piątek, 14 czerwca 2019

Migawki Maja '19

To chyba najpóźniej dodane migawki miesiąca, za co Was serdecznie przepraszam. Wiem, że czekacie z utęsknieniem, dlatego bez dłuższych wstępów zapraszam Was do minionego miesiąca. :)

Uwielbiam ich zabawowe pomysły, czasami mnie zaskakują. Jak zwykle Marysia lubi ład i porządek, ale Gabrysia w swoim artystycznym bałaganie ma również wszystko przemyślane.


Majówkę spędziliśmy u przyjaciół. Pyszne jedzenie, piękna pogoda, cudowny czas.




Nasze poranki!


Trochę słońca za oknem, nie wiem czy jeszcze w tych upałach pamiętacie, ale maj wcale nas nie rozpieszczał. 


Weekendowa drzemka.


A potem szykujemy się na otwarcie sezonu grillowego.



Rybka i szparagi - czy może być coś pyszniejszego?


Kłębuszek.


U cioci ciasto taaaaaakie pyszne!


Herbatka jesienna i gruby sweter w maju. Bywało strasznie chłodno. Wyskoczyły mi dwa gigantyczne zimna na ustach!


 Moim małym samochodzikiem wszędzie się wepchnę. Tu w drodze na zdjęcia do pracy.


Marysia każe mi robić fikuśne fryzury (co wcale nie jest proste na jej krótkich włosach) a potem robię zdjęcie, by zobaczyła jak fryzura wygląda z tyłu. :)



Tak jak obiecałam chodziłam w maju na basen. Niestety potem zaczęła się seria wyjazdów i zaprzestałam, teraz muszę powrócić, bo czułam się rewelacyjnie.


Lubię czasami zdjęć w spokoju i samotności. :) (no prawie, nie licząc wszędobylskich zwierząt)


Moja Marysia.


Jedzenie pod chmurką najlepsze.


Późno wieczorne przygotowania do urodzin Gabrysi. Dziewczyny chyba też przeżywały, bo wstały z łóżek, zeszły na dół i wylizały wiertełka po ubijaniu kremu. ;)


Żabi tort na 2 urodziny Gabrysi!


Całą relację z urodzin znajdziecie w wcześniejszym wpisie.


Taką imprezę trzeba odespać! ;)


Spakowani! Ruszamy nad morze! Trochę wypocząć, trochę popracować nad sesją letnią dla Layette.


Przystanek w drodze na małe co nieco.


Gdy dojechaliśmy pogoda była nietęga. ;)


Wyjazd był naprawdę udany, więcej napisze Wam w osobnym poście.

Trochę pracy, odpoczynku...


..i trochę zwiedzania.


Naprawdę uważam, że nasze morze jest najpiękniejsze na świecie!




Po przyjeździe zaczęły się bardzo intensywne tygodnie.


Spędziłam w studio cały dzień aż do 22.30. Na chwilkę odwiedziły mnie stęsknione dziewczynki.


Następnego dnia wyruszyliśmy na kolejne targi. Spakować cały towar, potem rozłożyć stoisko to nie lada wyczyn.


A potem zostawiłam towarzystwo i pojechałam późno wieczornym pociągiem na jeden dzień do domu, na kolejną sesję! Następnego dnia była sesja do lookbooka (to był ostatni możliwy termin z przyzwoitą pogodą), a potem o 5 rano w sobotę znów pociąg do Warszawy na resztę dni targów!


Sesja w naszym ogrodzie! Wyszła idealnie tak jak sobie zaplanowałam. Następnego dnia wracam do Warszawy na targi.


I nasze stoisko!


Pan Poślubiony wybiera coraz to ciekawsze hotele, gdy nocujemy podczas targów w innym mieście.


Ten był naprawdę klimatyczny.


Na targach sama lubię się przejść. Poznaję wtedy masę ciekawych ludzi, który tworzą rzeczy od serca. Tu naturalne kosmetyki z Alchemia Lasu.


A potem miałam dwa miłe popołudnia. U Gabrysi i Marysi odbywał się dzień Mamy. Gabrysia dała mi najpiękniejszego kwiatka po przedstawieniu (takim dla dzieci i mam) a Marysia mówiła wierszyk i była żabą (ponieważ na zdjęciach są inne dzieci zachowam je tylko la nas) uwierzcie, że wyglądała cudnie.


Kolejne świetne rzeczy przywiezione z Targów, między innymi te drewniane klocki. Są wciągające!


I cudne bluzy od HelaPenio. Świetna jakość i fajne wzory.


A potem caaaaała rodzina zachorowała na grypę jelitową. Zaczęło się od Marysi, potem chorowałam ja, potem Gabrysia, dwie babcie, dwóch dziadków, Babi, mój brat, ciocia Zuzia, tylko Pana Poślubionego ominęło! ;) A właściwie to już potem nie wiadomo było kto od kogo się zarażał.


To się nazywa parcie na słońce.


 To wszystko na dziś a już niebawem dokładniejsze migawki z wyjazdu.

Do napisania!

SHARE:

4 komentarze

  1. Cześć. Oj maj dał się w kość tzn. majowa pogoda, więc my zrezygnowaliśmy z wyjazdu nad morze w maju i wyruszyliśmy początek czerwca - pogodę mieliśmy wspaniałą. Opaleni, a nawet kąpieli morskich nie zabrakło. Tak, nasz Bałtyk ma specyficzny klimat który lubię.
    Pierwsze zdjęcie dziewczynek bardzo mi się podoba i dzisiaj wybieram właśnie te, które rozpoczyna pokaz wszystkich Waszych majowych migawek. Bluzy w pieski genialne, chętnie i moją Jagodziankę zobaczyłabym w takich słodziakach :) Nie tylko Wasz kociak ma parcie na słońce po maju... Życzę Ci sił, bo widzę że dużo się u Was dzieje zwłaszcza jeśli chodzi o pracę i o firmę. Kawał roboty. Morska ,nowa kolekcja pościeli super zwłaszcza, że jestem świeżo po przygodzie morskiej ;) Dobrego czerwca dla Wszystkich pozdrawiam asia

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam patrzeć jak dziewczynki się razem bawia😍

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj maj był strasznie zimny..😬 uwielbiam Twoje wpisy ☺️

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak ja lubię takie codzienne migawki, to jak rodzinny pamiętnik, wasza szczera piekna codzienność

    OdpowiedzUsuń

© Magiczny Domek. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig