08 kwietnia 2016

Wakcyjne Migawki: Krościenko Nad Dunajcem/ Szczawnica

Nie wiem jak i kiedy to się stało, ale stałam się ogromną fanką wyjazdów w nasze rodzinne strony. Oczywiście chciałabym w przyszłości wyjechać na wyprawy z prawdziwego zdarzenia np. do Japonii czy Nowej Zelandii, ale Polska jest dla mnie kierunkiem znacznie ciekawszym niż Hiszpania, Maroko czy inne popularne wycieczki w biurach turystycznych. 
Pomyślałam sobie, że rozpocznę cykl "Wakacyjne Migawki" o miejscach, które będziemy odwiedzać. Nie będą to dokładne opisy, raczej migawki podróżnicze ze zdjęciami (raczej taka inspiracja, bo wszystko o tych miejscach jest dobrze opisane w internecie) jak również rekomendacja miejsc, które idealnie sprawdzą się na wyjazd rodzinny. Od jakiegoś czasu jeździ przecież z nami pasażer na gapę - Marysia. ;) I tak jak kiedyś myślałam, że dziecko to koniec wakacji i udręka, tak teraz, po kilku wspólnych wyjazdach wiem, że dziecko to dodatkowa porcja emocji i duża dawka innego spojrzenia na świat. :)

Tym razem wybraliśmy się w góry do Krościenka nad Dunajcem. Pan Poślubiony jest zapalonym rowerzystą i trenuje podjazdy. Odnalazł to cudowne miejsce i zadbał o to, by połączyć przyjemne z pożytecznym. Zatrzymaliśmy się w pensjonacie Crosna Spa, którego z czystym sumieniem mogę polecić wszystkim, również rodzinom z dzieckiem. To tam spotkała nas przezabawna historia, o której pisaliśmy na naszym fanepagu (klik) i to tam spędziliśmy nasz miniony weekend. Zobaczcie migawki!


Cudowna okolica.




Za każdym razem, gdy jedziemy na jakiś wyjazd mamy jakiś cel. Ja miałam bardzo prosty - wyspać się. ;)
I tak w porze drzemki Marysi, kiedy w tym czasie Pan Poślubiony podjeżdżał rowerem, ja szłam spać razem z Marysią. :) W domu jest milion rzeczy do zrobienia, na wyjeździe nie musisz nic, możesz się tylko regenerować.



W hotelu dostępne jest łóżeczko turystyczne (dodatkowo płatne) ale my po prostu spaliśmy z Marysią. Na miejscu jest też fotelik oraz kącik dla dzieci i mini plac zabaw.





W pensjonacie jest również jacuzzi i basen. Marysia była zachwycona! 
Idziemy??




Trafiliśmy na cudowną pogodę! W okolicy jest mnóstwo przepięknych tras na spacery, nawet z wózkiem.




O trasach rowerowych już nie wspomnę.



Jedzenie też było dobre, chociaż szkoda, że większość restauracji nastawiona jest na tradycyjną kuchnię polską. Nie żebyśmy takiej nie lubili, jednak ostatnio wolimy jeść lżej. A tak to się skończyło:





I pierwsze lody (wyrób własny) zjedzone na świeżym powietrzu w lodziarni w okolicy. Kolejka była gigantyczna!


Na wyjazdach Marysia jest kochana i bardzo grzeczna. Bardzo dobrze znosi takie fajne, chwilowe zmiany. :)


A co robiliśmy wieczorami? O 21 szliśmy spać! Tak to jest, że kiedyś gdy np. w roku szkolnym prawie nic się nie działo, na wakacje jeździło się wreszcie zrobić coś szalonego. My bardzo potrzebowaliśmy regeneracji. Z premedytacją nie wzięliśmy nawet niani elektronicznej. Wypoczęłam bardzo i wróciłam z masą pomysłów i energią do pracy. :)

Polecam, gdy ktoś ma ochotę naładować akumulatory ponieważ w życiu codziennym ma natłok spraw i obowiązków.

Na tym wyjeździe miałam trochę czasu, by wsłuchać się w siebie i wpadłam na pewien szalony pomysł. 

Ale o tym już... innym razem. ;)

Do napisania kochani! :*
SHARE:

30 marca 2016

Zmiany w Pokoiku Marysi

Nasza Marysia za parę dni skończy 1,5 roku. Odkąd zaczęła chodzić nabrała niebywałego wdzięku. Z pucowatej "chłopaczyny" zamienia się w uroczą pannę. To jeszcze łobuziak, śmieszek i nicpoń, ale już coraz częściej widać w niej tą dziewczęcość. I pomimo, iż bardzo lubi majsterkować i interesuje się też męskimi atrybutami (oczywiście stereotypowo, bo ja również lubię używać śrubokręta czy szlifierki), to coraz mocniej pasują do niej dziewczęce detale. 
Naturalnym krokiem były zmiany w jej pokoiku. To już nie jest typowe niemowlęce schronienie, ale pełnowymiarowe królestwo Marysi. :)


Oczywiście przy tej okazji, została lekko odmieniona również półeczka Marysi. Obecnie jest tu delikatnie, wiosennie oraz subtelnie. A jeśli chcecie przypomnieć sobie jak taką półeczkę można zaaranżować na wiele sposobów, to zapraszam na poprzedni wpis - klik.

Ilustracja lisków przywędrowała od uroczej Merely Susan, króliczek i żaba (Smyk), naklejane ważki (Empik).


Dla nas, ogromną zmianą była przemiana łóżeczka ze szczebelkami w tapczanik. Ponieważ kupiliśmy łóżeczko, które rośnie z dzieckiem, nadszedł najwyższy czas, by pożegnać się z niemowlęcymi kratami. Nie ukrywam, że ta zmiana była dla nas wszystkich bardzo emocjonująca! Marysia towarzyszyła przy skręcaniu i bardzo ucieszyła się z tego, że może swobodnie wchodzić i schodzić z łóżeczka. Mamy już kilka nocy za sobą i moje obawy, że będzie chodzić po pokoju w nocy, okazały się nieuzasadnione. Mam wrażenie, że teraz śpi (odpukać) jeszcze lepiej! :)

Barierkę, która będzie pasowała do każdego łóżeczka kupiłam w Ikei (klik).




To zabawne jak niektóre rzeczy towarzyszą nam przez wiele, wiele lat. Tą malutką żabkę na magnes przywiozłam kiedyś z Bazylei mając 17 lat. W najśmielszych marzeniach nie sądziłam, że będzie wisiała na lampce mojej córeczki. ;)


Marysia dostała aż dwa nowe komplety do swojego "dorosłego" łóżeczka, które wybrałam ze strony muzpony.com.pl, gdzie można znaleźć dobrej jakości pościel i naprawdę ciekawe wzory. Każda z nich jest przepięknie zapakowana. (klik). 

Na samym początku spałam w pokoiku z Marysią na tapczanie (klik), ale od września Marysia śpi już sama. I chociaż do tej pory tapczanik pełnił rolę fajnego miejsca na wygłupasy, czytanie książek itp., to jednak zajmował sporo przestrzeni. 
Potrzebowaliśmy jej jednak do cudownego prezentu, który czekał na swój debiut jeszcze od czasu pierwszych urodzin Marysi. :)



Błękitna kuchenka marki Tidlo jest obecnie ukochanym miejscem zabaw Marysi. Coś czuję, że będzie przepysznie gotować, tym bardziej, że gotuje nie tylko mama, ale również świetnym kucharzem jest Pan Poślubiony. ;)





W pokoju pojawił się też fotelik, w którym Marysia bardzo lubi przesiadywać i udawać, że czyta książki. ;)


Fotelik (muzpony.com.pl), żyrafa i osiołek (TKMaxx), Kuchenka (Tidlo), piżamka w kwiatuszki (Next)



W całym pokoju pozmieniały się detale.


Poprzednie wersje pokoju możecie znaleźć miedzy innymi tu - (klik) i tu (klik) i tu (klik).



Regalik zapełnia się książkami. Na to nie ma w naszym domu lekarstwa. Niebawem kolejna odsłona książeczek Marysi. ;)



Uwielbiam takie zmiany, bo przy okazji robię większe porządki. Wycieram i na nowo układam książki, ogarniam szafę oraz skrzynię na zabawki.


Przy okazji zmieniłam pokrycie fotela na jaśniejsze. (Ikea)


Detale, czyli diabeł tkwi w szczegółach. To one tworzą wnętrze.







Mam nadzieję, że podobają się Wam zmiany w pokoiku Marysi. 


 Pozdrawiamy wiosennie! :*
SHARE:
© Magiczny Domek. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig