01 marca 2026

Migawki Styczeń/Luty '26

Pierwszy dzień marca, a w sercu nadzieja na słońce i cieplejsze dni. Jednak w ten weekend całym ciałem poczułam wiosenne przesilenie. Lekkie przeziębienie, brak energii i mocy do działania. Nie znoszę tego stanu - w głowie masa pomysłów i list do zrobienia - w rzeczywistości za co tylko się wezmę starcza mi sił na totalne minimum. Często też nie widzę owoców mojej pracy, co mocno mnie zniechęca i wręcz oddala mnie od realizacji. Zastanawiam się czy w ogóle warto się za to wszystko zabierać. Tak - mam zdecydowanie przedwiosennego doła!

Staram się jednak słuchać swojego organizmu, dać mu chwilkę wytchnienia przed wiosennym przebudzeniem, skupić się na tym co chwilowo nie może być pominięte, a reszta... jeszcze niech chwilę poczeka na pełen rozkwit. 

Myślę, że dobrym krokiem będzie podsumowanie ostatnich zimowych miesięcy, dlatego wracam do Was z migawkami z naszej codzienności z pierwszych miesięcy 2026 roku. Sama jestem ciekawa, ile się w tych dniach zmieściło.

STYCZEŃ

Trzeba przyznać, że tegoroczna zima była piękna. Mroźna, biała, jak z bajki.

Trochę dłużej zostawiliśmy lampki, które nadawały po zmroku magicznej aury.


W styczniu wybraliśmy się na niezapomniany koncert Korteza. 

Zimą promienie słońca przepięknie wędrują po całym domu. Uwielbiam ten spektakl, który uczy mnie uważności.

Zima to w dużej mierze czas spędzony w domu, dlatego w weekendy starałam się dotrzeć do serc domowników zapachami z piekarnika...


Ogólnie starałam się lepiej i lżej jeść, ale po zrzuceniu 2 kg i zrobieniu małego "wyjątku" znów było mi trudno uporać się z ochotą na słodkie. 


W styczniu mam zawsze zryw do różnych projektów, więc realizowałam je przy biureczku w przyjemnym towarzystwie naszego Vincusia.


Minusowe temperatury trzeba wykorzystać, więc w ruch poszły wszystkie materace, które trzeba było porządnie wytrzepać i przetrzymać 3 godziny na mrozie.


Dla mnie styczeń jest miesiącem oczyszczania i uwielbiam wtedy robić noworoczne porządki. 
Sprzątnęłam dokładnie całą kuchnie, zredukowałam kubki i naczynia, których nie używamy, zrobiłam porządek w zapasach i ścierkach kuchennych. 



To samo zrobiłam w obrusach i zastawie, jak również czystkę i porządki w pościeli oraz dokładne porządki w pokojach dzieci z redukcją zabawek. 


Zrobiłam też ogromny przegląd swojej szafy i zostawiłam tylko te ubrania, które rzeczywiście noszę.
Na co dzień staram się ogólnie panować nad rzeczami i bałaganem, który nas otacza, ale takie głębsze porządki dają mi dobry start, by ten porządek utrzymywać. Nie mówiąc o tym, że lubię w Nowy Rok wchodzić z czystą głową.

Oczywiście robię to etapami - żeby na to znaleźć przestrzeń i czas, muszę z czegoś zrezygnować. Potrzebowałam tego oczyszczenia tak mocno, że zrezygnowałam nawet z rodzinnej wycieczki do Krakowa na weekend. 


Jednak czas wartościowy jest dla mnie bardzo ważny i staram się znaleźć czas dla moich milusińskich, czy to wspólne zakupy i lunch z Marysią lub Gabrysią czy też nocowanka i pogaduszki z Miłoszkiem.



Moja Mama zrobiła urocze przyjęcie ze znajomymi (i my też byliśmy zaproszeni). Ogień w kominku dodawał przytulnego klimatu.
Ten przepiękny portret w tle przedstawia moją Babi w młodości. Jest niesamowity.


Każdy harcerz wie, że sprawności do munduru musi przyszyć samodzielnie.


W odwiedzinach w starym Magiczny Domku (w kamienicy, gdzie mieszka teraz mój brat) na ciasteczka i przegląd starych klaserów ze znaczkami. Kiedyś to były kolekcje!





Pod koniec semestru, wraz z koleżanką z klasy Marysi poszłyśmy na wagary na zawody jeździeckie, gdzie dziewczyny spotkały swoją idolkę youtuberkę.





Natomiast z Gabrysią odwiedziłyśmy małą Klarcię, która w styczniu skończyła 3 latka.





Urodzinki miał też ktoś wyjątkowy z Magicznego Domku, więc czas na przygotowania.



Więcej o urodzinach przeczytacie w osobnym wpisie.


Ktoś zajął łóżeczko Marysi. 😁


LUTY

Przepiękne domowe detale.


Spotkania, które są dla mnie niezwykle ważne. 


Czasami niewiele do szczęścia potrzeba. Myśl, że po całym dniu wejdzie się do łóżka ze świeżo zmienioną pościelą i poczyta się książkę jest niezwykle kojąca.


Każdy by chciał spać z tym futrzanym delikwentem.


Dla cudownego towarzystwa zawsze znajdę chwilkę by porozmawiać o wszystkim przy dobrym śniadanku.


Ale lubię też gościć u siebie, nawet na szybką herbatkę z Muminkowymi ciasteczkami.


A potem wyruszyliśmy na ferie do Malagi! To był pierwszy lot samolotem dzieciaków.


Relację z całego wyjazdu odnajdziecie we wcześniejszym wpisie.


Na wyjeździe jadłam też pierwszy raz Acai - czyli śniadania z brazylijskimi jagodami, o których istnieniu nawet nie maiłam pojęcia, a o których opowiedziała nam Marysia, bo czytała książkę o dziewczynie, która bardzo lubiła jeść takie śniadania. Tak...już oficjalnie jesteśmy boomerami!


Czytacie tygodnik Angora*? Kojarzycie Kazika - króliczka, który podróżuje po świecie i pojawia się w każdym numerze? W maladze spotkaliśmy go i jego opiekunki przy pomniku Picassa i były wzruszone, że ktoś go w ogóle poznał, skojarzył - a co za tym idzie CZYTA Angorkę.

*Moja Mama z sentymentu kupuję ją do tej pory.



Pod naszą nieobecność Vincuś był na psich "półkoloniach" z Milenką (pieskiem znajdą mojego brata). Cudnie się dogadują i uwielbiamy patrzeć na ich zabawy.



Powroty do domu są nostalgiczne, więc od razu zabrałam się za przetwory z mandarynek. (Robię na oko - obieram dokładnie mandarynki, dodaje cukru (tu ok. 300g na 600g mandarynek) gotuje na wolnym ogniu do rozpuszczenia owoców - delikatnie blenduje, gdy są większe kawałki i przelewam do wyparzonych słoików.


Idzie wiosna, tnę grzywkę i włosy!



A wieczorem na randkę z mężem. 



Wspólne kino co 5 miesięcy to chyba nie aż tak źle. A "Wichrowe Wzgórza" bardzo mi się podobały i jednak nie zgodzę się, że były "płytkie", bo choć nie jest to w 100% książkowa wersja, znalazłam tam wiele głębszych wątków, które mi się podobały.



Nowa kolekcja tuż tuż... oznacza to wiele zwrotów akcji, załatwiania spraw, problemów, satysfakcji...



Czujemy już wiosnę w naszej pracowni i sklepiku. Małe zmiany zawsze dodają skrzydeł.


Pozostaje tylko czekać na prawdziwą wiosnę.


Mam nadzieję, że w następnych tygodniach powrócą słoneczne dni a wraz z nimi energia do działania, rozwijania swoich pasji i powiewu świeżości w naszej codzienności.

Dziękuję za wspólną chwilę i zapraszam niebawem po kolejne wpisy.
Do napisania.
SHARE:

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

© Magiczny Domek. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig