środa, 13 czerwca 2018

Wyniki Konkursu "Ogrodowy Domek"

Kochani, czas (najwyższy!) ogłosić wyniki konkursu na najpiękniejszy domek ogrodowy. 
Ależ sobie narobiłam biedy, bo przesłaliście takie piękne, urocze domki, że miałam wielki kłopot z wybraniem tego jedynego! Nie nadaję się do takich konkursów, bo serce mi się ściska, a rodzina nie jest w stanie mi pomóc, bo też nie potrafi wybrać i zawsze mówi, że trzeba nagrodzić wszystkich! ;) 
I te Wasze historie oraz opisy, od których nie raz łezka w oku się zakręciła. Jestem niezmiernie szczęśliwa, że mam takich wspaniałych czytelników! Powiem Wam, że takie akcje czy konkursy są dla mnie niezmiernie ważne. Zdałam sobie sprawę, jak bardzo chcę Was poznać, zobaczyć, poczytać. Czasami jak siedzę tu po drugiej stronie pisząc sobie bloga, to trochę do mnie nie dociera skala odbioru i sam fakt, że przecież czytają mnie żywi, prawdziwi ludzie. Z takim ciepłem bijącym z każdego słowa i życzliwością. Pielęgnuje w sercu wszystkie spotkania z Wami na żywo, gdzieś tam w biegu, przypadkiem. Jedną czytelniczkę spotkałam aż dwa razy, w inną Marysia wjechała Ikeowskim wózkiem ;), a parę osób spotkałam zupełnie w innych miastach (chociażby pierwsze takie spotkanie w sklepie w Krakowie parę dobrych lat temu). Albo taką sympatyczną dziewczynę co szła o kulach, czy też tego żołnierza, co mu żona kazała nas pozdrowić. :) Parę tych spotkań było i chociaż za każdym razem jestem lekko onieśmielona i za każdym razem głupio się zastanawiam:"o matko jak ja dziś wyglądam", bo zdarza mi się i to dość często wyskoczyć gdzieś bez makijażu i niemalże domowym stroju. Jednak zawsze mnie zdumiewa, że stoją oto przede mną żywe istoty, a ja jestem ich strasznie ciekawa. Bo tak to jest, że Wy mnie trochę znacie, a ja o Was nie wiem praktycznie nic. Z drugiej strony, gdy zobaczę Was na żywo, czy to na zdjęciach, czy po przeczytaniu Waszego maila, to czuję jakbyśmy się znali i odbierali na tych samych falach. Dlatego myślę, że w najbliższym czasie będę szukała wielu pretekstów, by Was lepiej poznać. :)

A dziś poznajcie wybrane rodziny, które nadesłały na konkurs swoje wspaniałe domki. 
Na na samym końcu ogłoszę zwycięzców. :)

Małgorzata Malczyk

"Domek od podstaw został wykonany przez mojego teścia, który z zawodu co prawda jest muzykiem, ale talentów mu matka natura nie poskąpiła. 😊 Wszystkie elementy były tworzone przez niego - nawet gałki na balustradzie osobiście toczył na tokarce. Domek miał być jak najprawdziwszy. Ma dach pokryty dachówką, ma rynnę, kołatkę na drzwiach i numer, taki sam jak nasz prawdziwy dom. Jest też kogucik na dachu, który wskazuje kierunek wiatru (także osobiście wycięty przez teścia, a jakże!). Jedyną moją cegiełką był dobór kolorów. Tutaj, nie ukrywam, mocno mnie zainspirowały malownicze domy skandynawskie.
W środku mamy mały rozkładany stolik, żeby ugościć herbatką zaproszonych i niezapowiedzianych gości. 
Całość stoi w naszym ogrodzie, cieszy oko z okien naszego salonu i służy do zabawy naszym dzieciom - Marysi i Piotrkowi (8 i 9 lat, Marysia zgodziła się pozować)."








Domek jest po prostu prześliczny. Dopieszczony w każdym detalu i gustownie wykończony. Modelka przeurocza młoda dama. Brawa dla zdolnego dziadka! 


Magdalena Banot

"Chciałabym zgłosić do konkursu domek, który powstał rok temu z dziadkowej miłości, miał to być tylko mały domek dla dziecka, a wyszedł całkiem spory domek, także dla dorosłych ;) Ale od początku… kiedy niespełna dwa lata temu urodził się mój syn – Adaś i tym samym pierwszy wnuk moich rodziców, mój tata od razu szukał pomysłu by pokazać jak bardzo się cieszy i jak bardzo mu na wnuku zależy. Jestem jedynaczką, więc jakby nie patrzeć, szanse na wnuki moi rodzice mają dość ograniczone ;) Mój tata, który z zamiłowania jest majsterkowiczem, stwierdził, że zrobi Adasiowi domek w ich przydomowym ogródku, tak by Adaś lubił do dziadków przyjeżdżać. Początkowo miał być to malutki domek, typowo dla dziecka, ale wraz z planowaniem rozrósł się do rozmiarów mogących pomieścić również dorosłych. Domek od podstaw zaprojektował i zrobił mój tata, to był w 100% jego pomysł, nie narzucałam mu swoich idei ponieważ chciałam, żeby było tak jak on sobie wymarzył. Domek ma zamontowany grzejnik, dlatego będzie można się w nim schronić w zimny jesienny dzień :) W domku znajduje się parę regalików na zabawki Adasia, rogówka, na której można się zdrzemnąć bądź obejrzeć bajkę lub film (w zamykanej półce regału znajduje się telewizor), nawet znalazło się miejsce na minibiureczko, tak by dziadek mógł popracować na komputerze, a Adaś miał stanowisko do rysowania :) Domek ma również taras, na którym znajduje się piaskownica. Całość ładnie współgra z reszta ogrodu (w sumie ogródka, bo działka moich rodziców ma zaledwie 5 arów), bezpośrednio z tarasu można dość do jacuzzi i „normalnego” przydomowego tarasu. Już nie mogę się doczekać gorących letnich dni, kiedy Adaś po wodnych szaleństwach w jacuzzi, będzie się mógł schronić przed słońcem i uciąć sobie drzemkę w swoim domku :)  Aby nie było wątpliwości, do kogo należy domek, mój tata przymocował tabliczkę z napisem: „Domek Adasia i dziadzi”. Choć muszę przyznać, że z mężem pokomplikowaliśmy trochę plany dziadka i prawdopodobnie nazwa domku ulegnie zmianie, bo na jesień na świecie pojawi się nasze drugie dziecko ;) 


Na zdjęciach pozuje oczywiście współwłaściciel domku i sprawca całego zamieszania – mój Adaś :)"






Toż to domkowy all inclusive! Kolejny dziadek przelał w rękodzieło miłość do wnuka. Cudownie mu to wyszło. A to zdjęcie razem mnie po prostu wzruszyło!

Agnieszka Nowak

Przesyłam kilka fotek naszego domku. 
Został zbudowany przez męża dla córki Klary. Powstał częściowo z materiałów recyklingowych, tj przy okazji generalnego remontu dachu. Mąż wykorzystał zarówno drewno pozostałe z rozbiórki jak i odpady z nowych materiałów.


Domek stoi w północnym narożniku działki, wieczorem jest zacieniony. Co prawda wnętrze nie jest jakoś szczególnie wyposażone, ale wraz ze zjeżdżalnią, huśtawką i piaskownicą stanowi część przydomowego "placu zabaw". 





Szalenie podoba mi się pomysł, by wyczarować z nikomu już niepotrzebnych odpadów, taki przepiękny domek. Braka dla zdolnego Taty!

Barbara Ciesielska

Nasz domek został w całości wykonany przez męża/ojca trójki dzieci z materiałów pozostałych po budowie naszego "magicznego" domku ;) czyli bardzo eko, bo deski z odzysku.
Nie chcieliśmy domku kupować, bo nie za bardzo stoimy z finansami po budowie, natomiast mąż lubi prace  stolarskie, więc postanowił sam zbudować domek dla dzieci. Konstrukcja jest dość prosta, ale moim zdaniem bardzo efektowna:)
Domek został zbudowany dla chłopców obecnie 8 i 5 lat, ale wtedy 5 i 2 lata, w międzyczasie do składu dołączyła córcia, obecnie 2 lata.
Mama chciała domek urządzić po swojemu, posprzątać i zawiesić "dzyń dzyń" nad wejściem (próbuję to zrobić na początku każdego sezonu ogrodowego) ale (przyjmuję to na klatę) chłopcy chcą, żeby  to był ich domek i żadne mamine porządki nie są im potrzebne, więc zdjęcia przedstawiają stan faktyczny: składowisko piłek, oraz broni z patyków przyniesionych z lasu. Często składowane są tam również szyszki, jarzębina, kasztany (przyniesione ze spacerów) oraz pistolety na wodę.
Daleko tu do ciepła i ładu dziewczęcego domku z Magicznego Domku. Tu panuje surowy, męski styl oraz minimalizm. Po jednej stronie zaaranżowaliśmy mini ściankę wspinaczkową, natomiast po drugiej linę, również do wspinaczki.
Domek stoi w ogrodzie, generalnie na środku podwórka, obok piaskownicy, również wykonanej przez męża. Widzimy go zarówno z tarasu jak i okna tarasowego i cieszymy nim oczy przez cały okrągły rok.

Każdy gość jaki odwiedza nas i nasz dom niezmiennie się nim zachwyca.



Kolejny eko domek. Ależ mam zdolnych czytelników! Bardzo mi się ta chłopięca wersja podoba, bo ja w dzieciństwie byłam chłopaczarą chodzącą po drzewach. Zabawa w tym domku musi być przednia! 

Renata 

"Wysyłam zdjęcia naszego ogrodowego domku, placu do zabaw, odpoczynku dla całej rodziny.

Nasz domek to już staruszek, budowany 7 lat temu, gdy synek miał 3 latka. Całość wykonaliśmy własnoręcznie z odpadów tartacznych. Może wydać się to dziwne, ale mąż ma smykałkę do takich robót.  Domek powstał w kilka dni i nawet synek pomagał przy jego budowie. Z zakupionych rzeczy są liny, ślizg i kamienie do wspinaczki. Mieliśmy to szczęście, że naprzeciw naszego domu był tartak.
Domek przeżył też przenosiny, gdyż 4 lata temu przeprowadziliśmy się do innej miejscowości.
Jak widać na zdjęciach z ubiegłego roku świetnie bawią się w nim dzieci. Igor miał przyjęcie urodzinowe w ogrodzie.
Teraz plac zabaw wymaga odświeżenia i zapewne w wakacje będziemy wspólnie z synem odnawiać.
Na zdjęciu umieściłam Igora ulubionego słonia przytulaka ( też mojej produkcji😊)

Tipi ze zdjęcia szyłam sama dla bratanka na dzień dziecka w biegłym roku."





Tu domkowa rezyzencja z dodatkowymi atrakcjami. Profesjonalna robota! A do tego zdolna Mama, która ma smykałkę do szycia! :) 

Kasia Weselak

"Nasz Domek, który bardziej może przypomina altankę albo małą wiatę do przechowywania sprzętu jeżdżącego dzieci, powstał w tym sezonie w kącie tarasu o powierzchni 65 m2, który przynależy do mieszkania w bloku na 4. piętrze. Autorem pomysłu i Architektem jestem ja, Wykonawcy to mój mąż oraz teść a Podwykonawcy, którzy dzielnie malowali i dekorowali wnętrza to moje dzieci: Pawełek, 3,5 roku, oraz Marysia, 1,5 roku i sąsiadka Zuzia, 5,5 roku, z którą taras oraz Domek dzielimy - stąd trzy 
wieszaczki w środku. 

Domek powstał z prostych i łatwo dostępnych materiałów w znanych marketach budowlanych oraz akcesoriów domowych dotychczas pochowanych w szafach - stare firanki, małe kocyki, nieużywane już poszewki na poduszki, a także dosłownie ocalonych przed wywiezieniem na śmietnisko - kosze na kwiaty. Jest to komplet przypadkowych rupieci, ale wszystko jakoś ze sobą współgra:) 

Ma wymiary 1,4 m x 1,4 m i mieści stoliczek, dwa krzesełka, pudełko na zabawki i kocyki oraz dorosłego - nie ukrywam, że sama czasami się tam zaszywam na czytanie lub rozmyślanie:) Co czynią również nasze koty - poza czytaniem oczywiście;) 


W załączniku pokazuję aż kilkanaście zdjęć, łącznie z misiem - ten akurat jest znaleziony w second handzie, i naszą codziennie korzystającą z Domku gromadkę. 




Pomysłowy domek-altanka! Nie trzeba mieć wielkiego ogrodu, by stworzyć kącik dla dzieci. Cudne!

Justyna Kosowicz

Opowieść o naszym ogrodowym domku ślemy do Ciebie aż ze świętokrzyskiego. Urzekł nas domek Twoich pociech i bardzo się cieszymy, ze dziś możemy zaprezentować nasz, mimo tego, iż powstał całkiem niedawno i nie jest jeszcze w pełni skończony.
Nasz domek jest tegorocznym prezentem z okazji Dnia Dziecka dla naszych dzieci - pięcioletniego synka Gabrysia i półrocznej córki Marysi. Razem z mężem, w ścisłej konsultacji z naszym synem :), postawiliśmy na model domku, który bez problemu pomieści dwójkę bawiących się w nim dzieci. Mimo tego, iż póki co z domku korzysta częściej, z racji wieku oczywiście, nasz pięciolatek, myślę że już niedługo domek będzie służył także naszej młodszej latorośli. O czym świadczą chociażby pierwsze już pogawędki rodzeństwa na werandzie domku :) .

Po całą konstrukcję domku, mąż razem z synem wybrali się do marketu oddalonego od naszego miasteczka o całe 100 km. Konstrukcja z ledwością zmieściła się na przyczepkę, a więc radości jak i stresu było co nie miara już na samym początku tej wielkiej przygody, która swoją kontynuację miała już dnia następnego. Otóż dwóch konstruktorów - ponownie małżonek z synem :) - rozpoczęło budowę naszego ogrodowego domku. Gdy tylko nasza najmłodsza pociecha ucinała sobie drzemkę, wkraczałam również i ja w rolę pomocnika moich zaciętych budowlańców ;). Domek stanął we frontowej części ogrodu i wybór ten nie padł przypadkowo, ponieważ widać go ze wszystkich okien naszej kuchni i salonu. Ponadto dzieci w pobliżu swojego domku mają trampolinę i piaskownicę. Co do kolorystyki domku, wybór padł na piękny pastelowy błękit, który uważam, że nadaje się świetnie zarówno dla chłopców jak i dla dziewczynek. Do błękitu dołączyła również skandynawska biel i odrobina brązu. Upał i burzowe chmury sprawiły, iż malowanie domku nie było takie proste i szybkie ;). Cały ten proces trwał kilka dobrych popołudni, wciąż nie pomalowane jest jeszcze wnętrze domku, które planujemy pomalować na biało, tak aby wizualnie jeszcze je powiększyć. Wewnątrz domku nie mogło zabraknąć kuchni i oczywiście miejsca do degustacji przyrządzonych potraw :). Swoje miejsce mają również miecz i tarcza (pamiątka z Sandomierza) naszego pięcioletniego rycerza, który przy ich użyciu dzielnie broni swojej siostry na każdym spacerze :). Wnętrze czeka jeszcze na kilka dodatków, które umieścimy najpewniej już po jego pomalowaniu. Pozostał nam również montaż drzwi, które też pomalowaliśmy na biało. Jednakże mimo tych kilku braków domek jest już intensywnie używany, pełni rolę wykwintnej restauracji, pięciogwiazdkowego hotelu, rycerskiego zamku, bazy, przedszkola itp. itd., a rezerwacja terminów pobytu w naszym niebieskim domku wciąż trwa :) ;)




Bardzo podobny do domku naszych naszych dziewczyn. Jak miło popatrzeć, jak każdy urządza go po swojemu sprawiając, że jest wyjątkowy!


Weronika Barłóg-Fikus

Domek Juliana i Joanny.
Domek został zbudowany dla naszych dzieci: Julian 19 kwietnia skończył 3 lata, Joanna skończyła
roczek 17 lutego. Domek od razu spodobał się dzieciom. Julian nie chce z niego wychodzić i ciężko go
namówić do powrotu do domu. Joanna oczywiście przebywa w domku tylko pod nadzorem
dorosłych. Starszy brat zaczyna być bardzo niezależny. W swoim domku czuje się jak we własnym
pałacu. Tutaj nikt mu nie przeszkadza.
Domek w piwoniach.
Domek położony jest przy najstarszym drzewie w ogrodzie, ponad 100 -letniej lipie, przy strumyku. W
bezpośrednim sąsiedztwie domku znajdują się piwonie, i to aż 3 odmiany! Są to piwonie czerwone,
różowe oraz białe. Wszystkie piwonie zostały przeniesione z ogródka działkowego mojej babci z
Żuław. Babcia nie miała już siły zajmować się ogródkiem działkowym i 2 lata temu postanowiła nam
oddać wszystkie swoje piwonie. Jak widać na zdjęciach, piwonie czują się u nas doskonale. Bardzo
polubiły swój nowy dom. Ich pierwotny dom jest oddalony od nas aż o 150 km. W momencie kiedy
robiliśmy zdjęcia, czerwone piwonie były w rozkwicie. Różowe piwonie zaczynały kwitnąć, a białe
dopiero przygotowywały się do rozkwitu.
Dzieło mojego męża Grzesia.
Domek został zamówiony od lokalnego stolarza, który wykonał go z drewna sosnowego. Wierzyłam w
jego zdolności, ale efekt przerósł nasze najśmielsze oczekiwania. Mój mąż Grześ pomalował domek
trzykrotnie, oraz zaimpregnował pokostem lnianym wewnątrz. Postanowiliśmy, że schody oraz
niektóre elementy na zewnątrz pozostaną niepokryte farbą. Chcieliśmy podkreślić urodę pięknego
drewna sosnowego również na zewnątrz domku. W środku udało nam się uzyskać efekt
transparentności dzięki pokostowi. Grześ pracował nad domkiem codziennie po pracy przez 3
tygodnie oraz przez całą jedną niedzielę. Jest to nie lada wyczyn, gdyż codzienne dojazdy do pracy i
powroty do domu zajmują mu 3 godziny. W sumie to nawet widziałam, że podobała mu się ta praca
przy malowaniu domku w ogrodzie. Nie ma to jak relaks w ogródku, po dniu w biurze! Grześ ma
„green fingers”, jak to mówią Anglicy. To on dba o całą przyrodę ogródkową.
Moja praca przy domku.
Moja praca ograniczyła się do zaakceptowania projektu domku i ustalenia proporcji budowli. Tak było
na początku. Wnętrze to już moja działka. Wyposażyłam domek we własnoręcznie wykonaną
patchworkową poduszkę. To pierwsza poduszka w moim wykonaniu. Misiowy worek to też jedna z
moich pierwszych prac na maszynie. Mam wielką słabość do patchworków. Obiecuję sobie, że na
emeryturze uszyję wielką patchworkową narzutę na łóżko. Dodatkowo domek ma oświetlenie w
postaci uroczych żaróweczek (plastikowych ze względów bezpieczeństwa). Dwa drewniane stołki to
prezent dla mieszkańców domku z okazji dnia dziecka od dziadków. Wnętrze domku będzie jeszcze
dopracowywane i z pewnością będzie jeszcze się zmieniało, tak jak potrzeby jego małych
mieszkańców.
P.S. Moje „dzieła” uszyłam na kursie dla początkujących kilka miesięcy temu.
Pozdrawiamy z Pomorza:-)
Weronika i Grześ z dziećmi Julianem i Joanną








Przepiękny domek w malowniczym otoczeniu! Urzekły mnie te kwiaty, roślinność dookoła i wykończenie domku (ach ta dachóweczka). Świetna robota!

Agnieszka Sereda-Cząstkiewicz 

"Nasza córka Agatka dostała swój domek zupełnie niespodziewanie na swoje drugie urodziny. Kiedy moi teściowie zapytali się przed jej urodzinami o pomysł na prezent dla wnuczki powiedziałam teściowi, który jest profesjonalnym stolarzem samoukiem, żeby zrobił jej domek dla lalek. Jakie było moje zaskoczenie, gdy jakiś czas później w jego warsztacie zobaczyłam co przygotował wnuczce w prezencie! Bynajmniej nie był to domek dla lalek ☺
Podarowany domek jest dość małych rozmiarów, ok. 120x120 cm, jednak teść tak go zaprojektował, by po rozłożeniu mógł go bez problemu przywieźć do jubilatki (mieszkamy od siebie prawie 200 km).
Jak tylko zobaczyłam domek w stanie surowym, wiedziałam że trzeba będzie go jakoś "upiększyć" i bardzo się z tego zadania ucieszyłam! 
Pomysł na wygląd domku był mój, malowaniem zajął się mój mąż - tata Agatki. Ja pomalowałam dach w środku bo deski były niebieskie! Bardzo mi ten kolor nie odpowiadał, a żeby go zakryć potrzeba było 5 warstw farby. Ale warto było!!!
My również uwielbiamy przyrodę i też mamy "las wchodzący do domu" i to dosłownie! Ja jestem biologiem, mój mąż leśnikiem a zawodowo i z zamiłowania ornitologami i motywów ornitologicznych nie mogło zabraknąć również w domu Agatki. Jesienią pojawi się u nas nowy mieszkaniec, bo znów jestem w ciąży :)"







Domek jest po prostu uroczy. Niby malutki, a pomieścił nawet łóżko. Od zawsze jestem tego zdania, że dziadkowie to bardzo ważna instytucja w życiu każdego dziecka! ;)

WYNIKI

Kochani i chociaż miałabym ochotę nagrodzić wszystkie domki, które zostały nadesłane, to jednak konkurs rządzi się swoimi prawami i muszę zadecydować!

Nagrody wędrują do dwóch rodzin.....

Małgorzaty Malczyk (czyli domek pierwszy) za perfekcyjnie wykończony domek rękami dziadka i utrzymany w nienagannej czystości dzięki właścicielom domku Marysi i Piotrkowi 

oraz

Agnieszki Seredy-Cząstkiewicz (czyli domek ostatni z wyróżnionych) za uroczy malutki domek z przytulnym wnętrzu urządzonym z duszą.

[do autorek napiszę maila z prośbą o adresy pod koniec tygodnia]

Zwycięzcom i biorącym udział w konkursie gratulujemy! Jesteście cudowni! Dziękuję, że podzieliście się z nami kawałkiem swojego świata.

Z pozdrowieniami,

Cała załoga Magicznego Domku! :*
SHARE:

31 komentarzy

  1. Pierwszy domek jest najpiękniejszy. Tak ładnego nigdy nie widziałam i chyba nigdy nie spotkam. Niesamowity gust i wyczucie. Moim zdaniem to domek, który z powodzeniem mógłby być sprzedawany za grube pieniądze w sklepach. Drugi domek też ładny ale widać, że włożono mniej pracy rękami a więcej użytych jest gotowych materiałów. Dom M. Malczyk jest typowym dziewczęcym domem, który według mnie jest idealny. I widać, że zrobiony samodzielnie a nie tak jak większość kupionych ze sklepu. Pani Malczyk ma niesamowity gust. Szkoda, że nie wygrała. Bo naprawdę zasłużyła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież to jest zwycięski domek właśnie :)

      Usuń
    2. ??? - Ależ ona właśnie wygrała ;)
      Ale sprostujmy - większość wyróżnionych, pozostałych domków też była robiona samodzielnie. :)

      Usuń
    3. Dziękujemy. To my właśnie, załoga domku nr 1 😁

      Usuń
  2. a jakie są nagrody

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmmm, Gusiu, chyba w związku z RODO nie powinnaś publikować nazwisk tych osób ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może Gusia uzyskała zgodę na ich przetwarzanie? :)

      Usuń
  4. Cudne domki, ale pierwszy urzekł mnie najbardziej! Zasłużona wygrana, gratuluję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tak, mój teść ma dziś bardzo udany wieczór. Dziękujemy za miłe słowa i pozdrawiamy!

      Usuń
  5. Ooo jest i nasz błękitny domek! :) Gratulujemy zwycięzcom i pozdrawiamy całą załogę Magicznego Domku! :)
    Justyna K.

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowne domki. Przyznam, że temat konkursu był dosyć wymagający, a tu proszę - tyle wspaniałych zgłoszeń, po których widać wkład w wykańczanie czy nawet samodzielną budowę od podstaw. Gusiu - masz szczęście, że przyciągasz ludzi podobnych do siebie, tylko pogratulować takich czytelników. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie ciekawi jaki nagrody za tak wymagający konkurs?

      Usuń
  7. Wszystkie domki przepiękne! Zgadzam się z Twoim wyborem co do zwycięzców, natomiast jakbym miała wybrać na siłę jeden domek to byłby to ten ostatni malutki domek w lesie. Uroczy, magiczny, pośród lasu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ właśnie ten wygrał (a dokładnie dwa - pierwszy z listy i ten ostatni) ;)

      Usuń
    2. A jaka nagroda??

      Usuń
    3. Wiem, wiem! Może niejasno się wyraziłam, miałam na myśli to, że jeśli musiałabym wybrać TYLKO JEDEN domek ze wszystkich tych pięknych domków to wybrałabym ten ostatni. Jeden z tych, których Ty wybrałaś. Mam nadzieję, że nie zamotałam znowu:) Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    4. Hihi mi było bardzo trudno, wiec wybrałam dwa! ;)

      Usuń
  8. Domki są tak piękne, że sama chciałabym taki mieć dla siebie. Wyobrażam sobie jak piję tam kawę i oddaje różnym przyjemnościom. Gratuluję zwycięzcom! :)
    Pozdrawiam
    Puchowa czapka blog

    OdpowiedzUsuń
  9. Niezrozumienie tego kto wygrał wynika z chaosu w poście.

    OdpowiedzUsuń
  10. Większość domków z marketów. Ale chociaż te co wygrały sa ręcznie zrobione.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ostatni domek ma w sobie to cos. Jest maly ale uroczy skromny a te schodki i porecz jakos mnie zachwycily. Pierwszy domek ktory wygral moze i jest ladny ale oklepany prawie wszystkie teraz juz tak wygladaja. Gratuluje wygranym. Pozdrawiam :) Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matko ludzie, wygrał pierwszy i ostatni domek, właśnie ten o którym piszesz!

      Usuń
  12. powiem tak... już wiem o co będę męczyć męża dla córki <3! no piękne są te domki!

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakie są nagrody????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nagrodą będą upominki dla najmłodszych właścicieli domków, które dostosowane będą do wieku. :) Nie mogłam przewidzieć wcześniej w jakim wieku będą wygrani, dlatego będzie to niespodzianka. :)

      Usuń
  14. Witaj Magiczny Domku !Zgadzam się z Twoim wyborem , Gratulacje !

    OdpowiedzUsuń
  15. Wygląda to świetnie, Magiczny Domek :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Wszystkie domki piękne, ale ten ostatni cudny i urokliwy, taki magiczny. Od razu mi się spodobał.

    OdpowiedzUsuń
  17. Dla mnie nr 1 to "męski" domek. Prosty, a może być wszystkim: domkiem, namiotem, górą, szałasem. Ma wiele funkcji i daje pole do popisu wyobraźni. No i mam 2 synów.😁

    OdpowiedzUsuń
  18. Haha! Po obejrzeniu domków stwierdziłam, że nie mogę zdecydować się który jest najpiękniejszy - pierwszy czy ostatni. Patrzę, a Ty wyłoniłaś jako laureatów właśnie te domki :) ale rzeczywiście wszystkie domki zasługują na uznanie :)

    OdpowiedzUsuń

© Magiczny Domek. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig