Życie jest naprawdę pełne zaskoczenia i wspaniałych chwil. Pomimo, iż podświadomie wiem czego od życia oczekuje, w wielu przypadkach nie potrafiłabym przewidzieć, że tak potoczą się moje losy. Te przyjemne przemyślenia nasunęły się mi, kiedy urządzałam pokoik dziecięcy.
Tu, w tym miejscu, zatoczyło się koło życia. Kiedyś, w tym pokoju dorastałam, teraz dorastać będzie nasza córeczka. Nie sądziłam, że tu zamieszkamy, że urządzimy i odmienimy wnętrze mojego rodzinnego domu na nowo. Dochodzę do wniosku, że pomimo, iż gdy dorastamy, parę spraw się komplikuje i świat nie jest taki kolorowy i niewinny jak w dzieciństwie, to jednak wciąż rzeczy zaskakują nas pozytywnie, a szczęście jest na wyciągnięcie ręki niezależnie od naszego wieku. Bo wciąż jesteśmy pełni nadziei i wciąż czeka nas wiele dobrego. :)
Zrobiło się bardzo sentymentalnie, ale to dlatego, że myślę sobie o wariacjach tego pokoju w przeszłości. I nie chodzi tylko o samo urządzenie wnętrz. Na każdym jego etapie (wariacji) nie sądziłam, że będę tu, gdzie jestem teraz. A jest mi uwierzcie, niesamowicie dobrze! (hormony?) ;)
[Zresztą sami zobaczcie, jak wcześniej wyglądał pokoik na poddaszu, kiedy byłam na początku studiów - (zobacz) - klik. Po tym jak wyprowadziłam się z domu rodzinnego, pokój uroczo zaaranżowała sobie moja Mama - (zobacz) - klik. Po naszej przeprowadzce w nowe/stare miejsce, pokoik był urządzony bardzo minimalistycznie - (zobacz) - klik. Teraz ten pokój gościnny/do pracy zyskał nowe oblicze. Niesamowite jak jedno wnętrze potrafi się odmienić na przestrzeni lat!]
Wiecie doskonale, że każde pomieszczenie w Magicznym Domku musi być urządzone, tak by pasowało do naszej rodzinki. Gdy tylko pojawia się potrzeba zaprojektowania danego pomieszczenia od razu (nie wiem skąd) pojawiają mi się wizualizacje w głowie. Od razu wiem, jaki będzie efekt końcowy. Oczywiście, w trakcie urządzania pojawiają się jakieś małe zaskoczenia, zmiany, które też bardzo lubię. Nie mniej jednak wizja pokoiku dziecięcego, pojawiła się od razu gdy dowiedziałam się o ciąży. :)
Pokoik miał być, jasny i przytulny. Taki, który będzie pasował i dla dziewczynki i dla chłopca. (Nie jestem jakąś maniaczką ruchu 'gender', po prostu uważam, że istnieje wiele pięknych kolorów, nie tylko błękity i róże).
By ocieplić biel ścian, zapragnęłam w pokoiku boazerii. Zamontował ją u nas pewien Pan, który jak usłyszał przez telefon, że chcemy boazerię w domu, był bardzo zdziwiony (przecież teraz odchodzi się od takich rozwiązań, które panowały w czasach PRL'u). Ale ja nie przejmuję się opinią innych. Chodziło mi o boazerię do pewnej wysokości, tak by drewno nadało przytulności i spełniało funkcję ochronną (tu mam na myśli łapki małego dziecka, które w innym przypadku zmuszały by nas do częstego malowania). :)
Ponieważ jestem sentymentalna i wiecie doskonale, że rzeczy w Magicznym Domku migrują po wszystkich pomieszczeniach odradzając się na nowo, chciałam wykorzystać do urządzenia pokoiku, to co mamy. Oczywiście pojawiły się nowe mebelki (łóżeczko, komoda i szafa) oraz przeróżne dodatki, ale większość z nich już zadomowiła się u nas już znacznie wcześniej. Zobaczcie!
Mebelki (łóżeczko, komoda i szafa) to kolekcja Barcelona firmy Pinio. Łóżeczko jest rozkładane, tak by w przyszłości zamienić się w typowe łóżko.
Stare i nowe. Oprócz trzech nowych mebelków, w pokoju zagościły meble, które służyły nam przez lata (jeszcze w starym mieszkaniu). Duży wygodny fotel i materac na nóżkach oraz szafka z półkami (IKEA).
Drewnianą skrzynię kupiłam tak dawno temu (kiedyś mieściła się w naszej sypialni w starym mieszkaniu), że nie jestem pewna skąd pochodzi (chyba Jysk!). Przepiękną starą półkę, która nadaje charakteru całemu pokoikowi kupiłam od Mamy mojej przyjaciółki, która sprzedaje starocie.
Nad łóżeczkiem własnoręcznie (jestem dumna!) wykonałam baldachim. Na bambusowym patyczku zawiesiłam przepiękne, delikatne zasłony, które dawno temu kupiłam we Francji. (niejednokrotnie zdobiły obie sypialnie - w starym i nowym Magicznym Domku, ale tu wpasowały się idealnie!)
Byliście ciekawi prawdziwego imienia naszej Gerwazjanny. :)
Pewnie będziecie zaskoczeni. Ja przez lata myślałam o przeróżnych imionach. Ale wybór imienia to bardzo skomplikowana procedura. Nie można sugerować się tylko tym czy imię jest ładne, musi pasować do rodziny! :) Do jej klimatu i nazwiska. I choć nigdy wcześniej nie brałam tego imienia pod uwagę (zaproponował je Pan Poślubiony), to po prostu od razu zakochałam się w prostocie i tym jak bardzo to imię pasuje do Magicznego Domku. :)
Napis wykonałam sama korzystając z drewnianych literek i ramki kupionych w TKMaxxie. Klej i szary papier kupiłam w Empiku. :) Owieczka pochodzi z Nici. Prosta rzecz a cieszy!
Dodatki... będziecie zdziwieni ile sentymentalnych gadżetów pojawiło się w pokoiku Marysi. Wyciągnęłam swoje stare książki ze strychu, które już zdobią półki. Duży pluszowy miś, to Pan Miś z mojego dzieciństwa (dostałam go na gwiazdkę jak miałam 7 lat!). Owieczki z Nici to moje wczesno-licealne skarby, na które wtedy miałam dużą 'fazę' (piórniki, breloczki (nawet mam jeden przy kluczach do dziś), torby itp.) Kolorowe obrazki-pocztówki to wspomnienie pierwszego wyjazdu do Nicei (cierpliwie czekały na powieszenie). A nawet w szafie wisi kilka rzeczy, które nosiłam ja, wcześniej mój starszy brat, a nawet moja Mama! Z czystego sentymentu ubierzemy Marysię chociaż raz! :)
Dodatki wprowadzają delikatny akcent kolorystyczny. Nie chciałam by pokój krzyczał kolorami, ale z drugiej strony by nie był za smutny. Konsekwentnie zbierałam wszystko w tej samej stylistyce. I tak pojawiło się też kilka nowych rzeczy. Pojemnik z kolorowych gałganków, pajacyk w romby i pieska do przytulania kupiłam w TKMaxxie, poduszkę i stołek w kształcie misia odnalazłam na decobazaar.com, a kolorową girlandę uszyłam sama. :)
Lnianą torbę z sercami kupiliśmy niedawno na Kazimierzu w Krakowie, w którymś z butików. Podpórkę na książki z królikiem w TKMaxx, książeczki dla najmłodszych (0-3 lata) ciut na zapas zamówiłam ze strony maleksiazki.pl, zielone pojekniczki (IKEA), miś z Home&You.
Oryginalną lampkę w kształcie zamku (?) kupiłam w tym samym miejscu do półeczkę, ale chyba ze 3 lata temu. Głęboko ją schowałam, bo wiedziałam, że kiedyś przyjdzie ten czas, kiedy się przyda! :)
Główną ideą jest to, by pokoiku zbędnie nie zagracać. Ma być ciepło, ale nie przytłaczająco. Być może pojawi się jeszcze jakiś akcencik, ale w tej chwili efekt jest zadowalający. :)
Mam jeszcze kilka pytań do doświadczonych mamusiek odnośnie praktycznego urządzenia pokoiku. Pomożecie?
1. Czy przewijak warto mieć w pokoiku, czy w łazience, gdzie dzidziuś będzie kąpany?
[ Przewijak i wanienkę (które już mamy) planujemy póki co umieścić w łazience 5 kroków od pokoiku i tam zajmować się pielęgnacją niemowlaka. Chociaż wiadomo, że jak jest potrzeba to przewija się dzidziusia gdziekolwiek, w całym domu. Myślę, że kiedy będziemy na dole, to i tak nie będziemy lecieć na górę do łazienki czy pokoju! - dajcie znać jak to u Was wygląda, w domach piętrowych. ]
2. Czy karuzela z pozytywką przy łóżeczku się sprawdza?
[ Słyszałam różne opinie. Jedna strona stwierdzi, że do zbędny gadżet, który tylko rozprasza przed snem, druga strona, że ułatwia zasypianie i rozwija. - Jakie jest Wasze zdanie? ]
3. Na sam początek kołderka czy śpiworek?
[ Jak widzicie łóżeczko póki co przykryte jest kocykiem. Kupiłam porządną kołderkę i dwie śliczne pościele, ale dużo czytałam o tym, że na samym początku noworodki czują się trochę zagubione pod ogromna kołdrą i że lepiej zainwestować w śpiworek, który daje poczucie bezpieczeństwa i noworodek nie możliwości się odkryć w nocy. - Jakie są Wasze doświadczenia? ]
Całuje Was mocno!
Do napisania!

























