Wpis zaczęłam pisać już w listopadzie, ale potem pochłonęły mnie rodzinne obowiązki i świąteczne przygotowania. Część z Was lubi tematykę kosmetyków (do pielęgnacji i kolorowych) więc często o nie pytacie. Ja, chociaż lubię podkreślić urodę makijażem (raczej delikatnie, tak by wydobyć tą "lepszą" wersję samej siebie 😏) to nie jest to temat, który jakoś przesadnie zaprząta mi głowę. Szczerze mówiąc poniższy zestaw, chcę w tym roku jeszcze mocniej zminimalizować. Oczywiście zużyję to co mam, nie będę nic dokupywać (chyba, że mi się skończy np. tusz do rzęs, który wymieniam tak co 4-5 miesięcy), ale w przyszłości chciałabym naprawdę minimalistyczną bazę. Już wiem czego potrzebuję i w czym najlepiej się czuję, a eksperymentowanie z kosmetykami kolorowymi mam już dawno za sobą.
Na co dzień, ten delikatny makijaż daje mi poczucie, że dbam o siebie i daje sobie prawo do kilku chwil wytchnienia o poranku. Lubię te momenty, kiedy słońce wpada przez okno naszej łazienki, a ja rozkładam produkty do makijażu jak kompozycję z małymi, pięknymi przedmiotami. Każdy z nich ma swoją nietuzinkową fakturę, kolor i zapach tworząc razem coś na kształt prywatnej palety z kolorami.
I chociaż nie maluje się codziennie, nie jestem wizażystką i kosmetyków kolorowych mam znaczniej mniej niż tych do pielęgnacji, to mam kilka produktów, które lubię i po które sięgam intuicyjnie, bo sprawiają, że wyglądam jak ja, tylko może trochę bardziej wypoczęta. W makijażu ważne jest dla mnie podkreślenie urody a nie kompletna odmiana i zmiana rysów. Czasem mam wrażenie, że makijaż stał się współcześnie czymś o zbytnim znaczeniu, o którym mówi się zbyt głośno: o trendach, konturowaniu, o idealnych brwiach, efektu glow czy mat. Makijaż dodaje kobietom świeżości i może trochę odwagi, ale z pewnością nie powinien zakrywać naszej prawdziwej twarzy i osobowości.
Obiecałam lekki wpis o kosmetykach, wiec dziś zostawiam trochę zdjęć oraz krótkie opisy, dlaczego akurat te produkty zostają ze mną na dłużej.
1. Podkład / krem tonujący
Lubię taką bazę, która nie tworzy maski, tylko wtapia się jak drugi krem do twarzy. Delikatne wyrównanie kolorytu wystarcza mi w większości dni. Nie musi być perfekcyjnie, ma być naturalnie i świeżo. Ponieważ mam skórę normalną w stronę suchej, lubię gdy podkład daje taki efekt soczystej skóry. Nie dla mnie wiec matowe fluidy, a raczej te, które delikatnie rozjaśniają cerę i wyrównują koloryt. Nie lubię też bardzo kryjących podkładów, ale te które za chwileczkę wymienię wcale nie są transparentne i pomimo lekkości naprawdę ładnie zakrywają delikatne niedoskonałości.
Mam tu jednak kilka zupełnie innych produktów, bo podkład musi współgrać z potrzebami mojej skóry, które się nieustannie zmieniają. Wolę bardziej nawilżające formuły typu BB cream, ale mam również podkład mineralny, który z kolei jest w 100% naturalny, ale jest w postaci prasowanego pudru i nakłada się go pędzlem. Przy użyciu pudru mineralnego Annabelle Minerals skóra oddycha, a naturalne minerały dosłownie pielęgnują skórę. Ma właściwości nawet nawilżające (chociaż jest to puder) jednak ja lubię go używać, gdy mam skórę dobrze nawilżoną lub chwilowo z niedoskonałościami, które lubią się wytłuszczać. Gdy czuję, że moja cera chce pić sięgam raczej po płynne podkłady i ostatnio moim ulubionym produktem pod każdym względem jest nowość Careup od Ministerstwa Dobrego Mydła. To hybryda makijażu i pielęgnacji: zapewnia budowalne krycie wyrównujące koloryt, jednocześnie nawilża i rozświetla, zawiera antyoksydanty i składniki wzmacniające barierę lipidową. Ma bardzo zaskakującą konsystencję takiego gęstego musu, który jednocześnie genialnie się rozprowadza. Nie miałam wcześniej aż tak dobrze nawilżającego podkładu, który nie dość, że pięknie wygląda na cerze, to dodatkowo ma cudowny, naturalny skład. I przepiękne opakowanie!
Gdy potrzebuję mocniejszego krycia, ale nadal które wygląda niesamowicie naturalnie sięgam od lat po koreański podkład typu cushion. Lubię fluidy koreańskich marek i parę lat temu trafiłam na ciekawy produkt Heimish. Jest to moje kolejne opakowanie i ciągle do niego wracam. Cenię sobie sposób aplikacji (najlepiej przez gąbeczkę dołączoną do zestawu lub w taką w typie beauty blender). Cudownie wyrównuje koloryt, ma naprawdę dobre krycie, cera oddycha i wygląda na promienną. Jest tak dobry, że często mogę pominąć korektor nawet pod oczy.
2. Korektor
Używam go jak małej, porannej pomocy. Odrobina pod oczami, czasem na skrzydełkach nosa. Lubię konsystencje kremowe, które nie wchodzą w zmarszczki i nie przesuszają okolicy oczu. W tej chwili mam pod oczy rozświetlający korektor Yves Roche a na drobne niedoskonałości (czy np. ogromne zimno na ustach) od lat najlepiej się sprawdza korektor It Cosmetics jest tak niesamowicie wydajny, że ja mam cały czas ten sam. Chyba powinnam go już wymienić!
Mam też super produkt do zadań specjalnych, który robi efekt całkowitego rozmycia i wygładzenia. Nie używam wiec go codziennie ale zawsze kiedy chcę utrwalić makijaż. To puder Adecco pod oczy, ale ja używam go również w miejscach, gdzie chcę zminimalizować pory np. wokół nosa czy zmarszczki mimiczne na czole. Ten produkt jest genialny!
3. Róż do policzków
Jeden ruch i twarz ma więcej życia, jak po spacerze w chłodny poranek. Róż jest dla mnie w makijażu niezwykle ważny To dla mnie kwintesencja makijażu i dość często pomijam bronzer i rozświetlacz w codziennym makijażu, bo sam róż daje bardzo ładny naturalny efekt. Przed długi czas stosowałam róże w kremie i nadal mam takie konsystencje (róż w kremie AA Wings oraz od Annabelle Minerals) ale przypadkowo natrafiłam na róż prasowany z minimalnymi drobinkami od NYX, które są zupełnie niewidoczne ale tworzą soczysty błysk.
4. Bronzer i rozświetlasz














Świetny, przemyślany zestaw kosmetyków. A jak masz odcień różu NYX?
OdpowiedzUsuń