Kompletowanie kalendarza adwentowego dla Marysi.
Gotowa na urodziny, ale posprzątać troszeczkę przed wyjściem nie zaszkodzi. ;)
Urodziny w figloraju, to Marysi pierwszy raz. Ale szalała!
Sto lat dla Tymka!
A potem poszliśmy na pizzę. :)
Oj Achi*! Daj spokój! (tak mówi Marysia na Gapcię bo mówimy na nią często Gapiś)!
Jedząc banana można bardzo się zamyślić. ;)
A potem... kolejny telefon trafił do serwisu i musiałam przerzucić się na swój poczciwy aparat.
Ostatni weekend miesiąca był bardzo intensywny. W sobotę wybrałam się na Baby Shower Natalii do Warszawy i pierwszy raz od ponad 2 lat spałam poza domem bez Marysi!
Pokoik dla dzidziusia już czeka! :)
Było cudownie! Bardzo mile też wspominam podróż powrotną pociągiem. Piękne widoki za oknem, ciepła herbata w ręku i książka. Taka chwila dla mnie.
Po powrocie szybko zabieram Marysię i pędzimy dalej na urodziny Ali.
W ramach urodzin odbyły się warsztaty muzyczne i plastyczne dla dzieci. :)
"Aja" przyjaciółka Marysi. :*
Tort z Peppką!
I dyskoteka!
A tu nasze domowe przedszkole. :)
Nasz ulubiony krem na zimę! :)
Szybki obiadek na następny dzień. Zupa kalafiorowa z koperkiem i pulpecikami.
I dalsza część pakowania.
A czasami spokojne wieczory. Wieczorynka i czekający na następny dzień kalendarz adwentowy. :)
Bardzo aktywny miesiąc za nami!
Do szybkiego napisania!






































































