12 kwietnia 2016

Nieidealnie

Prawda stara jak świat - nie ma ludzi idealnych. Niektórzy jednak zbyt mocno do tych słów się przywiązują i z zamiłowaniem szukają ułomności u innych. Inni zaś starają się być najlepszą wersją siebie. To nieustanna praca, rozmowy z samym sobą i autorefleksja. Podsumowania i weryfikowanie poglądów oraz życiowych doświadczeń. Czy żyje się zgodnie ze swoimi zasadami i wartościami? Czy jest się dobrym człowiekiem? Czy wkładamy wystarczająco dużo energii, by stawać się lepszą wersją siebie?
Czasami dostaje od Was wiadomości, że u nas tak zawsze czysto, zawsze spokojnie, że chyba problemów to my nie mamy i wszystko układa się idealnie. A ja Wam powiem, że staramy się ze wszystkich sił by tak było, wkładamy w to dużo swojej energii, ale przecież nie zawsze jest kolorowo. I my mamy zły dzień, a nawet gorsze okresy. I my mamy problemy jak każdy inny. I my musimy codziennie trenować swoje charaktery i zmagać się z przeciwnościami losu.
Drugą sprawą jest to, że dla każdego "idealnie" oznacza coś zupełnie innego. Każdy ma w sobie tą idealną osobę, którą pragnie w sobie odkryć, ale dążenie do tego wymaga trochę czasu i pracy. Nie może jednak być to pogoń za ideałem ogólnie przyjętym. Może okazać się, że stajemy się kimś zupełnie obcym. Dlatego tak ważny jest wgląd w samego siebie, bycie asertywnym i podążanie swoją drogą. Czasami trzeba sobie dać prawo do błędu i porażek, ale szybko zamieniać je w naukę na przyszłość. Nie ma ludzi idealnych. Nie można karać się za te chwile słabości. Z drugiej strony, nie można się poddać i zaprzestać pracy nad sobą. 
Gdyby tylko ludzie szlifowali swoje dobre cechy i nie doszukiwali się z złych u innych, świat byłby piękniejszy. :)

Dzisiejszy post piszę z przymrużeniem oka. Będzie o tym, że nie zawsze u nas jest modelowo, o tym, że my też jesteśmy tylko ludźmi i my też nieustannie musimy pracować nad tym, by było 'idealnie'. 

1. Książki

Kupuję więcej książek niż zdołam przeczytać. Niestety tak jest, że zawsze ciekawi mnie wiele tematów na raz, a moja efektywność czytania jest mizerna.


Mam słabość do książek, może chwilowy brak sił na dłuższe czytanie wieczorami, ale staram się wybierać pozycje, które do mnie pasują, które wniosą coś w moje życie i sukcesywnie nadrabiam zaległości.

2. Szuflada

Wiecie, że porządek to moje drugie imię, bo źle się czuję w towarzystwie bałaganu. Zawsze mam jakiś plan na porządki, ale wiadomo, że czasami nawet w idealnych szufladach zrobi się bałagan. :)
Tak wygląda nasza szafka z przyprawami.


Prawda jest taka, że często robię w kuchennych szufladach porządki, bo wiadomo, że w takich miejscach szybko się wszystko miesza. Nie mniej jednak są takie okresy, gdy nie jest idealnie. :)

3. Prasowanie

To moja pięta Achillesa. Do prasowania muszę mieć wenę i dzień. Ponieważ nie miałam na to ostatnio czasu, w mojej szafie nawarstwił się "mały" stosik.


Robię w tej materii małe postępy. Często segreguje rzeczy w swojej szafie, więc siłą rzeczy zabieram się wtedy za prasowanie. Jednak jestem tylko człowiekiem i czasami zbierze się więcej ubrań niż miałam w planach.

4. Kuchnia i zlew

Generalnie pedanci mają tak, że dla własnego spokoju ducha, wciąż chodzą i układają rzeczy. Zazwyczaj w kuchni starm się utrzymywać porządek na bieżąco, ale i u nas naczynia potrafią przenocować do następnego dnia. 


Kuchnia jest z natury takim miejscem, gdzie brudzi się najszybciej. Wystarczy, ze wracasz do domu, rzucasz stos rzeczy na blat, zrobisz sobie kanapki, nakruszysz, a w zlewie niepozmywanie naczynia i już kuchnia jest daleka od tej z Twoich marzeń. Staram się jednak regularnie stosować się zasad, o których Wam niejednokrotnie pisałam i walczę o to, by takie widoki były rzadkością.

5. Sierść zwierzaków

O to dostaję wiele pytań - co robię, że nie widać sierści naszych zwierzaków. Ależ kochani! U nas też bywają takie widoki i sierść jest!


Mam swój system sprzątania domu. Odkurzany jest cały zazwyczaj w poniedziałki i czwartki. Fotele i kanapa jeszcze częściej. Czasami, jak każdemu i nam zdarzy się dzień, w którym plan ulegnie zmianie i wtedy przez parę dni nagromadzi się sierść na fotelu Gapci i innych zakamarkach. 

6. Dwa koty

O ile trudniej u nas o porozrzucane wszędzie rzeczy (jednak nawyk odkładania przedmiotów na swoje miejsce jest u mnie silny), tak czasami nie zdążę odkurzyć podłogi bo np. jestem cały dzień poza domem. Tak i u nas zdarzają się latające koty.


Nie ma domu, w którym by się nie brudziło, zwłaszcza gdy się go użytkuje i się w nim mieszka z dzieckiem i trójką sierściuchów. By było czysto, trzeba regularnie sprzątać i w tym cała tajemnica.

7. Gotowanie

Byłabym fałszywie skromna, gdybym stwierdziła, że marnie gotuję. Pan Poślubiony również czuje się w kuchni jak ryba w wodzie. Gdy gotujemy to wkładamy w to 100% serca. Potrafimy eksperymentować, interesujemy się tym i uwielbiamy wspólne posiłki czy przyjęcia. Jednak nie jesteśmy rodziną, w której codziennie na stole pojawia się ciepły obiad. Oprócz weekendów, to właściwie u nas nigdy nic nie wiadomo. Czasami zdarza się okres, że mamy czas na robienie fajnych obiadów, a czasami wracamy do domu tak późno, że nawet nie jemy w nim kolacji. A czasami nawet będąc w domu jesteśmy czymś tak pochłonięci, że gotujemy coś zupełnie na szybko. Makaron z czosnkiem, tuńczykiem i oliwą i musi to wystarczyć.


W tej materii mam jeszcze sporo do nauczenia i wypracowania, jednak mam swoją wizję, jak to powinno u nas wyglądać i co by się idealnie w naszej rodzinie sprawdziło i będę do tego dążyć.

8. Waga

Widujecie mnie czasami na zdjęciach, ale chyba nie do końca zdajecie sobie sprawę, że obecnie mam budowę mocno 'popitaśną'. :) Ważę najwięcej w swoim życiu i nie mogę zgonić tego na fakt, że byłam w ciąży. Ciążowe kilogramy zrzuciłam w ciągu pierwszego miesiąca po porodzie, jednak te które oblepiły mnie jeszcze wcześniej, trzymają się mnie z podwojoną siłą. Ponieważ nadal karmię piersią Marysię, nie mogę sobie pozwolić na jakąś radykalną dietę, a motywacji by nie jeść słodyczy starcza mi na raptem kilka dni. I nie jest to z mojej strony kokieteria, ja naprawdę budową obecnie przypominam Adele. A na zdjęciu dobitnie łapię fałdkę mojego brzucha. :)


Jednocześnie akceptuje siebie jak nigdy wcześniej. Owszem chcę zmienić swoje nawyki żywieniowe, bo choć jemy zdrowo, to być może zbyt hedonistycznie ;), ale jestem dla siebie bardziej łagodna niż kiedyś i stosuje metodę małych kroczków. Chciałabym schudnąć, ale na wszystko jest czas i miejsce i będę nad tym sukcesywnie pracować w swoim tempie.

9. Jedzenie dla Marysi

'Idealna' mama to taka, która chociażby się waliło i paliło, codziennie ugotuje sama obiadek swojemu dziecku. Nam w takim razie daleko do ideału, bo gdy jesteśmy z Marysią cały dzień poza domem lub gdy zwyczajnie jesteśmy w trakcie realizacji jakiegoś domowego projektu, Marysia je owoce czy zupkę ze słoiczka. 


Inną sprawą jest to, że jestem tego zdania, że lepszy dobry ekologiczny słoiczek od byle jakiej włoszczyzny i kurczaka z antybiotykami. Niemniej jednak staramy się, żeby słoiczek był wyjątkiem od reguły, a nie odwrotnie.

10. Grzeczne dziecko

Marysia jest słodziakiem jakich mało, a macierzyństwo, chociaż bywa różnokolorowe, odkryło we mnie pokłady cierpliwości i zrozumienia. To nie jest jednak tak, że co ja tam wiem, bo mam grzeczne i ułożone dziecko. Ja też mam czasami dość, a Marysia jak każde dziecko miewa swoje humorki.


Mi też bywa ciężko, też chodzę przemęczona, doświadczam tych samych wszystkich etapów i trosk co każda Mama (i rodzic ogólnie). Jednak tylko spokój mnie ratuje oraz świadome celebrowanie tych wspaniałych chwil, które daje nam Marysia. :)

11. Sport

Nie wiem jak to się stało, ale przecież w dzieciństwie uprawiałam dużo sportu, ogólnie uwielbiam idee zdrowego trybu życia, ale od kilku lat nie mogę złapać regularnego rytmu uprawiania sportu. Mam tzw. zrywy, które szybko mnie nudzą i znajduje zbyt wiele wymówek, by ciągnąc temat dalej. Inną sprawą jest organizacja, bo na takie ćwiczenia przy dziecku i potrzebie rozwijania swoich innych pasji, trzeba znaleźć czas.


Kupiłam już nawet fajny i wygodny strój do ćwiczeń i...wystarczy tylko zacząć. Wielką motywacją dla mnie jest Pan Poślubiony, który zawstydza mnie praktycznie każdego dnia, dbając o swoją formę i zdrowie. Ale czuję potrzebę zmiany w tym kierunku i wiem, że regularne treningi to tylko kwestia ustalenia z rodziną pewnych bloków czasowych i zabiorę się do pracy! :)

12. Samochód

Kocham swój mały samochodzik i staram się o niego zwyczajnie dbać. Niestety zwłaszcza między sezonami (deszcze, błota itp), przy braku czasu lub przeznaczonych na to funduszy, chwilowo moje auto zamienia się w paskudnego brudasa. Okropnie się z tym czuję!


Plany na nadchodzący weekend? Dokładne wypucowanie samochodu na letni sezon. :)

13. Finanse

Czasami nadchodzi mnie myśl, że powinnam więcej oszczędzać i lepiej zarządzać domowym budżetem. Robię sobie małe postanowienia i ograniczenia, które paradoksalnie sprawiają mi jakąś masochistyczną przyjemność. Jestem jednak tylko człowiekiem, który wystarczy, że przy spadku formy i dobrego samopoczucia znajdzie się koło swojego ukochanego sklepu i zapomina o swoim żelaznym postanowieniu. Kupiłam kilka dodatków do domu, w tym zakazane poduszki.


I chociaż i mnie takie rzeczy się zdarzają, to jednak nie zatracam się w zakupach i sukcesywnie staram się pracować nad tym, by kupować świadomiej. Na przestrzeni lat widzę niesamowite postępy.

Nie jesteśmy idealni. W salonie odpada nam listwa przypodłogowa, a przed ogrodową kanciapą czeka stos rzeczy do ułożenia na antresoli. Ja obecnie mam mocno podkrążone oczy i krostkę "przedokresową" na czole. :) I jeszcze jest masa rzeczy, o których przecież nie będę mówić, bo na kartkach naszego blogowego pamiętnika chcemy zapamiętać te cudowne i wyjątkowe chwile.
W życiu nie chodzi o to, by być chodzącym ideałem. Liczy się ta świadoma i sukcesywna praca nad samym sobą. I nawet jeśli dziś ta irytująca listwa psuje mi widok, za parę dni może już idealnie ozdabiać nasz salon. Jeśli dziś jednak nie będę ćwiczyła, bo przyznaje, nie mam na to już siły i chyba po prostu znużę się w wannie pełnej piany, to może jutro odkryję w sobie ducha walki i za pół roku będę miała sportową rutynę już w małym palcu. Niech każdy stara się być lepszą wersją siebie i dąży do tego w swoim naturalnym tempie. Zdecyduj czy wolisz poświęcić swoją energię na dążenie do własnych ideałów, czy ciągłe doszukiwanie się wad w drugiej osobie.

Bo nie ma ludzi idealnych, jednak niektórzy po prostu próbują odnaleźć swoje szczęście.

Wasza G.
SHARE:

11 kwietnia 2016

Moje Miejsce Działania

Ostatnio sporo się dzieje. Jeśli ktoś myśli, że z natury jestem idealnie zorganizowana, to grubo się myli. Potrzebuję do tego stosu list, paru kalendarzy i dobrych paru chwil dla siebie, by wciąż na nowo ustalać swoje życiowe priorytety. Tylko wtedy wiem dokąd zmierzam i co tak naprawdę się liczy. Ale to połowa sukcesu, druga strona medalu to pokłady sił do działania. Gdy nam na czymś zależy, tak od serca, wszystko się układa, a czas się zawsze tym psim swędem znajdzie oraz inne obowiązki ze sobą pogodzi. Gdy musimy jednocześnie ciągnąć rzecz, która nad nami wisi, trochę nie z naszego wyboru i nie ma od niej ucieczki, energia przygasa i tylko poczucie obowiązku jakoś pcha sprawę do przodu. Jestem trochę w zawieszeniu, bo już wiem, że to będzie rok zmian i mam masę pomysłów do zrealizowania, ale jednocześnie muszę się maksymalnie spiąć, by zamknąć pewien projekt do końca. W takich przypadkach trzeba jeszcze lepiej zarządzać swoim czasem, by mieć jednocześnie siły do działania i nie zaniedbać innych, równie ważnych obowiązków. Siedzę więc i dumam jak to wszystko ze sobą pogodzić, ale przynajmniej w sympatycznej scenerii. Tu przy tym białym sekretarzyku obmyślam plan działania na przyszłość. :) Mam nadzieję, że przyniesie mi szczęście. :)




Ponieważ w tym roku nie jestem wstanie wygospodarować tak dużo czasu na wielkie domowe porządki, idę zasadą małych kroków i sukcesywnie ogarniam małe przestrzenie. Przy okazji częstszego siedzenia przy sekretarzyku, w przerwie na kawę zrobiłam w szufladach porządki. Zajęło mi to może z 15 min, ale już mam to z głowy. 
W domu sukcesywnie jest mniej przedmiotów, a wszystkie pozostałe mają swoje określone miejsce. Dzięki temu naprawdę łatwiej utrzymać porządek i sprzątanie nie zajmuje aż tyle czasu. 



Moja asystentka.


Pozdrawiam Was serdecznie i do napisania (z tego miejsca) już niebawem. :)
SHARE:
© Magiczny Domek. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig