23 października 2015

Przytulny Salon

Nadeszły szarugi jesienne i trzeba jakoś ten czas przetrwać. I choć kocham jesień w różnych jej etapach, to deszczowa końcówka jest dla mnie bardzo refleksyjna. A może to naturalne, że po bardzo aktywnym czasie nadchodzi w końcu pora, by trochę zwolnić? Życie dostosowane do pór roku uważam za naturalną rzecz, której należy się poddać. 
Na jesienno deszczowy listopad zaplanowałam parę przedsięwzięć, ale raczej we własnej głowie i w zaciszu domowym, ale o tym w następnych postach. Listopad będzie takim odpoczynkiem po bardzo aktywnym minionym roku oraz doładowaniem przed świątecznym grudniem. 
Dziś przedstawię Wam mój sposób na przytulny salon, który o tej porze roku jest dla mnie niezmiernie ważny. Ciepło rodzinnego domu jeszcze mocniej podkreśla znaczenie 'schronienia' gdy po ciężkim dniu w terenie, wracamy do naszej przytulnej oazy. Jak zwykle zmiany wielkie-niewielkie. Zobaczcie gdzie lubimy siedzieć w szary, pochmurny dzień oraz coraz chłodniejsze wieczory.



Jedną z większych zmian są nasze dywany. Poprzednie były cudowne, niestety popełniłam chyba błąd w ich pielęgnacji. Pomimo, iż parokrotnie były dawane do profesjonalnego prania, dzięki tym zabiegom, uszkodzona została ich impregnacja. Powodowało to, że się znacznie szybciej brudziły a dawne plamy po jakimś czasie znów się pojawiały. Nie mogłam na to patrzeć! 
Dawne dywany dzielnie zniosły jeszcze duże przyjęcie urodzinowe Marysi i zostały zastąpione nowymi. Okrutna zmieniłam je na lepszy model, udając się również do Ikei (klik). :) 
Jak tylko Lunka odważy się je drapać pazurami, to przygotujcie się na aukcję dotyczącą kota na instagramie. ;)


I choć zdjęcia powinnam robić przy ładnym dziennym świetle, to jest to przy obecnej pogodzie wręcz niemożliwe. Ale z drugiej strony oddają idealnie nastrój jaki tutaj panuje. Oprócz detali wnętrzarskich, ciepło pomieszczeniu nadaje światło lampek i świec.



Psy wiedzą doskonale gdzie się ułożyć, by było im 'przytulnie'. ;)



Nowością są również poduszki, które przypominają cieplutkie swetry. (H&M Home)




Nadszedł wreszcie sezon palenia w kominku! A na nim zmieniłam trochę ustawienie.



Widok za dużym oknem tarasowym zmienia się cały rok i dlatego je tak uwielbiamy!











Myślę, że takie ciepło domowego ogniska ważne jest dla każdego mieszkańca domu, zwłaszcza dla dzieciaków.



Poprzednia wersja salonu prezentowała się tak (KLIK). (Chociaż była jeszcze wersja letnia, ale pojawiała się na instagramie - zajrzyjcie - klik i klik). Jak widać, żyjemy wraz z porami roku i te małe zmiany nadają zupełnie inny klimat.


Ratanowy kosz przy kredensie skrywa zabawki Marysi, którymi bawi się tu na dole (na piętrze mamy inną skrzynię).


Przytulny salon w wykonaniu Magicznego Domku.


Do napisania już niebawem! :*
SHARE:

19 października 2015

Urodzinowa Chwalipięta (wersja Marysiowa)

Prezenty, choć są materialne, zawierają pewną cząstkę atencji i czułości dla osoby obdarowywanej. Właśnie z tego powodu lubię cykl 'chwalipięty'. Człowiek tak dużo ma na głowie, że może zapomnieć cóż takiego dostał rok temu na gwiazdkę czy na swój....chrzest (a Marysią będzie miała ściągę)! ;) Gdy wracam do tych postów, nie liczy się to czy dany prezent jest w obiegu, bo mógł się skończyć jak w przypadku pysznej konfitury czy kosmetyku, lub wylądować na półce z książkami. To uczucie, że ktoś nas zna, włożył w prezent i jego opakowanie serce, jest niezmiernie miłe. Czujemy się kochani i doceniani. I choć oczywiście w miłości chodzi o te inne niematerialne aspekty, to każda kobieta wie, że gdy to uczucie zmaterializuje się w bukiecie kwiatów, który jest namacalny i pachnący, to łatwiej jej w to uczucie uwierzyć. ;)
I tym oto akcentem pragnę uwiecznić przepiękne i podarowane od serca prezenty na pierwsze urodziny Marysi, by kiedyś mogła do nich powrócić i zobaczyć jak dobrze życzyli jej najbliżsi. A przy okazji i czytelnicy będą zadowoleni, bo zawsze można coś podpatrzeć i się zainspirować.

Pierwsze urodziny są nie lada wyzwaniem, gdyż dziecko już nie jest takie maleńkie, a za razem nie jest jeszcze na tyle duże, by korzystać ze wszystkich dostępnych na rynku gadżetów. Dlatego nie mam nic przeciwko kupowaniu trochę na wyrost. Pamiętam jak na gwiazdkę Marysia dostała ubranka o rozmiarze 80-86. Wtedy wydawało mi się, że założy je za 2 lata. A tu się okazało, że rok minął tak szybko, że cieszyłam się mam co na Maryśkę włożyć, gdy przyszedł na to czas (a wiadomo, że Mamy mają zazwyczaj garderobę na konkretny sezon już raczej kompletną). W Marysiowych prezentach fajne jest to, że dostała trochę na teraz i trochę na przyszłość. Będzie można skorzystać z kilku jeszcze okazji, by skompletować w całości pewien 'projekt'. 
Ale od początku!

Marysiowe prezenty:


Gry i układanki na teraz, czyli sorter i puzzle marki Tildo. Są już w regularnym ruchu! ;)

(wszystkie rzeczy można znaleźć w różnych sklepach internetowych i wystarczy wpisać w google nazwę np. "sorter Tildo")


W Marysiowym pokoiku zamieszkał kolejny misio od kochanej agatakrzyzanowskailustrator. Cudo! :)


Lampka-projektor gwiazd z melodyjką Music Star Pabobo. I choć zazwyczaj takie gadżety kupuje się dla niemowlaków, to ja jestem zdania, że większy potencjał mają w przyszłości! Wyobraźcie sobie zabawy w namiocie ustawionym na środku pokoju i 'udawanie' że jest noc i śpi się pod gołym niebem! To dopiero będzie frajda!


Uroczy plecak biedronka marki LittleLife ze smyczą bezpieczeństwa. Idealna dla dzieci zaczynających przygodę z chodzeniem.


Kilka cudnych wydawnictw. Gwiazdka czy urodziny bez książki są 'stracone' (w dziecięcym jaki i dorosłym życiu). ;)


Misiaki-pluszaki. :) Z racji, że Mama kupuje jakieś dziwne pluszaki (mamy gąskę, żabę, osiołka, kangura, owcę czy krowę) to te tradycyjne też muszą być. :)

Po prawej Miś Boliboli - czyli miś do zadań specjalnych. Idea prosta, wkładamy takiego delikwenta do domowej apteczki i wyjmujemy w nagłych przypadkach - stłuczone kolano, przeziębienie czy wyrzynający się ząb. Taki miś lekarstwo działający na zasadzie placebo. :) Jestem pewna, że podziała!


Trochę garderoby. Piękna sukienka i ręcznie (!) robiona czapeczka! 


Szyte na zamówienie - lisek i poduszeczka z leśnym motywem oraz wyhaftowanym imieniem! :)


Edukacyjne karty - Kapitan Nauka! Świetne!


Składkowy prezent naszych przyjaciół i rodziny - wspaniała kuchnia marki Tildo! I choć to prezent, który na Marysię jeszcze chwilę poczeka (chociaż była bardzo zaintrygowana), jest wspaniałym pretekstem do kompletowania akcesori i drewnianych owoców, warzyw oraz produktów żywnościowych przy kolejnych okazjach! Co ja bym dała by mieć taką kuchnie w dzieciństwie!

Cudowne prezenty! Sto lat Marysiu! :*
SHARE:
© Magiczny Domek. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig