piątek, 27 lipca 2018

Wakacyjne Migawki: Górska Legenda

Witajcie kochani po małej przerwie oraz wakacjach, o których już trochę zapomniałam, bo po powrocie rzuciłam się w wir porządków, zmian w domu i przygotowań do remontu. Ale właśnie po to są wakacje, by naładować akumulatory, poszukać inspiracji i mieć zapał do dalszej realizacji marzeń! :)

Tym razem udaliśmy się na południe Polski do Szczyrku, gdzie zatrzymaliśmy się w uroczym miejscu. Górska Legenda, bo tam spędziliśmy nasz wypoczynek, okazała się być bardzo kameralnym zadbanym miejscem z przyjazną i rodzinną atmosferą. Bardzo lubię takie miejsca, nie przepełnione ludźmi, gdzie można zaznać trochę spokoju i ucieczki od zgiełku miasta. 

Urokliwe miejsce!



 Wewnątrz domek był cudownie wykończony. Od razu wróciłabym do domu i zrobiła całe wnętrze w drewnie! :P








I małe poddasze z 2 sypaniami i kącikiem "czytania" - tak go nazwała Marysia.





 



Przepięknie utrzymany ogród zawsze działa na mnie tak, że po powrocie zabieram się za ostre koszenie, pielenie i porządki w naszym. Nic tak na mnie nie działa - żadne tam "bogate" domy, jak to, gdy ktoś ma schludnie i czysto na podwórku! ;)

Do tego piękny, niewielki podgrzewany basen, który zawsze miał temperaturę 5-6 stopni większą od powietrza. Dla dziewczyn to super frajda!






Pogoda była wspaniała, więc wybraliśmy się na małą wycieczkę na szczyt Skrzyczne. Póki co wozimy pupy kolejkami, ale już planujemy takie prawdziwe chodzenie po górach, gdy nasze dziewczyny trochę podrosną.


Drugie śniadanie w takich okolicznościach - marzenie!



Domek posiada swój aneks kuchenny, więc można było przygotować małe co nieco po powrocie.



A potem jak zaczęło lać, tak lało przez 3 bite dni. I to tak naprawdę! Gdy u nas w centrum Polski mówimy, że leje cały dzień, mamy na myśli, że pada przez 4 godziny, potem 2 są przerwy, potem, kropi przez godzinę i znów półtorej pada. Tu jak zaczęło padać, tak nie było nawet 5 min przerwy nawet w nocy! To było wręcz niesamowite! :)


 

I zdziwię Was, ale my się wcale przez ten czas nie nudziliśmy. Mogliśmy po prostu odpocząć, wyspać się, poczytać książki. Gdy pada kiedy przebywasz w domu, masz 1000-ce rzeczy do zrobienia. Tu nie musieliśmy nic. Marysia miała zajęcia o 16-19 z dziećmi w sali zabaw i była przeszczęśliwa, bo chyba jej trochę już brakuje swojego przedszkola i dzieci. :)





Nawet na śniadanka chodziliśmy z parasolkami! A te śniadania były po prostu cudowne! Tak jakby w kameralnej kuchni ktoś przyrządził masę frykasów dla swoich przyjaciół. Niezwykle ciepła i rodzinna atmosfera.






Jedyny minus, że w trakcie pobytu złapała mnie koka żółciowa (to jest ból niesamowity!) i na prawie dwa dni przepadłam z termoforem i książką w łóżku.



Tyle co myślę o komentarzach panujących w sieci. :)



Byliśmy molami książkowymi, bo cała rodzina nadrobiła książkowe zaległości.


Największy problem mieliśmy z jedzeniem. Ponieważ nie było tu obiadów, ruszyliśmy zapoznać się z lokalnymi knajpkami. Byliśmy załamani, bo większości to niestety polski fast food w karczmach. Oczywiście lubię czasami zjeść dobre pierogi, czy polskie jadło, ale nie codziennie! Wszystko takie ciężkie i tłuste, a my zazwyczaj tak nie jemy. Przy kolce woreczka, to już w ogóle trzeba uważać. Cudem znaleźliśmy jedyną restaurację, która zachwyciła nas kulinarnie. W Markowej Destylarnii - gdzie co prawda najedliśmy się mięsa za wsze czasy, ale dania były świeże, kreatywne i pięknie podane.






Pod koniec wyjazdu przjechała do nas ciocia Ania i przywiozła ładną pogodę.





Wspaniale wspominam piknik, który urządziliśmy sobie na szczycie góry, plotkowanie do późna w nocy, jak i cudowną letnią kąpiel w basenie o zmierzchu. Chodziłyśmy też do pobliskich galerii, by kupić coś inspirującego do naszych domów. 








Spokojny, cudowny odpoczynek w gronie najbliższych osób. I kolejne wspaniałe miejsce na mapie Polski.



A tak się kończy próba zrobienia zdjęcia mamie z córkami. :)


Do napisania niebawem. Czekajcie na migawki miesiąca, a potem w sierpniu planuję sporo wnętrzarskich wpisów!

Buziaki! :*
SHARE:

11 komentarzy

  1. Uwielbiam Was za te cudne wypady w polskie zakątki..:)Ewa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale fajny wypoczynek :) Aż pojechałabym sobie w góry :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miło słyszeć, że podobało się Wam na południu Polski. Pochodzę z tych stron. Wstyd się przyznać, ale sama jeszcze niedawno uważałam, ze Szczyrk nie jest zbyt atrakcyjny. Jednak pojawiają się nowe super miejsca jak Gorska Legenda. Zdecydowanie będąc w Szczyrku polecilabym odwiedzić lezace nieopodal Bielsko-Biała, piękne miasto nazywane małym Wiedniem :) tutaj moglibyście wybierać spośród dużej ilości super ciekawych restauracji, kawiarni, lodziarni. Polecam zwiedzić to miasto, uwielbiam je :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gusiu, wśród tych pięknie radosnych zdjęć jest uwieczniony manekin ubrany w przepięknie prosty i uroczy strój. Czy wiesz może czyje to dzieło? Albo chociaż jak nazywała się galeria z tym asortymentem?

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudownie !!! Cudowna rodzinka !!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Cześć. Jak zwykle piękny wpis i zdjęcia. Mam pytanie odnośnie sali zabaw, w której zajęcia miała Marysia. Czy ta trawa na ścianach była namalowana, czy były to naklejki? Wygląda to cudownie, a jestem w tekście szukania inspiracji do pokoju dziecięcego. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Super wakacje. Szkoda, że pewnie większość ludzi nie stać na taki odpoczynek.

    OdpowiedzUsuń
  8. Od ogladania zdjec juz czuje sie troche wypoczeta;) Ładnie Ci w tej fryzurze

    OdpowiedzUsuń
  9. Niezwykle piękne wnętrza o skandynawskim charakterze. A jakie widoki :) Prześliczne. Mam nadzieję, że wypoczęliście. A jak z temperaturą w środku? Ogrzewanie dawało radę? Pogoda typowo górska z burzami czy było słonecznie?

    OdpowiedzUsuń
  10. Takie wakacje, to ja rozumiem :D

    OdpowiedzUsuń

© Magiczny Domek. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig