07 listopada 2016

Mysi Świat Marysi

Ostatnio w pokoiku Marysi zamieszkało dużo myszek! Nie wiem czy to jesień zagoniła je do naszego domku, czy po prostu dałyśmy się ponieść urokowi tych malutkich stworzonek, ale niewątpliwie jest to temat przewodni ostatnich tygodni. 
Zaczęło się już dawno temu, gdy do naszej biblioteczki trafiły te prześliczne książeczki o Mysim Domku. Autorka sama stworzyła ogromny wielopokoleniowy dom z najdrobniejszymi szczegółami. Praca artystki, użyte materiały i sama historia myszek jest po prostu nietuzinkowa! Bywa, że są takie przedmioty, książki czy domy, w których automatycznie porywa nas magia. To książka na lata, bo teraz z Marysią szukamy uroczych szczegółów w ogromnym domku z papieru, poczytując niektóre prostsze historie, w przyszłości będziemy czytać od deski do deski a potem uczyć się samodzielnego czytania. Cudowna pozycja, idealna dla tych który lubią rzeczy vintage i retro czyli w starym stylu. 




Marysia na swoje 2 urodziny dostała uroczy, mały domek (IKEA). Na ten duży, który czeka na nią w ukryciu (klik) musi jeszcze poczekać. Pomyślałam, że idealne stworzonka, które mogłyby w domku zamieszkać to oczywiście myszki!
Myszki marki Maileg, które w zestawie mają swoje łóżeczka w pudełkach po zapałkach oraz przepiękną malutką pościel, nadały domkowi retro uroku. Szkoda, że zabawki firmy Maileg są tak koszmarnie drogie, bo gdybym tylko mogła, podarowałabym Marysi wszystkie! Jednak muszę przyznać, że jakość wykonania i dbałość o detale jest godna polecenia. 



Wraz z myszkami przyszedł do nas katalog jesień/zima i mogłabym oglądać go nieustannie. Przepiękne rzeczy!



A tak urządziłyśmy Mysi Domek. :) 
Prosto i przejrzyście - idealnie do zabawy dla 2 latka. 



By postawić kropkę nad "i", w  Marysiowym łóżeczku pojawiła się urocza mysia pościel marki Trilli



Do pościeli wyprałam prześcieradełko w gwiazdki i już wiem, że muszę zrobić zamówienie również dla nowego dzidziusia. Tak miłego prześcieradła w dotyku jeszcze nie miałyśmy! Jakość materiału oraz wykonania jest niesamowita (zwróćcie uwagę na detale)! 






W szafie też znajdzie się jakaś myszka. :)


Bluzeczka (Zara Kids).

Dajcie znać, czy chciałybyście osobny post o ubrankach na sezon jesień i zima dla Marysi oraz o naszym podejściu do mody dziecięcej.

A już niebawem posty...sentymentalne!

Do napisania, a my uciekamy do naszego mysiego świata! :)
SHARE:

04 listopada 2016

Upragnione Zmiany

Jeśli czytacie Magiczny Domek już od jakiegoś czasu, to wiecie, że lubimy zmiany w naszym otoczeniu. Mam słabość do przestawiania przedmiotów i stwarzania atmosfery, która pasuje do danej pory roku. I chociaż u nas cały czas coś delikatnie się zmienia, a to przy okazji zmiany pościeli, albo gdy pojawi się jakiś nowy mały element, to takich większych zmian nie było już od jakiegoś dłuższego okresu. Znam takie domy, które nie zmieniają się od lat. Te same przedmioty, na tym samym miejscu. Te same tekstylia, książki na półkach. Najbardziej jest to widoczne w nowoczesnych wnętrzach, bo tam projekt końcowy jest kompletny i musi być raczej minimalistyczny. My przeprowadzając się do Magicznego Domku mieliśmy ograniczony budżet na wyposażenie, dlatego z biegiem lat inwestuje w różne zakątki domu. A to zmienię jakiś mebel, a to kompletuje porządniejsze tekstylia. Poza tym po prostu Magiczny Domek nie byłby sobą bez tych ciągłych niewielkich zmian. A każda sprawia mi niesamowitą przyjemność i każda wydaje mi się lepsza od poprzedniej, co daje takie poczucie spełnienia w domowym zaciszu. Jedno jest pewne, chociaż z racji pasji podziwiamy najróżniejsze wnętrza, to u nas musowo panuje eklektyzm (czyli łączenie najróżniejszych stylów czy też mebli) i potrzeba przytulności. Dziś zapraszam Was do nieco odmienionego salonu na parterze.


Główną zmianą była wymiana pokryć na fotele i kanapę (Karlstad). Fotele nie są już w sprzedaży, a Ikea zawsze miała ograniczoną ilość wyboru tkanin. Jest wiele firm, które oferują przeróżne materiały na wszystkie tapicerowane meble dostępne w sklepie Ikea. My zdecydowaliśmy się na stonowany, ciemny beż oraz tkaninę najbardziej odporną na zabrudzenia. Nasze psy są rozpieszczone i polegują na fotelach, więc musieliśmy zainwestować w dobry materiał. Mam nadzieję, że czas pokaże, że było warto! Pokrycia na wasze kanapy z Ikea możecie znaleźć miedzy innymi na soferia.pl lub decoria.pl.


Jeśli chodzi o kwestię zabrudzeń, dam Wam znać po jakimś czasie użytkowania, natomiast od razu mogę powiedzieć, że nowe pokrowce są bardzo miłe w dotyku i bardziej miękkie. Z pewnością ten fakt uprzyjemnia relaks na kanapie. Jest po postu przytulniej. :)



Wcześniej mieliśmy inne kolory foteli od kanapy. Tym razem zdecydowałam się na jednolitą barwę. Myślę, że przez to pokój nabrał przestronności.


Nad kominkiem zawiesiliśmy okrągłe lustro. Wpuszcza jeszcze więcej światła do pomieszczenia i pasuje do okrągłych, ratanowych pater zawieszonych na ścianie.




W oknach pojawiły się też nowe zasłony marki DKNY, które kupiłam w TKMaxx. To niesamowite, że takie firmowe rzeczy można znaleźć w tym sklepie za cenę np. zasłon z Ikea. :)


Klimat niewątpliwie nadają dodatki. Staram się zachować umiar, by nie przesadzić z ich ilością, ale nie wyobrażam sobie naszych wnętrz bez takich akcentów. Lampa na stoliczku (z ratanową podstawą), o którą dostaję masę pytań, została kupiona w TKMaxxie jakieś 5 lat temu.

Przepiękna poduszka, idealna na sezon jesienny, również kupiona w TKMaxx ale w tym roku. Pled przewieszony przez poręcz fotela - z Ikea.



Jesień i zima to zdecydowanie sezon na palenie świeczek, które są synonimem ogniska domowego. Jednak, co do świeczek, zrobiłam się bardzo wybredna. Nie chodzi tylko o skład, ale również zapachy. Lubię, gdy świeca wypełnia pomieszczenie delikatnym pięknym aromatem, ale mam bardzo wrażliwy nos, więc wszystkie intensywne i duszące świeczki odpadają. 


Ostatnim ulubieńcem jest świeczka z Yankee Candle o zapachu Shea Butter.


Białą świeczkę o zapachu delikatnej mięty kupiłam w TKMaxx.


Kaktusiki kupiłam w Biedronce. Na czas świeżych kwiatów w wazonie muszę jeszcze poczekać.


Szare poduszki w liście (Home&You) idealnie wpasowały się kolor kanapy.


A jeśli macie ochotę poczytać coś lekkiego o szczęściu i celebrowaniu codzienności to polecam książkę "Hygge Duńska Sztuka Szczęścia". Nie ma w niej nic odkrywczego, ale po prostu czasami warto sobie to tych prostych wartościach przypomnieć. Są książki, które są dla nas odkrywcze i niezwykle emocjonalne, a są książki, które przyjemnie się czyta i wprowadzają nas w stan relaksu. Z pewnością taka własnie jest Hygge.



Cudownie spędza się w naszym "nowym" miejscu czas. :)




Na zdjęciach pokrycia kanapy i foteli wpadają w lekko różowawy kolor. W rzeczywistości nie jest to tak widoczne. Po prostu jest to beż, który ma w sobie domieszkę czerwieni i to, w zależności od światła, daje lekką fioletowo-różową poświatę.


Do napisania niebawem!
SHARE:
© Magiczny Domek. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig