17 stycznia 2021

Ładne i Dobre: Dłonie

Ach ten czas. Im więcej człowiekowi lat przybywa, tym mocniej przekonuje się, że rzeczywiście nie jest z gumy. ;) Niejednokrotnie pisałam Wam, że bardzo chciałabym się tu częściej do Was odzywać, ale niestety jest to dość trudne w tym okresie życia Magicznego Domku. Nie mniej jednak wpadłam na pewien pomysł, by rozpocząć cykl  "Ładne i Dobre" gdzie będę polecała Wam fajne rzeczy, które w ostatnim okresie odkryłam. Zaznaczę, że będą to produkty, które sama wynalazłam i kupiłam, wiec nie znajdziecie tu postów sponsorowanych. Zauważyłam, że gdy zdarza mi się (coraz częściej) bywać na Instagramie na Stories, dostaje masę pytań - gdzie to, skąd to. Miałam przez pewien czas taką zagwozdkę dotyczącą rzeczy materialnych. Teraz coraz częściej człowieka określają przedmioty i to bardzo mi się zaczęło nie podobać. Miałam nawet przez jakiś czas w sobie taki bunt przeciwko temu zjawisku. Bo oczywiście strona materialna nie jest najważniejsza w życiu, a to co człowiek w danej chwili posiada jest czysto złudnym zjawiskiem. Można być biednym (emocjonalnie) jak i materialnie tonąc w długach, ale otaczać się drogimi przedmiotami (samochodami, ubiorem, gadżetami itp). Można również być majętnym, a jednak cenić sobie oszczędność i żyć relatywnie skromnie. Mamy dostęp to tak wielu rzeczy, że można też się w tym wszystkim zagubić. Nie mniej jednak ja jestem osobą, która lubi otaczać się dobrymi, wartymi swojej ceny przedmiotami codziennego użytku, które ułatwiają życie i umilają (upiększają) codzienność. Nie ucieknę od tego, że całe życie chciałam tworzyć i otaczać się pięknymi przedmiotami. Studiowałam Wzornictwo, gdzie właśnie uczyłam się jak łączyć funkcjonalność, ergonomię, design i piękno przedmiotów codziennego użytku i to zostało mi do dziś, gdzie w naszej domowej codzienności jak i w pracy jest to dla mnie ważny aspekt. Nie od dziś wiadomo, że to kim i czym się otaczamy ma ogromny wpływ na nasze samopoczucie i poczucie szczęścia. I podkreślę to mocno, że nie chodzi tu absolutnie o cenę. Piękno można odnaleźć w świeżo uciętych kwiatach z ogrodu, rodzinnych pamiątkach, meblach kupionych na pchlim targu. Warto zwracać uwagę na jakość, nie na markę i status, który ma nam ona nadać. To oczywiście temat rzeka, ale chciałam we wstępie Was uczulić, byście w cyklu tych wpisów szukali drugiego dna, inspiracji, a nie po prostu przedmiotów. 

Dzisiejszy temat nazwałam "Dłonie" bo dotyczy tych małych przedmiotów wokół ręki lub, takich których stworzenie wymaga pracy rąk. 


I tak zacznijmy od mojego postanowienia noworocznego, do którego przyda mi się ten przepiękny Przepiśnik z Zara Home. Szukałam takiego już od jakiegoś czasu i ten wydął mi się idealny to realizacji mojego celu, by w tym roku spisać w nim wszystkie nasze rodzinne sprawdzone przepisy. Mogłabym je po prostu przepisać, ale nie, o nie. :) Tu chodzi o to, by je rzeczywiście wykonać i zapisać różne uwagi po ich wykonaniu (jestem znana z tego, że lubię troszeczkę modyfikować przepisy). Oczywiście można byłoby to zrobić w każdym zwykłym zeszycie, ale dedykowane przepiśniki są wygodniejsze, łatwiejsze w zapisywaniu i odczytywaniu. No i ten pięknie zdobi naszą kuchnię. :) Dodatkowo mam do niego i książek kucharskich wygodną podpórkę.

Piękne przedmioty nie oznaczają tylko nowości. Bardzo lubię stare, sentymentalne przedmioty i meble. Wiecie od lat, że Magiczny Domek to taka nieustanna mieszanka starego z nowym. Do dzisiejszego zestawu dołączam metalowe pudełko, które dostałam od Babi. W dawnych czasach była tam wazelina do ust. W minionym roku miałam masę szczęścia do używanych pięknych przedmiotów. Będę nadal je kolekcjonować.

Nowoczesne akcenty ułatwiają niesamowicie życie. Na gwiazdkę (chociaż Mikołaj odwiedził mnie trochę wcześniej) dostałam smart watcha marki Garmin w kolorze orchidea (piękny!). Już wielokrotnie wspominałam, że nie jestem typem osoby która interesuje się wszystkimi technologicznymi nowinkami, ale... lubię gdy ktoś to robi za mnie, bo z zegarka jestem niesamowicie zadowolona! :) Monitoruje moją aktywności fizyczną, jakość snu (rzeczywiście jest bardzo dokładny), podpowiada mi gdy ktoś dzwoni, lub gdy pojawiają się maile w mojej skrzynce. Można monitorować cykle menstruacyjne oraz lepiej zarządzać swoim wypoczynkiem. Jest tu świetna funkcja energii ciała, która dała mi do myślenia. I chociaż te wszystkie umiejętności człowiek powinien mieć w sobie (intuicja i słuchanie własnego ciała) to chociaż bym bardzo chciała samej sobie zaufać, to pędzący świat na około bardzo to zagłusza. Zegarek jest moim pomocnikiem, a dzięki uważnej analizie zaczęłam bardziej o siebie dbać (ale o tym w następnym wpisie).

Zegarek jest bardzo kobiecy, ale chciałam jeszcze dodatkowo, go zmiękczyć i znalazłam przepiękny delikatny pierścionek, który pięknie komponuje się z nim kolorystycznie. Biżuterii nie mam wiele (jeszcze sporo ostatnio straciłam ;( - ale o tym innym razem), ale lubię mieć coś na uszach, a i coraz częściej zdarza mi się nosić coś na dłoni. 


Śmieję się, że to taki zaręczynowy pierścionek od Miłoszka. :)

A jeśli o dłoniach mowa, to bardzo cenię sobie zadbane paznokcie. Najlepiej czuję się w delikatnie pomalowanych, wypielęgnowanych paznokciach, ponieważ bardzo często na nie patrzę. Gdy zajmuję się dziećmi, gdy piszę na klawiaturze, gdy nagrywam filmiki, gdy pracuję, gdy lepie ciasto, po prostu czuje się lepiej, gdy są zadbane. I chociaż nie jestem typem osoby korzystającej z usług kosmetyczki, lubię 2 razy na tydzień poświęcić sama dla swoich dłoni czas. Sprzedałam swój zestaw hybrydowy i przez jakiś czas szukałam w miarę możliwości naturalną pielęgnację i lakiery do paznokci z lepszym składem. I tak znalazłam cudowną markę Ella&Mila. Mam dosłownie 4 kolory, które w zupełności mi wystarczą, a na sam wierzch kładę TopCoat Elle&Mila i naprawdę lakier trzyma się świetnie. Polecam, gdy szukałyście czegoś podobnego.

Teraz, zwłaszcza w zimowym okresie możemy narazić się na wysuszenie dłoni, dlatego bardzo często używam kremu do rąk. Ponieważ jest to kosmetyk, po którego sięgamy częściej, a potem dotykami i tulimy dzieci, warto wybierać naturalne składy. Obecnie uwielbiam te dwa kremy za skład, działanie i zapach.

I chociaż chcielibyśmy temu zaprzeczyć, dłoń współczesnego człowieka jest niemalże zrośnięta z telefonem komórkowym. Jest pewnie jednym z najczęściej widywanych przez nas przedmiotów w ciągu dnia. Warto by jego obudowa cieszyła nasze oko i pasowała do naszej osobowości. Oczywiście dodatkowo chroni nasz telefon. :) Mam również dopasowany uchwyt, który pomaga mi przy robieniu zdjęć.


A na koniec polecam robić sobie detoks nie tyle od samego telefonu (słucham na nim dużo muzyki, podcastów i ciekawych rzeczy) ale od bycia w trybie online. Mnie takie życie, gdzie każdy może do mnie napisać kiedy chce i czuje presję, że powinnam od razu odpisać, zareagować, być gotowa -  bardzo obciąża. Warto włączyć sobie tryb samolotowy nawet, gdy nigdzie się nie wybieramy. ;)

Jak kochani? Czy podoba się Wam taka forma wpisów? Dzięki takim szybkim wpisom, będę mogła się do Was częściej odezwać. Dajcie znać, bo mam jeszcze kilka "Ładnych i Dobrych" w kolejce.

Ściskam Was mocno i pamiętajcie, że każdy komentarz jest dla mnie na wagę złota i jest znakiem, że czekacie na słowo z Magicznego Domku.

Trzymajcie się w zdrowiu!

Gusia


SHARE:

06 stycznia 2021

Migawki Grudnia '20

Ostatnie podsumowanie miesiąca w 2020 roku. Roku, który z pewnością zapamiętamy na długo. Nie ukrywam, że z jakąś taką ulgą pożegnałam ostatnie godziny minionego roku (tak jakby ta magiczna data miała coś naprawdę zmienić ;P ), ale miło jest zacząć "od nowa". Myślę, że obok wielu przeciwności losu, nauczyliśmy się jeszcze mocniej, co w życiu jest tak naprawdę ważne. Chyba dawno tak klarownie tego wszystkiego nie miałam poukładanego w głowie (rok 2020 dał trochę więcej czasu na zastanowienie się), jednak teraz przystępuję do najważniejszego i najtrudniejszego etapu - realizacji. 

Nasz miniony miesiąc był udany. Zdarzyło się kilka nieprzewidywalnych zwrotów akcji i małych trosk, ale ostatecznie poczuliśmy piękną magię świąt, w przerwie świątecznej bardzo zwolniliśmy i z tego naszego rodzinnego czasu (bez pośpiechu, pracy) cieszę się najmocniej. Zapraszam na migawki grudnia!

Okres przedświąteczny jest zawsze gorący. Tym bardziej, że w grudniu pojawiła się nowa kolekcja Layette i uroczy zestaw kucharza dla dzieci kochających gotować! Pakowanie paczuszek to wielka przyjemność.


Przytulanki z ciocią Zuzią!


Kawaler i przekąska.


Prace kreatywne - to coś co dziewczyny zajmie zawsze!



A nawet nas rodziców nie raz pochłonie. :)


Kluseczka.


Ta błoga cisza, gdy wszystkie dzieci już śpią.. :) Nie żebym narzekała, uwielbiam to nasze zamieszanie za dnia, ale jako rodzic wysokowrażliwy, czuje czasami przebodźcowanie i jak powietrza potrzebuję wieczornego oddechu. 


Bywają też weekendy, kiedy dziewczynki jadą do Babci Joli, a my mamy jedno dziecko. I chociaż Miłoszek jest naprawdę z całej trójki najbardziej wymagającym bobaskiem (mało śpi, potrzebuje bliskości i noszenia, czasami atencji na 100% to i tak dla nas to wakacje! :) Tu spacer z mężem - nawet mogliśmy porozmawiać bez przerywania nam w połowie zdania. :)


Sypialniany spokój. Moja oaza.


Choineczka przyświeca do późnej kolacji.


A my możemy sobie obejrzeć jakiś film. Nie oglądam dużo, bo czasami żal mi czasu, tym bardziej na milion seriali (chociaż wiem, że wiele z nich jest świetnych). Ale w tym sezonie zdążyłam zobaczyć parę ciekawych pozycji (w tym serialowych). Napiszę Wam innym razem co polecam.


Poranne widoki na dobry początek każdego dnia!


A wieczorami bywa, że ktoś nie może zasnąć. :)


O nowym mebelku i moim miejscu, gdy pracuje w domu pisałam tu - KLIK.



A tu mój kącik jak jestem w Layette.


Uśpiłam Miłoszka a oni słodko czytają, wiec i ja przysiadam na chwilkę posłuchać.


Och szkoda tylko, że zostawili taki bałagan! 


Grudniowe klimaty.


Wieczorne kąpiele coraz większego maluszka. :)


Łóżko piętrowe to fajna sprawa!


Bywa, że do pracy idę z pasażerem na gapę. :)


Lubię tu być i tworzyć.


Naleśniki i nutella .... w styczniu robię im detoks od słodyczy, bo w grudniu wszyscy zaszaleliśmy. :/


No i bach, tuż przed świętami przeszliśmy na dobrowolną kwarantannę (mieliśmy kontakt z osobą zakażoną), ale na szczęście nie zachorowaliśmy. Ruszyła więc edukacja domowa. :)



Już wiemy, że święta będą w pomniejszonym składzie, ale i tak szykujemy się do nich całym sercem!


Ciasteczka z lukrem.


Kolorowe bezy!


A tu moi drodzy, moja zabawka z dzieciństwa - Piórnik z Polly Pocket. Dostałam go od cioci i nie musze Wam chyba mówić jaką zrobił furorę w klasie w tamtych czasach. :) Takich sentymentalnych zabawek mam mnóstwo. Sama też mam zamiar zachować w wielkiej skrzyni te najpiękniejsze naszych dzieci.


Przygotowania do Wigilii. Chociaż było znacznie skromniej, te święta były naprawdę zaskakująco udane. A o nich i o prezentach dzieci napisałam więcej tu - KLIK.



A tu...Wigilijny spacer po ogrodzie. Kolejne zielone święta!


Cudaki. :)


Tak to jest, że jak te brzuchy w święta się rozciągną, to potem jest tylko gorzej. :) Były i domowe hoddogi z cebulką i tiramisu chyba ze 3 razy!



Ale spacery są dobrą równowagą. :)



Można bawić się naprawdę przednio w sylwestra od godziny 14 z dziećmi. ;) Pełno ludzi (większość ozdrowieńców hihi). I znów przepysznego jedzenia całe tony!

 
I nasze elegantki pozują do zdjęć! 


Wszystkie dzieci zachwycone sylwestrowym ogniskiem!


Plusem takich spotkań jest też to, że jeszcze można spokojnie napić się łyczka proseco u siebie w domu i miło spędzić czas na rozmowie z mężem do 1:30! :)


Chłopaki zabalowali. :)

I tak żegnamy 2020 rok! Do napisania!

SHARE:
© Magiczny Domek. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig