Od jakiegoś czasu skrywamy małą tajemnicę w Magicznym Domku. Nie wiem, czy to kwestia jakiejś szczególnej aury tego miejsca, nietypowego układu planet (czy współrzędnych) czy po prostu przypadku, ale mam wrażenie, że czworonogi są nam pisane w większej ilości, niż pierwotnie zakładaliśmy.
Prawda jest taka, że zupełnie nie planowaliśmy teraz powiększania rodziny. Przy trójce dzieci, codziennej logistyce, pracy i planach wakacyjnych z przyczepą kempingową, rozsądek podpowiadał raczej, że nie jest to najlepszy moment. A jednak życie często układa własne scenariusze.
Mniej więcej miesiąc temu dziewczyna mojego brata była świadkiem bardzo trudnej sytuacji. Zobaczyła karetkę pogotowia i mężczyznę z rozbitą, zakrwawioną głową, który mimo całego zamieszania kurczowo trzymał psa na smyczy. Podeszła odruchowo. Zostawiła swój numer telefonu i zobowiązała się zaopiekować pieskiem na czas pobytu właściciela w szpitalu.
Niestety telefon nigdy nie zadzwonił.
Po czasie okazało się, że właściciel wyszedł ze szpitala, ale zmagał się z bardzo dużym problemem alkoholowym. Został eksmitowany z mieszkania i prawdopodobnie trafił do miejsca, w którym nie można mieć zwierząt. Zaczęliśmy więc pytać o historię psa i szybko wyszło na jaw, że jego los od dawna był bardzo niepewny. Z niewyjaśnionych przyczyn trafiał z rąk do rąk i miał już przynajmniej kilku właścicieli.
Początkowo piesek trafił pod opiekę mamy dziewczyny mojego brata, ale szybko okazało się, że jest zbyt duży i energiczny, by zamieszkać w małym mieszkaniu z samotną starszą panią. Rozpoczęły się więc poszukiwania nowego domu dla Bolusia — bo tak nazwaliśmy go właściwie od pierwszego dnia.
Wszyscy byliśmy zaskoczeni tym, jakie Boluś ma cudowne, łagodne usposobienie. Jest niezwykle grzeczny, spokojny i bardzo posłuszny. Nie był zaniedbany ani wycofany. Podczas kąpieli cierpliwie stał w wannie, znał podstawowe komendy, pięknie chodził na smyczy i od początku szukał kontaktu z człowiekiem.
To wszystko bardzo mnie poruszyło. Bo życie naprawdę nie jest czarno-białe. Czasami człowiek pogubiony, zmagający się z własnymi demonami i uzależnieniami, potrafi jednocześnie kochać zwierzę całym sercem. I myślę, że ten pies był kochany. Tylko że sama miłość nie zawsze wystarcza, kiedy brakuje stabilności, bezpieczeństwa i możliwości zapewnienia zwierzęciu normalnego życia i stałego domu.
Schronisko od początku nie wchodziło w grę. Chcieliśmy znaleźć mu miejsce, w którym w końcu mógłby zostać na dobre. Poszukiwania trwały długo. Co jakiś czas pojawiały się wprawdzie małe iskierki nadziei, gdy ktoś znajomy pytał o psa lub deklarował chęć poznania Bolusia, ale ostatecznie nic z tego nie wychodziło. I chyba właśnie wtedy, zupełnie niepostrzeżenie, Boluś zaczął rozgaszczać się nie tylko w naszym domu, ale też w naszych sercach. Coraz trudniej było wyobrazić sobie, że któregoś dnia po prostu zniknie z naszej codzienności. Jego obecność stała się czymś naturalnym. Poranne dreptanie po domu, ciche kładzenie się obok dzieci, merdający ogon na widok każdego domownika. A wraz z tym coraz trudniejsza stawała się sama myśl, że mielibyśmy się z nim rozstać.
Choć decyzję podejmowaliśmy całą rodziną, nie wszyscy od początku byli od razu na TAK. O ile Miłoszek, Gabrysia i - nie ukrywajmy - również moje serce bardzo szybko były już po stronie Bolusia, o tyle Marysia i mój mąż mieli sporo obaw.
I trudno było im się dziwić. Pies to nie chwilowy zachwyt, tylko ogromna odpowiedzialność i kolejne zmiany w już dość intensywnej codzienności. Pojawiały się pytania o logistykę, wyjazdy, obowiązki i to, czy naprawdę damy radę. Zwłaszcza że wszystko wydarzyło się tak nagle, bez planu i kompletnie bez przygotowań.
Ale Boluś chyba doskonale wiedział, co robi. Nie narzucał się, nie rozrabiał, nie próbował nikogo zdobywać na siłę (no może tym swoim rozbrajającym psim uśmiechem z pięknymi ząbkami). Po prostu był obok, uroczy i niezwykle wdzięczny za każdą uwagę. I mam wrażenie, że właśnie tym powoli rozbroił największe wątpliwości.
Od samego początku świetnie dogadał się z Vincentem oraz Milenką suczką mojego brata, która często nas odwiedza. Ku naszej radości bardzo szybko odnalazł się też w całym domowym zamieszaniu, hałasie i nieustannym ruchu, który u nas właściwie nigdy się nie kończy.
A za sprawą urodzin Gabrysi miał okazję poznać praktycznie całą naszą rodzinę i najbliższych przyjaciół. I co ciekawe, jakby doskonale wiedział, jak odnaleźć się wśród tylu ludzi. Trochę krążył między gośćmi, trochę obserwował wszystko z boku, cierpliwie przyjmował głaski i wyglądał, jakby był częścią tego domu od zawsze.
Ależ, Bolusiu! Rozgość się i czuj się jak u siebie!
🐾🐾🐾
.jpg)




Gusiu, to wspaniała wiadomość, że Boluś znalazł u Was dom. Jest chyba w podobnym wieku, co Vincent, wiec mogą dla siebie stworzyć małe stadko, co psy chyba lubią. Poza tym wiem, że nie jesteście osobami, którzy podejmują decyzje bez namysłu tylko pod wpływem emocji, dlatego trafił najlepiej jak mógł. Jestem pewna, że będzie miał u Was stabilny dom i dużo miłości.
OdpowiedzUsuńJuż wiadomo,dlaczego ten pan mimo tragicznej sytuacji kurczowo trzymał Bolusia...Brawo dla Vincenta,że nie jest egoistycznym zazdrośnikiem.Brawo i podziw dla Was.Mam łzy w oczach.A koniecznie muszę zaznaczyć-nie jestem w ogóle psiarą.
OdpowiedzUsuńCzyli-Magiczny Domek,wszystko się zgadza...Ewa.
Witaj Bolusiu 😁Wspaniała historia pieska🙂 będzie mu u Was dobrze 🙂
OdpowiedzUsuńKochani życzę Wam wspaniałej przygody z nowym domownikiem, jest wspaniały 😀
OdpowiedzUsuńAleż z Was dobrzy ludzie!
OdpowiedzUsuńUwielbiam tutaj zaglądać. Pięknie napisana wzruszająca opowieść o piesku,który znalazł swój magiczny domek ♥️
OdpowiedzUsuńWitaj w Magicznym Domku Bolusiu...trafiłeś pod opiekę najwspanialszych Ludzi na świecie...życzę Wam cudownych lata RAZEM
OdpowiedzUsuńBolus będzie miał wspaniale z Wami, pięknie,że go przygarnęliście. Jest bardzo uroczy.
OdpowiedzUsuńŚliczności Kochane . Trafił do was i będzie miał cudowne życie.
OdpowiedzUsuńWzruszajacy post. Jesteście dobrymi ludźmi, a piesek odwdzięczy się swoja miłością i przywiązaniem.
OdpowiedzUsuńW magicznym domku dzieją sie cuda, te najzwyklejsze cuda.
OdpowiedzUsuńOoo jaka super wiadomość ❤️ Będzie miał najlepiej
OdpowiedzUsuńBoluś jest cudowny! Wspaniale, że znalazł taki dom.
OdpowiedzUsuńNajpierwej dwie dziewczyny Gapcia i Matyldka a teraz dwóch kawalerów ❤️ z tego co pamiętam Matylda też znalazła się i was przypadkiem
OdpowiedzUsuńJesteście cudowni. Piesek wygrał los na loterii.
OdpowiedzUsuńJak to cudownie gdy tak się trafi, ja z dziećmi bardzo chciałabym mieć pieska, mamy dom, kotkę Fantę. Nie mamy jednak odwagi spróbować, ze względu na to że nie wiemy czy sobie poradzimy, dzieci mają zajęcia dodatkowe po szkole , pies mam świadomość że potrzebuje większej uwagi niż kot . Uważam jednak że wnosi w dom i życie ludzi wiele wartości emocjonalnych, dobrych doświadczeń i może być dopełnieniem życia rodzinnego. Podziwiam Was .
OdpowiedzUsuńCoś pięknego. I tyle :)
OdpowiedzUsuńI stała się magia w Magicznym domku❤️ cudownych lat razem
OdpowiedzUsuńCześć, Bolusiu! Ależ piękna historia. Niech będzie Wam razem jak najlepiej :)
OdpowiedzUsuńJej jaki on cudny i faktycznie wygląda jak niedźwiadek :D macie bardzo dobre i ogromne serudszka ❤️❤️ Ewa.
OdpowiedzUsuńPiękna historia. Ten piesek nie mógł lepiej trafić:)
OdpowiedzUsuńTeż mam psa Bolka :) pozdrawiamy
OdpowiedzUsuńGusiu, gratulacje. Weszłaś na wyższy poziom celebryctwa, że psa ukrywasz :D Najpierw ciąża i zdjęcie z winem dla niepoznaki, a teraz ukrywanie pieska.
OdpowiedzUsuńWspaniała wiadomość🩷🩷🩷
OdpowiedzUsuńBoluś jest cudowny, rzeczywiście przypomina niedźwiadka, ma taki misiowy pyszczek. Lepiej nie mógł trafić, jesteście wspaniali!
OdpowiedzUsuńJesteście wspaniałą rodziną ❤️
OdpowiedzUsuńNo nic piękniejszego dziś nie przeczytam! Trochę znam takie historie z własnego życia, tym sposobem mam 6 cudownych kotów.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie ❤️
"Wielcy ludzie mają zazwyczaj tak wielkie serce, że się w nich zawsze znajdzie miejsce dla uczciwego psa" -Kornel Makuszyński
OdpowiedzUsuńSerdeczne pozdrowienia!
Czesc Bolusiu :) Jestescie wspaniałymi ludzmi, piesiek dostał cudowny dom. Moze wlasnie to bylo mu przeznaczone, dlatego tak dobrze sie do was dopasował od początku :) Niech sie dobrze chowa w zdrowiu!
OdpowiedzUsuńKochani, jakie cudowne komentarze! Do każdego się uśmiecham! A Boluś merda ogonkiem! Dziękuję Wam wszystkim! 🥰🥰🥰
OdpowiedzUsuńAleż on uroczy! Życzę Wam wielu cudownych chwil razem
OdpowiedzUsuńCudowny wpis : ) Też mam znajdkę w domu, to są super kochane psy. Będziecie mieć z Bolusia pożytek : ) - kolejne psie ciałko do przytulania i kochania... Naprawdę, cudowny wpis.
OdpowiedzUsuńBoluś, jesteś prawdziwym szczęściarzem ze trafiłeś do Magicznego Domku :)
OdpowiedzUsuńAz mi lezki poplynely tak sie wruzsylam, gratulacje Bolusia taki kochany♥️♥️♥️
OdpowiedzUsuń"W moim magicznym domu
OdpowiedzUsuńWszystko się zdarzyć może
Same zmyślają się historie
Sam się rozgryza orzech
W moim magicznym domu
Ciepło jest i bezpiecznie
Gościu znużony gościu znudzony
Jeśli zabłądzisz kiedyś w te strony
Zajrzyj tu do nas koniecznie"
Takie moje pierwsze skojarzenie.
W punkt!
UsuńJesteście cudowną RODZINĄ dziękuję za Wasze wielkie serce
OdpowiedzUsuńCudowna historia, wiem, że będzie Wam razem pięknie! Gratuluje!
OdpowiedzUsuńBardzo się wzruszyłam czytając ten tekst... Dziękuję.
OdpowiedzUsuńKocham Cię Gusiu. Od zawsze. I Twoją Rodzinę również.
OdpowiedzUsuńPiękna Rodzinka, piękny nowy Przyjaciel... Dziękuję za okazane serce i miłość. Nowy dom dla pieska jest spełnieniem wszystkich psich marzeń.
OdpowiedzUsuńJestem tu od niedawna czytam bardzo chetnie wpisu sa bardzo ciekawe lubie zwierzaczki i to jest bardzo inspirujace co Pani zrobila mial ten Bolus ogrom szczescia a czy Vincent nie jest zazdrosny
OdpowiedzUsuń