Po przeprowadzce Gabrysi do wspólnego pokoiku z Marysią, nasza sypialnia zyskała nową odsłonę. Takiej wersji jeszcze nie mieliśmy. Nie wiem czy pamiętacie, ale przed pojawieniem się Gabrysi nasze łóżko stało pośrodku pokoju (jedną z wersji zobaczcie tu - klik!). Lubiłam to ustawienie, bo łóżko prezentowało się iście królewsko, bo grało pierwsze skrzypce, ale z drugiej strony brakowało w sypialni miejsca na dodatkowe meble. Gdy czekaliśmy na noworodka i do pomieszczenia musieliśmy wstawić łóżeczko, komódkę i fotel do karmienia, łóżko przesunęliśmy w stronę ściany, a ja postawiłam przede wszystkim na funkcjonalność (początkowa wersja tu - klik). Nadal detal nadawał przytulności, ale ogólnie na tle całego domu, sypialnia prezentowała się wtedy najbardziej "nowocześnie". Wraz z dorastaniem naszej Gabrysi oraz zmiennością pór roku, w sypialni zmieniały się różne dodatki. Jesienna wersja z poprzedniego roku była ciepła a za razem minimalistyczna (zajrzyjcie tu - klik) jak i niedawna odsłona z czerwca, gdzie zawitały odświeżające i sielskie błękity (zajrzyjcie tu - klik). Przez ostanie niemalże półtora roku, gdy spała z nami Gabrysia, starałam się zachować w sypialni umiar, ze względu na obecność niemowlaka. Jednak, gdy tylko zbliżał się czas wyprowadzki, zatęskniłam jeszcze bardziej za, jak ja to nazywam, artystyczną nutką. Brakowało mi po prostu ozdób, które nadają pomieszczeniu niepowtarzalnego klimatu. Znacie nasze wnętrza i wiece, że nie ma w nich nowoczesnego minimalizmu, a raczej jest masa dodatków, bez których nie stworzylibyśmy takiego klimatu. Są w domy, w których królują materiały wykończeniowe, gdzie same ściany, układ podwieszanych sufitów i oświetlenie nadaje niepowtarzalny charakter. U nas w domu mamy proste kremowe ściany i bez tych wszystkich mebli i dodatków nie "działoby" się we wnętrzu kompletnie nic. Cała baza jest wykończona najprościej jak tyko można. Począwszy od ścian na płytkach i kafelkach kończąc (tak prezentował się dom w czasie remontu - klik). Cały klimat Magicznego Domku zaklęty jest w dodatkach, tekstyliach oraz przedmiotach i meblach z duszą.
Oczywiście w takim przypadku można czasami przesadzić zagracając całą przestrzeń, dlatego staram się osiągnąć złoty środek i wprowadzać swój Prosty Plan (przeczytaj o nim tu - klik). Niektórzy niesłusznie mylą go z minimalizmem, ale ja rozumuje go w ten sposób, by w domu mieć tylko to co nam się podoba i co nam służy. Mam takie rzeczy, których nie wyrzuciłabym za żadne skarby i zabrałabym ze sobą, nawet gdyby przyszło mi żyć i przeprowadzić się na drugi koniec świata. Właśnie do takich przedmiotów staram się zredukować nasze wnętrza, by wszystko co nas otacza cieszyło mieszkańców, ale za razem nie przytłaczało wspólnej przestrzeni. To trudny kompromis, ale efektem jest ciepłe wnętrze, które jednocześnie pozwala na odpoczynek i nie męczy oka.
Ponieważ spodobała mi się przestrzeń, która stworzyła się po przesunięciu łóżka, postanowiłam w miejsce łóżeczka dziecięcego przenieść moją toaletkę/sekretarzyk, która wcześniej stała tu (zobacz - klik) oraz zostawić fotel, do którego bardzo się przyzwyczaiłam. Lubię na nim sobie usiąść z herbatą i książką oraz odkładać na czas snu poduszki. I chociaż właściwie jedyną zmianą jest pojawienie się nowego mebla, to cała reszta, która składa się z innych materiałów i dodatków, stworzyła w naszej sypialni zupełnie inny klimat niż przez przemianą (klik).
Sypialnia zyskała romantyczny klimat, za sprawą kwiecistych dodatków oraz przedmiotów vintage.
Na stoliku nocnym pojawiła się przepiękna lampka, którą, co tu dużo mówić, wysępiłam do mojej Mamy (która takich skarbów ma mnóstwo). ;)
Przepiękne poduszki w kwiaty Decoria, narzuta jasna na łóżko TKMaxx, pikowana wrzosowa marki Madam Stoltz.
Muszę przyznać, że trochę mnie już zmęczyły te wszędobylskie, modne w internetowo-instagramowym świecie skandynawskie dodatki. Ja w takiej romantycznej, trochę staromodnej odsłonie czuję się po prostu najlepiej. I chociaż w sypialni nie mamy żadnego antyku (oprócz stołeczka przy toaletce, który oryginalnie stał przy pianinie) to właśnie dodatki stwarzają cały nastrój.
Będąc na wyjeździe w górach (klik), odwiedziłam dwie galerie, w których odnalazłam przepiękne artystyczne akcenty do domu. Przepiękny obrazek oraz ceramicznego kotka.
Długo szukałam aniołka, którego mogłabym postawić w domu. Niestety większość bywa na pograniczu kiczu. Gdy zobaczyłam tego, od razu się zakochałam, a do tego w uroczy sposób przypomina mi moją Anię (koczek, wyraz twarzy itp.). Byłyśmy razem w galerii i ona go przechwyciła... bo jak się okazało, chciała mi go podarować. Taki "Aniowy" anioł stróż leży sobie na półeczce, na której odmieniłam klimat aranżacji wieszając również koszyk z Stradivarius'a oraz stawiając obok aniołka wazonik od mojej Mamy.
Jak zwykle przywiesiłam plakietkę, którą dostali i nosili nasi goście w dniu naszego ślubu. Parę dni temu świętowaliśmy naszą wełnianą rocznicę! ;)
Bardzo lubię takie niesztampowe połączenia kolorów. Rudości z brudnym różem, ugrami i neutralnym beżem.
Zmieniła się też aranżacja wokół łóżka. Na zagłówku powiesiłam... cienki dwustronny dywan, którego upolowałam w TKMaxx. Odmiana w ten sposób widocznych części łóżka oraz przykrycie go efektowną kapą kompletnie odmienia mebel bez konieczności wymiany czy malowania.
Bardzo lubię tą wersje naszej sypialni i myślę, że będzie idealnie wpasowywać się w jesienny klimat za oknem. Z jednej strony bardzo cieszę się z ostatnich chwil lata, ale to jesień jest moją ulubioną porą roku.
Pozdrawiam Was mocno i do najszybszego napisania! :)
Co wolicie następne - ulubieńców lata czy zmiany w salonie? Migawki pojawią się na początku września.
Miłego weekendu! :*
Będąc na wyjeździe w górach (klik), odwiedziłam dwie galerie, w których odnalazłam przepiękne artystyczne akcenty do domu. Przepiękny obrazek oraz ceramicznego kotka.
Długo szukałam aniołka, którego mogłabym postawić w domu. Niestety większość bywa na pograniczu kiczu. Gdy zobaczyłam tego, od razu się zakochałam, a do tego w uroczy sposób przypomina mi moją Anię (koczek, wyraz twarzy itp.). Byłyśmy razem w galerii i ona go przechwyciła... bo jak się okazało, chciała mi go podarować. Taki "Aniowy" anioł stróż leży sobie na półeczce, na której odmieniłam klimat aranżacji wieszając również koszyk z Stradivarius'a oraz stawiając obok aniołka wazonik od mojej Mamy.
Jak zwykle przywiesiłam plakietkę, którą dostali i nosili nasi goście w dniu naszego ślubu. Parę dni temu świętowaliśmy naszą wełnianą rocznicę! ;)
Bardzo lubię takie niesztampowe połączenia kolorów. Rudości z brudnym różem, ugrami i neutralnym beżem.
Zmieniła się też aranżacja wokół łóżka. Na zagłówku powiesiłam... cienki dwustronny dywan, którego upolowałam w TKMaxx. Odmiana w ten sposób widocznych części łóżka oraz przykrycie go efektowną kapą kompletnie odmienia mebel bez konieczności wymiany czy malowania.
Bardzo lubię tą wersje naszej sypialni i myślę, że będzie idealnie wpasowywać się w jesienny klimat za oknem. Z jednej strony bardzo cieszę się z ostatnich chwil lata, ale to jesień jest moją ulubioną porą roku.
Pozdrawiam Was mocno i do najszybszego napisania! :)
Co wolicie następne - ulubieńców lata czy zmiany w salonie? Migawki pojawią się na początku września.
Miłego weekendu! :*















































































