20 kwietnia 2026

Wielkanocne Wspomnienia

Witajcie! Ponieważ chcę jakoś uporządkować zaległe posty, dlatego dziś z "lekkim" opóźnieniem wrzucam do blogowego pamiętnika wielkanocne wspomnienia. Lubię wracać do tych ważnych chwil z życia naszej rodziny. Blog stał się moja bazą danych i dat, w której łatwiej mi będzie się odnaleźć "na starość". :) 

Chociaż w tym roku wyprawiłam święta ostatkiem sił (miałam wielki spadek energii związany z przesileniem wiosennym oraz po intensywnych przygotowaniach do nowej kolekcji w ostatnich tygodniach), to… nie mogłam odmówić rodzinie tego wyjątkowego spotkania, na które zawsze czekają dzieci. Od lat staram się nie wpadać w świąteczny szał i wybierać prostotę zamiast perfekcji, ale prawda jest taka, że takie chwile mają też swoją niewidzialną stronę. Wiele dni przygotowań, gotowanie od rana do wieczora, porządki przed, a potem te jeszcze większe po. W trakcie spotkania człowiek bardziej krąży między kuchnią a stołem, niż naprawdę siada i odpoczywa.

I złapałam się na myśli, że dotyczy to dziś nie tylko świąt, ale i wielu spotkań towarzyskich. Coraz rzadziej pielęgnujemy takie wzajemne goszczenie się, a przecież to jest naprawdę piękny sposób dbania o relacje, gdy raz jedna osoba nieba przychyla, przygotowuje wszystko i otwiera swój dom, a innym razem może po prostu przyjść, odpocząć i poczuć się cudownie przyjęta. Miło byłoby raz po prostu założyć sukienkę, wziąć ciasto pod pachę i pojechać tam, gdzie ktoś inny mówi: "usiądź, wszystkim się zajęłam". Tego zwykłego bycia razem przy wspólnych stołach chyba mi trochę brakuje.

Jednak dla dziecięcej radości, wspólnych chwil, które zostają w pamięci najdłużej, lubię święta w Magicznym Domku. Sprawia mi przyjemność przygotowanie świątecznej oprawy, gdy dom jest czyściutki, stół pięknie ubrany i gotowy na wspólne rodzinne chwile.



Cieszy mnie fakt, że zarówno na Boże Narodzenie, jak i na Wielkanoc mam już swoje ulubione ozdoby i nie ogarnia mnie szał przedświątecznych zakupów. Serwetki zawsze kupuję gdzieś przy okazji, a potem tworzę kompozycję na stole z elementów, które mam w domu.

Same potrawy są już piękną ozdobą stołu, więc reszta ma być jedynie delikatnym tłem, które wnosi wiosenną świeżość.






Sprawiło mi dużo przyjemności fakt, że dzieci miały parę dni wolnego. Dzielnie pomagały w przygotowaniach, a ja mogłam odpuścić trochę zawodowych obowiązków.


Chociaż dzieci rosną z roku na rok, nadal wyczekują Zajączka w ogrodzie, a prezenty otwierali w salonie u Babci.



Ale najfajniejsze jest to, że przez całe święta była u nas Zuzia (młodsza siostra męża), którą uwielbiają dzieci.


Mazurek z przepisu Babi...był pyszny, ale no nie, znów nie wyszło tak idealnie jak robiła to ona...


Bardzo lubię menu Wielkanocne. 



I ten domowy chlebek Kasi (starszej siostry męża) jest nie do  podrobienia!


Może jeszcze nie zielono, ale już ciepło, więc całą rodziną, z trzeba psami ruszyliśmy na spacer.



Miłego dnia kochani, a już niebawem wracam z kolejnym postem!

Wasza G.

SHARE:

14 grudnia 2025

Magia Świąt w Magicznym Domku

Staram się by grudzień witał nas po cichu. Nie z hukiem i pełną listą zadań, ale jak ciepłe światło zapalone w oknie w zimowy wieczór. W tym roku postanowiliśmy znów nie przyspieszać, pozwolić, by świąteczna atmosfera rodziła się powoli, małymi kroczkami, w zwyczajnych chwilach. Z trzema parami dziecięcych rąk, które niecierpliwie sięgają po bombki, z plątaniną lampek rozwieszanych przed domem i zapachem zielonych gałązek, z których powstaje wieniec na drzwi. To właśnie z tych drobiazgów tworzonych nieśpiesznie w gronie rodziny, rodzi się magia świąt, która rozwesela ten ostatni miesiąc w roku.

W pierwszy weekend grudnia ubieranie choinki.




Ubieranie choinki to dla mnie zawsze ciepły czas z dzieciakami i z naszym pudełkiem pełnym tych samych ozdób od lat. Słuchamy świątecznych piosenek oraz historii i wspomnień z poprzednich świątecznych sezonów. Trzy dziecięce światy spotykają się w jednym miejscu - ktoś chce wieszać tylko na dole, ktoś poprawia nieustannie ozdoby po kimś innym, a ktoś ma ulubione ozdoby, które upiera się zawiesić. Z każdym rokiem czuję, że staję się coraz większym obserwatorem niż inicjatorem tej sytuacji. Uśmiecham się do siebie, gdy nie muszę nic mówić, a oni już sami tematycznie rozkładają ozdoby, zanim zawisną na choince, albo wielokrotnie oddalają się od drzewka, by przyjrzeć się kompozycji z daleka. Nauka nie poszła w las i jest tą nicią magii, która owija rodzinę swoimi tradycjami.
Choinka choć nieidealna kojarzy się z Magicznym Domkiem od lat poprzez fakt, że jest spójna kolorystycznie i  bogato obwieszona, po kilka ozdób na jednej gałązce. I właśnie dlatego ten czas zostaje w sercu na długo - jako ciepły akcent, który rozpoczyna magię świąt.


Dzieciaki zawsze czekają na kalendarze adwentowe, więc nie mogłam odmówić im i w tym roku. Miłoszek ma cudny z zadaniami na bazie książek Gruffalo, Gabrysia z gniotkami, a Marysia z kosmetykami. 


Codziennie rano gramy z Gabrysią w memory i pokazując mi danego gniotka (są oczywiście przeróżne kształty) ja muszę wskazać w jakim to było dokładnie dniu. Poziom trudności z każdym dniem się zwiększa. 😅


Czy tych prezentów nie za dużo? To czas rozpieszczania, bo potem przychodzi czas na Mikołajki i u nas w rodzinie są to prezenty od Mamy (dla Taty też). Bo wiadomo, że na gwiazdkę to przynosi pod choinkę już sam Mikołaj.
Najczęściej wtedy kupuje świąteczne piżamki dla całej rodziny (bo z poprzednich wyrośli) i sweterki na świąteczny okres. Dorzucam książkę lub mały tematyczny gadżecik.






U Babci, tuż obok, mam ukryte prezenty, które pakuję etapami, tak, by zdążyć do Wigilii. Lubię te chwile -ploteczki z Mamą, drobne sprawunki dla świętego Mikołaja i ten cichy przedświąteczny spokój w ukryciu przed dziećmi.



Ponieważ mamy naprawdę bogato ubraną choinkę, nie przesadzam z pozostałymi ozdobami w domu. Oczywiście świąteczne akcenty pojawiają się w różnych miejscach, ale nie chcę, by odwracały uwagę od stołu i choinki.

Lubię jednak, gdy świąteczny nastrój widać już od progu domu, dlatego powiesiliśmy przepiękne lampki przed wejściem — z krzaka przyciętego w kształt kuli powstała świetlista bombka. Także z tyłu domu, gdzie sznur lampek zawieszony na żywopłocie oświetla nam widok z salonu i kuchni.



Ja zabrałam się za wieniec świąteczny korzystając z darów naszego ogrodu. Ratanowe koła kupiłam lata temu w TKMaxx i często wieszałam czy stawiałam je solo, teraz posłużyły mi jako stelaż.



Mój sposób na idealna wstążkę. 😀

Mały akcent, który nadaje domowi niesamowity nastrój. 

Tylko...śniegu brak.





Budowanie magii świąt nie dzieje się u nas jednego dnia ani według planu. To proces, który warto, by był cichy, rozciągnięty w czasie, utkany z drobnych gestów i chwil spędzonych razem. Z ubierania choinki, z rozmów przy pakowaniu prezentów, z lampek, które widać z okna, i z poczucia, że nigdzie nie trzeba się spieszyć, bo zawsze znajdzie się spokojny czas na robienie ciasteczek.
I chyba właśnie w tym tkwi cała magia - w uważności, w obecności i w pozwoleniu sobie na prostotę w tym ostatnim miesiącu roku, w którym przecież tak wiele się działo. Bo święta nie muszą być idealne ani spektakularne. Wystarczy, że są nasze. Większość z nas potrzebuje w tym okresie spokoju i czystej radości utkanej z prostych chwil, do których lubimy powracać co roku.


I tego w nadchodzących dnia Wam życzę. 💕
Do napisania już niebawem!
SHARE:

01 grudnia 2014

Święta Tuż Tuż!

Początek grudnia od razu wprowadza mnie w świąteczny nastrój, a każdy dzień traktuję jak kalendarz adwentowy i dokładam jakąś cegielkę do przygotowań. A to obmyślam jak udekoruje stół na Wigilię, a to skusze się na nową ozdobę na choinkę czy dodatki.
Prezenty kupione i popakowane, dzięki temu omija nas gorączka świątecznych zakupów i cała ta nerwowa atmosfera. Naprawdę można cieszyć się ze świąt Bożego Narodzenia niczym dziecko, trzeba tylko sprytnie wszystko zaplanować.
Chociaż miałam wielką ochotę wyciągnąć już nasza choinkę (ze względu na zwierzaki prawdziwa nie wchodzi w grę), to poczekam z tym do Mikołajek. Lubię budować świąteczny klimat jeszcze przed świętami i tęskno oczekiwać do tego cudownego, rodzinnego czasu.
Świąteczny klimat nieśmiało wkrada się do naszego salonu. Dzięki niemu, jeszcze jesienna szaruga nam nie straszna.








































Muszę Wam przyznać, że zdarza mi się o świętach myśleć znacznie wcześniej. Np. obrus kupiłam już latem w sklepie z używanymi przedmiotami.







































Szary dzień za oknem uratują nastrojowe lampki i ciepło świec.







































Klimat nadają również tekstylia, wystarczy zmienić np. koce i poduszki.
Mięciutki kocyk w gwiazdki znalazłam w TKMaxx, poduszki: IKEA (większa) i Biedronka (mniejsza).













































































Masa dodatków świątecznych zdobi nasz Magiczny Domek z roku na rok. Bardzo się do nich przywiązuje i nie wyobrażam sobie co roku mieć zupełnie innego wystroju i kupowania rzeczy na nowo. Raczej jestem wierna jednemu klimatowi i ewentualnie dokupuje coś, co uzupełnia istniejącą kolekcję.







































Niektóre przedmioty lub meble jeszcze bardziej pasują do danej pory roku i wyjątkowo wpisują się w klimat. Nasze stare pianino co rok przeżywa swoją druga młodość by znów znaleźć się w centrum zainteresowania.







































Pogoda jeszcze iście jesienna ale chyba śnieg zdąży spaść na Święta?







































Śnieg czy nie śnieg, świąteczny klimat zaczyna się w naszych głowach.

Witajcie w grudniu Kochani! :)
SHARE:
© Magiczny Domek. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig