piątek, 13 lipca 2018

Wakacje!

Takie wakacje nie powtórzą się pewnie już nigdy, bo kto wie czy będę mogła spędzić je w ten sposób w przyszłości. I chociaż mogłabym skupić się na tych wszystkich trudnych zadaniach, próby ogarnięcia moich dwóch dziewczynek i spełnianiu zachcianek niemalże przez 24 godziny na dobę, to ja cieszę się ogromnie, że spędzimy ten czas od świtu do nocy razem. Marysia bowiem ma od końca czerwca przerwę w przedszkolu i powróci do niego dopiero we wrześniu. Gabrysia za to, odkąd zaczęła pewnie chodzić na dwóch nogach, jest żywym srebrem, na które trzeba mieć nieustannie oko. Oczywiście te same uroki bycia rodzicem funkcjonują w pozostałych miesiącach, ale bardzo mi zależało, by dziewczyny czuły, że to jest czas wyjątkowy, że są to prawdziwe WAKACJE.
I pomimo, iż tak naprawdę w planach mamy jeden wyjazd w lipcu oraz może drugi mały weekendowy w sierpniu, cieszę się bardzo, że spędzimy go większości w domu i ogrodzie. Mieliśmy bardzo aktywny rok, dbamy o to, byśmy mieli wiele atrakcji i coś się u nas działo, jednak zauważyłam, że istnieje cienka granica między pozytywną aktywnością a przebodźcowaniem. Marysia jest bardzo towarzyska, codziennie pytała czy ktoś nas odwiedzi albo czy gdzieś pojedziemy, ale z drugiej strony padała zmęczona już w samochodzie po dniu pełnym wrażeń z przedszkolu. Widziałam, że ostatnie tygodnie wiosny jest już naprawdę przemęczona. Gdy nadeszły wakacje, odetchnęłam z ulgą. I mnie wykończyła ostatnia gonitwa, tak bardzo chciałam zdążyć ze wszystkim, że bywały dni wypełnione po brzegi. Masa spotkań, załatwianych spraw w biegu, ciągłe napięcie, by ze wszystkim zdążyć. 
Chciałabym, by wakacje nie tylko kojarzyły się dziewczynom z wyjazdami ale wolnym czasem, które mogą niespiesznie spędzić w domu. U nas nigdy nie ma nudy. Zawsze powtarzam Marysi, że inteligentni ludzie się nie nudzą! :) Mamy to szczęście, że mamy kawałek ogrodu za domem, wiec, możemy spędzić większość czasu na dworze. Chcę, by wakacje kojarzyły się ze słońcem wpadającym przez gałęzie drzew, bieganiem boso po trawie, z pysznymi posiłkami jedzonymi pod chmurką, pikniku na kocu w ogrodzie. Puszczaniem baniek, zbieraniem skarbów natury i zabawą z psami w ganianego. Cenny czas, by nigdzie się nie śpieszyć i nic nie musieć. 




Ale co jeśli pogoda nie będzie nam sprzyjała? Przecież polskie lato pełne jest przelotnych burz i załamań pogody. Powiem Wam, że ja właśnie bardzo lubię tą zmienność, bo dzięki niej można robić różne rzeczy. Po upalnych dniach, pełnych słońca i szaleństw na świeżym powietrzu, przyjemne schować się przed deszczem i zrobić coś artystycznego. Przygotowałam dla Marysi zestawy artystyczne na tą ewentualność, by mogła oddać się w pełni wakacyjnej twórczości.


Zrobiłam dwa zamówienia przez internet, ale też sporo rzeczy kupiłam w Lidlu czy Ikei.


Kreda do pisania, plastelina z zestawem do robienia pizzy, kolorowanki, kredki, origami, nowe puzzle, zestaw do robienia biżuterii, zestaw do robienia wzorów z koralików z Ikei (brak na zdjęciu), zestaw do robienia masek, zestaw artystyczny do tworzenia kolażu oraz zestaw do robienia dużych baniek. 


No i co najważniejsze książki! Bez tego u nas ani rusz. I chociaż regał pęka już w szwach, pojawiły się nowości na wakacje.

Bardzo chętnie kontynuujemy czytanie serii, które mamy już w swojej kolekcji, dlatego czym prędzej zamówiłam kolejne części Mysiego Domku oraz Pucia i Misia i jej Pacjenci. 
Teraz w wakacje czytamy książki kilka razy dziennie, więc zapas musi być! ;) 


Do książek dla dzieci mam wielką słabość, więc jeśli widzę jakieś piękne wydanie książki dla starszych dzieci nie waham się by je zamówić. I tak na półce czeka Tajemniczy Ogród, a Kubuś Puchatek w oryginalnej wersji już mocno zaciekawił Marysię. 

Ostatnio pojawiła się u nas masa nowości, ale dawno żadna książka, aż tak mnie nie zaciekawiła jak  "Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek". To 100 historii o niezwykłych kobietach. O sile jaką mają, by wygrać z trudami, brakiem równouprawnienia i dyskryminacją. O ich sukcesach i wyjątkowych życiorysach. A co najlepsze i rodzic w czasie czytania czegoś nowego się dowiaduje i czerpie z tego przyjemność. Ilustracje przepiękne! Po prostu każda dziewczynka i młoda kobietka powinna tą książkę mieć. I dla chłopców będzie cudowną, inspirującą lekturą, bo warto od najmłodszych lat uczyć ich, że kobieta to nie tylko księżniczka w wieży czekająca na księcia. Niech mamy pokazują chłopcom jaki jest naprawdę kobiecy świat. Będą zachwyceni! Naprawdę wyjątkowa pozycja. Polska wersja "Piękne umysły" jest w podobnym klimacie.


Bardzo podoba nam się seria Wiosna i Lato Toli. Właśnie teraz ją czytamy.



I dla małej Gabrysi coś się znajdzie, bo złapała bakcyla po siostrze! Ciągle chodzi z książką w ręku i przegląda obrazki.


Marysia chłonie wszystko jak gąbka i jest bardzo zafascynowana światem i nauką! I pomimo, iż są wakacje, ciągle chce uczyć się nowych literek, liczy przedmioty i interesuje się przyrodą. Wakacje to dobry czas, by uczyć się poprzez zabawę, nie dlatego, że trzeba, tylko dlatego, że się chce. Tak więc parę razy w tygodniu robimy sobie "domową szkołę". :)






Czeka mnie sporo "pracy" z dziewczynami, a do tego dużo atrakcji remontowych w Magicznym Domku. Mamy w planach wymianę dachu oraz ogrodzenia przez domem, modernizacje elewacji oraz zmianę w pokoju dziewczyn. Będzie się działo!

Jednak w tym całym zamieszaniu mam zamiar skorzystać z wakacji i również znaleźć czas dla siebie. Chorowity czerwiec wykończył mnie ogromnie i muszę się zregenerować. Wiem, że teraz jest to dla mnie sprawa priorytetowa! Dlatego przede wszystkim chcę zwolnić. Czytać książki, mieć chwilę na praktykę jogi i jazdę konną, spisać swoje przemyślenia do pamiętnika, nadrobić ukochane filmy i seriale. Mieć czas dla moich najbliższych, ale również dla samej siebie. Czasami bowiem w samotności i spokoju człowiek może usłyszeć samego siebie.


Taka godzinka w cichej sypialni, gdy milusińscy pójdą sobie na lody jest dla mnie teraz po prostu bezcenna. 


Kilka lżejszych książek zabieram niebawem na wyjazd.




W ten letni czas, chcę poeksperymentować również kulinarnie. Bardzo mnie ciągnie w stronę zdrowego jedzenia, domowego chleba oraz przetworów. Jemy ostatnio coraz mniej mięsa, dlatego szukam nowych przepisów kuchni wegetariańskiej i wegańskiej.


Marzy mi się mała kuchnia letnia, bym mogła pichcić potrawy na świeżym powietrzu, podczas zabaw dziewczyn w naszym ogrodzie. 


Jeśli chodzi o seriale, to muszę Wam koniecznie polecić mini serial "Małe kobietki". W ramach moich wakacyjnych postanowień, poświęciłam mu cały wieczór (składa się z 3 odcinków). I po prostu oszalałam. Naprawdę nie wiem czy to kwestia moich wewnętrznych przemian, czy różnych przeżyć w życiu, ale ten seans był dla mnie terapeutyczny. Przepłakałam prawie wszystkie odcinki. Ze szczęścia, euforii po smutek i rozpacz. Cała paleta uczuć. Najdziwniejsze było to, że wcielałam się po trochu w każdego z bohaterów i przeżywałam na nowo, rzeczy, które działy się w moim życiu. Złamane serce, choroba bliskiej osoby, miłość do córek, troska o najbliższych. Przepiękne zdjęcia, a uroda czterech sióstr zjawiskowa, taka naturalna, niewymuszona. Gdy obejrzałam ostatni odcinek, byłam oczyszczona wewnętrznie i zasnęłam jak dziecko.

Z niecierpliwością czekam na chwilkę dla siebie, by obejrzeć drugi sezon serialu "Ania, nie Anna". Po prostu ciągnie mnie do tamtych czasów, gdzie wyznawane były trochę inne wartości i inaczej płynął czas. Jak tylko mogę uciekam z tego współczesnego świata do książek, filmów czy natury.



Żyjemy w bardzo specyficznych czasach, gdzie z jednej strony otaczamy się przedmiotami, które mają nam zaoszczędzić czas (samochód, pralka, zmywarka, zakupy internetowe), z drugiej strony w ten zaoszczędzony czas upychamy na siłę dodatkowe aktywności. Plan tygodniowy zapisany po brzegi, a w weekendy staramy nadrobić jeszcze więcej straconego czasu. Jeśli biegniesz zdyszany na zajęcia jogi i dlatego nie możesz się na nich wyciszyć i uspokoić, to chyba nie jest to cel, który chcesz osiągnąć. Gdy ciągle o czymś zapominasz, nie dajesz rady funkcjonować bez kalendarza i notatek, to być może za dużo bierzesz sobie na głowę. Myślę, że wiele z nas cierpi na syndrom pominięcia. Nazywam to taki stan, gdy chcemy by nic nas nie ominęło, chcemy uczestniczyć we wszystkich ważnych wydarzeniach kulturalnych i towarzyskich. Chcemy we wszystkich swoich rolach życiowych być na 100%. A tak po prostu się nie da. Życie składa się z wielu etapów, w których płynnie zmieniają się priorytety. W te wakacje chcę jeszcze mocniej poświęcić się temu co jest dla mnie teraz ważne. A oprócz rodziny, ważne jest dla mnie pewna podróż, nie tylko wakacyjna. Podróż do zaginionej siebie.
Mam nadzieję, że o niej kiedyś Wam napiszę.

Jutro wyjeżdżamy, więc wracam do pakowania. 
Pozdrawiam wakacyjnie i do napisania po naszym powrocie! 

Wasza G.
SHARE:

26 komentarzy

  1. Uwielbiam!❤Teraz kiedy mam więcej obowiązków na głowie,czas wypełniony po brzegi,praca zawodowa i dzieci 24/h zupełnie nie mam czasu dla siebie...Kiedy postanowie choć przeczytać parę stron z ulubionej książki padam jak mucha ze zmęczenia.I te Twoje posty jako jedyne czytam między łykiem kawy a pójściem do pracy,przygotowaniem obiadu itp. I cieszę się jak małe dziecko 😊Wiele mamy wspólnego...Udanego wypoczynku!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałam zapytać o to jak jest u was z książkami. Widzę że wszystkie są w bardzo dobrym stanie i są szanowane. Marysia na pewno ma już książki z cienkimi stronami. Czy kiedy Marysia je czyta to Gabrysia nie niszczy jej książeczek, nie rwie karteczek i nie zagina rogów. ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie o to samo chciałam zapytać. Moje dzieci niszczyły wszystko książeczki, zabawki.😊

      Usuń
  3. Przynudzasz jak zwykle kobieto.Pseudofilozoficzne rozważania,za dużo tego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty znudzony Anonimie, idź precz z tego bloka i nie męcz się więcej z nami!!! Pozdrawiam Gusię i czytelniczki!!! Asia (nieznudzony anonim)

      Usuń
    2. Zawsze zastanawiam się po co ludzie robią takie wpisy. Nie podoba Ci sie, to nie zaglądaj, przestań czytać. Po co denerwować siebie, a potem innych. Może zamiast tracenia czasu na bezsensowne komentarze, lepiej poszukać inspiracji dla siebie.
      P.S. Pozdrowienia dla Ciebie Gusiu i całej rodzinki. Udanych wakacji!

      Usuń
  4. Bardzo dziękuję. Za wszystko. Za każdy post. Za energię, którą tutaj dostaję. Za spokój i wyciszenie, które odczuwam, po wizycie tutaj. Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj, Doskonale Cię rozumiem- mamy podobną sytuację z przedszkolem, ale postanowiłam wykorzystać ten wspólny czas maksymalnie. Trudno przewidzieć jak sprawy potoczą się w przyszłości, a dzieci tak szybko rosną.
    Z przyjemnością podglądam Wasze kadry, zwłaszcza że obecnie wkraczam w (odmienny) męski świat rażenia;)
    Dostrzegłam, że lubicie książki obrazkowe. Jeśli mogłabym Ci coś polecić to zerknij na tytuł ,,Wielka podróż rodziny Wszędobylskich,, (Beatrice Vrillon). Mój Wojtek jest zachwycony i myślę że Siostrą lektura również przypadnie do gustu.
    Pozdrawia serdecznie i życzę udanych wakacji

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniały wpis, niby o wakacjach, niby o zbliżających się remontach, a tak naprawdę o miłości do dzieci; o dawaniu im tego co najcenniejsze: czasu; o zarażaniu ich piękną, wartościową pasją: czytaniem; o cieple domowego ogniska. A przynajmniej ja tak to widzę:)
    P.S. Zdjęcie małych siostrzyczek czytających książeczki jest przeurocze!

    OdpowiedzUsuń
  7. Twoj blog i instagram obserwuje od jakiegos juz czasu.Zawsze, gdy widze zdjecia Twojego domu,mam ochote zabrac sie za porzadkowanie swojego:)Emanuje z nich taki jakis lad,harmonia i spokoj.Wszystko wydaje sie starannie przemyslane i zaplanowane.To u Ciebie podpatrzylam dywan z IKEA; w sklepie nie zwrocilabym pewnie na niego uwagi, a wyglada swietnie w salonie i super sie sprawdza przy dwojce dzieci:)
    Niektorzy zarzucaja Ci tu materializm i "chwalenie sie" rzeczami.Ja uwazam,ze lubisz otaczac sie ladnymi,nieprzypadkowymi przedmiotami i lepiej sie czujesz w przyjaznym dla oka otoczeniu. A jesli stac Cie na zakupy, to tym lepiej dla Ciebie.Ja na Twoim blogu szukam inspiracji wnetrzarskich i kosmetycznych.Jestem w takim wieku,ze uwazam,ze lepiej kupic jedna lepsza (i pewnie drozsza) rzecz niz dziesiec tanszych.
    Pozdrawiam!
    Iza
    P.S.Jako nastolatka zaczytujaca sie w ksiazkach L.M.Montgomery zalowalam bardzo,ze nie urodzilam sie w XIX wieku:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięknie Gusiu! Życzę Wam cudownych wakacji i udanych tych "wewnętrznych" i "zewnętrznych" podróży :)Ja przy moich dziewczynkach miałam odwagę zmienić w życiu to, czego najbardziej się obawiałam w coś, o czym już od dawna marzyłam. Uściski dla Magicznego Domku! Blanka

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratuluje ze jestescie inteligentni no bo nigdy sie nie nudzicie! :)) bosko.
    Znudzilam sie cos ostatnio...
    Pozdrawiam Joasia

    OdpowiedzUsuń
  10. Po prostu fajny post, nie jest wcale pseudofilizoficzny. To co autorce siedzi w glowie i na sercu zrecznie przelala na papier. Tak to odbieram, byc moze dlatego, ze czesc przemyslen pokrywa sie aktualnie z moimi. Pozdrawiam Magiczny domek

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękny wpis :) Rozumiem Cię doskonale, ja też często mam wrażenie, że otaczający nas świat zwariował, że skupia się nie na tym co ważne. Ja mam już trochę lat za sobą i z perspektywy czasu widzę, że trzeba słuchać tego co Ci w duszy gra, a światem się nie przejmować ;) Tak jak piszesz, nie da się wszystkiego robić naraz i to jeszcze idealnie. Najważniejsze to nie przejmować się krytykantami ;) Dla mnie piękne jest to jak dbasz o dzieci, rodzinę, dom – jak przekazujesz im swoją postawą i zaangażowaniem wartości. Owocem moich wewnętrznych poszukiwań mogą być słowa A. de Saint-Exupery „Dobrze się widzi tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”.
    Owocnych poszukiwań dla Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem stałą podczytywaczka, ale pierwszy raz komentuję😉 post jak zwykle piękny i zachęcający do działania. Widzę, że lubicie z Marysią myszkową tematykę, więc polecam Wam książkę "w jeżynowym grodzie" Jill Barklem, jest przecudna, taka w Waszym stylu (o ile jeszcze jej nie znacie 😉)
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam Twoje posty i o makijażu, i o książkach i o życiowych przemyśleniach, zwracasz uwagę na to co ważne, na małe rzeczy i codzienność, jakże ulotną a tak bardzo niedocenianą.
    Muszę obejrzeć ten serial "Małe kobietki", koniecznie.

    OdpowiedzUsuń
  14. "Patrick Melrose" to trudna książka... Gwałt ojca na kilkulatku... dla mnie niecoś przejścia.

    Zauważyłam, ze często piszesz o potrzebie zwolnienia. O ile remonty, choroby to taki kolowrot, którego nie da się uniknąć i trzeba przez to po prostu przejść, o tyle codzienność zależy od nas samych. Sami sobie wmawiamy tę gonitwe i pęd, nikt nas do tego nie zmusza, nawet "dzisiejszy świat".

    OdpowiedzUsuń
  15. Posta jak zwykle czytałam z wielka przyjemnością❤️ a co do zmian w Waszej diecie Eliza Wydrych (fashionelka, @elajza na instagramie) wydała ebooka semiwegatarianskiego - myśle, ze mogłabyś się nim zainteresować 😊 pozdrawiam Was serdecznie, odpoczywajcie na wakacjach!

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak zawsze fajny post. Jeśli chciałabyś podpatrzeć przepis na własny chleb lub prostą wędlinkę to zapraszam do mnie miedzyklebkiemakuchnia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Cudowny zestaw ksiazeczek. Drugi sezon "Ani nie Anny" cudowny i lepszy od pierwszego chyba. Obejzalam w 3 dni. Akrorka grajaca Anie pochodzi z miasteczka w ktorym mieszkam i bardzo jej kibicuje. A tymczasem za twoja namowa lece obejrzec male kobietki. Zycze wspanialych wakacji :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Dziękuję za ten wpis. Błoga radość i spokój jaki bije ze zdjęć udzielił się także i mi. Czytam, gdy na rękach zasnęła mi wlawłaś 7miesięczna córeczka :) Mam nadzieję, że też będę umiała stworzyć mojej małej taki magiczny domek. Jestem wdzięczna, że piszesz już tyle lat, nie przestawaj!
    Serdecznie pozdrawiam,
    Agata

    OdpowiedzUsuń
  19. Też tak odczuwam wakacje - odpoczynek od codziennej bieganiny i niespieszne cieszenie się swoją obecnością. Moje wakacje przyjdą dopiero we wrześniu, niemniej już teraz gdy tylko przychodzi weekend próbuję go spędzić w spokoju, bez biegu i szaleństwa.
    Zastanawiam się czy ten codzienny pęd naprawdę jest potrzebny, czy jednak sami go sobie niepotrzebnie narzucamy.

    OdpowiedzUsuń
  20. Kurczę, jak tak czytam ten post to co chwilę myślę, że muszę się do czegoś odnieść w komentarzu. Mam tyle tych myśli, że jak już zaczynam pisać to nie pamiętam:) ale po kolei
    1. Rozumiem co masz na myśli chcąc dać swoim dzieciom takie poczucie letniej swobody i szaleństwa oraz beztroski. Sama pamiętam jak to było biegać na bosaka po ogrodzie dziadków. Niezapomniane chwile i takie ulotne uczucie, które dorosłym jest obce, bo im towarzyszą inne odczucia, też pozytywne, ale inne jednak.
    2. My też nie zapominamy o nauce w lecie:) takiej luźnej, ale dbamy o rozwój, umysłowy i manualny, bo to bardzo ważne.
    3. Idę zaraz kupić hamak.
    4. Czy zauważyłaś, że współczesne bajki np. kraina lodu, nie pokazują już kobiet jako bezbronne istoty, które potrzebują ratunku ze strony dzielnego rycerza? Księżniczki są dzielne i nikt im nie będzie mówił co wolno a czego nie:)
    5. Jak Marysia pięknie pisze!
    6. Czy książka Agnieszki Maciąg jest dobra? Zastanawiam się nad kupnem.
    7. Muszę pooglądać "Małe Kobietki"
    No to chyba tyle:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Fajnie jest móc spędzić całe wakacje z dziećmi, bez pośpiechu, pracy itp. Tylko,że mało kto może sobie na takie wakacje pozwolić. Twoje wpisy są mocno odrealnione.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są realne;twoja realność nie musi być kogoś innego realnością. Skończmy z tą złośliwością proszę.

      Usuń
  22. Piękny, mądry wpis :-). Ja mam podobne podejście do życia i wakacji. Też jestem podwójną Mamą, mam psa, pracuję w szkole. Ostatnio przeczytałam książkę "Pełnia życia" Agnieszki Maciąg i też rozpoczęłam pracę nad sobą. Jesteś mądrą mamą. Gratuluję i pozdrawiam serdecznie :-). Ola

    OdpowiedzUsuń

© Magiczny Domek. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig