piątek, 22 września 2017

Nowa Garderoba

Nadszedł taki czas, że najchętniej nie wychodziłabym z domu. Gdy pada i jest szaro buro na zewnątrz, mam ochotę zaszyć się w ciepłej pościeli lub... na ogromne porządki! ;) 
Nie czekam na czas przedświąteczny, tylko sukcesywnie sprzątam kawałek po kawałku Magiczny Domek od września. Mam taki plan, że w grudniu będzie błyszczał niczym wigilijna gwiazdka. :) Ale zanim wezmę się za kuchenne szafki i pucowanie łazienek postanowiłam zająć się naszą garderobą. Pomimo iż, robiłam ubraniowe porządki milion razy, dopiero teraz odważyłam się zostawić naprawdę tylko to co noszę. To samo zrobiliśmy z szafą Pana Poślubionego. Szafa niesamowicie przejrzała, a ja poczułam się lekka i paradoksalnie mam co na siebie wreszcie włożyć. Wiem czego ewentualnie mi brakuje, jak również wiem czego absolutnie nie wolno mi kupować (np. miałam 3 pary płóciennych jasnych spodni na lato, bo lubię taki styl, ale prawda jest taka, że takie spodnie zupełnie mnie nie ubierają!). Świadomość mojej sylwetki, stylu który do mnie pasuje daje mi niezwykle dużo satysfakcji i ..spokoju. Zauważyłam, że nie sprawia mi radości ilość posiadanych rzeczy, a wręcz ostatnio czuję się przytłoczona nadmiarem. Jak również nie imponują mi osoby, które noszą codziennie coś innego (raz w życiu), lecz takie, które mają takie ubrania, które idealnie pasują do ich osobowości oraz które mogą łączyć ze sobą w różne zestawy. Ja też zauważyłam, że przywiązuję się do niektórych ubrań. Są takim moim znakiem firmowym i nie waham się wtedy założyć je po raz dziesiąty. Mam w szafie swoją ulubioną sukienkę, która idealnie wpasowuje się w klimat lat 60 tych, który bardzo do mnie pasuje. Czuje się w niej doskonale i nie przeszkadzało mi wystąpić w niej na kilku ważnych wydarzeniach. To, że mam taką sukienkę daje mi również poczucie bezpieczeństwa i wiem, że gdyby nic innego na mnie danego dnia  nie pasowało, mogę ją założyć. Z takich pewniaków cieszę się bardziej, niż z nowej rzeczy.
Jednak nasza szafa na ubrania to był tylko wierzchołek góry lodowej. Ogromnych porządków wymagały pomieszczenia gospodarcze wraz z garderobą na dole. To w niej trzymaliśmy nakrycia wierzchnie, buty oraz różne dziwne rzeczy w starych meblach, jeszcze z poprzedniego mieszkania. Jej urządzenie było w planach od samego początku, ale były rzeczy ważniejsze do zagospodarowania. Aż ostatnio nie byłam wstanie bez nerwów wchodzić do tego pomieszczenia. Jak wiecie, lubię ogólnie panujący porządek w domu, więc tam wrzucałam rzeczy, które mi przeszkadzały. Garderoba również nie była funkcjonalna, wystarczyły dwa pospieszne wyjścia i już panował tam okropny bałagan. Potem, żeby po coś sięgnąć, można było się nieźle wkurzyć. To właśnie te ściany usłyszały z moich ust najwięcej przekleństw. Nie cierpiałam jej i musiałam coś z tym wreszcie zrobić.
I oto ona. Nowa garderoba, która pomimo, iż nie jest jakaś szczególna (umówmy się, że to tylko pomieszczenie) to dała mi ogromną satysfakcję. Jak dobrze, że teraz wszystko ma swoje miejsce. :)


W garderobie trzymamy nakrycia wierzchnie oraz buty. Jest również komoda na narzędzia (podręczne śrubokręty, żarówki itp.) oraz szaliki, rękawiczki i czapki. W koszykach ubrania sportowe (rowerowe P. Poślubionego i moje do jazdy konnej) oraz torebki na prezenty i mój zestaw z lampką do manicure i pedicure. ;) W pudełkach na górze kolekcja moich poduszek, pledy oraz stare zdjęcia. W rogach podróżne walizki oraz drabina. Tak, te wszystkie rzeczy trzeba jakoś w domu przechować. ;)



Wybrałam system z naszej poczciwej Ikei i sama zagospodarowałam przestrzeń. Wiem, że można byłoby zbudować szafki po sam sufit, ale ostatecznie stwierdziłam, że czasami więcej miejsca do przechowywania jest zgubne, bo gromadzimy o tyle więcej! Nie macie pojęcia ile dziwnych rzeczy  ze starej garderoby oraz pomieszczeń gospodarczych poszło dalej w świat.


Na komodzie stoi torebka, którą aktualnie często noszę, a nad komodą wiszą kurteczki Marysi. Zestaw przedszkolaka na co dzień wisi w przedpokoju.



Ilość butów może wydawać się spora, ale to są moje wszystkie buty na każdy sezon od klapek po buty zimowe i kalosze (tylko dwie pary takich delikatnych sandałków są schowane w pudełku). Buty nie powielają się. Jeśli lubię baletki to mam je w kilku rożnych kolorach i fasonach. Mam słabość do butów, ale staram się ją temperować. ;)
Często bywa tak, że chomikujemy buty w różnych miejscach. Jeśli Wam wydaje się, że macie mało, to może po generalnych porządkach (wliczając te stare na dnie szafy, czy nienoszone od kilku sezonów, te na zimę i lato, kalosze, japonki czy buty ogrodowe) okaże się, że posiadacie jeszcze większą kolekcję. Mi również, w poprzedniej garderobie wydawało się, że butów mam mniej, a przecież jeszcze kilka z nich zostało wyrzuconych. Buty w garderobie zajmują więcej miejsca, ponieważ są wyeksponowane. Dzięki czemu nie niszczą się i łatwiej dopasować mi obuwie do danej kreacji. Ależ się z tych półek cieszę! :)

A tak wyglądała garderoba przed zmianą (specjalnie zrobiłam zdjęcie, gdy panował tam "lekki" bałagan po tym, gdy czegoś szukałam i śpieszyłam się do wyjścia tuż po naszym przyjeździe z wakacji (nieschowana walizka).


Jak widać nie zawsze bywało u nas idealnie i zmiana jest ogromna prawda? :)
Oprócz całego ustawienia zmieniłam też przede wszystkim oświetlenie na reflektory z Ikea (klik).
Z takiej nielubianej norki zrobiła się całkiem przyzwoita jasna przestrzeń. :)


Szafa w sypialni też przeszła gruntowne oczyszczenie! Ubrań jest naprawdę tyle ile potrzeba, nie mniej nie więcej. Zostawiłam tylko to co z przyjemnością noszę i pojawiło się kilka nowych (przemyślanych) nowości, które moja garderoba potrzebowała. :)


Powyżej sukienki, które uwielbiam nosić jesienią do kryjących rajstop. Mam zdecydowanie więcej takich niż na lato. ;)





W szafie oprócz ubrań trzymam na dole swoje torebki. Jestem w nich zakochana, bo zostawiłam tylko te największe perełki!


Nawet nie wiecie ile takie porządki dają. To nie jest tylko kwestia ułożenia rzeczy, ale przejrzenie całej zawartości garderoby od ubrań po buty i zrobienie redukcji. Warto też, by za tym szła pewna refleksja, by nie gromadzić nigdy więcej niepotrzebnych rzeczy i nie ulegać chęci posiadania.

Mi zależy na tym, by w naszym domu nie było przypadkowych, niepotrzebnych rzeczy. By każdy przedmiot miał swoją określoną rolę oraz miejsce. Zrobienie porządku w szafie jest świetnym początkiem! Spróbujcie!

Pozdrawiam Was serdecznie i do napisania! W weekend zabieram się kuchnię! ;)

Wasza G.
SHARE:

18 komentarzy

  1. Hej. A od tych butow nie śmierdzi w tym malym zamknietym pomieszczeniu i nie przechodzi na ubrania? Sorry za pytanie ale jak zobaczylam zdjecia to taka mysl mi sie nasinela. No chyba ze wasze nogi zawsze pachna pomaranczami i sie nie poca nie brudza i w buty nie wsiaka. No i na dworzu nie wdeptujecie nigdy w rozne niespodzianki nawet te maluskie. Pozdrawiam i zycze tylko przyjemnych zapachow :) asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ pytanie! ;) Na zapobieganie przykrym zapachom są specjalne środki. A jeśli chodzi o buty, to właśnie dlatego warto kupować takie, które oddychają. ;)

      Usuń
    2. Rozbawiło mnie to pytanie do łez:))W sumie może chodziło Asi o to,że buty jako takie mają swój taki skórowo-klejowy zapach,no i w przeciwieństwie do ubrań nigdy ich nie pierzemy...Ewa.

      Usuń
    3. No niespodzianki raczej usuwa się z butów przed włożeniem do szafy ;)

      Usuń
    4. Mikroskopijnych niespodzianek nie usuniesz bo nie zawsze sie je widzi ale gdy sie kumuluja to nie sa juz takie bez znaczenia. Nie kazdego stac na buty oddychalne-skorzane naturalne... Nie ma glupich pytan Gosiu sa malo trafne odpowiedzi ;) podziwiam lad i zamiliwanie do schludnosci :) I nie boje sie niewygodnych pytan. Pozdrawiam wszystkich asia

      Usuń
    5. Hahahha, kobieto - jesli Twoje nogi smierdza tak, ze az wsiaka ci to w buty to ja proponuje wizyte u lekarza i wieksze dbanie o higienie. Bo to nie jest normalne, ze stopy kobiety capia jak u swini lacznie z butami !

      Usuń
  2. Ogromna różnica po porządkach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Super porządek się opłaca

    OdpowiedzUsuń
  4. Zainspirowalas mnie! Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przy okazji zdradź skąd ta piękna czarna torebeczka, którą aktualnie nosisz. Super wyszły Ci porządki. :) Pozdrawiam Ada

    OdpowiedzUsuń
  6. Po powrocie z Polski też zabieram się za gruntowne porządki. Kilka worów rzeczy czeka w piwnicy, w kanciapie w mieszkaniu albo poupychanych w naszych szafach na pozbycie się - oddanie albo sprzedaż :) mąż się śmieje,że po co ja robię zakupy internetowe skoro i tak zawsze połowę zwracam... I o to chodzi - biorę tylko to co mi pasuje. Przeprowadzając się do Niemczech zachłysnełam się kupowaniem rzeczy (w Polsce nie było mnie stać a tu świetne ciuchy można dostać za 3-10 e). Ileż z tego poszło już w świat. Teraz robię bardziej przemyślane zakupy. Szczególnea uwagę zwracam na buty - nie kupuje bo tanie (a potem nogi obtarte) a przede wszystkim muszą być wygodne, ponieważ mam bardzo wymagające stopy. Uwielbiam Cie czytać, motywujesz do działania, do ogarniania swojej przestrzeni. Selekcję zrobiłam nawet z czytanymi blogami - z Wami zostaje na zawsze ;)
    Aaa i zawsze jak widzę gdzieś leśne motywy czy to np pościel czy np plakaty, myślę... Ooo...by pasowały w magicznym domku ;)
    Z pozdrowieniami Monika z DE

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja mam szafę ("normalnych") rozmiarów, w której mieszczę WSZYSTKO: ubrania, bieliznę, kurtki i płaszcze na wiosnę, jesień i zimę, wszystkie buty (w pudełkach), torebki, plecaki... a nawet swoją suknię ślubną. I obiecałam sobie, że zawsze muszę się w tej szafie mieścić, bo jeśli zacznie mi brakować miejsca, to oznaczać to będzie, że mam za dużo rzeczy i czegoś trzeba się pozbyć ;) To hamuje mnie przed spontanicznymi zakupami (gdzie to zmieszczę?) i mobilizuje do porządków, gdy szafa zaczyna pękać w szwach. Buty, w których aktualnie chodzę (ze 2 pary) stoją w przedpokoju.
    Bardzo fajne porządki Gusiu, niemalże czuję Twoją lekkość, o której piszesz :) To taka ulga po tym, jak człowiek uwolni się w końcu od rzeczy, które go emocjonalnie więziły i obciążały. Trzeba to robić raz na czas. I zgodzę się również z tym, że im więcej człowiek ma miejsca (większe mieszkanie, więcej zakamarków itp.), to tym więcej rzeczy gromadzi.
    Pozdrawiam i trzymam kciuki za dalsze porządki!

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem na etapie pozbywania się zbędnych ciuchów, które już do mnie nie pasują. Sprawia mi to znacznie więcej satysfakcji, niz kupowanie nowych. A taka uporządkowana szafa z minimalną ilością tylko potrzebnych ubrań to moje marzenie, które powoli realizuję:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Co to za piekna torebka?

    OdpowiedzUsuń
  10. niesamowita zmiana. na Twoim miejscu nie chciałoby mi się teraz wychodzić z tej garderoby :-) ja też jestem w szale porządków, ale to pewnie chwilowy syndrom "wicia gniazda". ubrań celowo teraz nie przeglądam, bo w większość się nie mieszczę i pochopnie mogłabym się pozbyć czegoś, co za dwa miesiące będę znów kochać...

    OdpowiedzUsuń
  11. polecam włożenie prawideł do butów, buty zupełnie inaczej wyglądają i mniej (wolniej) się niszczą. Mój mąż to odkrył, również do kupienia w ikei - ja mam te białe z ikei.

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetnie zorganizowana garderoba. Uwielbiam, jak wszystko ma swoje miejsce i jest idealnie poukładane :) Tylko pozazdrościć! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Rany! Piękna garderoba, doskonale zaplanowana i schludna. U mnie ściana na buciki zajmowałaby pewnie ze trzy razy więcej miejsca. :D Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

© Magiczny Domek. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig