Kochani, ostatnio bardzo głęboko myślę o czasie, który jest nam dany. Z jednej strony uwielbiam celebrować codzienne przyjemności, ale z drugiej strony jestem nastawiona na nieustanną aktywność. Aktywność ma swoje plusy. Nauczyłam się dobrej organizacji, pewne czynności zajmują mi mniej czasu i dzięki temu szybko osiągam wyznaczone cele. Staram się nieustannie zmaksymalizować czas wolny, by móc w życiu zajmować się nie tylko pracą i obowiązkami.
Jednak im więcej wolnego czasu wygospodaruję... tym więcej nowych obowiązków oraz rzeczy 'do zrobienia' staram się w niego wpakować. Ostatnio działam jak robot. Nawet poranna kawa jest pita w lekkim zdenerwowaniu, bo myślę o tym co mam dziś do zrobienia. Wieczorna kąpiel już nie relaksuje tak mocno, gdy leżąc w wannie myślę o tym co mogłam jeszcze zrobić a czego nie zrobiłam.
Lubię w sobie zorganizowanie, ale zrozumiałam, że pracoholizm może się wkradać nie tylko w sferę zawodową. Pracoholikami możemy zostawać po godzinach.
Gdy doszłam do takiego momentu, że nie mogłam doczekać się weekendu bo będę mogła wreszcie zrobić to, to i to (i tu długa lista prac a nie przyjemności) zaczęłam się poważnie nad tym zastanawiać. Urlop od obowiązków i planów poproszę! :)
Mam tak, co z resztą strasznie lubię odkrywać, że gdy myślę o czymś 'filozoficzno-podobnym', nagle do rąk trafiają do mnie książki, artykuły czy filmy. I wcale nie dlatego, że podświadomie tego szukam (chociaż?). Ostatnio w ręce wpadł mi miesięcznik Sens, który będąc jeszcze na studiach regularnie kupowałam. Priorytetem był wywiad z Kasią Nosowską, którą po prostu uwielbiam! I okazało się, że w środku tegoż pisma, prawią o mądrej bierności! :)
Nasze plany majówkowe były po brzegi zaplanowane, zwłaszcza robotami ogródkowymi. I co? Okazało się, że przez prawie cały czas padało. Na początku byłam z tego powodu rozczarowana, ale czy świat się zawalił? Postanowiłam po prostu mieć wolne! I już! Wyspałam się, spotkałam z przyjaciółmi, poszłam na basen i wreszcie zaczęłam oglądać jakiś serial (Gra o Tron). Zwolniłam i nie zmuszam się do zrobienia 100 rzeczy na raz. Ja też potrzebuję wolnego! :)
Będę starała się osiągnąć złoty środek i rozdzielać czas na aktywność i odpoczynek. I co najważniejsze popracuje nad głosem wyrzutów sumienia, by nie przeszkadzały mi w leniwym poranku, gdy będę przeciągać, jeden dzień w tygodniu, poranne wstawanie.
A Wy za dużo pracujecie w trybie aktywnym czy za często popadacie w lenistwo? Jaki macie sposób na osiągnięcie złotego środka?
Udanej Niedzieli! Cmok! :*