Witajcie! Ponieważ chcę jakoś uporządkować zaległe posty, dlatego dziś z "lekkim" opóźnieniem wrzucam do blogowego pamiętnika wielkanocne wspomnienia. Lubię wracać do tych ważnych chwil z życia naszej rodziny. Blog stał się moja bazą danych i dat, w której łatwiej mi będzie się odnaleźć "na starość". :)
Chociaż w tym roku wyprawiłam święta ostatkiem sił (miałam wielki spadek energii związany z przesileniem wiosennym oraz po intensywnych przygotowaniach do nowej kolekcji w ostatnich tygodniach), to… nie mogłam odmówić rodzinie tego wyjątkowego spotkania, na które zawsze czekają dzieci. Od lat staram się nie wpadać w świąteczny szał i wybierać prostotę zamiast perfekcji, ale prawda jest taka, że takie chwile mają też swoją niewidzialną stronę. Wiele dni przygotowań, gotowanie od rana do wieczora, porządki przed, a potem te jeszcze większe po. W trakcie spotkania człowiek bardziej krąży między kuchnią a stołem, niż naprawdę siada i odpoczywa.
I złapałam się na myśli, że dotyczy to dziś nie tylko świąt, ale i wielu spotkań towarzyskich. Coraz rzadziej pielęgnujemy takie wzajemne goszczenie się, a przecież to jest naprawdę piękny sposób dbania o relacje, gdy raz jedna osoba nieba przychyla, przygotowuje wszystko i otwiera swój dom, a innym razem może po prostu przyjść, odpocząć i poczuć się cudownie przyjęta. Miło byłoby raz po prostu założyć sukienkę, wziąć ciasto pod pachę i pojechać tam, gdzie ktoś inny mówi: "usiądź, wszystkim się zajęłam". Tego zwykłego bycia razem przy wspólnych stołach chyba mi trochę brakuje.
Jednak dla dziecięcej radości, wspólnych chwil, które zostają w pamięci najdłużej, lubię święta w Magicznym Domku. Sprawia mi przyjemność przygotowanie świątecznej oprawy, gdy dom jest czyściutki, stół pięknie ubrany i gotowy na wspólne rodzinne chwile.
Sprawiło mi dużo przyjemności fakt, że dzieci miały parę dni wolnego. Dzielnie pomagały w przygotowaniach, a ja mogłam odpuścić trochę zawodowych obowiązków.
Chociaż dzieci rosną z roku na rok, nadal wyczekują Zajączka w ogrodzie, a prezenty otwierali w salonie u Babci.




















Gosiu jak zawsze pięknie i ciepło u Ciebie. Przesilenie wiosenne w tym roku dopadło dosłownie wszystkich wokół mnie, zamiast wiosennej odnowy, odwrotnie. Na pewno będzie lepiej :) Życzę tego z całego serca Tobie i sobie przy okazji :)
OdpowiedzUsuńPrzyznam się, ze ja w tym roku miałam taka awersję do szykowania Świąt, że zdecydowaliśmy się wyjechać na cały wielki tydzień i wróciliśmy dopiero w poniedziałek wielkanocny. Odpoczęłam i wiem, ze na Boże Narodzenie będę miała zapał i ochotę zrobić święta.
OdpowiedzUsuńU Was jak zwykle piękny stół i miło patrzeć na szczęśliwe dzieciaki :)
Dobry wieczór. Jak zawsze z ciekawością czekałam i przeczytałam. Masz rację, czas domowych spotkań przechodzi do historii.
OdpowiedzUsuń