w Tubajce. I moje okolice, lasy i łąki, które chcę zostawić dla siebie hihi. :) W Manufakturze np. bywam rzadko bo daleko nam tam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uwielbiam Mitimi! :) dziekuje za odpowiedz! Ps. 25 lat mieszkam w Łodzi a nigdy nie byłam na Rudzkiej Górze! Aż wstyd!
      Ps2. Nie rezygnuj prosze z takiego posta! Jestem przekonana, ze byłby ciekawy. A przecież mozna go 'napisać' zupełnie przy okazji :)
      Pozdrawiam serdecznie!
      Ola

      Usuń
  16. Ja dziękuję, że jesteś dla mnie inspiracją pod każdym względem. ;* pozdrawiam kaczuszka1313

    OdpowiedzUsuń
  17. Obserwuje twojego bloga niezbyt regularnie,ale co jakiś czas zaglądam w progi waszego domku. Nie robię tego z ciekawośi,i by zobaczyć nowo przez ciebie zakupione kosmetyki czy ubrania bo tego typu wpisy mnie nie interesują lub obejrzenia pociechy bo nie popieram pokazywania w sieci własnych dzieci czy rodziny (ale to twój wybór ,ktory szanuje).Znalazłam jednak tutaj to coś co pozwoliło mi inaczej spojrzeć na świat i przede wszystkim odnaleść swój własny gust. Dzięki tobie nauczyłam się sama budować swoje otoczenie, nie opierając się na modach czy innych osobach. Dlatego nie interesuje mnie gdzie kupiłaś to czy tamto. Polubiłam sama polować na moje i tylko moje perełki. Polecam wszystkim czytającym, by spróbowali sami a nie kopiowali pomysły innych.I na koniec wielkie dzięki dla Ciebie.Bear.

    OdpowiedzUsuń
  18. "...poświęcam blogu krztę..." Co to za język? No chyba, że "oczko się odkleiło temu misiu" :-D

    OdpowiedzUsuń
  19. też coś napiszę;) Nigdy, ale to niigdy nic nie komentuję. Ani tutaj u Ciebie, ani na żadnym innym blogu, ale jakoś tak naszła mnie chęć na napisanie czegoś. Obserwuję Twojego bloga od wielu lat, byłam już tutaj kiedy mieszkaliście w poprzednim mieszkaniu, obserwowałam przygotowania do ślubu, później przeprowadzkę, poźniej narodziny Marysi. Kibicowałam cały czas i to się nie zmienia;) na bloga zaglądam każdego dnia, a nawet powiem więcej... kilka razy przeczytałam od początku. W Twoim blogu odnajduję wiele spokoju, a to przydaje mi się w tym zabieganym życiu.
    Pozdrawiam baardzo serdecznie:)
    M

    OdpowiedzUsuń
  20. Hej anonimowy a jak poprawnie powinno byc to zdanie napisane ? Gusiu blog swietny ,czytam od dawna . Pozdrawiam Basia

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja ròwnież czytam od kilku lat i jako mama 6 miesięcznej Alusi podziwiam że wogole masz czas na to by pisać robić zdjęcia czy też właśnie odpoeiadać na pytania;) Moje pytanie jak Ty to robisz że wszystko ogarniasz ?bo ja od porodu nie jestem wstanie ogarnac calego domu;( Pozdrawiam Nati

    OdpowiedzUsuń
  22. Inkubator Piękna - a nie wiem dlaczego tak się robi, to pewnie wynika z ustawień. Przyjże się temu w wolnej chwili i może da się to zmienić. :)

    Bear - dziękuje za ten wpis, bo Twoja postawa bardzo mi się podoba. Dziękuję, że zauważyłaś to o czym piszesz. :) Właśnie o to chodzi, by szukać rozwiązań, inspiracji a robić po swojemu! :)

    Ania Błasińska plus kilka anonimowych Mam :) - jesteśmy z nosidełka Tula bardzo zadowoleni! My nie wyobrażamy sobie bez niego życia, chociaż znam parę Mam, które zupełnie nosidełek nie używają i żyją. :) Jednak u nas to must have. My mieliśmy wkładkę dla niemowląt i jej używaliśmy (już nie pamiętam dokładnie) ale powiedzmy od końca 4 miesiąca. Tylko zaznaczę, że Marysia urodziła się taka większa (3.700) i zaczęliśmy używać nosidełka na wyczucie tzn. kiedy czuliśmy, że już lepiej trzyma główkę (a robiła to dość szybko, ale nadal jedną ręką asekurowaliśmy) i że Marysia czuje się w nosidełku komfortowo. Na początku używaliśmy krótko, raczej po domu, często w nim sobie zasypiała, a można było coś robić. Po wyjęciu wkładki polubiłam nosidełko jeszcze bardziej, bo dzidziuś tak fajnie 'naturalnie' w nim siedzi. Przydaje nam się niemalże codziennie. Kiedy Marysia nie chce za żadne skarby wysiedzieć w foteliku lub w kojcu a trzeba coś zrobić, posprzątać, wkładam ją do nosidełka i ona a bardzo to lubi, bo sobie obserwuje. Oczywiście nie da się godzinami, ale zawsze coś uda się zrobić czy załatwić. Często też używam nosidełka gdy idę na zakupy jedzeniowe, czy na szybkie załatwienie czegoś na np. poczcie, w urzędzie itp. Wtedy nie ciągnę całego wózka. Często biorę też nosidełko ze sobą, na dłuższe wyjścia, bo wiem, że może być taki moment, że Marysia będzie rozdrażniona i nosidełko często ją uspakaja. Nie znam innych firm, pewnie są też dobre, ale chyba najważniejsze by były ergonomiczne i przodem do rodzica (ale tu polecam po prostu o tym poczytać).
    Reasumując zrobiłabym tak, że poczekałabym na poród i zobaczyła jaki jest dzidziuś, jeśli malutki, to może się okazać, że z nosidełka skorzysta później trochę i wkładka nie będzie potrzebna (koszt z tego co pamiętam coś ok. 50 zł). My też z wkładki korzystaliśmy max. 2-3 miesiące ale to był cenny czas, bo dużo wtedy razem zrobiłyśmy. ;) Nosidełko Tula przy starszych dzieciach można używać 'na barana' i to też się przydaje w różnych eskapadach. :)

    anonimowy od 'krzty' - http://sjp.pl/krzty

    OdpowiedzUsuń
  23. A ja pytania nie mam, ale napiszę kilka słów, że barrdzo barrdzo Was lubię, jesteście mega sympatyczni:) Bardzo odpowiada mi Twoje podejście do życia, organizacji wszystkiego, czytając bloga czuć, że jesteś szczęśliwa i spełniona. Bardzo lubię to miejsce, daje mi mnóstwo inspiracji i kopa, gdy brak motywacji;) Tym rymem pozdrawiam i przesyłam gorące uściski!:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Basiu, (Magiczny domku):
    1)mianownik (kto? co?) - blog
    2)dopełniacz (kogo? czego?) - bloga
    3)celownik (komu? czemu?) - blogowi
    4)biernik (kogo? co?) - blog
    5)narzędnik (z kim? z czym?) - blogiem
    6)miejscownik (o kim? o czym?) - o blogu
    7)wołacz (o!) - blog!

    I jeszcze "przyjrzę" a nie "przyjże".
    Na koniec moje pytanie: czy Gusia do pięknych wnętrz, ubrań, potraw, kosmetyków, etc. mogłaby dołączyć piękno poprawnej polszczyzny i szacunek dla ojczystego języka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buahahahaha... Smutne zycie niektorzy maja :)

      Usuń
  25. hej! Nie przejmuj się niektórymi komentarzami. Blog jest super
    Czytam od ok 2 miesięcy a od ok 3 jestem mamą małej Emilki wiec blog przez Marysia jakby bliższy sercu:-) po tym poście stwierdzam że jesteś fajna kobitka i masz mooorze cierpliwości!!! Ja to bym pewnie bzablokowala komentarze :-P pozdrawiam BTW w Łodzi Lubie piotrkowska i okolice Manufaktury

    OdpowiedzUsuń
  26. A zapomniałam mam jeszcze pytanie dot. Tuli może.trochę głupie:-P czy można siadać z dzieckiem w nosidelku, czy ten pas biodrowy nie przeszkadza? Mama Małej Emilki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam inny model, ale jak dzidziuś zaśnie i nie chcesz budzić, to możesz nawet iść siusiu zrobic, jeść obiad w restauracji. Wolność jak z brzuchem w ciąży.

      Usuń
  27. Aha, oczywiście do "krzty" nic nie mam. "Krzta" jest jak najbardziej w porządku, tylko Ty jak zwykle nic nie zrozumiałaś, nawet odniesienia do kultowego już "Misia" mistrza Barei.

    OdpowiedzUsuń
  28. Wybacz Gusiu, ale jako polonistka muszę, no MUSZĘ zabrać głoś - Anonimowy purysto językowy stojący na straży poprawności! (niestety nie swojej:) w pięknie poprawnej polszczyzny i szacunku dla ojczystego języka nie mieści się AGRESJA JĘZYKOWA i MANIPULACJA JĘZYKOWA :)krzta jak najbardziej się mieści :)podobnie jak prawo do pomyłek.
    no i gwoli ścisłości - W. - blogu!

    OdpowiedzUsuń
  29. Gusiu bardzo dobrze, że nie przejmujesz się złośliwcami... Ludzie tak mają z zazdrości albo po prostu nie mają 'prawdziwego' życia, którym mogliby się zająć, więc zatruwają je innym ;) Ja Twoje wpisy uwielbiam właśnie za ten spokój, harmonie, porządek... Od razu myśli w głowie się jakoś lepiej układają :) W Twoim blogowym domku czuję się jak u siebie :) Dziękuję <3

    OdpowiedzUsuń
  30. Cieszy mnie ten blog, o tak :D A odmiana (kogo? czego?) bloga przez przypadki poprawiła mi humor:) Pani Poprawiaczka zawsze czujna, niczym łasica, płaszczka, chrabąszcz czy też wielbiący ortograficzny ład strażnik miejski w miejscowości Pcim. Co by się nie działo, literki muszą się zgadzać;) Może zacznie poprawiać napisy na murach, w Krakowie są obecnie dwie szkoły pisowni tego samego wyrazu, istnieje wersja z "H" i "CH"! Daję słowo, na ulicach polskich miast gwałci się zasady prawidłowej pisowni! Pani Poprawiaczko, flamastry w dłoń, do korekty przystąp!;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Po raz kolejny świetny wpis! Ja i Milenka zgadamy się z tym w 101%! (te przekreślone małe kółeczka oznaczają procent i Tatuś powiedział, że sto jeden to bardzo, ale to bardzo dużo!) Te głupie pytania komentujących też tak nas denerwują, że o Jezu!, a nawet po niektórych Milenka całą noc w bezsilnej wściekłości gryzie poduszkę i okropnie jest zdenerwowana! Mniej więcej raz w miesiącu musimy jechać do sklepu po nowe poszewki, bo te pogryzione się już do niczego nie nadają! Ale skoro można zadawać rozmaitego sortu pytania to my mamy jedno, całkiem na poważnie: dawno temu zrobiłaś wpis o swojej babci i pamiętamy, że było tam zdjęcie tejże babci na balkonie mieszkania gdzie kiedyś mieszkałaś. Babcia wtedy chyba była jeszcze nastoletnią dziewczynką! Strasznie zazdrościmy, bo my najstarsze zdjęcia naszej rodziny jakie mamy to są zdjęcia Tatusia z wojska! Naszej babci nie możemy pamiętać, bo nigdy nie było nam nam dane się z nią poznać, bo zmarła niestety długo przed naszymi narodzinami. I gdy oglądaliśmy to zdjęcie twojej jeszcze wtedy małej mamy Twojej mamy i udało nam się poczuć tę rodzinną nostalgię, której brakuje nam w naszych wspomnieniach, i czytałyśmy to naprawdę wzruszone, przez ramię zajrzał nam Tatuś i to nasze pytanie to w sumie pytanie Tatusia: Gusiu czy mogłabyś podać nam numer farby jaką pobyła pomalowana kamienica w tamtych, być może jeszcze i przedwojennych latach? Superkolor! Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  32. Mama Emilki - tak, można siadać, bo pas w niczym nie przeszkadza. Jednak w naszym przypadku raczej przysiąść, bo Marysia oczekuje chodzenia, skoro jest w nosidełku. ;)

    Pani Polonistka anonimow - a witam serdecznie! Od razu, gdy przeczytałam odmianę bloga wiedziałam, że to właśnie Pani stoi na straży języka polskiego. (czy mam rację) :) Czym prędzej udzielam odpowiedzi, chociaż nie wiem czy poprawnej i czy na temat. :)
    Dziękuję, że Pani tak dużo czasu poświęca korektom mej 'pisaniny'. Może umówimy się na maila i będzie Pani mi wysyłała wiadomości z błędami do poprawienia? Byłoby super! Ma Pani dużo czasu (pamiętam, że Pani jest na emeryturze), bo gdyby Pani widziała w jakich warunkach ja czasami piszę to złapałaby się Pani za głowę, a i może mnie zrozumiała. Oczywiście absolutnie mnie to nie tłumaczy, bo mówić 'po polskiemu' :) trzeba dobrze, ale my zwykli śmiertelnicy na tą 'rzeżuchą' musimy się czasami zastanowić i nie przychodzi nam to tak łatwo jak Pani. :) Bowiem słowo rzeżucha piszę pierwszy raz w swym dorosłym życiu, a ostatnio pewnie na jakimś dyktandzie. ;) Poloniści mają tą (tę?) przewagę, że powtarzają materiał latami, z roku na rok, nieustannie, do znudzenia, z przerwami na wakacje - Wam pomyłki się nie zdarzają! I rozumiem Pani zboczenie zawodowe i wręcz mi trochę Pani szkoda. Proszę mnie jednak zrozumieć, że ja zawsze ta 'czwórkowa' byłam, bo nie doczytałam lektury (no kto to słyszał by się delektować książką "na piątek") lub widziałam logikę akurat w tych zdaniach, w których moja polonistka za żadne skarby, a czasem miałam po prostu zupełnie inne zdanie na temat "co autor miał na myśli" - bo dlaczego Pani wie lepiej niż ja, jak w sumie obie dostępu do myśli autora nie miałyśmy. Pocieszam się jednym faktem, że już za 5-6 lat Marysia pójdzie do szkoły a wraz z nią rozpocznę edukację od początku! Ależ będę mądra! Podciągnę się, nie ma co! W matematyce również, bo liczę całkiem nieźle ale już pochodnej chyba nie obliczę. Dziękuje, że jest Pani na straży, bo jeszcze bym palnęła głupstwo i spełniła swoje marzenie o napisaniu książki. Ale wstyd by był, oj by był! Lepiej zabijać takie pomysły w zarodku bo większość 'uczniów' się nie nadaje. ;) Tylko wie Pani ja na tej swojej emeryturze chciałabym być szczęśliwym, może nie idealnym, ale spełnionym człowiekiem. I mam zamiar oczywiście w języku dość do perfekcji, może nie stylistycznej, czy gramatycznej ale by mój ojczysty język młodych ludzi budował, zachęcał, inspirował, broń boże nie podcinał skrzydeł. By w mym ojczystym języku ważna była treść nie forma. By to co mówię, było miłe dla słuchacza, taktowne. By się zaśmiał z mych przekręcanych wyrazów, miłości do zdrobnień czy innych powiedzonek rodzinnych wręcz specjalnie niepoprawnych. :) Jednym słowem w mowie liczy się też przekaz i pozytywna energia, którą obdarowujemy słuchacza czy czytelnika. Gdy będę na emeryturze, zajmę się zachęcaniem młodych ludzi do spełniania marzeń, a nie poprawiania ich. I może daruje im nawet to, że może nie będą widzieli filmów "Zapach kobiety" czy "Foresta Gumpa" ale pomyśle sobie, że oni jednak mają więcej filmów z historii do nadrobienia. A o Misiu i Rejsie? - no ileż można! ;)
    No ale tak na zupełnie serio - podziwiam Panią za ciągłą naukę języka polskiego, bo pewnie blogów jeszcze 'na świecie' nie było, gdy Pani nauczała. Słówko to zapożyczone, powoduje zabawne wersje. Bo przecież nie mówimy poprawnie, że czytamy blog, a mówimy bloga.

    I odpowiadając na pytanie: Czy Gusia mogłaby dołączyć piękno poprawnej polszczyzny i szacunek dla ojczystego języka?

    Gusia się postara. :)

    pastelowa karusia - uwielbiam Twoje riposty! :)


    OdpowiedzUsuń
  33. A ja zadam pytanie odnośnie samych czytelników. Nie masz wrażenia że piszesz tylko do określonej grupy czytelników? Ja cały czas odnoszę takie wrażenie. Jesteś mamą stereotypowo do dzisiejszych czasów po 30-stce, która najpierw się spełniła a potem zdecydowała dopiero na dziecko. Nie neguje Twoich decyzji bo to Twoje życie ale opisujesz je w sposób tak idealistyczny że motywujesz niektóre osoby do takiego życia. Oczywiście to nie jest złe ale to trochę różnicuje ludzi. Druga sprawa to poziom życia, pomimo tego że żyjesz minimalistycznie jak piszesz to żyjesz na określonym poziomie i stać Cię na konkretne rzeczy z danego poziomu, to także różnicuje ludzi. To także nic złego ale jednak wpływa to na rodzaj czytelników. Absolutnie nic nie neguje to tylko takie moje przemyślenia :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Gusiu, na wstępie chciałam napisać, że podziwiam Cię za morze cierpliwości do niektórych Twoich czytelników! ;)
    Bardzo lubię Twojego bloga, przeczytałam go od deski do deski co najmniej kilka razy :) Czasem także notuję inspiracje i pomysły, które z niego czerpię. Ale skoro jest okazja to nie odmówię sobie zadania pytania, aczkolwiek nie zdziwię się jeśli uznasz, że nie da się na nie odpowiedzieć :)
    Mianowicie, chciałabym się dowiedzieć czy masz jakiś sposób/sekret na urządzanie przytulnego, ciepłego, spokojnego domu? Krok po kroku najlepiej ;) Czym się kierujesz w wybieraniu mebli/dodatków itp.? Czy najpierw planujesz jaki efekt chcesz osiągnąć, a potem szukasz środków czy dzieje się to raczej spontanicznie?
    Jestem świeżo upieczoną żoną, wynajmujemy razem z mężem mieszkanie, a niedługo będziemy urządzać własne. Tymczasem ja nie mam totalnie do tego ręki... Bardzo podoba mi się klimat Magicznego Domku, ale sama nie umiem stworzyć niczego w tym stylu. Nasze mieszkanie cały czas przypomina akademik :/
    Wiem, że moje pytania mogą wydać się niemożliwe do odpowiedzenia na nie, ale mimo to byłabym wdzięczna za jakiekolwiek wskazówki.
    Pozdrawiam Was serdecznie!
    Magdalena

    OdpowiedzUsuń
  35. Dlaczego na Twoim blogu obrażani są strażnicy miejscy z Pcimia? Karusiu, ten wyraz, który masz na myśli ( co za myśli?!) ma tylko jedną poprawną pisownię, te pozostałe to nie jego wersje a błędy. Nie ucz się ortografii z murów. Skąd pomysł, że jestem polonistką? Moja branża, to służba zdrowia a do emerytury jeszcze mi baaardzo daleko. Po prostu potrafię pisać po polsku. Dlaczego łatwo rozgrzeszasz siebie (np. z robienia błędów?) a jesteś tak surowa dla innych (mnie one rażą, więc poprawiam)?

    OdpowiedzUsuń
  36. Gusia nie ma czasu dbać o poprawność językową, bo musi robić zdjęcia swoim talerzom w kuchni i tubkom kremów w łazience (ładnie pozują):-)))

    OdpowiedzUsuń
  37. Siostry Matylda i Milenka Boczek - jesteście niemożliwe :P Babi będzie zadowolona, że jest wspomniana tu na blogu. Dziś obiad rodzinny, zapytam, a nóż pamięta nazwę farby. ;)

    Anoninowy " Nie masz wrażenia że piszesz tylko do określonej grupy czytelników?" - gdy piszę, nie zastanawiam się czy piszę do 17 letniej dziewczyny czy kobiety, która jest już na emeryturze, czy czyta mnie były chłopak, a może cała rodzina po drugiej stronie świata. Czytelnicy są naprawdę różni i każdego z osobna bardzo szanuje, ale nie piszę postów pod kogoś. Oczywiście jesteście dla mnie inspiracją i niektóre tematy Wy mi podpowiadacie. I jeżeli są zgodne ze mną to się za nie zabieram. Nie jest to blog zarobkowy, zawodowy. Nie prowadzę statystyk, nie zastanawiam się nad targetem. Piszę do Was, ale tak naprawdę do siebie. :)
    Jeśli chodzi o posiadanie dziecka, to trochę nie rozumiem tej nagonki kiedy kto ma je posiadać. Czy to ważne, że mam 30 lat? Czy to wielka różnica, że inne dziewczyny mają wcześniej a niektóre jeszcze znacznie później? Nam tak się ułożyło życie i Marysia pojawiła się w czasie kiedy była nam przeznaczona. I nie uważam by fakt, że ja miałam 30 lat zawężał grono Mam, które tu zaglądają. Bo niezależnie od wieku mamy te same problemy i radości.
    Czy przestawiam życie idyllicznie? Z pewnością tak. Ja każdego dnia staram się patrzeć na jasną stronę życia. Pamiętajcie jednak, że to tylko skrawek naszego życia, a problemy mamy takie jak każdy inny.
    Jeśli chodzi o status życia, to trudno mi się tu wypowiadać. Moim zdaniem jesteśmy przeciętną rodziną. Są rodziny mniej i bardziej zamożniejsze i gwarantuje Ci, że są takie osoby, że wchodzą tu i myślą: " to żenujące mieć jakikolwiek mebel z Ikei - to dla niższej klasy". My jesteśmy normalną rodziną mającą kredyt na sumieniu, nie posiadamy ogromnych telewizorów, sprzętów i niewiadomo czego. Odkładamy pieniążki na rożne nasze pomysły i niestety nie wyjeżdżamy tak daleko i tak często jakbyśmy chcieli. Ale jesteśmy szczęśliwi bo nie porównujemy się do innych i cieszymy się z tego co mamy.
    Zauważyłam, że rzeczywiście jest tak, że czytelnikom się dużo wydaje, bo we wnętrzach można stworzyć iluzję przepychu, czy nawet 'bogactwa'. Jest kilka trzyma się kilku zasad. Może nawet napisze o tym osobnego posta, bo można mieć fajnie wnętrze sprawiające wrażenie stworzonego na tip-top a są niskim kosztem. :)

    Magdaleno - to bardzo dobre pytanie, ale trudne teraz na szybką odpowiedź. Jednak zainspirowałaś mnie i pomyślę nad tym tematem i z wielką przyjemnością podejmę się tematu jak stworzyć przytulny dom. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspaniale! Czekam z niecierpliwością :)
      Magdalena

      Usuń
  38. A mnie wciąż zastanawia, że skoro kogoś razi to fotografowanie talerzy, kremów, czegokolwiek to po co tu wchodzi? Czy Ci czytelnicy mogą w końcu się na ten temat wypowiedzieć?

    OdpowiedzUsuń
  39. Ci czytelnicy mogą się wypowiedzieć. Nie razi mnie to fotografowanie, tylko śmieszy. Wchodzę na tego bloga "dla jaj" :-))). Po prostu!

    OdpowiedzUsuń
  40. Anonimowy od fotografowania - oj tak uwielbiam fotografować martwą naturę i przedmioty już od czasów studiów, gdzie lubiłam też martwą naturę malować i szkicować. ;) Dla jednego to tylko krem, talerz, kanapa, dla mnie sztuka użytkowa. Ludzie poświecili swój czas i energię, talent na zaprojektowanie grafiki, opakowań, kształtu przedmiotu itp. Każdy ma swoje 'zboczenie zawodowe'. ;) Nie trzeba jednak mieć wykształcenia w tym kierunku by ten aspekt docenić i właśnie do takich czytelników piszę. :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Anonimowy to śmiej się i baw się i czerp pozytywną energię z bloga, bo w pisaniu właśnie o to chodzi! ;) Tylko rób to od serca, na całego, bo pośmiać się można i trzeba, ale mija się to z celem gdy efekt szybko siada podczas przelewania żali i złośliwości. ;)

    Pozdrawiam i wracam do życia rodzinnego i czekam na dalsze pytania. :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Dzięki za odpowiedź. Niektóre komentarze to aż przykro czytać. No ale cóż zawsze.znajdzie się jakaś maruda. Najlepsza droga żeby samemu być nieszczęśliwym to próbować wszystkich zadowolić. BTW służba zdrowia? A co to takiego?jak już to ochrona zdrowia. Gosia z mala Emilka :-)

    OdpowiedzUsuń
  43. Podaję za Wikipedią: "Sztuka użytkowa- zajmuje się wytwarzaniem przedmiotów codziennego użytku, wykonywanych w niewielkich partiach przez twórcę (artystę), lub zaprojektowanych przez niego i wykonywanych przemysłowo na dużą skalę". Pytam, co to ma wspólnego z tubką pasty do zębów lub wanną z hipermarketu? Myślałam, że po ASP ma się taką wiedzę.

    OdpowiedzUsuń
  44. Gusiu bardzo lubie Twojego bloga. Podziwiam Cie za super organizacje. Jestem mama 4 miesiecznej coreczki. Nie wiem jak Ty to robisz ze tak fajnie wszystko ogarniasz. Inspirujesz mnie i motywujesz do zmian.

    OdpowiedzUsuń
  45. Do Gosi z "mala Emilka" ("...służba zdrowia? A co to takiego?"). Wikipedia: "Do dziś nazwę służby zdrowia noszą placówki opieki zdrowotnej MON, MSWiA oraz Min. Sprawiedliwości".

    OdpowiedzUsuń
  46. służba zdrowia była kiedyś

    OdpowiedzUsuń
  47. "...bo we wnętrzach można stworzyć iluzję przepychu, czy nawet bogactwa...Może nawet napiszę o tym osobnego posta..." No to wyszło szydło z worka (nie pierwszy raz zresztą); iluzja, udawanie, byle się stroić w piórka. Magiczność tego bloga, to po prostu robienie czytelników w trąbę.

    OdpowiedzUsuń
  48. Gusiu super napisane, ja Cie juz od dawna "sledze" i w pewien sposób czerpie inspiracje . Ja mam pytanie odnośnie aranżacji wnętrza bo pojecia nie mam jak to ugryźć 😁 mój synek ma pokój na poddaszu pomalowany na słoneczny żółty kolor, meble w białym kolorze a dodatki typu zasłonki rolety odcienie bieli i szarości. Niebawem tj na jesień rodzę tym razem będzie dziewczynka i chciałabym by mieli wspólny pokój z tym ze chciałabym dodać jeszcze jakiś kolor w dodatkach a kompletnie nie wiem jaki. Niw chce by było pstrokato ani tez typowo dziewczęco czy chłopięco (niebieski, różowy). Może Ty mi cos doradzisz?😊

    OdpowiedzUsuń
  49. Ale się narobiło! Ale się namieszało! W głowach, w komentarzach, w interpretacjach. Jestem po prostu zdumiona. Te lakiery przebiły już wszystko! :) Radzę przejść się do TKMaxx i zobaczyć, że lakiery OPI czy Essie nie kosztują 70 zł a góra 20 zł. :) To jest ta iluzja luksusu, w którą wpadają tacy czytelnicy jak Ty (bo ja bym o tym nawet nie pomyślała), bo przecież na paznokciach nie widać jaki lakier się używa, a można cenić sobie jakąś firmę za trwałość. Ale przecież o lakierach nie będziemy tu dyskutować, bo na głowę nie upadłam by się tłumaczyć dlaczego mam to czy tamto i może jeszcze za to posiadanie przepraszać. :)
    Szuka użytkowa to również wanna z marketu, czy opakowanie mleka, jednym słowem wszystko co nas otacza, bo wierz ktoś przysiadł do projektu, wykonał pracę i wdrożył do użytku. Cytat z Wikipedii jest idealny, gorzej z jego zrozumieniem przez anonima. A szkoda. :) No tak, są tacy, którzy każde słowo będą tłumaczyć i interpretować po swojemu, najlepiej na niekorzyść innych. Musi być ciężko tak żyć, więc staram się to jakoś zrozumieć i ogarnia mnie współczucie.
    To mój ostatni komentarz do anonimowego. A pisz sobie co w duszy gra i miłego dnia życzę! :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Oj, musi być ciężko tak żyć, gdy się przeczyta trochę prawdy (nie iluzji) na swój temat :-D. Nie ma zupełnie znaczenia ile kto ma lakierów i ile one kosztowały, ale dlaczego pogardzać ludźmi ze Sierra Leone, czy Pcimia? Nie interpretuję na niekorzyść innych, tylko prowokuję do myślenia, bo uważam, że życie trzeba przeżywać a nie przeżuwać oszukując się iluzją.

    OdpowiedzUsuń
  51. Jak sie komuś nie podoba blog to niech się nie męczy i nie wchodzi, nie czyta i nie zostawia czepialskich komentarzy.proste.albo można założyć jakieś forum do wyzalania się.;-)

    OdpowiedzUsuń
  52. skąd jest szklany pojemnik z przykrywką stojący na umywalce..? jak nie odpowiesz to i tak tu wrócę bo uwielbiam MAGICZNY DOMEK ;)

    OdpowiedzUsuń
  53. Posty czyta się bardzo przyjemnie, ale po przeczytaniu komentarzy to normalnie chora się zrobiłam! Czy naprawdę nie macie kuzynek lub koleżanek, które są mamami, by zapytać o nosidełko lub inne pierdoły? Jak można być tak bezczelnym, by Gusię obciążać taką ilością pytań? I jeszcze jakieś pretensje o pisaniu do określonej grupy czytelników - po prostu żenujące. A tak w ogóle, to uważam, że schemat: studia - praca - dom - dziecko jest jak najbardziej logiczny i zasadny w obecnych czasach. Na dodatek walnięta, niedouczona przypadków pseudo - polonistka i jej kąśliwe uwagi!
    Gusiu, przepraszam, że tak się uniosłam, jednak niektórzy to przekraczają wszelkie granice i nie można przejść obok tego obojętnie. Bardzo lubię Twój blog, ale "kurwicy" można dostać, jak przejrzy się komentarze - zwłaszcza te ociekające jadem lub podważające inteligencję i wiedzę. Podziwiam, że jesteś taka opanowana i w kulturalny sposób potrafisz odpowiedzieć, ale ile można?
    Serdecznie pozdrawiam, Ela.

    PS Polonistki też popełnieją błędy:)

    OdpowiedzUsuń
  54. Jak ktoś wystawia swoje życie na pokaz, jak przekupka towar na straganie, to powinien być przygotowany na to, że jedni pochwalą, inni skrytykują, jeszcze innych to w ogóle nie będzie obchodziło. A nie strzelać focha i tupać nóżkami.

    OdpowiedzUsuń
  55. Zastanawiam się dlaczego ludzie piszą takie bzdury? Nie podoba się blog to nie zaglądam. Nie rozumiem wylewanie żółci na drugiego człowieka, który nic nikomu nie zawinił. Pewnie ta anonimowa biedna osoba jest strasznie samotna, nikt jej nie kocha i nie ma się do kogo odezwać. Może tak rozmawiała ze wszystkimi ziejąc jadem i teraz musi pisać takie brednie.

    Ps. Pozdrawiam Magiczny Domek. Rób dalej to co robisz !

    OdpowiedzUsuń
  56. A dlaczego to bzdury? Wg. mnie to 100% racja. A, że ty nie rozumiesz, to już twoje zmartwienie.

    OdpowiedzUsuń
  57. A mnie się blog podoba, zdjęcia są iluzją, treść chwilami bez sensu, chwilami nadęta, pisana często z "bykami", komentarze takie, że boki zrywać, ale mi się podoba :-DDD

    OdpowiedzUsuń
  58. A ja uwielbiam Twój Magiczny Domek :) Czuję tutaj taki spokój, a czytając Twój blog po prostu się relaksuję, nie czuję pośpiechu, jakiejś presji, co często zdarza mi się przeglądając inne blogi. Podoba mi się, że zmiany zachodzą tu powoli (ach, w końcu doczekałam się dużych zdjęć ;) Myślę, że Twój blog posiada to, co niestety wiele blogów już utraciło, nadal inspirujesz. Mam wrażenie, że spora część blogów prześciguje się w pogoni za trendami, reklamami, eventami, ściankami, współpracami... Jako czytelnika w ogóle mnie to nie interesuje i zrezygnowałam ze śledzenia większości z nich (choć te wnętrzarskie nadal lubię odwiedzać). U Ciebie jest zupełnie inaczej, tak przytulnie. Podoba mi się również to, że pokazujesz trochę inne rzeczy, zawsze można u Ciebie podpatrzeć coś ciekawego. I właśnie na tym polega magnetyzm Magicznego Domku. Cieszę się, że pomimo tego zawrotnego tempa w blogosferze, Ty pozostajesz sobą, tak trzymaj! :)

    P.S. Właśnie po raz enty przymierzam się do ponownej lektury postów w archiwum, za każdym razem odkrywam je na nowo. Ściskam mocno! :)

    OdpowiedzUsuń
  59. Ci co zieją nienawiścią niech walną się w swoje głupie łby.Zazdrośnicy.Magiczny Domku, proszę o usuwanie takich komentarzy. Wierna czytelniczka,Ewa.

    OdpowiedzUsuń
  60. 2 pytania. Czy udało się ograniczyć nocne pobudki Marysi? Jeśli tak, to opisz proszę po krótce jak postępowałas. I moje drugie pytanie: Czy udaje Ci się zachować spokoj w sytuacji, gdy ktoś Cię zdenerwuje? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  61. Tak jest "wierna czytelniczko Ewo", na stos z nimi, na stos! Wychłostać i spalić, bo ośmielili się mieć inne zdanie. "Gdy rozum śpi, budzą się demony".

    OdpowiedzUsuń
  62. Miałam zapytać jeszcze o to samo, co Siosty B? Chyba nie dostały jeszcze odpowiedzi;) Twoja odpowiedź na pytanie o poprawność językową mi się nie podoba. Błędy należałoby poprawić i kropka. Miło tu u Ciebie, ale obejrzyj wkońcu tego Misia i Rejs;)

    OdpowiedzUsuń
  63. Anonimowe,zajmijcie się czymś innym,dosyć waszych durnych wypowiedzi.Pouczajcie innych,może kogoś w waszej rodzinie.Szkoda czasu na blog,którego nie lubicie.Co do błędów,to aż tyle ich nie było żeby się tak czepiać. Polonistki się znalazły.Dobranoc. Stała czytelniczka Ewa.

    OdpowiedzUsuń
  64. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  65. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  66. Anonimowy: Ależ oczywiście, że dostałyśmy odpowiedź! Babcia Gusi niestety nie pamięta jaka to była farba, bo to było bardzo ale to bardzo dawno i ona była wtedy jeszcze mała i takie rzeczy jak nazwa farby i lokalizacja sklepu jej zbytnio nie zajmowały! No cóż, jak to się mówi trudno, nie przemalujemy teraz naszej kawalerki, zresztą Tatuś mówi, że nie ma takiej potrzeby, i że ultramaryna to bardzo dobry kolor, sprzyjający wyciszeniu, i że nie ma co kombinować! Trochę szkoda, ale to bądź co bądź to kolor naszego dzieciństwa! Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  67. Witaj. Mam nadzieję, że nie urażę cię moim pytaniem, ale jestem ciekawa, czym zajmujesz się zawodowo? Od dawna jestem cichą czytelniczką, ale jakoś to mi umknęło. Lubię twój blog nie tylko ze wzgledu na wnętrza, ale przede wszystkim ze wzgledu na ciebie. Jestes ciepla osoba i zarazasz pozytywna energia. Pozdrawiam. Magda

    OdpowiedzUsuń
  68. "Stała czytelniczko Ewo", skoro moje wypowiedzi są "durne", to twoje porażają mądrością i głębią. Dziękuję, że tak troszczysz się o mój czas, doprawdy, zbytek łaski. W moim otoczeniu i mojej rodzinie wszyscy są już pouczeni i wyuczeni. Szkoda, że ciebie nikt nie nauczył kultury. Ja nawet nie próbuję, bo była by to orka na ugorze. Nie jestem polonistką ale miło, że tak sądzisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawy komentarz od osoby, która twierdzi, że kogoś innego 'nikt kultury nie nauczył'...

      Usuń
  69. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  70. Witam. Tak sobie czytam te wszystkie komentarze i stwierdzam jedno, że każdy zagląda na Twojego bloga, bo jesteś mu potrzebna jak powietrze :). Jest grupa osób, którzy zaglądają tu bo się inspirują i poszerzają swoje pole widzenia... Są też tacy którzy
    (przepraszam za brutalną szczerość ) chcą być taką jak Ty i tacy dla których jesteś wirtualną koleżanka i wsparciem po przez pokazywanie swojej codzienności (bo np zostali rodzicami i nie mają wsparcia wśród otoczenia ). No i są w końcu tacy którzy są uszczypliwi, czepialscy itd, i im również jesteś potrzebna bo taka ich już osobowość:). Śledzą Twojego bloga po to by móc się nakręcić...:). Także działaj kochana pełna parą bo WARTO... Sylwia z miłości do codzienności. ..

    OdpowiedzUsuń
  71. Drogie Siostry B., kamienica pomalowana była napewno na jakis kolor z palety "kolorów Ziemi". Ale ultramaryna wycisza i zapewnie pozytywnie wpływa na Wasz rozwój.
    Gusiu: Czy bedzie lipcowy tydzień z G.?

    OdpowiedzUsuń
  72. Jestem jedną z wielu anonimowych "podglądaczek" Magicznego Domku.
    Blog cenię za spokój, za normalność, lubię tutaj wracać.

    Sama wielokrotnie myślałam o stworzeniu własnego bloga, takiego małego miejsca ucieczki, radości, bo przecież taki w zamyśle ma być blog, ma inspirować, dostarczać uśmiechu twórcy i odbiorcy.
    Co mnie powstrzymało? Proszę spójrzcie na komentarze. Jak tutaj nie zwątpić w ludzi?
    Gusiowy blog jest taki spokojny, sielski, sama Gusia nigdy nie odnosiła się do nikogo wulgarnie, niegrzecznie, w sposób niewłaściwy, a mimo to, ilość jadu w komentarzach przeraża.

    Do Pani pilnującej poprawności językowej tego bloga.
    Zgadzam się całkowicie z tym, że o poprawność językową dbać trzeba i że poprawność językowa u wielu z nas kuleje, ale w Pani wypowiedzi nie sam fakt zwrócenia uwagi na błąd był problemem, ale sposób wypowiedzi i kontekst.
    Przełóżmy to na inna sytuację. Idzie Pani ulicą w sukience, nieszczęśliwie sukienka podwija się i odsłania kawałek ciała. Tą samą ulicą, pełną ludzi przechodzi córka sąsiadki i widząc tę wpadkę, krzyczy "sąsiadko, popraw sukienkę, bo widać całe twoje stare dupsko, ciężko na to patrzeć. Dbasz o swój dom, dbasz o poprawność językową, ale dlaczego nie dbasz o wygląd, dlaczego wyglądasz tak niechlujnie?". Całość powinna skończyć się tak, że wspomniana córka sąsiadki podeszłaby do Pani i w subtelny sposób zwróciła Pani uwagę, że zdarzyła się taka wpadka. Przykład nieco podkoloryzowany, ale nie da się nie dostrzec, że z Pani wypowiedzią było nieco podobnie. Prawdą jest, że Gusia popełniła błąd (każdy z nas czasami popełnia błędy - językowe, życiowe...), ale dobre wychowanie nakazywałoby jednak zwrócić się do autorki bloga w innym tonie, bądź napisać taką uwagę w wiadomości prywatnej, efekt byłby taki sam, a nawet lepszy, bo z Pani uwagi Gusia pewnie dużo lepiej zapamięta całą tą niemiłą dyskusję, aniżeli to, jaki popełnia błąd i jak powinna brzmieć poprawna forma, o ileż byłoby nam wszystkim przyjemniej.

    Tyczy się to także wielu innych wypowiedzi. Co zyskamy pisząc komuś kilka przykrych słów dotyczących jego wyglądu, domu, sposobu wychowywania dziecka.
    Co zyskamy pisząc komuś "nie obraź się, ale masz ogromny i krzywy nochal. Pozdrawiam". Do tego dochodzi to przepaskudne zaglądanie komuś w portfel. Jesteśmy kowalami swojego losu, wstań drogi czytelniku, załóż bloga, kanał na youtubie, bądź tak kreatywny i interesujący, jak ci, którym zazdrościsz, zdobądź te setki tysięcy subskrybentów i żyj na tym samym poziomie, jak oni, tyle, że łatwiej jest kogoś obrazić, niż samemu coś zrobić.
    To nie kwestia braku pieniędzy, czy ich nadmiaru, to nie kwestia wykształcenia, możliwości, miejsca zamieszkania, tylko zwykła ludzka podłość.
    Zawsze zastanawiało mnie jak smutnym, nieszczęśliwym i podłym człowiekiem trzeba być, by swój cenny czas poświęcać na pisanie takich komentarzy.
    Moja przydługą i nieco nudną wypowiedź zamieszczam tutaj tylko po to, by uświadomić innym, że każde słowo przez nas wypowiadane/pisane ma jakiegoś odbiorcę. Każde takie słowo do kogoś dociera i może zranić w sposób całkowicie głupi, absurdalny i nic a nic na tej podłości nie skorzystacie. Lepiej poświęćcie czas marnowany na pisaniu takich komentarzy na wypicie dobrej herbaty, spotkanie z znajomymi, na zabawę z dzieckiem.

    Pozdrawiam
    Alicja

    OdpowiedzUsuń
  73. Uwazam, ze kazdy ma prawo pisac to, co jego interesuje, czym zyje, a to czy bedzie mial 10 czytelnikow, czy milion nie powinno miec znaczenia. Opanujcie sie ludzie, ktorzy plujecie jadem dookola. Nie podoba Wam sie blog, polszczyzna itp. to czytajcie sobie cos innego, wylaczcie komputer, spedzcie troche czasu gdzie indziej. Tak jak Alicja napisala wyzej. Wspolczuje, ze nie macie nic lepszego do roboty, a wylewac lit(e)ry nienawisci i frustracji w internecie.

    Jak wielu zagladam na tego bloga szukajac inspiracji, pozytywow, ciekawych wnioskow itp. Kazdemu zdarzaja sie bledy, nie wszystkie tematy mnie interesuja, ale uwazam, ze autorka bloga ma prawo pisac o tym, co ja interesuje przede wszystkim. Nie ma tez obowiazku odpisywac na kazdego maila i kazdy komentarz. Czytelnikow jest wielu, ona jest jedna ;)

    Niech Ciebie, Gosiu, nie zniecheca te paskudne uwagi. Masz tylu milych czytelnikow, ze szkoda byloby nie spotykac sie wirtualnie. Pozdrawiam! M.M.

    OdpowiedzUsuń
  74. Ach, jak widzę komentarz, gdzie ktoś poprawia błędy, to aż w głowie mi się to nie mieści. A ten post jest idealnie napisany, niektórzy chyba nie rozumieją, że pytanie o niektóre rzeczy jest nie uszanowaniem Twojego czasu, który przecież możesz spędzić z prześliczną córeczką :) Zawsze można poszukać czegoś na własną rękę, w internecie jest praktycznie wszystko.
    Bardzo lubię Twojego bloga, od podglądania jak urządzacie domek, do zobaczenia roześmianej Marysi ;) Jesteś bardzo pozytywną i ciepłą osobą, wszystko tak przyjemnie się czyta, a najbardziej chyba lubię te "serie tygodniowe" ;)
    Nie mam żadnych pytań, ale chciałam napisać, że naprawdę Cię podziwiam, tyle się czasem u Was dzieje, a Ty znajdujesz na wszystko czas :)
    Pozdrawiam Ciebie i cały Magiczny Domek,
    Kinga

    OdpowiedzUsuń
  75. Powiedz mi jaka masz recepte na szczeliwe zycie? Jak to robisz, ze sie spelniasz? Ja mimo, ze jestem mloda mama (mam 27 lat, dziecko 20 miesiecy). Mam tak bardzo stresujaca prace, ze psychicznie nie daje rady. Nie potrafie sie z tego uwolnic. To jest horror. Schudlam, zbrzydlam, przestalam cieszyc sie zyciem, spac, jesc... Stracilam wiare w siebie, pewnosc, stalam sie niewolnikiem zycia.

    OdpowiedzUsuń
  76. musisz zmienić pracę, to chyba jedyne racjonalne rozwiązanie...

    OdpowiedzUsuń
  77. To i ja dorzucę trzy grosze, chociaż nie chciałam zabierać czasu ani miejsca.
    Lubię ten blog za pogodę, organizację, pozytywne nastawienie i systematyczność. Uważam, że Gusia bardzo ceni swoich czytelników i bardzo ich szanuje.
    Treść jest ważna, ważna też jest forma, ale dla mnie najbardziej istotna jest kultura. Jeżeli kogoś rażą cudze błędy (czy potknięcia zwykle), a nie potrafi tego zakomunikować w sposób cywilizowany, to dla mnie jest do zignorowania razem ze swoją, przepiękną skądinąd, znajomością gramatyki i ortografii.

    Podobnie uważam, że nie ma co się przejmować dziesięcioma lakierami w szufladzie. No mój Boże, Urząd Skarbowy nie chodzi po blogach anonimowo, a tylko przed nim mamy obowiązek się tłumaczyć ile zarabiamy i na co wydajemy.
    Podsumowując, chciałam podkreślić, żebyś się takimi niekonstruktywnymi i niekulturalnymi komentarzami nie przejmowała, robiła dalej swoje, bo dla wielu jesteś powodem uśmiechu i inspiracji. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  78. Uwielbiam czytać Twojego bloga Gusiu daje mi to wiele radości jak rano wstaje pije pyszna kawę i czytam co nowego w Magicznym Domku ��a co do kometarzy negujacych ja tego nie rozumiem -jak mi się coś nie podoba to nie wchodzę ,a nawet jak wejdę przez przypadek na jakjego bloga i coś mi nie pasuje to zamykam stronę ��a ci co się tak wysilaja to nie rozumiem tego zalozcie kółko wzajemnej adoracji ot to ����Pozdrawiam Magiczny Domek Stała czytelniczka

    OdpowiedzUsuń
  79. Anonimowa,Ciebie,piszemy z dużej litery. Wierna czytelniczka Ewa.

    OdpowiedzUsuń
  80. anonimowy z 19 lipca 2015 17:34 - pojemnik z przykrywką na umywalce jest z Zara Home :)

    anonimowy z 19 lipca 2015 21:44 - Z naszą Marysieńką jest tak, że jej sen jest zmienny jak pogoda :) Gdy byłyśmy w szpitalu wszystkie dzieciaki (większość dokarmiane) spały pięknie a ja wstawałam do Marysi co godzinę! Byłam przerażona, bałam się że nie mam pokarmu a okazało się, że to wszystko natura reguluje i dzięki jej apetytowi w pierwszych dniach, nie miałam problemu z nawałem pokarmu. Potem jak miała 2-3 miesiące spała wzrowo od 19-4 rano potem jedno jedzenie i do 8 rano spała. Złoty czas. :) Skończyło się w 4 miesiącu, gdzie co prawda przesypia ładnie wieczory (zazwyczaj od 19-20 do 24 jest spokój i cisza, ale potem je 2-3 razy!) Oczywiście jak szły zęby to budziła się jeszcze częściej. I w sumie robiliśmy różne rzeczy, ale nadal Marysia je w nocy i to często. Obecnie mamy zasadę taką. Marysia idzie spać o 19-20 (w zależności jak wypadła popołudniowa drzemka) i jeśli obudzi się przed 24 to idzie do niej Pan Poślubiony, bo wtedy dosłownie chwila i usypia bez mleka (ja chyba za bardzo mlekiem pachnę hihi) a potem najczęściej o 24 potem 3 w nocy i 5 nad ranem (wstajemy 6.30 - 7.00) więc łatwo nie jest, ale ja już się chyba do takiego trybu przyzwyczaiłam. Staraliśmy się zastępować wodą, lulać - wtedy Marysia nie płacze jest wyciszona, spokojna ale nie chce zasnąć i nie da się odłożyć do łóżeczka. Więc ostatecznie stwierdziła, że widocznie tak ma, teraz jest wysyp kolejnych zębów i trudno. Mnie i ją mniej męczy branie, raz dwa nakarmienie piersią i dalej spać. W weekendy mam złote poranki czyli o 6.30 karmienie, Marysia ma swój czas z Tatą do 9 rano, a ja spełniam swoje "marzenia"* ;)

    *Jest taki kawał, że ojciec dzieci mówi do żony: "Kochanie jutro przypilnuje nasze dzieciaki a Ty zrób sobie co tylko zapragniesz, spełnij swoje marzenia." A żona spełnia je ...śpiąc w łóżku. :)

    Co robię by się nie denerwować? Jestem dziwnym typem jeśli chodzi o nerwy. Bo mam dwa oblicza. Potrafię w niesamowicie stresujących momentach zmobilizować się, myśleć trzeźwo, zachować spokój. Często wtedy szukam rozwiązania, wierzę, że będzie dobrze, zaklinam rzeczywistość. Jednocześnie bywają takie sytuacje, z pozoru nawet błahe, że potrawie się mocno zdenerwować, unieść, rzucić talerzem, wykrzyczeć. Chyba są jakieś sytuacje, zwłaszcza w kontaktach z ludźmi, że włącza mi się jakiś przycisk i nie mogę się powstrzymać. Ludzie z mojego otoczenia dzielą się na dwa obozy - jedni będą twierdzić, że jestem oazą spokoju i opanowania, drudzy, że jestem bardzo temperamentna - chyba obie drużyny po części mają racje! ;) Chyba najlepsza rada w trudnej sytuacji to "przespać się z problemem" - następny dzień daje nam nową perspektywę i dystans.

    OdpowiedzUsuń
  81. Anonimowy z 20 lipca 2015 17:33
    Powiedz mi jaka masz recepte na szczeliwe zycie? Jak to robisz, ze sie spelniasz?

    Kochana, to bardzo trudne pytania, gdyż szczęścia poszukujemy całe swoje życie. Nie mam niestety jednej recepty, bo dla każdego szczęście przybiera inną postać. Czuję jednak intuicyjnie, że szczęście jest na wyciągnięciu ręki. Szczęście jest tuż obok nas, a fakt czy go doświadczymy zależy od naszego nastawienia. Szczęście bowiem trzeba dostrzec. Można być ślepym na wiele pięknych rzeczy zamartwiając się innymi. Można 'przegapić' szczęście, nie dlatego, że nam gdzieś umknęło, tylko dlatego, że nie byliśmy wystarczająco czujni by je dostrzec. Ja każdego dnia staram się cieszyć z małych rzeczy, dziękować losu za wiele rzeczy, którymi mnie obdarował. Wiele bardzo trudnych sytuacji w przeszłości zaowocowało, przekuło się w coś pozytywnego i z perspektywy czasu stwierdzam, że musiały się wydarzyć. Bywają dni, kiedy o tym zapominam, kiedy na moment ślepnę i mam tak samo jak Ty. Każdy ma prawo do gorszych okresów i być może właśnie w takim Ty jesteś. Wtedy znajdź chwilę dla siebie, właśnie na takie porządki w głowie. Odpowiedź jest w Tobie. Zadawaj pytania, czego chcesz, czego nie, jak wyobrażasz sobie siebie za 3 lata, 5 lat czy 10. Jeśli nie widzisz się w tej pracy zmień ją. Wiem, że łatwo mówić. Ale trzeba sobie rozpisać krok po kroku co zrobić by życie nabrało kolorów, od drobnostek po wielkie rzeczy. Co by Ci sprawiło radość i małymi kroczkami się do tego zbliżać. Ja kochana wciąż poszukuje siebie. Spełniam się i szukam spełnienia wciąż na nowo, bo życie wciąż przynosi nam niespodzianki, wyzwania i zwroty akcji.

    Trzymaj się ciepło i 'jutro' zmieniaj małymi kroczkami, a 'dziś' postaraj się dostrzec to co masz w swoim życiu. A masz dużo. Rodzinę. :) I masz prawo chcieć jeszcze więcej, wiec miej śmiałość po to sięgnąć. Ściskam mocno! I życzę z całego serca owocnych poszukiwań! :)

    OdpowiedzUsuń
  82. anonimowy z 20 lipca 2015 12:52 - może od jutra?? :) :) :)

    anonimowy z 19 lipca 2015 23:14 - Ogólnie ujmując, obecnie zarządzam placówką ochrony zdrowia. :) Jednak dochodzę do wniosku, że chciałabym robić w życiu jeszcze wiele innych rzeczy. Jestem akurat z tego typu osób, które nie widzą się w jednym zawodzie przez całe życie. Dlatego zbieram doświadczenie w różnych dziedzinach. Studia w jednym kierunku (ASP), drugie studia w kompletnie innym (Psychologia), obecna praca jeszcze w innej sferze - dokąd ma przyszłość mnie poniesie? Mam ochotę na różne wyzwania! :)





    OdpowiedzUsuń
  83. A na koniec (tzn na dziś ;) ) pragnę Wam podziękować! Jestem po prostu niesamowicie zaskoczona! Dziękuje Wam z całego serca za taka ilość ciepłych słów pod naszym adresem. Czy macie pojecie ile to dla mnie znaczy? Potraficie pocieszyć, zmobilizować, zainspirować, pobudzić do działania. Jeśli pytacie mnie skąd mam tyle energii na robienie różnych rzeczy, to mogę z całą pewnością powiedzieć, że w znacznym stopniu dzięki Wam i bliskim mi osobom. Reszta to chęć poszukiwania własnego szczęścia i miejsca na ziemi. :) Dziękuję. :*

    OdpowiedzUsuń
  84. Aha jeszcze takie 'przyziemne' pytanie odnośnie płytek w naszych łazienkach (gdzieś padło to pytanie, nie mogę znaleźć) - są to płytki imitujące drewno. Nie pamiętam firmy, ale myślę, że nie będzie problemu ze znalezieniem podobnych. Zastanawialiśmy się tez nad takimi specjalnymi panelami z Quick Step (właśnie nadającymi się do łazienek, więc można też się rozeznać.)

    OdpowiedzUsuń
  85. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  86. Ja uwielbiam Magiczny Domek i smiesza mnie co niektore komentarze:)
    Gusiu, nie wiedzialam ze skonczylas rowniez psychologie:)
    pozdrawiam
    Magda
    Siostry Boczek - jak zwykle Wasz komentarz przebil wszystkich:)

    OdpowiedzUsuń
  87. Tak się czytelnicy czepiali, że ich ignorujesz, nie odpowiadasz. Dałaś im szansę, a tu same pierdoły. Po za paroma pytaniami o nosidełko, to wanna i okna skąd są, jakiś pomysł na post się trafił. Reszta to niestety same ''MIODKI'' od j. polskiego i przepychanki czy udajesz i czy masz się za dobrze.
    Meble masz podobne do wielu osób, więc skąd opinie o bogactwie. Kupujesz droższe kosmetyki czy ubrania, ale te też inni mają. Nie rozumię zatem co Ci tak wypominają. Możesz sobie na to pozwolić to kupuj i chwal się nam do woli :-)
    Szczęśliwego życia tylko pozazdrościć. Wiem jednak, że gdyby nie dobra rodzina czy mili przyjaciele ciężko by Ci było tak cieszyć się codziennością. Życzę byście nadal byli tacy fajni.

    Jeszcze jedno, czasem mam wrażenie, że jakby się dało to ludzie by weszli w Twoją skórę i chcieli żyć Twym życiem - przykre, że nie umieją żyć swym dobrze.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  88. To już jasne, dlaczego tak dobrze się dzieje w naszej ochronie zdrowia, skoro mamy takich zarządzających - "...dziękować losu...":-(((

    OdpowiedzUsuń
  89. Z tego co pamiętam to Gusia wspominała kiedyś o prywatnej opiece zdrowotnej wiec nie wiem po co te insynuacje.
    Mam wrażenie, że cokolwiek by napisała, to osoba komentująca miałaby przygotowany komentarz.

    Gusiu, napiszę jak poprzedniczki, pisz i nie przejmuj się komentarzami. :)

    Kasia z Warszawy

    OdpowiedzUsuń
  90. Gusiu ja codziennie rano wchodzę na Twojego bloga,bo bije od niego spokój,harmonia,a sam blog mam wrażenie jest odbiciem,odzwierciedleniem miłości do rodziny,do domu,do życia...Uwielbiam patrzeć na Twoje wnętrza,bardzo podobają mi się Twoje drewniane meble;proste ale mają to"coś", a Twoje pianino jest niemal identyczne z pianinem moich Rodziców:)Jestem zakochana w Twoim poddaszu, a sypialnia ma swój urok...Uwielbiam Twoje zwierzaki,zaś na perypetie z córeczką spoglądam z zaciekawieniem,gdyż sama planuję być mamą.Podziwiam Cię za odwagę,że potrafisz pokazać anonimowym ludziom Twoją codzienność,zapewne ma to swoje dobre i złe strony,ale dzięki takim osobom jak Ty mamy szansę podglądać, a przez to inspirować się,upiększać,polepszać swoje otoczenie,swoją codzienność,aby życie było po prostu milsze. Bo Twój blog jest dla mnie przede wszystkim inspiracją;lubię podglądać nie tylko wnętrza,ale także zakupy,nowości dla dzieci,Twoje cudowne książki...a także sposób w którym próbujesz wszystkie aspekty życia ogarnąć,podziwiam Cię za to jak fantastycznie Ci to wychodzi,mimo,że przecież my,czytelnicy nie znamy z pewnością całej historii.Twoje posty zawsze poprawiają mi humor:-) Chciałabym jedynie,żeby było ich jeszcze więcej chociaż wiem,że nie jest to takie proste :) Dziękuję :* pozdrawiam Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  91. Ja również z kawką uwielbiam zaglądać na Twojego bloga. Po pierwsze mam córeczkę kilkanaście dni młodszą od Marysi, więc chętnie czytam co u Twojej córeczki, a po drugie Twoje wpisy motywują mnie do ... sprzątania i pozbywania się nadmiaru rzeczy ;)Pozdrawiam serdecznie, Kasia.

    OdpowiedzUsuń
  92. Zaglądam tutaj regularnie od kilku lat. Z roku na rok popularność tego bloga rośnie, widać to choćby po ilości internetowych trolli i karaczanów. Proponowałabym ich ignorowanie, zwłaszcza karaczanów, bo to chyba jedyny sposób. Widać to po komentarzach, przepychanki z takim Anonkiem nie mają sensu, a jedynie nakręcają takiego delikwenta.
    Kolejną kwestią są bzdurne pytania. Ludzie macie dostęp do internetu, oszczędzicie sobie i Gusi czasu wpisując proste hasło do wyszukiwarki(jest coś takiego jak wyszukiwanie obrazów), zamiast zaglądać 100 razy i sprawdzać czy autorka miła czas odpisać.

    OdpowiedzUsuń
  93. Witaj Gusiu!
    Jak już pisałam wcześniej bardzo lubię Twoje posty kosmetyczne, ze względu na to, że również stosuję pielęgnację naturalną, przez kosmetyki trafiłam na Twojego bloga i bardzo lubię czytać Twoje recenzje. Niestety rzadziej niż kiedyś umieszczasz posty kosmetyczne, szczególnie po narodzinach Marysi. Rozumiem że Twoją uwagę zajmuje bardziej córeczka:) ale dziel się za nami swoimi kosmetycznymi nowinkami!
    Czekam również na obiecanego posta z przepisami na grilla, pamiętam że kiedyś pokazywałaś takie świetne masełka ziołowe, zdaje się 3 rodzaje, ciekawi mnie przepis na nie, oraz częste na Twoim stole pieczone bataty, co do których ciekawa jestem jak je doprawisz i z czym podajesz.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  94. Marta pamietam, ze Gusia podawala przepis na maselka i sposob przygotowania batatow. Nie pamietam tylko kiedy. Przepisy byly chyba w odpowiedzi na komentarz. Przegladnij wpisy i napewno znajdziesz.
    E.

    OdpowiedzUsuń
  95. Gusiu
    Czytam Twojego bloga od dłuższego czasu -uwielbiam!
    Uwielbiam ten spokój i ciepło, ktore emanuje z Twoich wpisów :)
    Od 6 miesięcy sama jestem mamą Tosi i jeszcze milej czyta mi sie Twoje wpisy odkąd jest z Wami Marysia :)
    Pozdrawiam serdecznie, Ola

    OdpowiedzUsuń
  96. Dziękuje za odp za pytania m.in. o sen Marysi. Pozdrawiam serdecznie całą rodzinkę, a w szczególności Twoją pociechę!:)

    OdpowiedzUsuń
  97. Gusiu rób swoje bo odwalasz kawał dobrej roboty. Pozdrawiam ciepło i życzę powodzenia i dużo spokoju.

    OdpowiedzUsuń
  98. Mam pytanie o szablon na bloga. Jest darmowy czy płatny? Jak się nazywa, czy ewentualnie możesz podać link? :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  99. Gusiu,
    Zachwycam się Twoim blogiem od dłuższego czasu, emanuje z niego niesamowity spokój, harmonia i piękno, niezmiernie mnie inspiruje twoje otoczenie i Ty sama, tak trzymać, nie daj się tym złośliwym komentatorom
    i jedno pytanko ode mnie: gdzie można nabyć strasznie fajne dywany, które są w Twoim salonie, właśnie czegoś takiego poszukuję,
    pozdrawiam
    Monia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  100. Wspaniały bobas, śliczny!

    OdpowiedzUsuń
  101. Zdumiewa mnie fala hejtu, która się tu wylała... Nie przychodzi mi do głowy inne wyjaśnienie jak zwyczajna ludzka zawiść. A ja lubię to miejsce w sieci za to, że nie jest tak szablonowe jak inne ;)

    A skoro mowa o pytaniach to ja też mam – w jaki sposób organizujesz akcesoria okołozwierzakowe? Wiesz, miski, kuwety, zapasy jedzenia, żwirek... Bo ja przyznać muszę, że wymiękam i nie nadążam ze sprzątaniem, bo moje koty robią straszny syf wokół kuwety i misek, sierść jest wszędzie, a żwirek i zapasy jedzenia zawsze zajmują za dużo miejsca. Cóż... w Magicznym Domku wygląda to znacznie lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  102. U mojej kotki w kuwecie bardzo dobrze sprawdza się pellet. Próbowałam już żwirek silikonowy i bentonitowy, zapachowy i neutralny, i stwierdzam, że najlepszym rozwiązaniem (ekonomicznym również) jest pellet. Nie roznosi się tak jak zwykły żwirek, dobrze wchłania wilgoć i zapach. Nie opłaca jednak kupować go w sklepach zoologicznych - wychodzi drogo (3 litry około 10 zł). Najlepiej kupić w sklepie internetowym lub na allegro (30 litrów około 20-25 zł)albo w sklepie z opałem (ale wtedy pytaj o jakość i czy nie ma dodatków chemicznych). Naprawdę warto spróbować:)

    OdpowiedzUsuń
  103. Witam Cie Gosiu!
    Ja tylko chciałam napisać że doskonale rozumiem Twój brak czasu. Też jestem mamą 11-miesicznego synka który bardzo dużo potrzebuje mojej uwagi. Też mam bloga na którego nie zaglądałam od czasu gdy pojawił się Kubuś. Chociaż nikt tam za mną nie tęskni bo nie jest zbyt popularny, ale lubię go bardzo i mam nadzieje że do niego wrócę. Podziwiam Cię za porządek który masz u mnie to jedne wielkie pobojowisko. Pozdrawiam wierna czytelniczka :)

    OdpowiedzUsuń

© Magiczny Domek. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig