niedziela, 18 grudnia 2016

Świąteczny Tydzień z G. Dzień 1

Witajcie kochani! Tak! Dobrze widzicie, zaczynamy tydzień z G. czyli cykl, w którym pokazujemy naszą codzienność. Lubię ten cykl, bo nigdy nie wiadomo co kolejny dzień przyniesie, ale nie ukrywam, że jest to logistyczne wyzwanie. Jednak lubię powracać do tych wpisów, a już szczególnie do tych ze świątecznego okresu. :) Mam nadzieję, że sprawiłam Wam niespodziankę!

17 grudnia

Dziś kompletnie nie mogliśmy się dobudzić i przeciągaliśmy poranek do granic niemożliwości (czytaj do 9.15). ;)


A potem poranna krzątanina. Ścielenie łóżek, wietrzenie pokoi, ogarnianie przestrzeni.


Przepiękny mroźny poranek.


Rumak zwozi Marysię do przebieralni. :)


Śniadanie, kawa i kolejny prezent z kalendarza adwentowego Marysi.



Dziś mamy bardzo ważną misję. Porządki w kuchni. Mycie i rozmrożenie lodówki, porządek w zapasach, szufladach, mycie frontów itp.

Najgorzej jest zacząć...


Potem jest tylko gorzej...


Jednak we dwójkę (trójkę) jest łatwiej to wszystko ogarnąć. Chociaż oni po paru godzinach pracy bardzo się zmęczyli i poszli spać. ;) A ja czuje taki power, że działam dalej.

Gdy Marysia się budzi z popołudniowej drzemki, Pan Poślubiony robi lunch a ja czytam Marysi książeczki.



Potem zlecamy Tacie (ten za płotem ;) ) zadanie specjalne. Znalezienie idealnej gałęzi do naszej świątecznej aranżacji.


A porządki w kuchni nadal trwają... Marysia ma chwilkę dla siebie.


I po paru godzinach gotowe!


Ja tworzę aranżację nad stołem, a Marysia pomaga Tacie wyczyścić na święta kominek.



Tak, zdecydowanie dziś królowały porządki. To pierwszy od ponad 2 miesięcy weekend, który spędzamy w domu i wreszcie możemy przygotować się do Wigilii.


Wieczorem przychodzi Babcia po swoje ozdoby choinkowe (po naszej stronie domu jest nasz wspólny strych). Marysia znalazła pozytywkę Babci, którą ja uwielbiam, bo zawsze kojarzyła mi się ze świętami w rodzinnym domu.



Czas na kolację Marysi a ja w tym czasie przygotowuje pokój do snu. :)


Kąpiel! :)



Słodziaki idą się uśpić, a ja mam dosłownie chwilkę dla siebie, by przysiąść w przytulnym kąciku. Dziś cały dzień byłam na nogach!


Ale już za chwilę zabieram się za pakowanie ostatnich prezentów. 



Pan Poślubiony dziś trenuje na rowerze, więc ja idę do Mamy na wieczorną herbatkę i pomóc jej w świątecznej aranżacji.


A przy okazji dostałam w spadku kolejne przecudne ozdoby choinkowe - czerwone dzwoneczki i rodzinny dzwonek z Mikołajem, który ma dla mnie sentymentalną wartość. 



Jest już późno, jestem wykończona i bolą mnie plecy. Jakie szczęście, że dziś był dzień bez makijażu i można użyć tylko delikatnego toniku.


Szykuje sobie termofor i miseczkę lodów... :)


Dziś Marysia miała 3 razy napady złości. Krótkie, ale dość spektakularne, takie trochę niepodobne do niej. ;) Pan Poślubiony wyciągnął do snu książkę "Bunt Dwulatka". Hehehe. ;)


To wszystko na dziś. 
Do napisania już jutro! :) :) :)
SHARE:

14 komentarzy

  1. Pracowity dzień mieliście w Magicznym Domku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ale cudna niespodzianke nam zrobiłaś! pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie ! I pracowicie za mną wczoraj też ogarnianie kuchni,kupowanie świątecznych kreacji odbieranie mebli i wigilia z przyjaciółmi :) dziś odsypiam skręcamy i nawet na obiad czasu brak dobrze że z wczoraj coś zostało 😅

    OdpowiedzUsuń
  4. takie prezenty świąteczne to ja lubie :)

    u mnie na świeta w sumie zostało umycie okien i możemy czekać na wigilie

    OdpowiedzUsuń
  5. Ahh, jak przyjemnie ;) moje chłopaki mają właśnie popołudniową drzemkę, ja piję herbatkę z miodem i cytryną, a na blogu taka niespodzianka! Dziękuję Gusiu za umilanie czasu ;) P.S. Jak tylko herbata się skończy, to biorę się za sprzątanie lodówki. Jakoś ciężko mi się zawsze za to zabrać. Dzięki za inspirację ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaka mila niespodzianka :) juppi!

    OdpowiedzUsuń
  7. Super!Dziękuję Ci za tydzien z G.I już na wstępie mnie zmotywowałaś. Jutro rano zabieram się za sprzątanie kuchni, do którego nie mogłam się zmusić;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cześć Gusiu :) Moja M. ma również napady złości (ma 23 miesiące). Zastanawiam się jak sobie radzicie z nimi np. na zakupach w C.H. Na zdjęciach w restauracji Marysia zawsze grzecznie siedzi przy obiadku, a my w końcu wczoraj zrezygnowaliśmy z wizyty w knajpce bo nie było szans żebyśmy usiedli wszyscy w spokoju choćby na 5 min.. Jeśli macie jakieś dobre rady, które u Was działają, może rozważysz post w tej sprawie? Pozdrawiam i życzę Wam zdrowych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marysia jest dość spokojna gdy ma "wychodne" ;) ale jak każde dziecko, ma czasami odbicia, więc na np. dłuższe zakupy raczej zostawiam ją w domu z Tatą. ;)

      Usuń
  9. Kominek jest przepiękny, w kaflach ! Kilka lat temu, gdy był on marzeniem mojej babci uważałam, że taki kominek nie pasuje do nowoczesnego wnętrza. Jednak po efekcie końcowym i tym zdjęciu wiem iż byłam w ogromnym błędzie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wspaniały prezent nam zrobiłaś na Święta.Czytając codziennie wpisy milej będzie się odliczalo dni do Świąt:).Oczywiście łatwiej będzie też się zorganizować do wszystkiego bo u Ciebie zawsze taki porządek i ład.Czytajac Twoje wpisy zawsze czuję ten wspaniały klimat i atmosferę Świąt.Pozdrawiam baaardzo serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nadrabiam zaległości i spędzam czas z Wami. Lubie ten cykl:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Gusiu, możesz podac autora książki o buncie? Pozdrawiam!
    Emi

    OdpowiedzUsuń

© Magiczny Domek. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig