Marysia niedawno skończyła 4 latka i wciąż nie mogę w to uwierzyć, że z jednej strony tak szybo to zleciało, a z drugiej strony już zupełnie nie pamiętam jak wyglądało życie przez dziećmi. To jakby zupełnie inny wymiar.
Marysia nieustannie mnie zachwyca. Jest tak wrażliwą i dobrą dziewczynką, że czasami mnie zawstydza. Dmuchając świeczki pomyślała sobie życzenie. Dzień później podpytałam ją co sobie życzyła i poprosiłam, by gdy zechce powiedziała mi to życzenie na ucho. Usłyszałam: radości.
Nie rzeczy, zabawek, wycieczek, gwiazdki z nieba. Po prostu - Radości. Bardzo mnie to wzruszyło. Kochana dziewczynka. To zaszczyt być jej Mamą.
Jak co roku mam wielki problem jak urządzić jej urodziny. Czy zaprosić wszystkie znane i lubiane przez nas dzieciaki? Ale wtedy nasz dom nie pomieściłby takiej imprezy wraz z rodzicami. Prawdopodobnie w przyszły roku zorganizujemy coś na zewnątrz zapraszając wszystkich na "okrągłe" piąte urodziny :), ale jeszcze w tym roku spędziliśmy ją w gronie rodzinnym. To przecież "tylko" 21 osób, więc nadal to nieprawdopodobne duże wyzwanie!
Zobaczcie jak wyglądał stół i dekoracje w tym wyjątkowym dla naszej rodziny dniu, gdy świętowaliśmy urodziny naszej Marysi.
Tematem przewodnim, były leśne wróżki, czyli coś co idealnie pasuje do naszej jesiennej Marysi i naszego domku na skraju lasu.
W detalach tkwi całe piękno.
Przepiękne dekoracje zawdzięczam dziewczynom ze sklepu Tatata.pl, które zaproponowały mi nową markę Meri Meri z akcesoriami na przyjęcia i do wnętrz. Jestem po prostu zachwycona tym, że tak pięknie wpasowały się w nasz klimat i nadały przycięciu odpowiednią oprawę.
Przepiękna girlanda, która z powodzeniem może zawisnąć na stałe w pokoju dziewczęcym, uroczy zestaw do robienia muffinek, najpiękniejsza świeczka, karta, sztuczne ognie oraz balony: z cyferką i do samodzielnego tworzenia wraz z dzieciakami.
Bardzo mi się ten pomysł podobał, bo dziewczyny czynnie uczestniczyły w przygotowaniach i zrobiły swoje dekoracje.
Jak zwykle zdjęcia stołu zrobiłam przez postawieniem dodatkowych krzeseł, które część mamy w pomieszczeniach gospodarczych, a część u mojej mamy. ;)
Ponieważ dziewczyny przebrały się za wróżki, uroczym elementem były również przypinki marki Meri Meri, które zachwyciły Marysię.
Ja założyłam jesienną sukienkę, czarne rajstopy i retro butki, oczywiście w ferworze przygotowań, zapomniałam zrobić sobie zdjęcia!
I najważniejsza część programu - tort z motywem leśnej wróżki! Myślałam o nim już od ostatnich urodzin Gabrysi (klik) w maju i sukcesywnie dokupywałam rzeczy które by mi się przydały na to przyjęcie. I tak, kiedyś przy okazji kupna ciętych kwiatów na giełdzie, udałam się po wstążkę i odnalazłam tam również styropianowe grzybki i sztuczne kawałki mchu (to chyba są komponenty do robienia wianków itp.). Odnalazłam też przepiękny sznurek z listkami. Latem pamiętałam też, by zamrozić borówki, maliny oraz porzeczki. Pozostała kwestia wróżki i w tym roku postanowiłam ją namalować akwarelami. Następnie wydrukowałam ją i zrobiłam plakietkę na tort. Pieczenie tortu, tworzenie dekoracji jest jak medytacja, wkładam zawsze w niego masę serca!
Zrobienie obiadu na tyle osób to nie lada wyzwanie, ale cudem udało się wszystko zrobić zgodnie z planem, a do tego wyszło naprawdę dobre. ;) Najważniejsze jest by przemyśleć menu, robię to znacznie znacznie wcześniej. Z góry pisze, że nie podam żadnego przepisu, ale powiem Wam skąd czerpałam inspiracje (zawsze gdy sięgam po dany przepis delikatnie go zmieniam ;) i głównie wybrałam z swojej nowej książki kucharskiej Jamie'go Oliwiera.
Menu na urodziny:
- Zupa krem z pomidorów z grzankami, kleksem śmietany i świeżą bazylią [Przepis to baza Jamiego Oliwiera z książki Danie w 30 - ja dodałam jeszcze więcej normalnych pomidorów obranych ze skórki i przyprawiłam według naszego smaku nie sugerując się tym co w przepisie)
- Ryż z czerwoną fasolą (Też z tej książki Jamiego - ryż jest po prostu genialny w smaku!)
- Zapiekanka ziemniaczana (ja dodałam boczek, bo chyba w przepisie Jamie'go nie było)
- Szpinak na ciepło przyprawiony czosnkiem i śmietaną (przepis mój domowy)
- Surówka z białej kapusty (jedyna rzecz z poza mojej kuchni, bo szatkowała ją Babi a doprawiała moja mama) - po operacji właśnie na tą rzecz miałam taką ochotę!
- Sałatka z rukoli z pieczoną dynią, burakiem i sezamem (przepis odnalazłam w "Przyjaciółce", którą przeglądałam u mojej mamy ;), chociaż sos robiłam po swojemu)
- Indyk pieczony w pomidorach i cytrynach (To również moja wariacja na temat przepisu na kurczaka Jamiego Oliwiera)
- Pulpeciki (przepis mój własny, do którego ostatecznie zapomniałam dodać jajka, ale wyszło bardzo dobrze! Śmialiśmy się, że to wegańskie pulpeciki...z mięsa. No bo bez jajek! ;) )
- Tort (kiedyś obiecuje zrobić osobnego posta na przepis i triki dekoracyjne!)
- Muffinki marchewkowe (Przepis z Kwestii Smaku genialny! Ale ja zamiast lukru zrobiłam krem z serka typu philadelfia z cukrem pudrem) i przepiękne dekoracje Meri Meri (tatata.pl)
Pozostało tylko powitać cudownych gości i rozpocząć urodzinowe przyjęcie!
No i czas na urodzinową chwalipiętę, bo jak zwykle goście rozpieścili Marysię i dostała cudowne prezenty!
Butki Crocs'y.
Uroczy domek dla ptaszków.
Książki - kultowy elementarz i o przyrodzie.
Gry: Kurnik i karcianą.
Wyjątkowy projektor do wyświetlania historyjek.
Zestaw kreatywny do malowania kamieni.
Piękne korale!
Konia dla lalek.
Zestaw opasek i spineczek.
I Gabrysi się też coś trafiło...a że to maniak książkowy to:
A o ostatnim tajemniczym prezencie, który czekał na Marysię całą noc, napiszę już niebawem w osobnym poście!
Pewnie się już domyślacie, więc zapraszam na posta już w środę! Do napisania!
To były cudowne urodziny! Samych Cudowności nasza kochana Marysiu!
[A jeśli chcecie powspominać z nami to zapraszam do pierwszych (klik), drugich (klik) i trzecich (klik) urodzin Marysi, jak również (a co!) do pierwszych (klik) Gabrysi]































































