wtorek, 12 września 2017

Pudełko Wspomnień

Choć minęło parę dni, nadal nie mogę uwierzyć, że nasza mała Marysia chodzi już do przedszkola. Dziarsko wchodzi do sali, a ja nie wiem co się z nią dzieje przez te parę godzin. Wiem jedynie, że jest jej dobrze, wiem, że zdobywa nowe znajomości i umiejętności. Jednak to jest już jej świat, do którego mogę mieć dostęp tylko z jej opowiadań. Za miesiąc skończy trzy latka, a mnie wciąż zdumiewa jak to mogło tak szybko minąć. 
Gabrysia urodziła się 4 miesiące temu.  Z jednej strony w mojej głowie poród był jakieś sto lat temu i nie mogę sobie już wyobrazić, że przecież jej kiedyś z nami nie było. Z drugiej strony zaskakuje mnie niespodziankami jak pierwszy przewrót o kilka tygodni za szybko, czy pierwszym zębem (!), który wyrósł parę dni temu. Dogonić chcę tą moją Marysię, a ja tak chciałabym, by były wciąż malutkie. I taki dysonans wewnętrzny czuję, pomiędzy tęsknotą za tym co przemija, a ciekawością tego co jeszcze nas spotka. 
Jestem z tych, którzy absolutnie nie chcą przyspieszać pewnych rzeczy. Wcale nie marzę o przespanych nocach (no.. może trochę marzę o ogólnym odpoczynku od wszelakich obowiązków). Nie czekam z utęsknieniem na czas, gdy Marysia nie będzie już wędrować do naszego łóżka. Uwielbiam, gdy zakopuje się w pościel i w środku nocy unosi się zapach jej włosów. Absolutnie nie tęsknie do czasu, gdy opuszczą kiedyś nasz Magiczny Domek. Chociaż wiem, że będę musiała z tym się pogodzić, w tej chwili jest to poza zasięgiem mojej wyobraźni. :)
Póki co żyję, tu i teraz i jest mi w tym stanie bardzo dobrze. Dzieci doskonale tej umiejętności uczą. Teraz ważne są pierwsze dni przedszkola i zajęcia Marysi. Czekanie na drugi ząbek Gabrysi, który już prześwituje na dziąśle. Kompletowanie ich jesiennych szaf i pilnowanie, by niczego im nie zabrakło. Dla mnie mogłyby mieć tle lat co teraz, a za pół roku powiem, że tyle ile będą miały własnie wtedy. :)
I pomimo, iż najważniejszy jest dla nas dzień dzisiejszy, lubimy pielęgnować cudowne wspomnienia. Najlepszą metodą są zdjęcia, których robię codziennie niezliczoną ilość. Migawki uchwycone na blogu, do których mogę wracać wszędzie gdzie tylko jest internet. Pamięć bywa zawodna, ale blogowy pamiętnik zapamiętuje większość ważnych dla nas chwil. Natomiast wszystkie sentymentalne cudeńka wkładam dziewczynkom do magicznego pudełka. Każda dostanie je od nas w odpowiednim czasie. Może na 18 lub 30 urodziny, a może dopiero wtedy gdy same będą oczekiwały swojego pierwszego dziecka. Póki co wkładam do pudełek nasze małe skarby, które przypominają nam pierwsze chwile i pierwsze razy.


Do pudełek chowam przeróżne pamiątki. Metryczki ze szpitala, pierwszy smoczek czy pieluszkę. Zasuszone liście i kasztany uzbierane jesienią, gdy urodziła się Marysia. Gazetę dokładnie z dnia urodzin, jak i pismo o modzie z danego miesiąca, by wiedziały jaka wtedy panowała moda i co działo się wtedy na świecie. Pierwszy strój ze szpitala, który na sobie miały. Kartki z chrzcin i z pierwszych urodzin. Pierwsze obcięte włoski. Te wszystkie ważne małe rzeczy, które sukcesywnie wkładam do pudełek.


Jestem pewna, że nie jedna z Was ma takie sentymentalne pudełeczko dla swoich dzieci. Piszcie kochane, co do niego chowacie.

Miłego wieczoru i do napisania niebawem!

Wasza G.
SHARE:

czwartek, 7 września 2017

Sypialniane Rudości

Jesienne rudości i szarości zagościły u nas w sypialni. Znów zmiana niewielka, ale jakże wpasowana w panującą aurę za oknem. To małe detale zmieniające całość niewielkim kosztem. Świeża pościel i najchętniej nie wychodziłabym z łóżka. Marzę o leniwym poranku, gdy mogę poleżeć do 10 nad ranem. Jednak pomimo, iż wstaję zazwyczaj o 6 rano, z przyjemnością ścielę o poranku łóżko, otwieram okno i wdycham wilgotne powietrze. Codziennie porządkuję pieczołowicie sypialnię, by mieć tą ogromną przyjemność wieczorem, gdy wskoczę do łóżka po ciężkim dniu. Tu wszystko ma swoje miejsce, ilość przedmiotów nie przytłacza i nastraja do odpoczynku. Nasza jesienna sypialnia z kącikiem Gabrysi.











Narzuta - Moyha
Rude poduszki - H&M Home
Szara - Jysk
Pleciona - TKMaxx
Poduszki w gwiazdki - Zara Home
Kocyk - Poofi
Świeczka - H&M Home

(o wielu elementach pisałam w poprzednich sypialnianych postach - klik i klik)





Czasami wystarczy zmienić świeczkę (ruda z H&M Home), pled, czy ochraniacz na łóżeczko (Mammas&Pappas), zabawkę na karuzeli (Ikea) czy obrazek (Agata Krzyżanowska).
W narzucie na łóżko się zakochałam! Cudowna. Mam teraz tylko dwa pokrycia - lżejsze na sezon letni i tą na jesienno-zimowy. Staram się wprowadzać swoje postanowienia w różne dziedziny z życia Magicznego Domku. :)






Jesień to zdecydowanie okres, w którym znacznie więcej spędzamy czasu w naszym Magicznym Domku. Ogród skąpany w deszczu, wiatr za oknem powoduje, że nie chce nam się tak często z niego wychodzić, więc wiąże się to z tym, że w domu dzieje się bardzo dużo. Porządki, zmiany, aranżacje, organizacja na nowo pomieszczeń. Z jednej strony staram się, by było przytulniej, z drugiej strony, cały czas mam z tyłu głowy redukcję przedmiotów, tak by panowała harmonia. :)

Pozdrawiam Was jesiennie.

Do napisania! :*
SHARE:

poniedziałek, 4 września 2017

Ugier Na Salonach

Oczywiście tytuł potraktujcie z przymrużeniem oka, bo przypominam, że nasz salon był kiedyś garażem. :) Nie mniej jednak ostatnio mam takie przemyślenia, że człowiek powinien cieszyć się z takiego domu jaki ma i starać się by był możliwe jak najpiękniejszy i skrojony pod dana rodzinę.
Ostatnio słyszałam taką rozmowę. Ktoś kto mieszka w domu z ogrodem i mówi do drugiej: "Marzę o tarasie w domu!" Druga ma taras i to ogromny, ale ogródek niezagospodarowany i od miesięcy marzy, by go zrobić. Każdy ma jakieś tęsknoty, bo idealnych domów jest mnóstwo. Urokliwa kamienica, nowoczesne osiedle bloków z udogodnieniami, czy leśniczówka na końcu lasu. Każdy dom ma plusy i minusy i nie warto chcieć czyjegoś. Nie każdy ma możliwości lub nawet chęci posiadać stereotypowo idealny dom z basenem. I dobrze, bo jakby było nudno na świecie! Gdy tak chodzę po domach znajomych, rodziny, przyjaciół zawsze podobają mi się domy z sercem. Gdy widać w nich rodzinę, uczucia, życzliwość, ciepło i dbałość o to, by były czyste i zadbane. A tego nie kupi się za pieniądze. Myślę, że warto mieć jakiś swój styl i dbać o ognisko domowe. Bo piękno to nie tyle przedmioty, co serce włożone w to, by domownikom było przyjemnie i wygodnie.

Uwierzcie, że u nas też nie jest idealnie. A to ściany w niektórych miejscach wypadałoby już pomalować, gdzieś odstaje listwa, szuflada z przyprawami nieustannie wymaga porządków, a nasza garderoba na okrycia wierzchnie często zamienia się w składzik niepotrzebnych rzeczy.  Oczywiście wszystko zrobimy w swoim czasie, a dom nie będzie przez cały czas w idealnym stanie, bo to normalne, że żyje razem z nami. Dla mnie ważne są te porządki, niewielkie zmiany i drobne przyjemności. Ten moment gdy wyprana kanapa i fotele pachną świeżością, a pokój wydaje się jakiś taki "nowy" za sprawą innego koloru w tekstyliach. Nie kupuje już dużo ozdób, ale poduszki to moja mała słabość.  Z pewnością mam ich więcej niż przeciętny człowiek, ale to dlatego, że wiem ile mają mocy przy drobnych zmianach w naszym domu. No i świeże kwiat w wazonie. Od razu świat wydaje się piękniejszy! :)





Poduszki na kanapie to nowa kolekcja H&M Home. Uwielbiam te jesienne, ale słoneczne kolory.









Wszystkie przedmioty z naszego salonu nie byłyby takie, gdyby nie czas i historia. Tego efektu nie da się uzyskać od razu. Niektóre przedmioty muszą "osiąść" na swoich miejscach, by pozostać tam na dłużej. Klimat jaki tu panuje, to suma wyborów, jak i przypadków. Prezentów od serca od najbliższych i przedmiotów z historią. Stare pianino i kredens, niewyobrażalnie wygodna kanapa z poczciwej Ikei. Radio odnowione rękami mojego taty, jak i kosz na drewno - rekwizyt z filmu, w którym grał mój dziadek. To rzeczy dostępne teraz (poduszki H&M Home czy piękny ugrowy wazon z Vox Meble), jak i takie, które już nigdy się nie powtórzą (drewniana taca na stoliku kupiona dawno w nieistniejącej już kwiaciarni). To ślad, że mamy dzieci (kosz Mojżesza czy skrzynia na zabawki), ale tak idealnie wtopione we wnętrze.



Skrzynia na zabawki - TKMaxx.


Urocze detale.






Stół nadal pod ścianą. Polubiłam tą przestrzeń na nasze zabawy.



Po prostu lubimy tu być. Jesień może spokojnie nadejść, bo tu jest nasze schronienie. :)







Witajcie we wrześniu kochani.
Do napisania!
SHARE:
© Magiczny Domek. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig