Wszystko jest ważne i warto się nad tym pochylić. Oczywiście, że są sprawy najważniejsze, te nieuchwytne, magiczne i nienamacalne. Bliska osoba u boku, siła rodziny, uśmiech dziecka czy wewnętrzna zaduma na temat Bożego Narodzenia. Naszych myśli, uczuć nie da się kupić czy przesłonić sprawami materialnymi. Liczy się dobre słowo dane drugiemu człowiekowi i wewnętrzna motywacja, by z każdym dniem stawać się lepszą wersją siebie.
Jednak ponieważ odbieramy świat zmysłami i ta sfera jest dla nas bardzo ważna. Widzimy, słyszymy, dotykamy, smakujemy i czujemy otaczający nasz świat i dlatego Święta Bożego Narodzenia oddziaływają tak na zmysły. Bo nam ludziom, by wczuć się w magię świąt potrzeba zmysłowości. Gdyby nie nasze zmysły nie było by kultury. Słowo to pochodzi od łacińskiego słowa colere, które oznacza uprawiać, dbać, pielęgnować, kształcić. Dlatego tak dbamy i o tradycję i kulturę i zależy nam na świątecznym wystroju, smacznej i aromatycznej wieczerzy w Wigilijną noc. Chcemy ucieszyć bliskie nam osoby obdarowywując je prezentami, które oczywiście nie są najważniejsze, ale są... ważne, bo oddziałują na zmysły obdarowywanego.
Wszystko jest ważne i warto się nad tym pochylić. Zaczynając od wystroju, melodii, która wpada w ucho, czy smakowitych zapachów dochodzących z kuchni podczas przygotowań świątecznych. A najważniejsze, by znaleźć czas na zadumę, na te głębsze uczucia w każdym z nas. Zastanowić się - jakim jestem człowiekiem? Czy nasze usta służą częściej do smakowania lub całowania bliskich nas osób, czy może częściej używamy ich, by sprawić złym słowem komuś przykrość. Czy przez nasz dotyk przekazujemy innym miłość czy agresję? Czy słuchamy mądrych ludzi czy karmimy się wyłącznie plotką, która prowokuje nas, by oceniać. Czy nasze oczy pozwalają dostrzec w drugim człowieku dobro? Warto żyć uważnie i każdy dzień smakować mądrze używając swoich zmysłów. Bo wszystko jest ważne, gdy niesie za sobą dobre intencje i miłość.
I tak naszymi zwykłymi, ludzkimi zmysłami szykujemy się do świąt. Robi się coraz bardziej magicznie. :)
Nasi starzy czytelnicy już doskonale znają nasza choinkę, gdyż od lat jest taka sama. Trzymam się pewnej tradycji i nie zmieniam znacząco dekoracji co roku. Niektórzy lubią odmianę i raz na biało, drugiej zimy na złoto itp. Mi choinka zawsze kojarzy się z danym domem i rodziną, więc chcę by co roku była taka 'nasza' z charakterystycznymi elemantami.
Choinka w Magicznym Domku utrzymana jest w leśnym klimacie i wiszą na niej skrzaty, leśni mieszkańcy, muchomorki, wróżki, szyszki oraz jabłuszka . Mieszkamy blisko lasu, więc choinka zobowiązuje. :)
Choinkę postawiliśmy na metalowym stoliczku ze szklanym blatem, jest na tyle wysoki, że jeszcze w tym roku Marysia nie dosięgnie ozdób.
Mam już jak zwykle przemyślaną aranżację Wigilijnego stołu i w tym roku będzie utrzymana w szarościach, zupełnie inaczej niż w poprzednich latach. Ozdoby w tym roku są więc bardziej stonowane.
Poduszki (H&M Home)
Chociaż wiem, że czasami trudno się powstrzymać, nie jestem maniaczką kupującą co roku masę ozdób świątecznych. W tym roku jedynie co dokupiłam do światełka w kształcie bombek i piekne ozdobne bombki (TKMaxx), które wraz z szyszkami włożyłam do drewnianej tacy.
`
Nastrojowe świece, pare dodatków i świąteczny nastrój jest wyczuwalny. Z każdym rokiem wyciągam mniej świątecznych ozdób, by nie przytłczać pomieszczenia. Ale w tym okresie musi byc przytulnie! To podstawa. :)
To będzie drugie Boże Narodzenie Marysi i dokładnie pamiętam jak zastanawiałam się wtedy - jak to będzie za rok, gdy Marysia będzie już chodzić i otwierać sama prezenty. :)
Pozdrawiamy!

