sobota, 22 kwietnia 2017

DIY: Lampa w Stylu Retro

Są takie rzeczy, które nie wszędzie będą pasować i nie każdemu będą się podobać. Rzeczy tak zwyczajne dla innych, że aż nadzwyczajne dla wtajemniczonych posiadaczy. Lubię jednak gdy właśnie takie przedmioty pojawiają się w domach, bo czynią wnętrza bardziej spersonalizowane, mniej sztampowe i jak z katalogu. Już wielokrotnie pisałam, że właśnie z umiłowania do pewnych ozdób, nie mogłabym się oddać stylowi w zupełności nowoczesnemu. Tam pozostaje tylko miejsce na design i pochwałę minimalizmu. I chociaż moje zboczenie zawodowe powoduje, że zachwycam się naprawdę skrajnymi stylami w urządzaniu wnętrz, już dawno dotarło do mnie, że we własnym domu trzeba być przede wszystkim sobą. Można szukać inspiracji, ale gdy robimy to zgodnie z tym co nam w duszy gra, a nie z tym co jest akurat modne, daje nam to najwięcej satysfakcji i zadowolenia (pisałam o tym tu - KLIK).

Dziś chciałabym Wam przedstawić jak w prosty sposób (a właściwie na parę sposobów) odmienić zwykłą lampę. Moją inspiracją, będzie niezwykle sentymentalna lampa, w całości zrobiona przez moją Babcię, która towarzyszy mi już ponad 25 lat! Gdziekolwiek była, pasowała jak ulał, bo jej wyjątkowość i ładunek sentymentalny był zawsze bardzo silny. Na początku oczywiście stała w moim pokoiku z dzieciństwa, a potem w pokoiku młodej panny na studiach (na półce z książkami - KLIK), następnie wyprowadziła się ze mną do naszego pierwszego mieszkania i zajęła honorowe miejsce w przedpokoju (na komodzie - KLIK). Nie mogło zdarzyć się inaczej i lampka od razu znalazła swoje miejsce w nowym Magicznym Domku i towarzyszy nam codziennie w naszej kuchni nadając taki niesamowicie ciepły klimat kafejki. 
Przynajmniej właśnie tak nam się kojarzy. :)





Babcia czyli moja Babi, zrobiła ją w zupełności sama, używając do tego starej butelki od wina, własnoręcznie zrobionego klosza oraz starych znaczków. Co ciekawe, znaczki nie są kupione, tylko odmoczone od starych pocztówek i listów, z widocznymi stemplami. Przemierzyły kawał świata, by przesłać wszelakie historie i wiadomości, a następnie znalazły się właśnie na mojej ukochanej lampce. Magia! :)

Lampka może pasować w wielu pomieszczeniach nadając klimatu retro. Oczywiście zachęcam Was do zbierania własnych, prawdziwych znaczków (najlepiej z wysłanych listów), jednak mam świadomość, że era papierowych listów odeszła już w zapomnienie, a znaczki z urzędowych pism może nie będą aż tak romantyczne. :) Jednak może macie w swojej rodzinie jakieś klasery z pięknymi znaczkami, które kiedyś się zbierało, albo stos listów jeszcze z czasów młodości, z których można coś uzyskać. 
Ja ponieważ, już mam swoją wyjątkową lampkę, nie zastanawiałam się nad kompletowaniem prawdziwych znaczków na kolejną lampę, ale buszując w internecie w jednym z ulubionych papierniczych sklepów Rzeczownik, natrafiłam na urocze naklejki w kształcie znaczków, z setką różnych wzorów. I pomyślałam od razu, by wziąć się za naprawę i odmianą abażuru w lampie w saloniku na górze. I tak powstało małe spontaniczne DIY, które z przyjemnością wykonałam w towarzystwie Marysi. :)

Oczywiście lampka nie jest aż tak wyjątkowa jak mojej Babi, ponieważ odmieniłyśmy tylko abażur, ale i tak efekt jest uroczy. 

Zabrałam się za przyszycie drucika do sztywnego papieru, który się poluźnił przy używaniu (abażur jest dość stary i wyłudziłam go kiedyś od Mamy). Ale do zrobienia swojego, można użyć oczywiście dowolnego abażuru, dostępnego chociażby w Ikei. Warto, by był w kremowo brudnych odcieniach, które wpasują się w klimat retro.




A następnie poprzyklejałyśmy naklejki w kształcie znaczków. Ponieważ naklejki miały dość delikatny klej (przeznaczony raczej do papieru), użyłam dodatkowego kleju na każdy znaczek. To Marysia decydowała, która naklejka będzie następna i przyklejanie sprawiło jej niezwykłą przyjemność. :)






 I po jakimś czasie, cały klosz został odmieniony. :)





Świetnym rozwiązaniem, gdy nie mamy jednak znaczków (lub ich zamienników) lub gdy nasz klosz jest większych rozmiarów, jest uzbieranie np. oryginalnych, pięknych etykiet od wina. Taką lampę ma moja Babcia u siebie. 
Etykiety można odmoczyć i zdjąć z butelek, a następnie wysuszyć. To też może być sentymentalna podróż każdej rodziny, gdyż można przykleić (a nawet dyskretnie podpisać) wszystkie ważne wydarzenia z naszego życia. Ślub, urodziny, rocznice, wyjątkowe spotkania itp. 
Powiem Wam, że sama niosę się z zamiarem skompletowania takich sentymentalnych etykiet, tym bardziej, że trzymamy jeszcze parę win, podarowanych nam w dniu naszego ślubu! :)

Jestem bardzo ciekawa jak Wam się ten pomysł podoba. :)

Pozdrawiam Was ciepło i zapraszam niebawem na kolejnego posta z wiosennym tematem. :)

Do napisania!


SHARE:

niedziela, 16 kwietnia 2017

Dekoracja stołu na Wielkanoc ' 17

Życie bywa czasami przewrotne i to w pozytywnym tego słowa znaczeniu. W tym roku stół Wielkanocny przygotowywałam z 9 miesięcznym brzuchem, robiąc wszystko powoli, na luzie, ale wciąż z niebywałą przyjemnością. I powiem Wam, że to właśnie w tym roku, ta edycja stołu, podoba mi się najbardziej. Naturalne akcenty, białe materiałowe serwetki i prościutkie pisanki. 
Zawsze z wielką przyjemnością wklejam do blogowego pamiętnika świąteczne stoły i dekoracje. Miło po latatch przenieść się w czasie i przypomnieć sobie np. Wielkanoc dwa lata temu, gdy jednocześnie urządziliśmy chrzciny Marysi (klik). :)

I chociaż pogodę zapowiadali tragiczną, pomimo jej zmienności, pojawia się czasami piękne słońce. Ze względu na nasze rodzinne dzieciaki, które jeszcze chodzą na drzemkę, dziś zaczynamy troszeczkę później. Tym bardziej nie musimy się przesadnie ze wszystkim śpieszyć. Takie święta lubię najbardziej!





Będziecie się pytać skąd ta zastawa stołowa (która zdobi z resztą praktycznie każde nasze święta). Dostałam ją od Mamy, która kupiła ją z 15 lat temu!

 

Na zdjęciach, jak zwykle krzeseł brak, bo to ostatni element, który ustawiamy.






I chociaż talerzy w rodzinie mamy sporo, to staramy się ze wszystkich sił, by nie przesadzić z ilością jedzenia. W świętach nie chodzi o to by się przejeść, ale popróbować różnych pysznych rzeczy i spędzić czas w gronie rodzinnym. Z pomocą Mamy, która zwłaszcza w tym roku robi najwięcej rzeczy, staramy się znaleźć złoty środek.


Przy okazji, pragnę Wam życzyć spaniałych chwil, wypełnionych miłością i spokojem, którego na co dzień często nam brakuje. By wraz z Wielkanocą i wiosną obudziły się w Was pokłady dobroci i dobrej energii, która będzie napędzała do życia. Wesołego Alleluja!









Drewniane jajeczka i zajączek w konewce - TKMaxx.



Lecę wpuścić zajączka, by schował gdzieś prezenty dla dzieciaków, a potem przygotować wiosenną sałatkę. 

Ściskam Was więc mocno i do napisania po Świętach! :*
SHARE:

piątek, 14 kwietnia 2017

Stęsknieni Za Wiosną - Salon

Dziś wpis na szybko. Zanim salon zamieni się w wielką jadalnię, którą zdominuje świąteczny stół na nadchodzące święta, uchwyciłam w nim trochę słońca, za którym bardzo tęsknimy. I chociaż narzekać nie można, bo chociaż chłodno, to pogoda zmienna, kwietniowa, trochę tego słońca w ciągu dnia pokazuje. W salonie, jak to o tej porze bywa, pojawiły się malutkie, wiosenne zmiany. Zatrzymałam je w ten jeszcze cichy dzisiejszy poranek, zanim ruszyliśmy z przygotowaniami na święta.







Plakaty - wall-being
Kosz mojżesza - Mokke
Wazon na stole - VOX
Poduszka na fotelu - Next
Poduszki na kanapie - H&M Home






 

A już niebawem tegoroczna dekoracja Wielkanocnego stołu.
Do napisania! :*
SHARE:
© Magiczny Domek. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig